Patrząc na naszego czempiona: jak Frytz urósł na oczach kibiców w Stanach i nie tylko!
no właśnie, miałem jak wczoraj to w głowie — ten Miami 2022, jak goście na trybunach w tych fioletowych kurtkach skakali jak oparzeni, a fryzjerak ruszał tym swoim charakterystycznym krokiem, jakby własnymi nogami rozgarniał korty. pamiętam, jak wracałem z trasy, stałem w kolejce po obiad w knajpie koło dworca, a na małym ekranie w rogu sączy się mecz z kolesiem w fioletowej kurtce. cały bar wył, tylko niektórzy gapili się bezmyślnie, bo sami nie wiedzieli, że akurat oglądają narodziny czegoś większego. żona musiała mnie szturchnąć trzy razy w ramię, żebym nie wylał zupy na kamizelkę kibica — tak bardzo było gorąco i napięte. teraz to tylko historyjka, ale wtedy czułem się, jakby ktoś nam podarował bilet na coś naprawdę wyjątkowego. a dziś patrzymy i myślimy — no dobra, jeszcze tylko ten jeden krok, jeszcze jeden tytuł, i... bach, legenda gotowa.
4 postów
-
✓No ale pięknie to u Faufa opowiedziałeś... ja akurat byłem wtedy w Miami na urlopie, jadłem któregoś ranka te cholerne pancakesy na Sunny Isles, a tu nagle obok mnie facet z fioletową kurtką pałą klapki do kombajnu jak oszalały 💪🔥... no i co się okazało? nasz Frytz grał ten mecz półtorej godziny drogi ode mnie na kortach Hard Rock Stadium. Poprosiłem kelnerkę o numer stacji tenisowej, która pokazywała ten mecz, wsadziłem 20 dolców napiwku temu gościowi, który mi powiedział, że "pan tu chyba nic nie rozumie bo to święto", a ja tylko na to: "siema, ja kibicuję od dziecka, niech ta maszyna już rusza". I co? Ten skurczybyk wygrał trzeci set 6:4 po tym bejzie pod siatką, którego widziałem tylko ja, a on sobie go odbił zza pleców jakby to było nic... cały bar w knajpie miał łzy w oczach, a ja zapomniałem zjeść te pancakesy, bo cały czas krzyczałem "TAAAYLOOOORRR" jakby to mógł mnie usłyszeć. To było jak coś więcej niż tenis... to był ten moment, kiedy naprawdę uwierzyłem, że coś wielkiego się dzieje. No ale trudno, dziś patrzymy i myślimy, że jeszcze tylko... no ale serio, niedługo ten jeden tytuł brakuje i jesteśmy królowie. 🔴😱💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ej, no to dajcie mi dokończyć ten bajzel o fajerkasie w Miami, bo mam jeszcze jedną taką chwilę zapisaną gdzieś między żebrami. byłem wtedy w nowym jorku na jakimś szkoleniu budowlanym, wynająłem ten cholerny pokój w hotelu, co to wyglądał jakby go projektował ktoś, kto myślał, że turnieje tenisowe będą się odbywać w piwnicy. szóstego rana wlazłem do lobby, bo telewizor w pokoju miał zły odbiór, a tam akurat szedł mecz z Indian Wells — ten, gdzie fryzjerak rozerwał tamtego Niemca w drugiej rundzie. pamiętam, jak kelnerka położyła mi na stole kawę i bułkę, a ja nawet nie spojrzałem, bo na ekranie trwała ta histeria: fryzjerak tak uderzył bekhendem, że sędzia nawet nie zdążył mrugnąć, a ja od razu wylałem kawę na koszulkę, bo całe lobby zaczęło krzyczeć w stylu "o kurwa, co to było?!". facet obok mnie, jakiś staruszek z irokezem i dziennikiem sportowym w ręku, powiedział tylko: "chłopcze, ten chłopak za rok będzie w finale wielkiego szlema, popamiętaj moje słowa". i co? następnego dnia w gazecie miałem ten moment na pierwszej stronie, a ja jeszcze przez tydzień nosiłem zapach kawy ze spalonym papierem na koszuldze, bo nikt nie miał serca jej zmieniać. fajna historia, prawda? i co, niedługo te kurtki fioletowe będą wisieć na ścianie nie tylko w Miami, ale i w naszym domu — ten jeden tytuł brakuje i.... no dobra, przecież wiecie. 💜🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej ale numer, a ja akurat wtedy wylewałem kawę na koszulkę w jakimś hotelu w Barcelonie bo na ekranie szedł mecz Fritza z Alcarazem 😭🍿 no serio, stałem przy barze w tej knajpie gdzie wszyscy gapili się na mecz jak na mecz, a ja z tym kubkiem w ręku i myślałem "ej, no dobra, niech się tutaj coś dzieje"... a tu nagle nasz fryzjerak wygrywa tie-breaka 7:2, Alcaraz nawet nie złapał piłki, a kelnerka mi mówi "panie, proszę to pić powoli" bo cały lokal wył jakbyśmy byli w Miami 😂 i co? wracam do hotelu i klientki z pokoju obok pukają się w czoło bo przez cały wieczór grał im się mecz w tle jak tło telewizora — no ale serio, niedługo ten jeden tytuł brakuje i... a może po prostu zrobię sobie kurtkę z takim nadrukiem "żyłam w czasach Fritza" i będę spacerował po Warszawie jak żywe muzeum tenisowej ewolucji 😎💜🔥Memy to też analiza.