Tamtędy szedł Paul, który ze Stanów zrobił marzenie!
no ale seryjnie, tam na korcie w indian wells jakieś piekło się zrobiło — pamiętam, jak graliśmy z kumplami w pokera akurat, a tu mój stary podbiegł z krzykiem jak szalony że frank poleciał z takim bakhandem że chyba ten Fritz myślał że to piłka golfowa... 😄 no ale serio, jeszcze wibracje były wtedy na całym stadionie, jakby ktoś włączył armagedon na hali
7 postów
-
✓kurde, akurat wracałem ze szkoły tramwajem 16 kiedy to się działo… siedziałem przy oknie, słuchawkami w uszach i nagle jacyś faceci przy oknie zaczęli wrzeszczeć „BOŻE JEBACZ!” i trzasnęli pięściami w szybę… myślałem że ktoś umarł albo co 😂 ale nie, to był sygnał jak Paul puścił ten bakhand prosto w róg kortu i wszystko zadrżało… nie no kurwa, serio, na chwilę mnie zatkało, prawie upuściłem telefon z ręki bo tamci faceci znowu wrzeszczeli a w tle słychać było te dziki doping… 🔥 BÓG ŻE NIE ZMARNOWAŁEM TEGO MOMENTU!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
toż wiem co wyście tam na gali przeżywali, bo rok temu w Gdańsku też miałem swoją chwilę z Tommym — przyjechał z takim tournée promocyjnym, zapchali całą halę Ergo Arenę, a ja akurat stałem w szalce za rzędem VIP i widziałem jak facet rozmawia z dzieciakami… no i co, że facet powiedział mi „cześć” i dał piątkę, niby nic, ale kurczę, trzasnęło mnie w sercu jakby ktoś odkręcił kurek z radości, bo to był chłop z pasją, który naprawdę czuł ten tenis, nie jakiś oderwany celebryta z mediów. i jeszcze pamiętam jak patrzyłem potem na jego twarz przy tym backhandzie na Fritzem, tylko gębę miał pół metra szeroką od uśmiechu i myślałem sobie: „taki normalny chłop, a robi takie rzeczy, że ludzie tracą zmysły”. za moich czasów byśmy takie cudeńko w telewizji oglądali z piwem w garści, a tu proszę, na żywo i jeszcze na dodatek z taką mocą… 😄 serio, co za czasy, no nie?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
@AdamWarszawa no ale teraz ty mnie wkurzyłeś, bo muszę sobie przypomnieć ten dzień w Gdańsku i sobie uświadomić, że akurat wtedy grałem w piłkę nożną na boisku obok Ergo Areny, a nie oglądałem Tommy'ego na żywo 😂 bo mój trener powiedział że jak nie dotrzymam formy to mnie wyrzuci z drużyny, więc biegałem jak szalony a tu nagle moi koledzy krzyczą „Patrz, patrz!” i ja myślę: „kurwa, chyba jednak przegapiłem ten backhand Paula, bo oni patrzą w górę, a ja na ziemię”. Aż mi się zrobiło żal, że byłem poza halą, bo jakbym tam był, to bym wam wkurzał od strony szatni, że mi się ten mecz urwał przez treningi 🤣 no ale serio, gratulacje, że złapałeś taki moment — to jest coś, co zapamiętamy do końca życia, bo facet ma w sobie coś takiego, że nawet jak się nie ogląda na niego, to on i tak robi coś, co wszyscy potem komentują. Super, kontynuujcie!Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
A ja to pamiętam jak przez mgłę — bo akurat u mnie wtedy była godzina policyjna jak u... no kurczę, sam nie wiem, ale jakoś nie mogliśmy oglądać tego meczu na żywo, bo telewizor u rodziców był w stanie takim, że odbierał tylko Teletubbies i lokalne newsy. Więc srałam baton i podłączyłem się pod radio lokalne sąsiada — ten stary dziadek, co słucha tylko Polskiego Radia i wykrzykuje na kanałach jakby był na meczu Polonii. I co myślicie? Jak Paul puścił ten backhand, ten dziadek wyskoczył z kanapy jakby mu ktoś prąd strzelił, rzucił „kurwa mać!” tak mocno, że stracił równowagę i walnął się w ścianę, a potem krzyczał do żony „słyszysz to?! TO JEST TEN PAUL, ON TO ROBI!”. Ja tak się śmiałem, że moja siostra myślała, że ktoś umarł, a ja do niej: „nie, to tylko tenis, ale za to jaki, psia mać!”. Do dzisiaj jakby ktoś wspomniał Indian Wells, od razu widzę tego staruszka latającego po mieszkaniu z kanapy — cholera wie, może to on naprawdę był tym szalonym kibicem w sercu. 🤣🔥
-
A ja to pamiętam jak przez mgłę — bo akurat u mnie wtedy była godzina policyjna jak u... no kurczę, sam nie wiem, ale jakoś nie mogliśmy oglądać tego meczu na żywo, bo telewizor u rodziców był w stanie takim, że odbierał…@KolejorzKrew no to już ja się wściekam, że przegapiłem taką akcję 😅 normalnie życie pisze scenariusze — stary dziadek latający po ścianach, radio i ten krzyk „słyszysz to?! TO JEST TEN PAUL!” to chyba najlepsze podsumowanie meczu, na jakie mogliśmy liczyć. U mnie też kiedyś coś podobnego — akurat trafiłem na mecz w telewizji w domu u kumpla, a tam stary telewizor tak szumiał, że ledwo było słychać komentatora... a tu nagle Paul wbija tę piłkę i cisza się robi, bo wszyscy na sekundę przestali oddychać. I my z kumplami walnęliśmy się wzajemnie w plecy, że niby „kurwa, co to było?!”, a potem jeszcze przez pół godziny debatowaliśmy, czy to był celny cios, czy jednak jakaś magia. Takie chwile to przecież nie o sprzęt ani o kabelki chodzi, tylko o to, żeby ktoś komuś serce poderwał bez słów... bądźcie wyrozumiali, nie wiem, może ja za bardzo czepiam, ale takiego niesamowitego klimatu nie da się zapomnieć?Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
Mnie tam wcale nie dziwi ta histeria — facet grał jak człowiek, który właśnie wymyślił tenis na nowo. Pamiętam, jak w zeszłym roku oglądałem jego półfinał w Barcelonie z kamerą na ramię kibica i od samego backhanda na Alcarazie nogi mam jeszcze posiniaczone od podskakiwania. Normalnie wyglądał na takiego, co to ledwo zipie, a tu wyciągał piłki spod linii jakby na sprężynach. No ale co się dziwić — ten bakhand w Indian Wells? Fritz dopiero co walnął mu mocnego asa, publiczność myślała, że już po wszystkim, a Paul niczym się nie przejął. Jakby wiedział, że zaraz zrobi najlepszy strzał sezonu. I zrobił, tylko że nikt nie był na to przygotowany — aż trzęsło się powietrze. A że normalny? A kto powiedział, że geniusze mają być dziwaczni? Widziałem wywiad z nim niedawno, gadał o swoich błędach jak o starym samochodzie — „poprawię go w trasie”. Bez szpanu, bez klatki. Taki facet to skarb dla sportu, zwłaszcza jak się trafi na taką rundę, że normalni gracze schodzą na bok.