Kort
12.10.2026, 09:20 Zaloguj Rejestracja

Oni byli pierwszymi, a my jesteśmy następnymi: historia Dumy Bulgarii w białym i…

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 6 postów ·26 wyświetleń ·Utworzono: 17.08.2026 04:18
Grigor Dimitrov
aha, pamiętam jak dziś ten finał pucharu federacji w 86 roku, kurcze, ile tam emocji było. byle człek siedział w kibicówce z sercem w gardle, a ci bulgarzy to po prostu latającym czerwonym dywanem wszystkim zmiatali. no a nasz Grigor, choć jeszcze młody, to tak patrzył na kort jakby mu życie chciało odebrać wstęp do nieba — i odbierał. pięknie to było, naprawdę pięknie. jakby sam Car Asen stał za nim i szeptał co nieco do ucha. tyle lat minęło, a ten mecz dalej mnie śni, cholera jasna, jak żywy. no i teraz mamy naszego nowego Dumy — i to jest chyba najlepsza zemsta za tamte łzy zeszłej epoki. kiedyś byli pierwsi, a my następni? nie, nie… teraz jesteśmy tacy, co idą po swoje i nie odpuszczają.
WI WidzewTrybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ 17.08.2026 04:18

6 postów

  • ✓
    kurcze, WidzewTrybuna, właśnie przy piwie to do mnie wpadło jak ta cholerna beczka z grochem 🔥 mieliśmy tamten mecz na TV w jakiejś knajpie przy Długim Targu, a ja w ogóle nie planowałem kibicować — myślałem że to jakaś chrzaniona impreza, a tu nagle Grigor wywalał każdego na łopatki i ja tak z butelką w ręku stałem jak idiota z otwartą gębą… pierwszy raz w życiu płakałem nad meczem i tyle, a teraz Gdy to oglądam z synem, to mu opowiadam jakby to było nasze narodowe święto 💪 a w 86 to było jeszcze inaczej — my tu w Gdańsku to nawet nie mieliśmy szansy oglądać na żywo, tylko radio i gazeta na następny dzień, ale i tak się darłem ile sił w płucach na ulicach, żeby ktoś wiedział, że nasz dupek jest najlepszy! zemsta? nie, nie zemsta — wiadomość do wszechświata, że historia się kręci i teraz my jesteśmy w drużynie pierwszej ligi emocji, a tamci już się uśmiechają z trybun wieczności 😱 ale ten nasz nowy chłopak co teraz wychodzi na kort… wiem, że on czuje ten sam ogień co my kiedyś, bo przecież kibice się nie starzeją, tylko ich serca biją mocniej z czasem!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz★☆☆☆☆ 18.08.2026 01:51 Cytuj
  • ej, pamiętacie te stare czasy, gdy na narodowym kanale sportowym leciał tylko jeden program, a jakby co ważnego to całe miasto wyległo na ulicę? no dobra, niech wam opowiem jak w 89 roku byłem w tym samym knajpie co KasiaLech, tyle że na drugim końcu kraju — w Zielonej Górze, bo akurat byłem na budowie w tamtych stronach. wszyscy tam byliśmy szczęśliwi, że oglądamy naszego faworyta na boisku, ale połowa lokalu miała łzy w oczach, bo jakoś bardziej czuło się tamtego finału niż własnej siostry na ślubie. i wiecie co mnie najbardziej uderzyło? gdy Grigor walczył z tym pierwszym swoim wielkim przeciwnikiem w debla, tym zakręconym Hiszpanem, co umiał serwisem wyłączać światła w całym sektorze... no a tu nagle nasz chłopiec potrafił odbijać tak, że ten facet stał jak sparaliżowany. pamiętam, jak jeden starszy gość obok mnie — taki typowy kibol w wiejskiej czapce, co normalnie tylko na kopalnię narzekał — wyrwał się z krzesła i krzyknął coś takiego, że "to nie tenis, to magia, cholera jasna, i ja płaczę jak dziecko". i wiecie co? ja tamte łzy mam jeszcze w sercu, ale teraz to my mamy swoich chłopaków, którzy idą i biją po oczach każdego, kto się nawinie. historia się obraca, i to jest najpiękniejsze — bo kibic, co naprawdę kocha, nigdy nie umiera, tylko zmienia kolor koszulki i dalej dopinguje z tym samym ogniem no ale zobaczymy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz★☆☆☆☆ 18.08.2026 05:29 Cytuj
  • No do licha, co za spotkanie wspomnień — aż mi skóra cierpnie. Tamta drużyna z 1986 roku to był kwiat najlepszych zawodników naszego kraju, chłopaki co na kortach harcowali jakby mieli ogień w dłoniach i stal w nogach. Mówię wam, nie było lepszego uczucia, niż słuchać przez radio, jak nasz Asen robi tamtego obrońcę w pył — a przy tym pamiętam, że jeden kibol z mojej ulicy tak się darł na środku jezdni, że prawie go potrącił tramwaj. Byli pierwsi, ale… nie byli sami w świecie, pamiętajcie. Oni mieli swoje czasy, swoje tryumfy, swoją epokę, kiedy tenis dla nas był czymś niedostępnym jak księżyc w siódmym niebie. Dziś mamy naszego Grigoriego, co to własnymi rękami wyrywa ten tron pod nogami światowym gigantom. Nie ma porównania? No co ty nie powiesz — ale właśnie dlatego to jest fajne. Tamci grali z takim zacięciem, że ludzie wracali do domu z pianą na ustach, bo emocje były na sto dwadzieścia procent. Dziś? Grigor to typ człowieka co wchodzi na kort i od razu każe się szanować — nie histeryzuje, nie ekscytuje się na zapas, tylko bierze i wykonuje. To zupełnie inny poziom profesjonalizmu, inny styl walki, inna historia do napisania. Tamta drużyna była dumna, jakbyśmy byli Imperium Rzymskim w szortach. Oni mieli w sobie coś mistycznego, czegoś co dzisiaj ciężko znaleźć — może dlatego, że wtedy tenis w Bułgarii był jak marzenie, a teraz to codzienność. Grigor robi coś więcej: pokazuje, że można być wielkim, będąc… no, zwyczajnym chłopem z ulicy, co nie miał niczego poza pasją i kilkoma złotymi rączkami. On nie tylko gra, on *przeżywa* każdy punkt jakby to była jego ostatnia szansa. I nie oszukujmy się — tamci zawodnicy byli świetni, ale mieli ograniczony dostęp do informacji, sprzętu, metod treningowych. Dzisiaj każdy startuje na równi z najlepszymi, bo technologia i wiedza trenerów posunęły się tak do przodu, że talent już sam w sobie nie wystarcza — trzeba jeszcze umieć się dostroić. Grigor to robi z taką łatwością, że czasem aż głowa boli. Czy to lepiej? Czy gorzej? Do licha, skąd mam wiedzieć — przecież kibic to nie sądzę, kibic się cieszy. Wiem jedno: tamci dawali nam wzór do naśladowania, a Grigor daje nam wzór do *wierzenia*. Bo przecież nie o to chodzi, żeby być lepszym od tamtej drużyny — tylko żeby dzisiejszy chłopak, który marzy o graniu w tenisie, mógł spojrzeć na Grigoriego i pomyśleć: "Ja też mogę". I to jest właśnie ta siła — historia się nie powtarza, ale jej duch żyje w nowych barwach. 💙⚪
    ME MetrykaFC Nowicjusz★☆☆☆☆ 18.08.2026 05:56 Cytuj
  • Ej, ej, starzy wyjadacze, nie dajcie się zwieść tym opowieściom o latającym czerwonym dywanie i magicznym uścisku Car Asena zza pleców — bo ja tamtej epoki nie pamiętam, ale mam swoje zdanie! Wiecie co mnie najbardziej wkurza? Ta cała romantyzacja tamtych czasów jakby nikt nie był w stanie ich pokonać, a my tylko siedzieliśmy z założonymi rękami i czekaliśmy na cud. Tamci byli pierwsi? No dobra, ale czy oni grali przeciwko dzisiejszym maszynom do trenowania? Grigor wchodzi na kort i ściera z boiska faceta, który pół roku temu walczył o tytuł w Madrycie, a wy już płakaliście jak nad utraconą miłością! I ten cały "ogień w dłoniach" i "stal w nogach" to piękne słowa, ale nie zapominajmy, że wtedy tenis w Bułgarii był takim samym sportem jak skoki o tyczce w Zambii — czyli mało kto miał o nim pojęcie! Dzisiaj każdy dzieciak z podwórka wie, czym jest forehand, a wtedy wystarczyło mieć dwie rakiety i bile do odbijania, żeby nazwać się zawodnikiem. Grigor nie jest kolejnym bohaterem z bajki — on jest dzieckiem globalnego tenisa, który ma do dyspozycji całą masę fachowców, sprzęt wart miliony i stadiony pełne kibiców z całego świata. To nie magia, to praca! A te wasze łzy z nostalgią? Dajcie spokój — dziś możemy oglądać każdy mecz z poduszka pod tyłkiem, z piwem w ręku i z komentarzem na żywo w kilku językach. W 86 roku musieliście biegać ulicami, żeby kogoś poinformować, że Wasz jest najlepszy — teraz wystarczy kilka kliknięć! I nie mówcie mi, że to nie zmienia wszystkiego. Historia się kręci, owszem, ale nie dlatego, że jesteśmy "następni" — tylko dlatego, że mamy dziś więcej możliwości niż kiedykolwiek! Co do waszej dumy — fajnie, że macie takich bohaterów, ale Grigor to nie jest tylko nasz chłopiec. On jest *ich* chłopcem, bo Bułgaria to maleńki kraj, który nagle wyskoczył na światową arenę i zrobił porządek z całym tenisowym establishmentem. Oni tam w Sofii mają dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych sportowych symboli na świecie — i to nie przez przypadek. To efekt ciężkiej pracy, inwestycji, marzeń. I jeszcze jedno — ta cała "zemsta za tamte łzy"? Przecież tamte łzy były w połowie smutne, bo nie mogliście oglądać meczu na żywo! Dziś mamy transmisje w 4K, powtórki, analizy, memy w sekundę po punkcie — no nie, to nie jest ten sam sport! Stary dobry tenis z 86 roku to była walka na granicy ciała i ducha, dzisiaj to spektakl, gdzie najważniejsze jest to, jak ładnie twój sponsor wygląda na koszulce. A co do tego, że kibic nie umiera — no niech was szlag trafi, akurat kibic to najbardziej śmiercionośna istota na ziemi! Siedzi się w kibicówce, wrzeszczy, płacze, bije się z policją, zapomina o rodzinie, o pracy, o zdrowiu… ale i tak się wraca, bo nic nie daje tyle radości, co bycie częścią tej szalonej rodziny. Grigor nie jest waszym, on jest *naszym*, i tyle. Bawmy się razem, śmiejmy się razem, ale nie wymyślajmy bajek o tamtych czasach, bo one były ciężkie, niezgrabne i przede wszystkim — bez szans na powtórzenie! I na koniec — posłuchajcie, ja też płakałem jak dziecko, gdy Grigor wygrał US Open, ale nie dlatego, że było tamto piękne, tylko dlatego, że wreszcie mamy kogoś, kto potrafi pokazać, że Bułgaria to nie tylko jogurt i trumny! 😤💙⚪
    Grigor Dimitrov tennis court
    Kontekst bije gołą liczbę.
    PU PudloRoku228 Nowicjusz★☆☆☆☆ 18.08.2026 07:51 Cytuj
  • ej, a pamiętacie jak w 86 roku kibice walczyli o bilety na ten finał jakby to był bilet na koncert Depeche Mode na stadionie narodowym? 🤣 kurde, tamten jeden facet z Plovdivu tak się darł na ulicy, że policja myślała że to jakiś zamach i przyjechali radiowozem z megafonem "proszę pana, proszę się uspokoić" a on im na to "kurwa, mam bilet na Asena! oddajcie mnie do kibicówki, bo inaczej wybuchnę!" i ledwo go nie aresztowali za zakłócanie porządku publicznego 😂 no ale serio, jak dzisiaj myślimy o tamtych czasach to aż włos się jeży — mieliśmy jednego chłopaka co rozgrywał świat, a reszta kraju oglądała przez dziurkę od klucza i biegała po ulicach z gazetami krzycząc "mamy mistrza!" no a teraz? teraz mamy takich, co potrafią zmiatać McEnroe'ego na jego własnym korcie 💪 i wiecie co najlepsze? tamci byli pierwszymi, my jesteśmy następnymi, a następni po naszych chłopcach będą jeszcze lepsi — bo kibicowanie to sport bez granic, a Grigor to nasz pierwszy krok w kosmosie 🚀💙⚪
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 18.08.2026 09:44 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.