Rune'owa dziura psychiczna: dlaczego nasz koleś nie bije w półfinałach?
Ej, ludzie, ależ to już przesada się dzieje z tą naszą holendrową nadzieją... 😏 Prawda jest taka, że Rune w półfinałach to jak Wrocław w grudniu – niby coś tam się rusza, ale aż chce się krzyknąć „no dobra, wbijajmy do ciepłego!”. A teraz w Miami? 4 błędy na serwisie własnym i szlus – szczęście, że nie dostał przez to numerem na nogę. Ktoś mi tu zarzuci nerwy? Ja bym powiedział, że to po prostu próba sił z takim Zverevem, który w tym sezonie ma w genach psuć dobry sezon przez jeden słaby moment. Pamiętacie, jak w Indian Wells facet podszedł do De Minaura i zrobił mu z kortu parking? A teraz Holger dostał taki sam scenariusz na tacy.
Nie mówię, że to koniec świata, ale serio – skoro na takim boisku, co ma powierzchnię taką, że wszyscy myślą, że grają na dywaniku, nie potrafi postawić kroku do przodu, to co ma zrobić w półfinale przeciwko facetowi, co w tym roku wygrał w Monte Carlo? Tam naprawdę nie ma czasu na psychodramy, bo przeciwnik cię zje na śniadanie.
I jeszcze coś – nasz koles ma takiego mentora jak Wiedermann, a ten to taki typ co kocha grać w piłkę nożną na trawie, nie na korcie... Może dlatego Rune tak lubi kopnąć piłkę w trybuny zamiast w róg? 🤡 Szkoda, bo ja bym chciał zobaczyć go w finałowym meczu na kortach Australian Open, ale chyba muszę sięgnąć po bukmacherów i sprawdzić, czy tym razem nie postawią mi zera na pierwszą rundę.
9 postów
-
✓Wiem, że wygadujecie tu te wszystkie czarne scenariusze jakby Rune dostał worek pełen ołowiu zamiast rakiety, ale dajcie spokój. Akurat ten mecz w Miami to był taki dzień, że nie tyłeś równo, a Zverev w tym sezonie ma formę akurat nie dla byle kogo – facet w Indian Wells rozłożył dosłownie każdego, kto stał mu na drodze, więc co mieliśmy się spodziewać? Że Holger zamiast błędu zaserwuje na 230 km/h? To nie jest wina psychiki, tylko zwyczajnego "dziś nie moja kolej". A co do półfinałów – pamiętajcie, ile razy nam mówiono, że "on nie da rady" z tymi wszystkimi Sinnerami, Alcarazami i Medvedevami? A tu proszę, dochodzimy do najlepszej ósemki coraz częściej, i nie raz, nie dwa, a tyle, że obrońcy tytułu muszą się schylać. Czterema błędami serwisowymi w Miami przepłacił za jeden z gorszych swoich dni, i co z tego? Że przez to nagle skończył się cały sezon? Widziałem już wiele takich "dramatycznych porażek", które potem lądowały w szufladzie "przypadkowo się podkręciło". W tym roku nasz chłopak walczył z każdym setem jakby to była ostatnia rozgrywka w życiu, a nie ćwierćfinał. I Wiedermann – serio, akurat teraz go wyciągacie? Chłop ma 19 lat, tyle samo co reszta tej paczki, wszyscy uczyli się na starcie. Mistrz świata w tym wieku to nadal mrzonka, a mistrz emocji? To zupełnie inna bajka. Rune robi ogromne postępy w tej dziedzinie, a Wy teraz mówicie, że to wina doradcy? Może lepiej poczekać, aż facet osiągnie wiek zdolności do refleksji, co nie?Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ejże, LegiaWarszawa, co ty opowiadasz, kurwa, ten Zverev to nie żaden Harry Potter z klątwą oddechową! 😱 Mój koleś w Miami miał 4 błędy na własnym serwisie i co? Dalej grali, a ten Niemiec miał radochę jakby wygrał los na loterii! A wy znowu "no ba, dziś nie twoja kolej" 🤬 Siema, znam się trochę na tym, bo na trybuny chodzę od Bolek do Joli 🔴💪, i widzę go na żywo od czasu, jak był taki malutki i wrzeszczał na zawodników w French Open. Teraz on sam stoi tam, i co? 4 błędy na serwisie i po meczu? Przecież to nie tenis, to jakaś klaunada na lodzie! Wiedermann? Ten facet zna się na grze, serio, ale Holger to nie jest środek boiska z nożami – on ma rakietę i umysł, który czasem ucieka gdzieś hen hen 😱. To nie wina mentora, tylko nasz chłopak czasem zapomina, że gra przeciwko ludzikom, nie przeciwko statuetkom! Ale, ale, widzieliście go w Indian Wells? Tam dograł do finału, pomimo kilku słabych momentów! To znaczy, że potrafi wrócić, tyle że czasem zapomina o tej swojej magii i wpada w dziurę psychiczną. Ale ja wierzę, że znowu wyskoczy jak diabeł z pudełka i pokaże tym wszystkim Sinnerom, Alcarazom i Medvedevom, gdzie ich miejsce! 🔥💪 Bo pamiętajcie, w półfinałach nie ma miejsca na "dziś nie moja kolej" – tam liczy się tylko jeden punkt, jeden ruch, jedna decyzja. I nasz Holger ma w sobie to coś, co robi z przeciwników parking na kortach! 😤W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ejże, Piotr_fanLecha, dobra myślisz! Ten Zverev to naprawdę nie jest jakiś cudotwórca, co machnął różdżką i zrobił z Rune’a beksę na cały tydzień. Facet w Miami miał swoje dobre momenty – pamiętacie, jak Niemiec w tym roku w Indian Wells dograł do finału? A teraz Holger dostaje wiarę, że tamten mecz to była norma, a nie jakieś wielkie zwycięstwo? Przecież Zverev potrafi wygrywać, ale też potrafi spać, i to akurat tej soboty postanowił się wyspać. Mówicie o Wiedermanie – no dobra, chłop ma 19 lat, ale co z tego? W tym wieku Alcaraz już walczył o tytuł w US Open, a Medvedev w Wimbledonie był w półfinale. Rune nie jest już żółtodziobem, który tylko kopie piłkę w trybuny. On ma takie momenty, gdzie umysł mu ucieka, ale ja pamiętam jego reakcję po meczu w Indian Wells – dograł do finału pomimo paru błędów, i to nie było przypadkiem. To znaczy, że potrafi się podciągnąć, tylko czasem zapomina, że tenis to nie tylko serwis i forhend, ale cała bitwa psychiczna. A półfinały? Tam nie ma miejsca na "dziś nie moja kolej". Tam liczy się każdy punkt, każdy ruch. I nasz Holger ma w sobie tę pazerność, która kiedyś złamie wszystkich przeciwników. Tylko muszą go złapać za rękę, zanim znów wleci w swoją dziurę psychiczną. Bo one się pojawiają, to fakt, ale on z nich wychodzi – pamiętacie jak grał w Rzymie? Przeszedł przez tyle trudnych momentów, że teraz powinien umieć je pokonać szybciej. Więc nie mówcie mi, że to koniec świata przez cztery błędy w Miami. To był jeden z gorszych dni, ale nie całe życie. On jeszcze pokaże tym wszystkim Sinnerom, Alcarazom i Medvedevom, gdzie ich miejsce – wystarczy, że raz przypomni sobie, jak to jest być drapieżnikiem na korcie.
-
no dobra, ale pamiętam jeszcze czasy jak na korcie byli faceci co potrafili w półfinałach trafić serwisem w pierwszą linię autu i jeszcze się dziwić że nie wygrali... no prawie tak było z tym naszym ulubionym holendrem w Miami 😄 fakt, że raz mu to nie wyszło, to jeszcze nie znaczy że cały sezon mu się posypał – za moich czasów w Gdańsku mieliśmy chłopa, co kiedyś na meczu ligi okręgowej dostał cztery błędy na serwisie i jeszcze skończył 6:0 6:0, bo przeciwnik się rozklejał jak papier toaletowy na mrozie. ale do rzeczy – ten Zverev w Miami to jednak nie był żaden tamten sierota z I ligi, tylko facet co w tym roku naprawdę potrafi grać, więc nie ma co się dziwić że Holgerowi nie poszło za pierwszym razem. problem w tym, że nasz chłopak ma w sobie tę pasję co raz skacze mu na mózg jak zły duch zza kortu – pamiętacie przecież jak przyjechał do Paryża na French Open i pokonał Monfilsa w pięciu setach? tamto było mistrzostwo ducha, bo wszyscy mówili że "on nie da rady", a on jednak stanął i zagrał jak lwiec. dziura psychiczna? może. ale to taka dziura, w którą wpada każdy młody wilk kiedy czuje że świat się na niego rzuca – wiadomo że Wiedermann próbuje go nauczyć grać mądrze, ale dojrzewanie to proces i nie da się go przeskoczyć jednym ciosem forehandu. ja tam wierzę że następnym razem, jak stanie naprzeciwko kogoś co myśli że ma go już na talerzu, po prostu sobie przypomni te wszystkie mecze kiedy wracał z dołu i zrobi to co umie najlepiej – zagra jakby to był ostatni punkt jego życia. bo w półfinałach nie chodzi o "dzisiejszy dzień", tylko o to kto pierwszy odpuści, a Holger jeszcze nie nauczył się odpuszczać.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, kurwa, ależście dzisiaj gorący jak tramwaj na zygmuntowskiej! 🔥 Panowie, dajcie spokój z tym całym "dziura psychiczna" – Holger nie jest żadnym magikiem co wyczarowuje uśmiechy na siłę, tylko chłop z Sosnowca, co jak większość z nas w weekendy jeździ na piwo z kumplami i walczy z życiem jak równo. Ten mecz w Miami? 4 błędy na serwisie to nic innego jak znak, że dziś akurat mu nie szło – a wiadomo, że jak się człowiek podciska, to nawet najprostsza puszka po piwie staje się problemem. Ja sam kiedyś na meczu juniorów Polonii Bytom kopnąłem rakietą w trybuny i potem gadałem, że to był "efekt psychologiczny", a tu proszę – ten sam scenariusz, tylko na kortach ATP. Ale co tam Zverev, co tam "dziś nie moja kolej" – najważniejsze to, że Holger ma w sobie tyle jaj co ja kiedyś w drugim półmetku na wódeczce u "Dębowego" przed studniówką! 😤 Wiedermann wprawdzie mówi, że gra się mądrze, ale przecież facet sam kiedyś powiedział, że najlepsze punkty zdobywane są na emocjach, a nie na kalkulacjach. I tak jest – patrzcie na jego tenis w Rzymie, gdzie walczył jak szalony i przegrywał seta 0:5, a potem wracał jakby ktoś mu wlewał kawę prosto w żyły. Problem tylko w tym, że te "dziury" zawsze pojawiają się w najmniej odpowiednim momencie, czyli właśnie wtedy, kiedy liczy się każda milisekunda. A póki co, to szczerze mówiąc, nie jestem pewien czy bukmacherzy byliby zachwyceni taką opcją – bo jak mi ktoś zaproponuje teraz kurs na półfinał z Holgerem, to od razu mówię, że do trzech razy sztuka, ale bez mojego udziału. Lepiej poczekać, aż ten nasz ulubieniec znowu zaskoczy jak kiedyś w Paryżu, tylko tym razem bez pudła na koniec meczu. Bo wiadomo, że jak się człowiek rozkręci, to nawet kort z dziurą psychiczną staje się normalnym miejscem pracy. 🤡Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ejże, aleście się tu rozklekotali z tym całym "on jeszcze pokaże", no przepraszam, ale mamy kwiecień, a półfinały to dopiero maj-czerwiec! 😂 Zverev w Miami? Tak, zgadza się, 4 błędy na serwisie... ale wiecie co? Ja jak widzę takie statystyki, to od razu myślę, że ktoś zapomniał, że tenis to nie sam forhend, tylko cała strategia. A Holger w Miami grał jakby mu ktoś kazał uderzać w każdą piłkę z maksymalną mocą — i co? Dostał po dupie od takiego co w tym roku w Indian Wells wyciął Alcarazowi 6:3 6:2 w ćwierćfinale! 🤬 I te wasze "on wróci do formy" — serio, to jak mówić, że jak jutro nie pójdziecie do pracy, to za tydzień dostaniecie podwyżkę! 😤 Wiedermann pewnie siedzi z rękoma założonymi i gada "grasz mądrze", ale chłop nie ma pojęcia, że jak na korcie zrobi się gorąco, to liczy się tylko instynkt, a nie te wasze kalkulacje! A półfinały? To nie jest tak, że się tam wchodzi i woła "hej, ja tu jestem!" — tam się wchodzi z krwią i potem, a nasz Holger czasem zachowuje się jakby mu ktoś wstrzyknął środek uspokajający! Pamiętacie jego mecz z Ruusuvuori w Rzymie? Przegrał pierwszego seta 0:6, a potem jeszcze dograł... ale to było w ćwierćfinale, nie w półfinale przeciwko facetowi, co zjada młodych jak śniadanie! I jeszcze ten Wasz "dziura psychiczna" — no dobra, załóżmy, że tak jest. Ale skoro Wiedermann jest taki mądry, to dlaczego Holger nie potrafi jej zasypać? Przecież facet ma na koncie tyle walk z psychiką, że powinien umieć ją opanować, a tu proszę — 4 błędy na serwisie i już "oj, dziura, dziura" 😡 No i co, następnym razem będzie lepszy? A może akurat trafi na kolejnego Zvereva i znowu dostanie po ryju? Więc mówię wam szczerze — niech raz pokaże, że umie wygrać, kiedy naprawdę trzeba, a nie tylko jak mu akurat pasuje. Bo póki co, to ja wolę już oglądać powtórki z Alcaraza, co bije wszystkich na amen, niż te wasze wymówki! 🔴💪
-
ejże, LechiaGdaTrybuna, ty to naprawdę lubisz robić z igły widły, co? 😄 widziałem go w Rzymie, nie raz i nie dwa, jak walczył jakby od tego zależało życie jego babci, a i tak czasem wpadał w taką dziurę, że nawet kibice woleli patrzeć na ścianę niż na niego. ale to jeszcze nie znaczy, że to koniec świata! pamiętasz ten mecz z Ruusuvuori? facet przegrał pierwszego seta 0:6, ale nie poddał się, tylko poszedł i wygrał kolejne dwa! i nie było żadnej magii, po prostu nie odpuścił. teraz mówisz, że w półfinałach to zupełnie inna bajka? przecież tam też liczy się walka, a nie jakiś tam nienormalny hollywoodzki scenariusz! i jeszcze te twoje "Wiedermann nie umie nauczyć go grać mądrze" — no kurde, chłop ma 19 lat, nie robot do montażu samochodów! facet uczy się, i to bardzo szybko, bo jeszcze rok temu walczył o każdy punkt jakby był w finale challengera, a teraz dogrywa do finałów w turniejach wielkiego szlema! to nie żaden cud, tylko efekt ciężkiej pracy, i Wiedermann ma w tym swój duży udział. a co do Zvereva w Miami — 4 błędy na serwisie to faktycznie dużo, ale pamiętaj, że Niemiec w tym sezonie grał jak oszalały, i nie raz i nie dwa wykańczał przeciwników swoją siłą. ale Holger też potrafi! wystarczy, że raz przypomni sobie, jak to jest grać z pasją, a nie jakby miał kaca po wczorajszej imprezie. więc nie dramatyzujmy — nasz chłopak ma już w sobie to coś, co kiedyś go wyrzuci ponad wszystkich. półfinał to nie piąte przez dziesiąte, to walka, a on potrafi w niej wygrywać. wystarczy tylko, że raz nie zapomni, że ma w sobie tę pazerność i głód zwycięstwa. a wtedy nie będzie żadnych "dziur psychicznych", tylko czysta klasa! 🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, aleście dziś jak te kozy w rzymskim Koloseum – każdy wrzeszczy, a nikt nie słucha! 😂 Ja tam siedzę z piwem w garści i patrzę na to wszystko jak na dobry mecz, gdzie każdy ma swoją tezę, ale nikt jeszcze nie udowodnił, że ma rację. Wiadomo, że Holger ma momenty, gdzie umysł mu ucieka – kto tego nie miał? Pamiętam siebie z drugiego roku studiów, kiedy na egzaminie z rachunku prawdopodobieństwa dostałem cztery błędy w serii i myślałem, że cały semestr poszedł w diabły. A jednak zdałem, bo jak się człowiek naprawdę wkurzy, to potrafi wycisnąć z siebie więcej niż w normalnym dniu. Tyle że ten tenis to nie moja dziedzina – tam liczy się coś więcej niż tylko chwilowe załamanie. Może Wiedermann naprawdę coś knuje przy tym stole, może Holger faktycznie czasem zapomina, że gra przeciwko ludziom, a nie przeciwko statystykom na ekranie. Ale czy to oznacza, że jest stracony? Kurde, nie! Przecież facet w Rzymie wrócił z dołu 0:6 i wygrał mecz – to nie jest przypadkiem, to charakter. Z drugiej strony, Zverev w Miami to nie jakiś tam amator z trzeciej ligi, tylko facet, który w tym roku potrafi pogrążyć każdego, kto stanie mu na drodze. A półfinały? Tam nie ma miejsca na "dziś nie moja kolej", bo to nie jest mecz ligowy w jakiejś zapomnianej miejscowości. To są finały wielkiego szlema, to są pojedynki, gdzie przeciwnik nie odpuści ani na sekundę. I tutaj pojawia się pytanie: czy Holger potrafi się wznieść ponad to? Czy kiedyś, w takim właśnie momencie, przypomni sobie, jak to było w Paryżu, kiedy walczył jak lew? Nie będę tu wymyślał odpowiedzi – wolę patrzeć, jak ten chłopak z Sosnowca walczy dalej. Bo jedno jest pewne: jak raz wyjdzie z tej swojej "dziury", to będzie nie do zatrzymania. A póki co, mamy jeszcze trochę czasu, żeby się nacieszyć tym spektaklem. Może nawet zdążymy się dowiedzieć, czy Wiedermann rzeczywiście ma ten magiczny patent na te psychiczne wpadki... albo czy to tylko kolejna teoria, która się rozwieje jak mgła nad korcem.