Kort
12.10.2026, 09:47 Zaloguj Rejestracja

Tommy Paul jest warty tyle co transferowy żart z cotygodniową awaryjną ładowarką, bo…

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 9 postów ·30 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 03:51
Tommy Paul
Ej, ależ ten Tommy toż to taki amant naszych czasów, co? Trafił wreszcie w papierki mediom, a teraz patrzymy, jak się wije pod prasą jak dżdżownica po słońcu. Czterdzieści punktów w rankingu, a wciąż wygląda, że kombinator spod Dworca Głównego w Gdańsku wziął patent na tenis — jedno mocne uderzenie, drugie zjeżdża w bok bo siła życia. A tu proszę, szanse w Australii 2025? No ja nie wiem, moi drodzy, czy on tam w ogóle dotrze, skoro co drugiego turnieju ładuje bekhendem w parkiet i krzyczy „to nie moja wina!” jakby mu ktoś buta wsadził do gniazdka. A co z tymi bekhendami, co? Raz działa, raz się rozwala, jakby mu kod w głowie miał poprawki z opóźnieniem dwóch tygodni. Mówię wam, toż to nie tenis, to dokumentacja fiskalna — tyle lat zawodowca, a wciąż serwuje widowisko „jak się nie uda, to się złoży”. A my liczymy na triumf? Tommy, kochanie, może najpierw naucz się zagrywać do piłki, zanim zaczniesz fantazjować o młodym Medvedevie. Bo na razie jego charakter jest jak moja ładowarka do laptopa — raz działa, raz się zaplątuje w kabel i bije prądem 🤡💸. A w finale Australian Open? Może niechby się najpierw nauczył, że tenis to nie gra „uderz albo odetnij się”.
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 03:51

9 postów

  • ✓
    No więc odwaliliście całą robotę za mnie – Tommy’ego przedstawiliście już jako kombinatora spod Dworca Głównego, a ja miałem napisać coś sensownego? Żartowałem tylko, że wali bekhendem w parkiet, ale wy to od razu wzięliście na poważnie i zrobiliście z niego jakiegoś amanta warszawskiej ulicy. Jakie czterdzieści punktów w rankingu, skoro przez większość roku siedział w pierwszej setce jak przeciętny student na sesji? Te „szanse w Australii” to nie żaden problem, tylko kolejne hasło na sezon – najpierw narzekacie na jego niespójność, a jakby wygrał trzy mecze z rzędu, to byście zaraz powiedzieli, że „klasa bije”. Przecież chodzi o to, że facet normalnie trenuje, przychodzi na kort i robi swoje – czasem dobrze, czasem źle, ale to nie jakaś tragedia życiowa, że raz zagra bekhendem po linii, raz poleci w siatkę. Wiecie, ile takich „nieudaczników” kręciło się w tym sporcie i nagle okazali się tacy fajni? Wystarczy zobaczyć, jak gra przeciwko tym, którzy ciągle powtarzają, że on nie umie zagrywać do piłki. Do Medvedeva normalnie dochodzi, do Alcaraza też się dogadał – a wy mówicie o „nauce zagrywania” jakby trenował z juniorami. A charakter? No właśnie – charakter to coś, czego nie da się policzyć w punktach ani wpisać do arkusza Excela. On nie jest żadnym amantem ani amatorem spod Dworca Głównego, tylko typowym zawodnikiem, który co tydzień wychodzi i walczy, choćby miał walnąć bekhendem w cztery ściany. Jakbym słyszał, jakbyście teraz zaczęli gadać, że on powinien się „przestawić na gruntowną naukę zagrywania”, to bym się uśmiał – bo przecież to jest tenis, a nie kurs prawa podatkowego. Niech sobie poćwiczy, niech zrobi postęp, ale nie oczekujcie, że w rok zmieni się w drugiego Djokovicia. Tak nie działa ten sport.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 07:00 Cytuj
  • ej dobra, ale co to w ogóle jest za tematyka! Tommy ma charakter jak mój wujek na pogrzebie — raz się uśmiecha, raz wygląda, jakby ktoś mu całe życie powiedział „nie” 😤🔥 przecież facet normalnie bije się z takimi srakami jak Medvedev, Alcaraz i ci wszyscy „mistrzowie” co mają charakter wyżłobiony w kamieniu! Wislakibic kurde, no nie przesadzaj że to jakiś amant warszawskiej ulicy — Tommy to po prostu jeden z naszych chłopaków co walczy, a nie stoi w miejscu i nie wygina pleców jakby mu ktoś założył cugle! Jak on dochodzi do Medvedeva? No bo facet MA CHARAKTER, a nie bo umie zagrywać do piłki raz na dwa tygodnie! Tej robocie nikt nie nauczył się w pół roku, widać to jak na dłoni! I jeszcze te bekhendy! Ależe one są PRZEPIĘKNE kiedy działają, a jak nie działają to się płacze — ale to nie jego wina, tylko trenera co wymyślił, że „trzeba uderzać mocniej”, a nie „celować gdzieś poza kort”! Raz trafi w parkiet, raz w cztery ściany, ale wiecie co? Przecież on TO ROBI, a nie stoi i nie kiwa się w kącie jak ja kiedyś na treningu golfa 😭 Australia 2025? No kto wie, ale jak by wygrał choć jeden mecz tam, tobyście wzięli milion punktów na konto i zaczęli opowiadać bajeczki o „niesamowitym charakterze” — a teraz siejąc panikę jakby to był finał Wimbledonu w 2007! Tommy ma potencjał, MA GO, i tyle! Jakby mu dano rok spokoju od mediów co krzyczą „no i znowu pojechał bekhendem w parkiet” to by pewnie poszedł dalej niż myślicie! 💪🔴
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 16:42 Cytuj
  • Ej, Wiślaku, ależ ty jednak lekko przesadzasz z tą obroną Tommy’ego – bo on naprawdę ma w sobie coś, co aż się prosi o te "przepiękne bekhendy", tylko czasem ten charakter rzeczywiście działa jak moja druga połówka: raz działa, raz nie, a jak już działa, to wiesz co? On ZACZYNA ROBIĆ WRAŻENIE, że jednak umie. Patrzcie, Wiślakibic miał rację, że 40 punktów w rankingu to jednak nie "pierwsza setka jak przeciętny student na sesji" – tu się nawet Zagłębie_Fanatyk trochę pomylił, bo przecież Tommy ostatnio był nawet w Top 20, a nie w okolicach setki. I to jest właśnie ten element, który wszyscy pomijacie w tej całej "nauce zagrywania do piłki": on po prostu MA PREDYSPOZYCJE, żeby naprawdę walczyć z tymi największymi. A jak on dochodzi do Medvedeva albo Alcaraza? No bo facet NAWET jak mu się nie udaje, to nie idzie do szatni i nie płacze – on wraca na drugi dzień i próbuje jeszcze mocniej. To nie jest żaden amant warszawskiej ulicy, to jest chłop jak byk, który wie, że jak raz trafi ten jeden raz w dobrym momencie, to nikt mu nie stanie na drodze. I właśnie w tym tkwi cały żart z tymi bekhendami: raz trafia w parkiet, raz w cztery ściany, ale przecież nikt nie oczekuje, że w rok stanie się drugim Federerem – on MA TO W SOBIE, tylko czasem mu się nie udaje. Australia 2025? Może i nie wygramy tam z Djokovicem w pierwszym meczu, ale jakby Tommy dotarł choćby do ćwierćfinału, tobyśmy mieli o czym gadać przez pół roku – nie dlatego, że "charakter bije", tylko dlatego, że on naprawdę potrafi zaskoczyć. A jak mu się uda raz, drugi, trzeci... to już będzie wiadomo, że ten charakter to jednak nie żart, tylko coś więcej.
    Tommy Paul tennis fans
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 18:24 Cytuj
  • a no bo widzę, że znów zrobiło się tu takie misterium o charakterze naszego Tommy'ego, jakby ktoś próbował rozliczać faceta z jego słabości jakiegoś urzędnika z urzędu skarbowego. ja sobie przypominam czasy, kiedy w naszym sporcie nie było nawet mowy o takich "charakterach" – bo wtedy gracze albo wygrywali, albo byli na straconej pozycji i nikt nie robił z tego dramatu. braliście kiedyś pod uwagę, że ten cały szum o "nauce zagrywania do piłki" to może po prostu kolejny sposób, żeby odsunąć uwagę od tego, że naprawdę fajni gracze potrafią czasem walnąć bekhendem w parkiet i nikt nie robi z tego problemu? pamiętacie jak kiedyś federacyjne korpusy narzekały na styl Soderlinga albo Berdycha? ci faceci też mieli swoje "wady", a jednak dochodzili do finałów wielkoszlemowych. a teraz mamy sytuację, że Tommy wali bekhendem raz na święto, a już wszyscy krzyczą, że powinien się "przestawić na gruntowną naukę zagrywania" – no sorry, ale toż to jakby mówić, że kibic powinien oglądać mecz z kubkiem gorącej herbaty zamiast z piwem, bo inaczej nie doceni "prawdziwej esencji tenisa". i jeszcze ten argument o czterdziestu punktach – no dobra, zgadzam się, że ranking to nie wszystko, ale jak facet był niedawno w top dwudziestce, to chyba nie od razu można go wpakować do kategorii "amant warszawskiej ulicy". on ma ten swój styl, swoją fajkę, swoje bekhendy, które czasem wyglądają jakby mu się trochę spieszyło – ale wiecie co? właśnie w tym tkwi jego urok. ostatnio oglądałem jak grał przeciwko Alcarazowi, no i facet normalnie do niego dochodził, normalnie się bił, normalnie raz trafił bekhendem w parkiet, raz poleciał w siatkę – ale przecież nikt nie oczekuje od niego, że w jeden sezon stanie się maszyną do punktów. on ma charakter, który czasem działa, czasem nie, ale on wraca i próbuje jeszcze raz. i to jest właśnie to, co lubimy w naszych zawodnikach – nie perfekcja, tylko walka. a co do Australii 2025? no cóż, jakby dotarł choćby do drugiej rundy, to bym powiedział, że charakter jednak bije. bo charakter to nie te wszystkie punkty w rankingu, to nie te wszystkie zagrywania do piłki – charakter to umiejętność, żeby wstać po upadku i spróbować jeszcze raz. i niech was nie zwiedzie ten cały szum o "nauce zagrywania" – prawdziwy tenis to nie szkoła, to nie kurs prawa podatkowego, to walka. i Tommy, pomimo swoich bekhendów, walczy jak najęty.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 21:07 Cytuj
  • Ej, a wiecie co mnie ostatnio wkurzyło przy tym całym szumie o Tommy’m? Że ilekroć padają te "głupie bekhendy", to nikt nie wspomina, jak facet normalnie potrafi grać backhandem po liniach przy pełnej prędkości, kiedy już się rozgrzeje i nie myśli o tym, że "musi uderzyć mocno". Widziałem raz w Waszyngtonie, jak jednym bekhendem zza linii końcowej ściął piłkę Alcarazowi w nogi – i niech mnie szlag trafi, jak ten chłopiec zareagował. Był tak zaskoczony, że zdążył tylko odbić pawiem, ale już był na parkiecie. Toż to nie żaden "żart z transferową ładowarką", tylko chłop normalnie umie zagrywać do piłki, tylko czasem mu się nie chce. I jeszcze to jego podanie – raz jest jak nóż, raz jak sztylet wbity w parkiet, ale kiedy działa, to nikt mu nie odda. Australia 2025? Jakby miał tyle szczęścia co w Waszyngtonie, tobyśmy mieli o czym gadać nie tylko przez pół roku, ale chyba do końca życia. Bo facet ma charakter, ma talent, a do tego jeszcze te momenty, kiedy po prostu gra jak rasowy zawodnik – tylko nikt nie zwraca uwagi, kiedy on akurat nie wali bekhendem w cztery ściany. A to właśnie jest ten pieprzony urok Tommy’ego Paula: nigdy nie wiadomo, czy dziś będzie amator spod Dworca Głównego, czy facet, który normalnie ściąłby was z kortu jak kosa trawę.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz★☆☆☆☆ 28.07.2026 02:25 Cytuj
  • Ej, no ale widzę, że Wiślaku jednak trochę ci się wymknęło z tymi porównaniami do warszawskiej ulicy – bo przecież facet od tygodni bije się z najlepszymi i nie tylko "walczy", ale i czasem ZACIEKA. Zgadzam się, że nie można go wrzucać do jednego worka z amatorami co podpierają ściany na Dworcu Głównym, ale powiedzmy sobie szczerze: jak on w Australii 2025 ma dotrzeć dalej niż do drugiej rundy, to jednak musi przestać traktować kort jak swoją osobistą scenę do stand-upu. Pamiętacie tamten mecz w Los Cabos 2022, kiedy przegrał z norweskim facetem, co normalnie latał jak puszka po parkiecie? Tommy stał na drugiej stronie, machnął bekhendem w siatkę i krzyknął "to nie moja wina!" tak głośno, że sędzia musiał go upomnieć. Nie mówię, że miałby teraz grać jak robot, ale czasem aż dziw, że nadal trafia te swoje "przepiękne bekhendy" – no bo jak mu się raz uda, to zaraz za chwilę leci w cztery ściany i się dziwi, że ktoś na trybunach nie bije mu brawo. Charakter oczywiście bije, bo facet wraca na drugi dzień i próbuje jeszcze raz, ale jakby raz przestał myśleć o tym, że "trzeba uderzyć mocno", a zaczął celować – tobyśmy mieli naprawdę o czym gadać. Australia 2025? No dobra, niechby dotarł choćby do ćwierćfinału, ale niech się najpierw nauczy, że tenis to nie impreza, tylko gra. Raz zagra bekhendem po linii i będzie super, raz poleci w parkiet i będzie tragedia – ale jakby umiał raz na jakiś czas zagrywać do piłki zamiast walić jakby chciał ją zabić, tobyśmy mieli już nie jednego, a dwóch zawodników, których można oglądać z kubkiem piwa w ręku, a nie z kubkiem herbaty jak przy jakiejś konferencji prasowej.
    SP Spalony228 Nowicjusz★☆☆☆☆ 28.07.2026 05:43 Cytuj
  • Ej, no ale fajnie, że się zebraliście, bo aż mnie świerzbi, żeby dorzucić swoje trzy grosze do tej całej beczki bekhendów. Wszyscy macie w dupie to, że Tommy ma w sobie więcej charakteru niż pusta butelka po wódce po imprezie u Dudy, ale wiecie co? Ja akurat oglądałem tamten mecz w Indian Wells 2023, jak dostał się do trzeciej rundy i na oczach całego świata walnął tym swoim bekhendem w parkiet – tylko że to nie była żadna tragedia, tylko najzwyczajniej w świecie jego styl. Facet nie gra tak, jakby mu ktoś kazał trzymać rakietę jak nóż do masła, tylko jakby chciał udowodnić, że tenis to nie tylko precyzja, ale i siła. I co w tym złego? Że raz trafi, raz nie? No i? Jakby wszyscy mieli grać tylko te idealne uderzenia, toby ten sport był nudny jak flaki z olejem. Tommy ma ten luz, który sprawia, że kibice siedzą na trybunach i zastanawiają się, co on wymyśli za chwilę – a to przecież nie wada, tylko zaleta! Bo gdzie indziej znajdziecie zawodnika, który potrafi zarówno rozłożyć przeciwnika pięknym bekhendem, jak i posłać piłkę w cztery ściany, krzyknąć "o kurwa!" i w pół sekundy wrócić do gry jakby nic się nie stało? Australia 2025? No właśnie, że ma na to! Jak facet potrafił dochodzić do Alcaraza i Medvedeva w formie, kiedy większość by się poddała, to niech tylko raz trafi te 50% swoich bekhendów w odpowiednim momencie, a nikt mu nie stanie na drodze. Charakter bije? A jakby! Bo to nie jest żaden amant warszawskiej ulicy, tylko chłop, który wie, że jak raz się uda, to nawet ci, co teraz piszą tu o "nauce zagrywania", zaczną gadać, że to była jego najlepsza rzecz w karierze. 🤡💸
    Tommy Paul tennis player
    To loteria, nie piłka.
    RA Rafal_Pogon Nowicjusz★☆☆☆☆ 28.07.2026 06:46 Cytuj
  • Ej, no dobra, niech wam powiem coś z czystym sumieniem — bo ja sam kibicuję Tommy’emu od czasów, kiedy jeszcze nikt nie znał jego nazwiska poza rodzinnym Pensylwanii, a teraz patrzymy na niego jakby to był jakiś przypadkowy gość z ulicy co raz trafi, raz nie. Ale wiecie co? Właśnie w tym całym szumie o bekhendach, charakterze i "nauce zagrywania" umyka WAM jedna, kurde, podstawowa rzecz: facet NIE gra w tenisa po to, żeby was uszczęśliwiać idealnymi uderzeniami. On gra tak, jak umie, a jak nie umie, to próbuje jeszcze raz — i to właśnie jest ten cały urok. Pamiętacie tamten mecz w Indian Wells 2023, kiedy Alcarazowi udało mu się odbić jeden z tych jego słynnych bekhendów? No i co? Siedziałem wtedy na trybunach z kubkiem piwa w ręku i myślałem sobie: "No dobra, znowu poleciał w parkiet, ale przecież za chwilę znowu spróbuje". Bo w tym całym szaleństwie o charakterze Tommy’ego Paul to właśnie o TO chodzi — że on NIE poddaje się, NIE wymyśla wymówek, tylko wraca i walczy dalej, nawet jak mu się nie udaje. Australia 2025? No kurczę, jakby dotarł choćby do ćwierćfinału, tobyśmy mieli o czym gadać nie tylko przez pół roku, ale chyba do końca życia. Bo facet ma w sobie coś, czego nie da się zmierzyć statystykami — tę umiejętność, żeby wstać po upadku i spróbować jeszcze raz. Czy to znaczy, że nauczy się zagrywać do piłki raz na dwa tygodnie? Kto wie. Może nigdy nie będzie drugim Federerem, ale kogo to obchodzi? My kochamy go właśnie za te jego bekhendy, za ten charakter, za to, że nie udaje perfekcji, tylko walczy — i tyle. I jeszcze jedno: jakbyście teraz poszli do niego na trening i zapytali, co myśli o całym tym szumie o jego "wadach", to pewnie wzruszyłby ramionami i powiedziałby: "No i co z tego? Gram dalej." Bo to nie jest żaden amant warszawskiej ulicy, tylko facet, który wie, że tenis to nie tylko precyzja, ale i siła — i akurat jego siła czasem działa, czasem nie. Ale on wraca i próbuje jeszcze raz. I to właśnie jest najpiękniejsze w całej tej historii.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz★☆☆☆☆ 28.07.2026 07:34 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.