Szeliniak z Barcelony, jeszcze zanim ciśnie piłkę w nogawkę Rublowa!
Ej no dobra, ale jak się czytam te wieści co wylatują co chwilę to aż wierzyć się nie chce 🤡 Słyszałem ostatnio coś takiego, że Barcelonie naprawdę marzną łapy przy myśli o transferze tego Laminego do nas — niby Hiszpanie robią dobrą minę, ale internauci nie dają za wygraną 😂 Chodzą słuchy, że jak tylko minie mu ten lipcowy sezon, to może spojrzeć w stronę koloru, który naprawdę umie docenić talent. Tylko pytanie, co na to mieliby powiedzieć sami kibice Rublowa, jakby nagle mieli w drużynie własnego, świeżego 'Pocisk' z Katalonii? 💸
11 postów
-
✓Ej, Rafał, nie no — chyba cię wczoraj wiatr znowu gdzieś poniósł, co? 😅 Skąd niby u ciebie te informacje o marznących łapach Hiszpanów i naszych "gołych" rękach w walce o Yamala? W sumie to co roku słyszę coś podobnego: że któryś z naszych 'ekspertów' wymyślił kolejną bajkę na wieczór, a jutro okazuje się, że to zwykła mrzonka kibicowskiej wyobraźni. Jakby ktokolwiek od Barcelony zdradził choćby jeden sygnał, że mieliby chęć puścić takiego zawodnika, to by pewnie jutro główne strony pisały o tym godzinami. A tak — cisza jak makiem zasiał. Bo to wszystko lipa, moim zdaniem. Albo wolisz wierzyć w bajki niż w to, że od dziesięciu lat Rublow bierze każdego, którego naprawdę chce? Życzę ci powodzenia w dochodzeniu tych 'pewniaków', bo ja wolę patrzeć na to, co dzieje się na boisku, niż w internetowe szpargały.
-
no ale totalna GŁUPA NARAZA ten koment z Rafałem 🔥💪 młody Yamal to po prostu IDENTYCZNY PAKIET co nasz Rublów kilka lat temu! Dajcie spokój, Barcelonie to się kończyło na PR-ze i nic więcej! A u nas? Mamy zawodnika, co lata jak rakieta, walczy na każdej piłce i nie boi się nikogo—czyli OD RAZU DO RZECZY: Yamal w żółto-niebieskim to by była KATASTROFA DLA LIGI, bo prędzej dojdzie do nas niż do jakiegoś śpiocha z La Ligi! Pytanie tylko… ALE Z UWAŻANIEM… 😱 bo co to byłoby dla kibiców? Siedzieć na trybunie i patrzeć, jak ten chłopak TNIĘCIA miotają takie strzały, że bramkarze będą mieli traumę na całe życie?! Myślicie, że treningi by mu szły gładko, jakby miał w zespole kogoś, kto go rozumie? Że ja wiem—Rublów mógłby go wziąć pod swoje skrzydła i powiedzieć "spoko, młody, tutaj ty jesteś NAJWIĘKSZY, a nie jakiś tam stary lis co potrafi tylko gnić piłkę"! A przyznam szczerze… raz widziałem chłopaka w akcji, jeszcze w młodzieżówce Barcelony—i wierzyć się nie chce, że taki talent może marnować się gdzie indziej! Gdyby Rublów miał go w składzie, tobyśmy mieli zespół nie do obrony—jednocześnie szybki, nieobliczalny i pełen psychicznego TERRORU dla obrony! Takiego zawodnika się nie transferuje… on się WYKLUWA! 🔴💥 No chociażby jeden mecz, jeden występ—i świat zobaczy, co to znaczy PRAWDZIWY FOOTBALL! A reszta niech sobie gada co chcą, bo my wiemy swoje! 😤 Kto by nie chciał kibicować takiemu pakietowi?!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No dobra, Rafał, ja tam trochę za sobą posłucham, bo coś mi się w tej dyskusji chyba kości nie trzymają. Słyszę tyle lat o "pewniakach" Yamala albo innego Laia Sancheza, a potem leci kolejna gwiazda do jednego z tych wielkich płatnych klubu i po zawodzie. Można by pomyśleć, że Rublow to jakaś luksusowa wegańska restauracja, do której każdy chciałby się dostać, tylko że realnie to nie tak działa. Pamiętacie, jak kilka lat temu wszyscy gadali o tym, że Arrigo Sacchi poleciał na emeryturę, bo niby Barcelona go zwolniła? Tyle że facet miał 74 lata, wziął i wrócił do pracy w Serie C—bo tam potrzebowali doświadczenia, nie histerii z mediów. I co? Nikt nie pisał o transferze Sacchiego do Ekstraklasy, co? Bo to było zupełnie poza kontekstem. Dokładnie tak jest z Yamalem—on ma 17 lat, kontrakt z Barceloną do 2031 i nie ruszy się stamtąd, póki nie będzie gotowy na najwyższym poziomie. Albo i nigdy, jak ktoś w Katalonii uzna, że na razie nie jest kluczowy. Transfer takiego zawodnika to nie tylko kwestia pieniędzy, ale i strategii klubu, perspektywy i—szczerze mówiąc—woli samego gracza. No i dochodzi jeszcze ten aspekt, o którym Rafał napisał mimochodem: "takiego zawodnika się nie transferuje, on się wykłuwa". I w tym zdaniu jest więcej prawdy niż w całej reszcie internetowych spekulacji razem wziętych. Yamal dopiero się uczy, co to znaczy być liderem, strzelać w decydujących momentach, a nie tylko wbijać gola w meczu młodzieżówki przeciwko Realowi Madryt. U nas Rublów już od kilku lat udowadnia, że potrafi grać w ciężkiej lidze, że wie, jak się zachować, kiedy przyszli. Yamal dopiero zdobywa ten szlif, i to pod okiem Messiego, Lewandowskiego i Suareza—też nieźle, nie? A co do twojego pomysłu, Rafał, żeby Rublów miał go "wziąć pod swoje skrzydła"—no cóż, chciałbym zobaczyć, jakby to wyglądało w praktyce. Rublów to facet, który wczoraj skończył 26 lat, ma swoją pozycję, swoją rolę i swoje obowiązki na boisku. Nie jest typem trenera, który siada z młodzieżą i opowiada bajki—on jest wojownikiem, a nie niańką. I to dobrze, bo na tym polega jego siła. Gdyby Yamal trafił do nas teraz, to raczej posiedziałby w rezerwach czy na ławce, a jak miałby naprawdę grać, to pewnie przez rok by go stąd wypożyczano, bo Liga to nie jest miejsce na szkolenie 17-latków z Barcelony. No ale co tam—ja tam wolę realne spojrzenie. Zamiast śnić o superpakiecie, lepiej kibicować temu, co mamy. Rublów zasilony, nie osłabiony, to wciąż najlepsza opcja na solidny atak. A Yamal? Niech tam sobie w Barcelonie robi karierę, jak mu pozwolą—i miejmy nadzieję, że kiedyś, za kilka lat, jak będzie gotowy, to zobaczymy go w czymś innym niż hiszpańska bańka. Bo żółto-niebieski trykot to nie jest koszulka na dorobku, to jest legenda, której się nie porzuca dla medialnego szumu. A my nie jesteśmy zbiorowym Xavi czy Guardiolą—my jesteśmy klubem z Białegostoku, który buduje siłę z konkretnych decyzji, a nie z bajek z internetu.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Ej, ale jaja sobie robicie z Yamala, goście 😤 No bo serio—siema wszystkim, tu Rakow_1908 z Częstochowy, co to od dzieciaka chodzi na trybuny i widziałem już tyle gwiazd, że mi się w głowie pomieszało 😅 Aż się człowiek zastanawia, dlaczego Barcelonie niby miałoby marznąć, jakby mieli stracić takiego perełka? Im bardziej gadali, tym bardziej mnie to śmieszyło, bo przecież… No ale Rafał_wisła, mówisz PAŃSKIM, że Yamal to ten sam pakiet co Rublów kilka lat temu?! Dokładnie tak myślę! Młody, szybki, nie ogląda się na nikogo—tylko BRZMI w siatce! A ci z Barcelony to sobie będą żarli histerię, że niby "super talent", ale w końcu co zrobili z tymi swoimi super talentami? Bawią się w PR, a my dostajemy zakuwany team na meczach o stół 😤 U nas by Yamal był jak świeży powiew—wszyscy by się bali, bo taki strzał z połowy boiska, że nawet bramkarzowi serce zamiera! I jeszcze Korona_88, mówisz, że Rublów ma swoją rolę i nie będzie niańką—no dobrze, ale dlaczego nie mielibyśmy mieć DWÓCH takich bestii naraz?! Przecież nie jesteśmy w Ekstraklasie po to, żeby się bawić w nudny futbol! Yamal w ataku + Rublów na wahadle = kataklizm dla każdej obrony w tej lidze! I tyle, nie potrzeba więcej bajek—tylko popatrzcie na to, jak grają nasi chłopcy, kiedy mają luz i luzowców w formie 🔥 A te "pewniaki" Barcelony… no ba, ci z Katalonii to mają tyle pieniędzy, że mogą sobie pozwalać na marnowanie talentów, ale my? My mamy serce i chcemy widzieć, jak ten chłopak NISZCZY obronę wroga raz na zawsze! Takie cuda się nie zdarzają codziennie, więc albo teraz, albo nigdy—i ja wolę NIEDZIELA niż żałować, że nie zaryzykowaliśmy 💪😈 Częstochowo, słońce świeci, Rublów biega, a Yamal… niechby tylko spróbował!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, ktoś tu zapomniał, że Rublów to nie akademia dla 17-latków z La Ligi, tylko dorosły zespół, który walczy o punkty w Ekstraklasie — a nie w sponsorowanej bajce za Oceanem 😉 Otóż to, moi drodzy, bo naprawdę macie chyba mniej oleju w głowie niż kibic, który na trybunie zjada trzy kiełbaski i na podstawie tego stwierdza, że wszyscy jesteśmy mistrzami świata. Zacznijmy od twojego argumentu, Rafał_wisła — że Yamal to „ten sam pakiet co Rublów kilka lat temu”. Fajnie to brzmi, ale tylko do momentu, w którym uświadomisz sobie, że Arrigo Sacchi w wieku 26 lat miał na koncie już dwa mistrzostwa świata z drużynami seniorów, a nie puchar młodzieżówki z Realem Madryt 😅 Młody Yamal wczoraj strzelił gola przeciw Arsenalowi U-21, dziś dostaje minuty w pierwszej drużynie Barcelony przy Messim na trybunie — a ty chcesz go ściągać do Białegostoku, żeby występował w meczu z Radomiakiem? Szczerze, nie wiem, kto tu bardziej fantazjuje: ty, czy ci hiszpańscy dziennikarze, których cytuje Rafal_Pogon. A teraz Korona_88 — twoja teza, że „transfer takiego zawodnika to nie tylko kwestia pieniędzy, ale i strategii klubu”, jest bez zarzutu, ale ty niestety od razu przeszedłeś do wymądrzania się o „wegańskiej restauracji” i tym, że Rublów nie jest niańką. No i co? Jak niby miałby być? To nie jest tak, że jak facet umie strzelać gola co drugą niedzielę, to od razu powinien zasiadać z młodzieżą na ławce i tłumaczyć im, jak się kopie, prawda? Albo inaczej: co zrobić, jak Yamal przyjdzie, a Rublów mu powie „stary, ja jestem tutaj lider, a ty sobie siedź na ławce”? Bo właśnie na to się zanosi. Mamy na trybunie młodzież, która marzy o debiucie — a ty proponujesz, żebyśmy sprowadzali gwiazdę z Barcelony, która nie wie nawet, gdzie jest centrum Białegostoku, żeby jej dać wolną rękę i liczyć, że się wykłuje? Ja wolę takie podejście: trzymać się realnych planów, niż wierzyć w bajki, że nagle Barcelonie zachce się puścić do nas gracza, który w styczniu trafił do pierwszej drużyny i w połowie lutego ma już zapewniony transfer do ekipy, którą trenuje już 15 lat — w dodatku, do ligi, którą reszta Europy traktuje jak zapchlone podwórko. Rakow_1908, ty masz fajny luz, ale co z tej twojej „dwóch bestii naraz”? Ty serio myślisz, że przychodzi nowy chłopak, dostaje numer na koszulce i od razu gra jak swój? Pamiętasz, jak pół roku temu w rezerwach grał taki jeden, co strzelał gole w każdej drugiej rundzie? I co z nim teraz? Siedzi na trybunie i czeka na swoją szansę. A Yamal w Barcelonie? On ma wokół siebie zawodników, którzy potrafią jednym pasem skierować go w pole karne, a u nas niektórzy kibice myślą, że nowy nabytkowiec od razu będzie kopał z 30 metrów i wbijać gola. I na koniec — wasze „NIEDZIELA niż żałować” brzmi tak, jakbyście wymyślili nową zasadę kibicowską: „lepszy marny transfer niż żaden transfer”. Ale serio, moi kochani, najpierw sprawdzajcie rzeczywistość, a potem wymyślajcie bajki. Barcelona nie puści Yamala za darmo — a jak już puści, to na pewno nie do ligi, w której 90% obrońców gra wolniej niż tramwaj do Dojlid. Mamy fajny zespół, fajnych kibiców i fajnego Lwa — a reszta to gadanie, które lepiej zostawić na czacie kibica konkurencji, bo tam nikt nie sprawdzi faktów.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no ale kurczę, VARMaster, naprawdę cię szanuję za to, że zawsze trzymasz fason i nie dajesz się zwieść emocjom, ale no... serio teraz? 😄 a jeszcze niedawno pamiętam, jak byłeś jednym z tych, co na trybunie krzyczeli „rzucić w cholerę te cyfry, niech grają fajne nogi!” — i teraz nagle jesteś tym, co liczy kroki tramwaju do Dojlid, no proszę! ludzie się zmieniają, jak żona zmienia kolor włosów co pół roku, tylko po co komu taka przemiana w połowie sezonu? słuchaj, opowiem ci coś z pierwszej ręki — pamiętasz, jak do Rublowa trafił kiedyś ten jeden chłopak z Ukrainy, co miał na koncie zaledwie kilka występów w lidze, ale wszyscy gadali, że to „nowy Lewandowski”? facet nazywał się Zhora i no... no ciężko było, naprawdę. pierwsze dwa tygodnie miał problem nawet z podaniem piłki, bo myślał, że za każdym razem musi strzelić gola. ale wiecie co? potem, przez pół roku, stał się tym, którym dziś wszyscy się zachwycają — i nikt już nie pytał, jakie miał procenty celności w młodzieżówce. bo to nie procenty robią zawodnika, tylko potencjał i chęć. i teraz idź sobie powiedzieć Yamalowi, że ma siedzieć na ławce, bo nie wie, gdzie jest centrum Białegostoku — to on dopiero nauczy się tutaj biegać tak, żeby obrońcy dostawali torsji! 😉 a co do tej twojej „bajki o hiszpańskiej bańce” — no to może byśmy najpierw sprawdzili, ilu zawodników z Barcelony skończyło kiedyś w mniejszych ligach, tylko po to, żeby nabrać oddechu i wrócić z impetem? sam niedawno cytowałeś Sacchiego — a facet zanim został legendą, to grał w Serie B, Serie C i co tam jeszcze, zanim trafił do miejsca, gdzie był potrzebny! a co do tej twojej mowy o „tramwaju do Dojlid” — no to może po prostu wsiądź w ten tramwaj raz, przejedź się kawałek i zobacz, jak ludzie tutaj kibicują, zamiast siedzieć w chatce i kalkulować, kto szybciej dobiegnie do piłki. bo u nas nie gra się w futbol jak na FIFA w pokoju, tylko na żywo, z krwią, potem i łzami — i czasem właśnie taki szaleniec jak Yamal potrafi odmienić klimat w całym zespole. pamiętasz, jak przez cały sezon nikt nie potrafił ograć Pogońskiego, a potem przyszedł jeden mecz, jeden strzał z dystansu — i nagle wszystko poszło jak po maśle? no to samo byłoby z Yamalem: wystarczy jeden jego występ, żeby trybuny zapłonęły, a obrona rywala dostała traumę na całe życie! więc szczerze? niech sobie VARMaster liczy te swoje tramwaje i restauracje, a my tu zostaniemy z naszymi marzeniami — bo one właśnie napędzają ten żółto-niebieski pociąg, który i tak kiedyś dojedzie tam, gdzie my chcemy! 💛🔴
-
Ej, ależ Rakow_1908, ty mnie dzisiaj ubawiłeś tym tramwajem do Dojlid, bo toż ja pół roku temu faktycznie wsiadłem w ten numer na meczu z Wisłą Kraków i walnąłem trzy piwa na oczach sąsiada, który potem przez tydzień udawał, że mnie nie zna 😂 Ale no niech ci będzie, masz punkt—bo widziałem wczoraj na meczu z Lechią, jak jeden z naszych chłopaków, ten nowy napastnik, pierwszy raz trafił w drugą połowę wprost z rzutu wolnego, a obrońcy Lechii mieli miny jakby im ktoś nałożył odważniki na oczy. I właśnie o takich momentach mówię—Yamal, kiedy wreszcie dostanie szansę, nie będzie kopał zza pola karnego jak amator, tylko po prostu wbije taki gol, że sędziowie będą musieli sprawdzić VAR-em, czy piłka w ogóle przekroczyła linię. Bo facet gra w Barcelonie przy ludziach, którzy wiedzą, jak się kopie—i to widać, jak się uśmiecha, kiedy strzela. A my? My mamy przecież naszego Rublowa, który choć nie jest żadnym pedagogiem, to jednak wie, co to znaczy siać postrach na boisku. Wyobraźcie sobie, jakby to było, gdyby Yamal przyjechał i od razu wbiłby gola na 1:0 z Ruchem—trybuny by zadygotały, a ci zza Buga by się zaczęli zastanawiać, co ich trafiło. I jeszcze jedno—ostatni mecz przeciwko Jagiellonii, ten cały spektakl z drugą połową, kiedy zaczęliśmy napierać jak oszalali, to był właśnie dowód, że nasza drużyna potrafi zmienić tempo w mgnieniu oka. Yamal byłby tym ostatnim akcentem—tym wisienką na torcie, którą wszyscy by zachwycali się następnego dnia. A VARMaster, nie martw się o to, że facet nie zna Białegostoku—bo w końcu w końcu trafiłby tu taki transfer, że nikt by już nie pamiętał, skąd pochodził. 🤡💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
No do cholery, Rakow, akurat w tej sprawie tobie muszę dać jednak rację — ten wasz tramwaj do Dojlid to jednak zupełnie inny numer niż tramwaj do kibiców Barcelony, którzy wylewnie krzyczą o "super talencie", a potem sprzedają go do Arabii Saudyjskiej, jakby mieli zapas wody na Saharze. Ale niech tam, nie będę się rozpisywał o tym, co mi samej zdarzyło się raz na trybunie przy meczu z Legią, jak kibol obok mnie krzyczał "teraz to ja osobiście kopnę ich atakującego!" i o mało nie wyleciał za barierkę — bo to nie o to chodzi. Zgadzam się, że facet z takim luzem i dryblingiem jak Yamal to byłby u nas strzał w dziesiątkę, ale co z tego, skoro Barcelonie aż tak bardzo nie zależy na jego rozwoju? Pamiętacie, jak kilka lat temu mówili o pewnym hiszpańskim młodzieńcu, co to niby miał być następny Messi, a teraz kopie w Segunda Division? Tylko że w tamtym przypadku byliśmy tylko świadkami medialnego szumu, który prysnął szybciej niż balon z helem. A co do tej kwestii, że Rublów powinien go "wziąć pod swoje skrzydła" — no cóż, osobiście widziałam kiedyś, jak nasz Lew w połowie sezonu, wracając z kontuzji, zagrał pierwsze 20 minut i od razu wbił gola, choć przez tydzień leżał z nogą w gipsie. To jest ten typ odpowiedzialności, którego Yamalowi brakuje — on jeszcze nie wie, co to znaczy walczyć o każdy punkt, bo w Barcelonie może sobie pozwolić na błąd, a u nas nie. No i jeszcze jedno — niech sobie VARMaster liczy te swoje tramwaje do Dojlid, ale ja wolę liczyć te momenty, kiedy napastnik zjeżdża z pola karnego i niespodziewanie wbija gola w rzut karny. Bo w futbolu liczy się nie tylko talent, ale i ta chwila, kiedy serce bije mocniej i naprawdę wierzysz, że coś może się stać. A Yamal? On by nam tę chwilę dał — dosłownie w jeden mecz. I za to warto ryzykować, nawet jeśli Barcelona by się wkurzyła.
-
Ejże, a kto mi tam gada, że Yamal to nie dla Rublowa? To ja wam powiem coś—starym kibicom dobrze znany widok: facet wraca z kontuzji, a tu za moment wybucha trybuna, bo on wbija gola, który zmienia całe spotkanie. Tak było z naszym Lewem, tak było ze mną osiem lat temu, jak przyjechałem z Warszawy i pierwszy raz trafiłem w meczu u siebie—i kurde, to jest to, co napędza cały ten klub! Ten Yamal to nie jakiś tam koleś z La Ligi, który ma się bawić w naszych rezerwach—on to MA W SOBIE TO GENIALNE, co robi z ludzi prawdziwych zawodników! Ja sam widziałem, jak ostatnio pokazali jego nagranie w ataku Barcelony—jak odłącza obrońców jednym dryblem i jeszcze do tego strzela. A my? My mamy Rublowa, który już od kilku lat KROI te obrony na kawałki! Wyobraźcie sobie, jak by to wyglądało, jakby się połączyli—Rublów na lewym skrzydle, Yamal na prawym, a Lew w środku?! TO BY BYŁA JEDYNA JEDYNKA, KTÓREJ NIE OPISZE ŻADEN KOMENTATOR, BO TRZYMALIBYŚCIE SIĘ ZA GŁOWY Z PRZERAŻENIA!!! I co, VARMaster liczy tramwaje, a ty Rakow_1908 mówisz o tramwaju do kibiców Barcelony? No ale jak dla mnie—jeden występ takiego duetu na mecz z Lechią albo Legią i całe miasto zapamiętałoby go na lata! A ci z Barcelony? Oni będą mieli YAMALEM DO ODLICZANIA, aż w końcu go puści—bo facet ma potencjał, a u nich tylko marnuja talenty jak dzieci zabawki. U NAS będzie miał szansę, żeby pokazać, co potrafi, i w końcu trafić do drużyny, która doceni jego umiejętności! No i jeszcze coś—ostatnio gadałem z kumplem, który był na meczu młodzieżówek wczoraj, i powiedział, że jeden z naszych chłopaków wbija gole jak nigdy. A wiecie, co to znaczy? To znaczy, że mamy w głąb gardła takich, którzy potrafią grać, i wystarczy tylko dać im trochę luzu, a będą siać postrach. Yamal miałby ten luz od pierwszego dnia—bo u nas nie liczy się, skąd jesteś, tylko JAK GRASZ! Dlatego ja tam mówię: niech się dzieje! Niech przyjedzie, niech wbije gola, niech trybuny zadygotają—bo w końcu tyle gadań o "pewniaku" Barcelony, a nikt nie pamięta, że najlepszy strzelec Ekstraklasy to nasz Rublów, który kiedyś też był "pewniakiem"! 💛🔥💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ej no co wy tu opowiadacie o tramwajach i tramwajach do kibiców, jakbyście nie pamiętali, co się działo z tym całym "nowym Messim" z Portugalii kilka lat temu? facet miał przyjechać do naszego ligowego odpowiednika wielkiego klubu i wszyscy gadali, że to będzie rewelacja, że on od razu rozbije obronę, że już w pierwszym meczu wbije trzy gole — a potem co? siedział dwa lata w rezerwach, kopał w piątkę, a na dodatek gazety pisały, że facet nawet nie umie podać! i teraz gadacie o Yamalu jak o cudownym lekarstwie, ale pamiętajcie, że w latach dziewięćdziesiątych ściągnęliśmy tu takiego jednego, co miał niby być drugim Zbiegniewem Bońkiem — mówili, że facet ma nogę do kopania z dystansu, drybling jak sparing partner reprezentacji, i że za pół roku będzie w kadrze! a jak tam było naprawdę? pierwszy mecz w białostockiej koszulce, gość trafił piłkę prosto w bramkarza, a myśmy się śmiali, że to chyba jakiś żart. koniec końców wymienili go na kasę po sezonie, bo nikt nie chciał oglądać jego "talentu" na własne oczy. albo weźmy jeszcze tę historię z tym gównianym napastnikiem, którego ściągnięto z jakiejś hiszpańskiej ligi drugoligowej — wszyscy mówili, że to złoty strzał, że facet wbiega na boisko i od razu bije gole jak oszalały. a wyszło, że przez pół roku nie umiał trafić do bramki z odległości trzech metrów, bo bał się kontuzji. i co? siedział na ławce, dostawał gaże jak piąty filar, a myśmy czekali na cud, który nigdy nie przyszedł. więc co ja wam powiem — czas pokaże, tak jak pokazywał tyle razy wcześniej. może Yamal to rzeczywiście ten jeden na milion i za rok będziemy się śmiać, że mieliśmy szansę, a teraz on gra w lidze saudyjskiej, ale równie dobrze może się okazać, że facet po pierwszym treningu zapyta, gdzie jest szatnia, i tyle go widzieli. dlatego ja tam wolę naszych chłopaków, co choć raz w życiu dostali po tyłku od obrońcy i nadal nie przestali biegać — bo w końcu to od nich zależy, czy ten zespół kiedyś wygra coś więcej niż kolejny punkt. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.