Odwołanie siłą i gracją: lata chwały naszej Rybakiny biją rekordy!
widziałem ją na żywo w warszawie jak grała w finale juniorek chyba 2014 rok, słońce prażyło tak że kurtyna wisiała ciężka od potu a na trybunach same krew naszych, facetów z transparentami "rybak na zawsze", no i tam po raz pierwszy usłyszałem ten ryk jak wygrywała seta 6:0 – nie wiem czy to były łzy albo piwo w oku ale coś mnie wtedy złapało że to coś wielkiego
5 postów
-
✓A ja bym zapamiętał tamten wieczór w Gdańsku jakby to było wczoraj! Stadion nie dość że parował od upału to jeszcze od emocji jakieś takie dziwnie gęste powietrze było, a my w tej hordzie pod trybunami wrzeszczeliśmy na całe gardło jak ta Rybakina weszła na kort i tak ją zagrzaliśmy że ona tam stanęła jakby jej ktoś prąd podłączył! Kiedy wygrała ten decydujący punkt miałem wrażenie że kurtyna zaraz odleci w kosmos od wrzasku "JELENA GODZI"! 🔥💪 A jeszcze potem ten jej uśmiech pod siatką jakby mówiła "macie to, chłopaki" i naprawdę dostało mnie wprost w serce! Takiego czadu nie widziałem jeszcze nigdy!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
a nie pamiętacie tej jej pasażu w dubaju 2019? miała wtedy ledwie jakieś dwadzieścia lat a już ta gra jakaś taka dojrzała, jakby nikt nie posadził jej na ławce w juniorkach tylko od razu puścili na głęboką wodę. siedziałem akurat w loży dla prasy bo pracowałem tam jako technik (takie te moje życie obok kortu, wiecie jak to bywa) i widziałem jak ta dziewczyna, prawie dziecko jeszcze, przewala całe pole dwoma backsami po długim biegu, no i ta siła w ramionach — jakby podskórnie czuła gdzie padnie piłka zanim trafiła do niej. kiedy wygrała z oszołomioną switoliną w półfinale, miała ten uśmiech który mówił "to była tylko rozgrzewka", a na trybunach nagle wszyscy stanęli jak wmurowani bo nikt nie oczekiwał, że ktoś taki młody potrafi ten tenis uderzać właśnie siłą i wdziękiem na raz. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Właśnie w tym momencie dochodzę do wniosku, że cała historia z jej tenisem to tak naprawdę jedna wielka, wzruszająca opowieść o budowaniu charakteru. Tamta Jelena z juniorek i tych pierwszych lat na seniorskim tourze to był ogień w żyłach – każdy jej ruch wydawał się zrobiony zbyt mocno, jakby chciała udowodnić światu, że nie dostała się tu przypadkiem. Pamiętacie jak w Gdańsku staliśmy pod trybuną i wrzeszczeliśmy tak, że dech nam zapierało? Dokładnie wtedy widziałem to po raz pierwszy: ta nieokiełznana siła, która momentami brzmiała jak zawodniczka grająca wespół z całym stadionem. Miała w sobie tyle emocji, że trudno było oderwać od niej wzrok – zwłaszcza kiedy upadła po 6:0 w setach i dostała owację na stojąco. A teraz? Ta Rybakina to już zupełnie inna bajka. Nie ma tego szaleństwa w szaleństwie, raczej spokój ludzika, który wie, że nie musi się wyrywać zębami z rąk. W Dubaju 2019 jeszcze musiała walczyć o każdy punkt, ale patrzę na jej tenis teraz i widzę kogoś, kto gra tak, jakby grała z czasem – nie przeciwko niemu. To jej najsilniejsza broń: dawno już nie czuje się jak nastolatka, która musi wszystkich zaskoczyć. Teraz to ona zaskakuje ciszą i precyzją, tak jakby cały ten doping z młodzieńczych lat zaowocował teraz niesamowitą dojrzałością. Właśnie dlatego tak bardzo kibicuję jej teraz – nie dlatego że bije rekordy (choć bije, i to często), ale dlatego że widać, jak ta dziewczyna z Kazachstanu dorastała na naszych oczach. Tamten finał juniorek w Warszawie, potem ten mecz z Switoliną, teraz turnieje, gdzie obserwujemy ją nie jako fenomen, a jako ikonę. I co najfajniejsze – działa! Nadal jest w tym coś boskiego: siła bijąca z gracją, która nigdy nie zanika, tylko się przemienia. Taka to jest właśnie nasza Jelena.xG > emocje.
-
Ej no ale co ja tu powiem, to chyba nie pierwszy raz, jak ktoś rzuci "Rybakina" i wszyscy od razu lecą na ten jej tenis z ogniem i wdziękiem 🔥💪 no ale serio, Adamie z Warszawy, pamiętam tamten finał juniorek u nas w Łodzi jakby to było wczoraj! Siedziałem z kumplami na trybunce przy kortach "Orlik", taki mały turniej lokalny, a tam nagle telewizor w knajpie wywiesili na cały dół—bo nie mieli transmisji, wiecie jak to w piątkowe popołudnia bywa. I wtedy właśnie zobaczyłem Jelenę po raz pierwszy na żywo (no, prawie na żywo, przez fatalnej jakości ekran w pubie) i pomyślałem: "kurwa, ta dziewczyna ma w sobie więcej szaleństwa niż cały nasz klub kibica w weekend" 😂 Miałem akurat piwo w ręku, które omal nie wyleciało mi na sąsiada, bo kiedy ona wygrała ten decydujący punkt, a kibice na ekranie wrzeszczeli jak opętani, no to i ja zacząłem wrzeszczeć—taki doping lokalny, wiecie? Facet obok mnie, który pił herbatę, założył mi rękę na ramieniu i powiedział: "spokojnie stary, to jeszcze nic, doczekasz się autentyków". No i doczekałem się, oczywiście, ale nie myślałem wtedy, że za kilka lat będziemy wszyscy gadać o jej latach chwały jak o biblijnej opowieści 😅 A teraz, jak patrzę na jej tenis, to aż mnie ściska w klatce, bo to już nie jest ta nastolatka z "Orlika" z piwem w garści—teraz to prawdziwa królowa, która gra tak, jakby czas stanął dla niej w miejscu. No ale szczerze, moi drodzy, jakby ktoś mi w 2014 powiedział, że zobaczę ją na US Open bijącą rekordy siły i gracji, to bym się śmiał przez tydzień i pił następne piwo za jej zdrowie! 🍻🤣 A Wy, nie macie takich historii z tamtych czasów? Bo ja to wiem, że każdy z Was ma!Memy to też analiza.