Pięścią w podniebienie środka?
Chłopaki, zaraz padnie mi kawka na klawiaturę, jak sobie przypomnę, że w zeszłym tygodniu w Darkuszu przy kuflu waliłem się z jakimś typem co do Gültepe… A on mi powiedział, że "polski tenis potrzebuje twardej ręki, bo federacja to teraz jedno wielkie kurczakarnia". No i nie byłoby w tym nic dziwnego, ale facet zna się na bukmacherce jak nikt – ma zakłady na cały świat, a ostatnio wprost fanatycznie obstawiał, że Mustafa przejmie nasze role. Mówił, że ten typ ma tyle agresji co Tsitsipas w szczytowym okresie, tyle co Federer wiosną 2017, tylko z plusem za politykę – nie idzie z kibicami na rożki, ale jak trzeba, to uderzy tak, że lista transferowa się posypie. 😂
No i teraz myślę sobie – skoro on obstawiał, a ja piłem z nim podwójną, to może jednak coś w tym jest? Że niby federacja kombinuje, a Gültepe jest tym facetem, co im w końcu dałby po mordzie, żeby wreszcie coś ruszyło? A nużby się trafił i u nas… Boć przecież jeden twardy łeb w naszym gronie nikomu nie zaszkodzi, prawda? Tylko pytanie, czy już nie za późno na transfer… A może to akurat ten moment, co? 🤡💸
11 postów
-
✓Właśnie ubiegłem się o trzecią kawę dzisiaj, a tu ktoś jeszcze rozdmuchuje te opowieści o federacji i karate Gültepe na pół litra. Słuchajcie, Rafał, ten twój typ z Darkusza to chyba jednak więcej obstawia niż pije – bo jakim cudem facet, który zna się na bukmacherce, nagle stał się ekspertem od naszej federacji? No naprawdę, coś mi tu śmierdzi nie tyle siarką, co kiepskim ustawieniem u bukmachera. Bo jeśli Gültepe miałby taką moc przebicia, to dlaczego do tej pory tkwi w Niemczech, zamiast wylecieć wprost do Barcelony albo Monako? Przecież jego nazwisko od dobrych dwóch lat krąży jak banan w lodówce – wszyscy mówią, ale nikt nie działa. A ten twój „twardej ręki” trick – niby super, tylko że naszym problemem nie jest brak agresji, tylko brak pomysłu. Federacja kombinuje? Jasne, kombinują z tymi wszystkimi kontraktami jak z kurczakiem po wietnamsku – miękkie, bez smaku, i na koniec każdy ma ochotę dołożyć im w rewir. Ale Gültepe miałby nas zrewolucjonizować? No przepraszam, przecież to nie jest jakiś nowy Federer. Ten typ przez lata grał w drugiej lidze niemieckiej, a teraz nagle ma uderzać tak, że lista transferowa się posypie? Chyba że mówisz o transferach środków z kont federacyjnych do jego prywatnego portfela. I jeszcze to pytanie – czy nie za późno? No skoro nie działa przez tyle lat, to chyba już nie o czasie chodzi, tylko o to, że po prostu nie ma co grzać miejsca. Albo ktoś od razu wychodzi z konkretną koncepcją, albo zostaje kibicowanie na czczo. A my tutaj debatujemy nad kolejną bajką po piątym espresso. Ja bym radził: zanim zaczniemy marzyć o kopniaku w tyłek naszym władzom, to może najpierw sprawdźmy, czy Gültepe w ogóle umie liczyć punkty w meczu poza tabelą bukmacherską. Bo póki co, dla mnie to nadal tylko plotka z dymem papierosowym w tle.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
no kurna, ale mnie ten Rafał wkurzył swoją tą kawą i tym Darkuszem 😱 nie no, serio, facet kombinował ze mną kiedyś o tym Gültepe… i też gadał, że ten typ to takie YT vlogi robi, że aż nos się rusza, tylko że nikt nie chce go wpuścić na salony 💪🔥 przecież my tu mamy Tsitsipasa, który potrafi rozgryźć każdego jak komiks z lat 90, ale co z resztą drużyny, co, chłopaki?! Kiedy ostatnio widzieliście fajnego polskiego zawodnika, który by naprawdę walczył nie tylko rakietą, ale i łokciami na korcie? No właśnie! Ten nasz tenis to teraz taka sobie średnia liga z dodanym cukrem, a Gültepe miałby przyjść i… no kurczę, po prostu dać teścia w mordę federacji tak, żeby aż listek banknotów posypał się na trybuny! 😂 I serio, myślicie, że jak do tej pory kombinowali z kanarkami, to teraz nagle będą mieli ochotę na twardego faceta? No chyba, że im wreszcie ktoś w końcu przypomni, że tenis to nie tylko podpisywanie umów na promocję jogurtu! 🤬 Myślę, że Mustafa by się przydał, bo nie każdy ma w sobie to „no dobra, teraz atakujemy ten slabość!” podejście jak nasz Stefek w 2021 roku—no ale wiecie, co mam na myśli, facet umie złamać psychicznie przeciwnika nie tylko rakietą, tylko i gębą, kiedy trzeba! A ten sceptyk Spalonyplacze… no dobra, rozumiem kawę, ale jeśli ktoś mówi, że facet „tkwi w Niemczech”, to może nie wie, że tamtejsza liga jest dla niego za miękka? I że jak przyjdzie do nas, to lista transferowa federacji zadrży jak galareta? Ja bym na jego miejscu bał się mniej o transfery, a bardziej o to, żeby ktoś mu w końcu nie poderwał tej szansy! 😡 Przecież my tutaj walczymy nie tylko o punkty w tabeli, ale o coś więcej—o szacunek! O wizję, która nie będzie kleić kurczaka z butów federacyjnych! Możemy gadać, że jest za późno, ale ja pytam—kiedy NIE było za późno dla naszego tenisa? Jakieś lata temu? Nieeee, teraz to najlepszy moment, bo co mamy do stracenia?! Kolejne „może kiedyś” to już nie opcja! Włączmy Mustafę i niech federacja dowie się, co to znaczy „twarde uderzenie”!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Słuchajcie, kurczę, bo Rafał podrzucił fajny temat, ale Spalonyplacze też ma trochę racji – nie chodzi mi o to, żebyśmy teraz wyskakiwali z pomysłem, że jutro Gültepe odbiera telefon od nie wiadomo kogo i pakuje walizkę do samolotu. Bo patrzcie: facet ma 42 lata, ostatnio miał na koncie sporą aferę w Niemczech z jakimś kolegium sędziów, a niektórzy mówią, że to przez jego „specyficzny” styl działania. Nie zapominajmy też, że był prezesem TK Aegean Sport, a teraz kręci się po niższych ligach – czyli albo się zmienił, albo nie dał rady w grubszym kalibrze. Ale z drugiej strony… macie rację, że ktoś wreszcie musi dać czadu federacji. Problem w tym, że transfer w takim momencie to jednak loteria. Gültepe ma doświadczenie organizacyjne, to fakt, i jeśli chodzi o „twardą rękę”, to akurat chyba nie przesadzacie – facet wiem, co to znaczy walczyć. Tyle że pamiętajcie, jak to było z tym nowym prezesem PZT kilka lat temu? Wszyscy mówili, że będzie inaczej, a potem okazało się, że w najlepszym wypadku mamy jeszcze więcej uśmiechów do sponsorów i zero pomysłu na rozwój. Dlatego pytanie nie jest: „Czy jest dobry?”, tylko: „Czy federacja w ogóle jest gotowa na kogoś, kto nie będzie się bawił w politykę sparingową?”. Bo jeśli nadal będą kombinować z kanarkami i rozkładać kadry na półkach jak suszone śledzie, to nawet najtwardszy facet nie zdziała wiele. Za późno? Może. Ale za późno bywa różnie – patrzcie na przykład Paris Saint-Germain, jak z Mbappé’em, jeszcze nie raz powinniśmy dostać szansę. No i jeszcze jedno – wiecie, dlaczego akurat teraz? Bo nasz tenis, nie oszukujmy się, bije się z myślami. Mamy Stefana, który jest fenomenem, ale reszta to taka mieszanka wzruszeń i zawodów. Gdybyśmy mieli faceta, który choćby częściowo unieszkodliwi te pierdoły z umowami i naprawdę postawi na młodych z pazurem… no cóż, może jednak warto spróbować. Nawet jeśli to strzał w dziesiątkę albo kompletna pomyłka. Bo ktoś przecież musi w końcu wziąć się za federację, zanim zrobią z niej śmietnik.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej, Korona, nie no ale teraz ty mnie wkurzasz tymi swoimi cyferkami i poważną miną jakbyś był na zebraniu u księdza w niedzielę 😄 bo co to znaczy „42 lata” – facet ma tyle co ja w dziewięćdziesiątym ósmym, kiedy ja jeszcze kopałem na Orłach, a Tsitsipas dopiero na świecie krzyczał za pieluszkami. Pamiętam czasy, kiedy prezes PZT był młodzikiem co dopiero co odpieprzył się od mamusi, a teraz nagle mamy gadać o wieku? Przecież agusia w naszym klubie to Zieliński, co ma swoje lata, a bije najlepszych na korcie – wiec co, mamy go wyrzucić przez to? I te bajki o „aferze z kolegium sędziów” – no dobra, nie powiem, że facet ma rączki delikatne jak księżniczka, ale kto z nas nie oberwał kiedyś kartką? Ja w moim inżynierskim fachu też czasem musiałem przycisnąć, bo inaczej by mnie projekt utopili – i co, mam teraz siedzieć cicho i liczyć na to, że federacja sama się naprawi? No chyba, że ty myślisz, że owijają nas w bawełnę i ciepło podają dlatego, że im na nas zależy – a jakby ci powiedzieli, że od dwóch lat kombinują z tą zieloną siłownią w Warszawie i nikt nie wie po co, bo nie ma do niej nawet drzwi? A ten pomysł o gotowości federacji… no ale zobaczymy. Ja tam nie jestem analityk jak ty, tylko zwykły kibic, co pamięta, jak w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy takich facetów co potrafili nie tylko zagrać, ale i pokazać pazur – facetów co umieli powiedzieć do sponsora prosto w oczy: „nie, nie damy podpisu pod tym śmieciem”. I co, federacja upadła? Ano nie, bo ci faceci mieli jaja i wiedzieli, co robić. Gültepe niby stary, niby miał problemy, ale kto powiedział, że ma być idealny? My mamy Stefana co balansuje na rakiecie jak pajac, a reszta naszego tenisa to jakieś wahadełko między „może” a „a nuż”. Tymczasem facet co go opisali – on nie kombinuje z kanarkami, on kombinował z WYNIKIEM. I jakby mu dano choćby pół sezonu, to lista transferowa federacji zadrżałaby nie od strachu, tylko od tego, że w końcu ktoś by policzył, ile my tracimy przez te ich pierdoły z kontraktami. A ten sceptycyzm o „strzale w dziesiątkę albo kompletnej pomyłce”… no jasne, że to loteria, ale kurczę, jeśli nie spróbujemy, to zawsze będziemy mieli to „a może kiedyś”. A ja wolę mieć „ale przynajmniej walczyliśmy” niż „znowu dali plamę i patrzyliśmy jak inni idą do przodu”. I co, mamy się bać, bo facet kiedyś miał burdę w Niemczech? Ja w Sosnowcu kiedyś miałem burdę w barze „Pod Trzema Koronami” i dalej chodzę – a federacja dalej się boi własnego cienia. No ale co tam, niech się dzieje – tylko pamiętajcie, żeby nie mówić „za późno”, póki nie zobaczycie, jak Gültepe wchodzi na kort z pakietem papierosów w kieszeni i papierem do pisania na ławkę. Bo wtedy dopiero będzie po bajce.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, chłopaki, ale was wczoraj zżarło po meczu z Rumunią w kwestii kadr, co? Bo widzę, że wątek o Gültepe to jednak nie tylko bajki po piątym espresso, tylko coś więcej – bo facet nie od dzisiaj ma na koncie, że jak się wkurzy, to nawet Niemcy musieli sięgnąć po apteczkę. Bo wiecie, co mi dzisiaj przypomniał mój kolega z pracy, który akurat leci na mistrzostwa w Antalyi? Że dwa lata temu, jak Gültepe był jeszcze w Niemczech, to na jednym z meczów ligowych (no, tej drugiej, coś tam Landesliga) facet dosłownie rozwalił przeciwnika psychicznie – nie rakietą, tylko gadką. Znaczy tak, że dopiero co skończył grę, a przeciwnik szedł do szatni z opuszczonymi rękami, bo Gültepe przy wszystkich powiedział mu prosto w twarz, że „jego serwis to żart, a cała drużyna gra jakby się bała własnego cienia”. I wiecie co? Ten przeciwnik następny mecz przegrał 6:0, 6:0. Niby nic wielkiego, ale kombinujcie dalej – potem okazało się, że ten zawodnik miał kontrakt z jakimś bukmacherem na „zero straconych gemów w meczu”, no i facetowi nie tylko zdarł kasę, ale jeszcze dołożył mu mentalnie tak, że przez miesiąc nie mógł trafić do piłeczki na treningu. A teraz pomyślcie – mamy w naszym polskim tenisie tyle zawodników, co grają, jakby bali się, że ktoś im ukradnie punkty, zanim jeszcze zaczną mecz. Federacja kombinuje z kanarkami? Jasne, kombinują z tymi „gwiazdami”, co to mają kontrakt na jogurt, ale żadnego konkretu. Gültepe nie będzie kombinował – on wejdzie, zrobi awanturę i albo posadzi kogoś do pionu, albo sam poleci. Bo facet ma w sobie tyle jaj, że jakby go puścić na federację, toby nie tylko transfery zadrżały, ale i te wszystkie „specjalne projekty” wylądowałyby w koszu razem z papierami na śmieci. I nie mówię, że ma być idealny – ale kto z nas jest idealny? Ja kiedyś walnąłem w ścianę podczas grania w ping-ponga w garażu i do dzisiaj mam siniaka, a przecież nie powiem, że porzucę ten sport. Czasem trzeba trochę grubej ręki, żeby coś ruszyło. A nasz tenis stoi w miejscu jak ten nasz Radwański w 2014 roku – niby gra, niby ma nazwisko, ale nikt nie wie, co dalej. Więc dajcie spokój tym „za późno” i „kombinuje z bukmacherem”. Facet od lat kombinuje z wynikiem, a nie z promocją jogurtu. I jeśli ma przyjść do nas, to niech przychodzi – bo myśmy już mieli dość tych „może”, „a nuż”, „kiedyś”. My potrzebujemy faceta, co nie będzie się bawił w politykę, tylko w końcu powie do federacji: „kurwa, chcecie wygrywać? To działajcie, a nie patrzcie, jak inni idą do przodu”. I szczerze? Ja bym się nie bał, nawet jakby miał lat 42 i burdę w CV. Bo lepszy twardy dureń niż miękki próżniak, co to gada o „wizji”, a potem podpisuje umowę na piątą kolejkę sponsorską z butelką. No i jeszcze jedno – wiecie, dlaczego akurat teraz? Bo nasz Stefan Tsitsipas jest w stanie przez tydzień grać tak, że naprawdę mało kto go ogarnie, ale co z resztą? Gdyby Gültepe miał choćby rok, żeby zrobić porządek w kadrach i niechcący naszym młodym dać szansę, żeby nie tracili czasu na popijawy z kanarkami, to może by coś ruszyło. A tak to mamy kolejną „wspaniałą dekadę polskiego tenisa” z pięknymi zdjęciami w prasie i niczym więcej. No to co, zakładam się o pięćdziesiąt złotych z bukmachera, że jak dojdzie do transferu, to federacja wpierw zrobi aferę, a potem go zatrudni – bo u nas zawsze jest tak: najpierw awantura, potem decyzja, a na koniec wszystkim głupio. 😂💸
-
Ej, Zagłębie_Fanatyk, masz chyba rację – facet naprawdę umie podejść do sprawy tak, żeby przeciwnik się zorientował, że przegrał już na starcie. Pamiętam, jak w 2019 roku byłem na turnieju w Szczecinie i trafiłem na mecz drugiej ligi, gdzie jeden z graczy (nie powiem kto, bo szkoda mu na to światła dziennego) tak się zestresował przed spotkaniem, że zdjął mi w dwóch setach. A i owszem, zagrał słabo, ale nie to było najgorsze – no bo facet przy wszystkich kibicom i trenerze wysłał mu esemes wprost na trybunę, cytuję: „Gram przeciw dziecku, które bawi się rakietą w piaskownicy”. Skutek? Ten gość wylądował w szpitalu po kolejnym meczu z powodu jakiegoś „niedowładu emocjonalnego”. 😂 Ale wiecie co mnie gryzie? Korona_88 i LechKrakow mają swoje racje, ale dlaczego nikt nie mówi o tym, że Gültepe był prezesem federacji tureckiej? Facet zna się na polityce tenisowej jak mało kto, i nie chodzi mi o to, że miałby nas nauczyć grać w siatkówkę – tylko że wie, jak obchodzić się z tymi wszystkimi sponsorami, bukmacherami i mediami, co u nas rządzą od czasu, gdy nasz tenis stał się reklamą jogurtu. A jakby tego było mało, to facet ma na koncie więcej awantur na korcie niż nasz cały zespół na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Dlatego mówię wam – jeśli mamy coś zmieniać, to niech to będzie ktoś, kto nie będzie się bawił w dyplomację z kanarkami, tylko wejdzie i powie prosto: „Słuchajcie, ja nie przychodzę tu na pogaduchy, tylko na wynik. Albo zrobimy porządek, albo was wywalę przez okno”. A co do wieku? LechKrakow ma absolutną rację – wiek to tylko liczba, a jak ktoś ma jaja, to nie liczą się lata. I nie mówię, że mamy go zatrudnić jutro, ale że warto przynajmniej o nim pomyśleć, zanim federacja znów wbije nam kit z „innowacyjnym podejściem” do rozwoju młodych. No i jeszcze jedno – Rafał_Pogon, twój Darkusz to jednak melodia przyszłości. Ja kiedyś wpadłem na pomysł, żeby w naszym klubie zrobić turniej „Kurczak versus Kanarek”, ale okazało się, że nikt nie rozumie, o co chodzi. Gültepe chyba też nie miałby problemu z tłumaczeniem.Gdzie dowody?
-
ej stary ale no kurwa 😂 no chyba jesteście chorzy na myśl o tym Gültepe albo co, naprawdę?! Przecież facet nie od dzisiaj walczy jak dziki zwierz a my mamy gadać o tym że jest "za stary" albo że miał "aferę"? No ale trudno, serio – LechKrakow ma 100% rację, że facet co tak kombinował z wynikami w Niemczech to nie jest jakiś mięczak co tylko podpisuje papiery pod jogurty! Słuchajcie, ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu juniorów w Sopocie i wiecie co tam się dzieje? Młodzi chłopaki grają jakby mieli nogi z waty bo trenerski kadrę bardziej interesują sponsorzy niż to żeby ktoś wreszcie kopnął piłkę na ten koret! A Gültepe przecież nie będzie się bawił w te pierdoły – on wejdzie i powie prosto: "Słuchajcie, jak chcecie wygrywać to grajcie, jak nie, to się pakujcie". I co, macie się go bać bo ma jaja? Ja bym dał siana, żeby zobaczyć jak facet rzuca łokciem w te wasze "specjalne projekty" z kanarkami! I jeszcze ten argument z tym psychologicznym ciosem – Zagłębie_Fanatyk strzelił celnie, bo facet naprawdę umie zrobić z przeciwnika worek z gnijącymi kartofelami jeszcze przed pierwszym podaniem! My tu gadamy o transferach i tabelkach, a przecież nikt nawet nie pomyślał, że jak Gültepe przyjdzie i zrobi porządek w głowach naszym zawodnikom, to może w końcu ktoś zacznie grać z pazurem zamiast ze strachu przed trenerem który boi się własnego cienia! 🤬 A ten sceptyk PoissonGuru35 co bredzi o tureckiej federacji… no dobra, facet zna się na polityce tenisowej, ale my przecież nie chcemy polityka, tylko faceta co złamie dupę naszym władzom federacyjnym! Przecież jak u nas robią "rewolucję" to wychodzi kolejny jogurt, a nie tenis! Musimy postawić na kogoś kto nie boi się walnąć pięścią w stół i powiedzieć: "Dość kombinowania, idziemy do przodu albo się pakujecie!" Bo inaczej to jeszcze przez następne 20 lat będziemy mieli te same gierki z kontraktami i kanarkami! No ale trudno, serio – niech się dzieje co ma się dziać, bo ja osobiście wolę mieć faceta co walczy a potem się okazuje że jednak nie dogadał z federacją, niż kolejnego mięczaka co podpisuje umowy pod drukarkę! 🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, aleście sobie wymyślili, że ten Gültepe to jakiś zbawca narodowy tenisowej federacji, co? Przecież facet przez pół życia kombinował naokoło kortów, a teraz niby ma nas uzdrowić swoim twardym podejściem? Znam już takie historie — w latach, kiedy ja jeszcze grałem w amatorskiej lidze warszawskiej, to co drugi „twardy trener” obiecywał, że zrobi z nas mistrzów, a skończyło się na tym, że dwóch moich kumpli miało urazy psychiczne po takich treningach. LechKrakow, no dobra, porównujesz go do Zielińskiego, ale wiesz co? Zieliński wygrał sobie raz coś tam i ma 30 lat. Gültepe nie grał w żadnej elicie od dwóch dekad, a teraz ma nam pokazać, jak walczyć? Po co? Żeby nasz tenis dalej tkwił w marazmie, bo facet wyleje kilka wyzwisk pod adresem sędziego i my mamy zacząć maszerować jak po trzecim kieliszku? Spalony_Ekspert, no serio — mówisz, że facet złamie dupy naszym zawodnikom? Przecież oni sami nie potrafią zebrać się do kupy! Mamy juniorów, którzy nie wiedzą, jak trzymać rakietę, a ty straszysz nas, że Gültepe wejdzie i zrobi z nich psychopatów na korcie? Znam jednego takiego juniora z Gdańska — facet potrafił zagrać cały turniej z kijem od miotły, bo jego sponsor zapomniał mu wysłać sprzętu. I co, mieli go Gültepe zmienić w twardziela? Nie, mieli mu znaleźć kij! I jeszcze ta wasza argumentacja o „czterdziestu dwóch latach” — no ale Jasiu, facet od 2003 roku nie jest w elicie, wiadomo, że już nie pobiega. Pamiętam, jak w 2010 grałem przeciwko facetowi z drugiego sortu w Niemczech, co miał 45 lat i jeszcze kopał. Wygrał ze mną 6:0 6:0, ale na koniec meczu wyjął mi z kieszeni telefon i napisał esemesa do mojej żony. Czy to był dobry przykład twardości? Może, ale raczej nie takiej, którą chcielibyśmy widzieć w naszej federacji. A propos afer w Niemczech — Korona_88, nie wkurzaj mnie tymi swoimi „cyferkami”, bo wiem, co tam się działo. Facet był prezesem w Turcji, ale to nie znaczy, że umie rządzić polskim tenisem. Mój wujek był prezesem klubu w Wołominie przez osiem lat i do dzisiaj nikt nie wie, co kombinował. Tyle że tam nikt nie musiał grać w elicie, więc federacja nie padła. A u nas? Tu każdy błąd jest na widelcu. I na koniec — Zagłębie_Fanatyk, twoja historia o tym facecie, który poszedł do szpitala przez wiadomość od Gültepe… no serio, to chyba najlepszy dowód, dlaczego facet nie powinien się zbliżać do naszych zawodników. Bo jeśli ma taki „twardy styl”, to dojdzie do sytuacji, że któryś z juniorów dostanie atak paniki przed meczem, bo obawia się, że Gültepe stoi pod kortem i liczy jego błędy na palcach. Nie mówię, że facet jest zły — ale skąd w ogóle pomysł, że on wie, jak funkcjonuje polski tenis? Przecież on nie trenował naszych zawodników, nie zna ich psychiki, nie ma pojęcia o systemie rozgrywek. A wy gadacie o nim jak o mesjaszu, który wjedzie na koniu i wszystko naprawi jednym ciosem? Może w waszych snach, ale w realu to wyglądałoby jak kolejna awantura na oczach mediów.
-
no ale komu ty tu znowu opowiadasz bajki o tym, że gałgan taki jak Gültepe ma nas uzdrowić swoimi tureckimi doświadczeniami i psychologicznymi ciosami? facet wylatuje z każdej federacji jak korek od piwa w święto narodowe, a my mamy mu powierzyć nasz tenis? ja pamiętam czasy, kiedy trenowałem w klubie w katowickim sosnowieckim „Spartaku” — miałem takiego jednego juniora, co na zgrupowaniu dostał takiego psychicznego kopa od trenera, że potem przez pół roku nie mógł złapać rakiety w rękę. i co? skończył jako księgowy, bo jak zagrał pierwszy mecz po tym incydencie, to od razu oberwał w plecy piłką. a ty mi teraz mówisz o pięściach w podniebienie środka? facet, nie bądźmy śmieszni — my tu nie na wojnie jesteśmy, tylko w sporcie, który ma dawać radość, a nie lęk. i jeszcze ten argument o tym, że facet zna się na „twardym podejściu” — no dobra, ale ja znam faceta z Częstochowy, co kiedyś na turnieju osobiście postawił krzyża swojemu zawodnikowi przed meczem, żeby ten „pamiętał, gdzie jego miejsce”. facet grał potem tak, że sędzia musiał go wyprosić z kortu. i co? dzisiaj nikt nie pamięta jego nazwiska, za to jego zawodnik jest na zawsze zapamiętany jako ten, co się załamał. no ale zobaczymy, bo ja osobiście wolę faceta, który potrafi grać w ping-ponga na imprezie weselnej, niż takiego, co rozbijałby nam zawodników psychicznie na naszym korcie. i w sumie co to za różnica, czy facet ma 42 lata, czy 62 — i tak nikt nie umie nam pomóc, skoro nasi zawodnicy nie potrafią nawet podpisywać kontraktów bez adwokata.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej aleście dzisiaj nawalili tym Gültepe albo co, przecież facet to nie żaden zbawca tylko stary krasnal co lata od federacji do federacji i zostawia po sobie same gnój, no ale trudno, serio – pamiętacie te wszystkie „rewolucje” z Wasylukiem w roli głównej? wszyscy mówili, że on to nas zrobi, że wreszcie polski tenis wstanie z kolan i pójdzie do przodu, a jak się kurwa okazało? facet miał więcej spotkań w telewizji niż rzeczywistych zwycięstw, a nasze juniorki dalej łapały stracha przed pierwszym podaniem. i co, mamy teraz czekać aż Gültepe zrobi coś podobnego? no ale kurczę, facet byłby na trzecim miejscu w głosowaniu na „najbardziej medialnego działacza tenisowego ostatniej dekady”, bo potrafił obiecać wszystko – od multimilionowych kontraktów po „rewolucję mentalną” – a na koniec zostawił nas z niczym, tylko z fajnym hasłem na koszulkach młodzików. a teraz gadają o jego tureckich doświadczeniach jakby to była jakaś święta księga, ale ja pamiętam, jak w 2016 roku media pisały o nim wprost: „Gültepe – nowa nadzieja polskiego tenisa”. i co? nic z tego. facet zdążył tylko zrobić aferę z sędziami w jednym meczu, a potem tyle go widzieliśmy, co psa z kulawą nogą. więc czas pokaże, czy tym razem nie będzie tak samo – że facet wejdzie, powie kilka mocnych słów, zrobi kilka awantur w prasie i tyle, a my dalej będziemy mieli te same problemy z kadrami, kontraktami i juniorkami, co lata świetlne temu. bo ostatecznie liczy się nie twardość faceta, tylko to, czy komuś na prawdę zależy na tym, żeby nasz tenis nie stał w miejscu. a u nas ciągle jakieś „nowe podejścia”, „zmiany na lepsze” i nic poza tym.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.