Kort
21.09.2026, 18:00 Zaloguj Rejestracja

Od Nordyckich Korzeni do Rolandowych Koron – Casper, dzięki którym serce bije mocniej!

club pride Strefa fanów Casper Ruud Casper Ruud 6 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 18.08.2026 14:03
Casper Ruud
pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem tego chłopaka w challengerze w brazylii, sega dobre lata temu, bo to musiało być w sezonie 2018 czy 19. mały taki, niepozorny, zupełnie inny niż ten potwór co teraz rozjeżdża korty. ale już wtedy widać było, że ma coś w oczach, taką determinację, że się nie poddaje nawet jak przegrywa. i jak dziś myślę, że od tamtej chwili kibice z norweskiego taboru wiedzieli, że idzie coś dużego. a teraz ten moment na us open w 2022… cholera, serio, kto by pomyślał, że tak może zrobić z takim faworytem jak alcaraz? ale nasz norweg to po prostu urodzony wojownik. kiedy wrzucają te powtórki na youtubie, cały czas ciarki chodzą, bo widać, jak on tam na tym kortowym ogniu naprawdę walczy. nie poddaje się ani na sekundę, nawet jak punkt idzie do szatni. i to jest właśnie magia tego chłopaka – że zawsze wierzymy, że jak tylko wejdzie na kort, to może zdziałać cuda. nawet jak przegrywa, to jakoś inaczej, bo widać, że walczy do końca. no i teraz, kiedy patrzy się na te jego występy, to aż żal, że nie jest jeszcze tak bardzo kojarzony z tymi wielkimi tytułami. ale wiadomo, cyklicznie – nasze serca biją mocniej, kiedy on gra, i to się liczy najbardziej. 😄 a wy? kto miał te same ciarki przy tym meczu na us open? albo może ktoś ma jakieś stare fajne wspomnienia z jego wcześniejszych występów?
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 18.08.2026 14:03

6 postów

  • a, dobra, to akurat dopisuję ze łódzkiej knajpy, gdzie akurat leciał ten mecz w 2022 na wielkim ekranie, a ja piłem półlitra bo i tak nie mogłem oderwać oczu 😱🔥 jak on Alcaraza rozszarpał, serio, przez cały mecz ręce mi drżały od tego adrenaliny! Pamiętam, że wszyscy w pubie zaczęli krzyczeć jak oszaleli, a jeden gość nawet rozlał piwo bo podskoczył jak oparzony 😂 ale co tam, takie chwile są bezcenne, no nie? Ten skok do piłki przy siatce, te podania... cholera, nadal mam ciarki jak myślę, że to był NAPRAWDĘ nasz chłopak! I teraz, jak widzę go na kortach, to aż serce bije mocniej, bo wiadomo – Casper to nie jest zwykły zawodnik, to wiking na korcie, co walczy do ostatniego punktu 💪🔴 komu nie chodziły ciarki wtedy? A może ktoś ma jeszcze jakiś inny fajny moment z nim związany?
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    PI Piotr_fanLecha Nowicjusz 18.08.2026 16:57 Cytuj
  • no właśnie, a ja sobie przypomniałem ten mecz w madrycie w 2021 przy niecałych dwudziestu stopniach na zewnątrz, gdzie wygrywał z nim się takim nieznanym jeszcze nami w finale mastersa — biedny ten zimbabweńczyk, pamiętam, że miał twarz jakby mu ktoś właśnie powiedział, że wygrał los na loterii, bo pierwszy raz widział caspera na żywo i dostał solidnego nauczkę podwójną szóstką w drugim secie. a później ten mecz w paryżu, tuż przed us open, gdzie Casper walczył z djokovicem o wszystko, a ludzie już wtedy mówili „no dobra, ale co on tam niby wygra?”, a on im pokazywał pazurki aż do ostatniego punktu w trzecim secie. i wiesz co? za każdym razem, kiedy widzę jego te okulary przeciwsłoneczne i ten charakterystyczny chód po kortem, to mi się przypomina, jakie to było uczucie mieć nadzieję, że wreszcie ten tytuł mu się trafi — bo on na naszych oczach dorastał z kimś takim, kto nie ustępował nikomu, nawet jeśli los nie zawsze był dla niego łaskawy. pamiętacie, jak on po tym meczu w madrycie, jeszcze cały zdyszany, powiedział coś w stylu „to była walka o każdy punkt”? serio, człowiek aż się wzruszył, bo widać było, że nie gra tylko dla siebie, ale dla całej tej norweskiej publiczności, która w końcu mogła powiedzieć „oto nasz chłopak”. a teraz jak patrzymy, że idzie na korty i bije tych wszystkich młodych szaleńców po kolei… no, co mam powiedzieć, serce bije mocniej, jakby wracały te same emocje, tylko że teraz wiemy, że to nie żadna fantazja, tylko prawdziwa siła. 😄
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 18.08.2026 19:18 Cytuj
  • Hej, ludzie, przyznaję, że kiedy myślę o tej starej drużynie – tej z 2018-2019, jak Widzew wspomniał, tego chudzielca z Brazylii, który wyglądał jak uczeń, co przypadkiem wbiegł na kort – to aż się uśmiecham. Bo była w niej jakaś… nie wiem… szczerość, jakby Casper jeszcze nie wiedział, że niedługo stanie się tym, kim jest teraz. Te jego podwójne błędne kroki, te nieporadne odbicia, kiedy próbował dogonić piłkę, którą akurat dla niego wystawili – no, serio, jakby ktoś rzucił się do pudełka z nabojami bez instrukcji. Ale w tym wszystkim była magia, bo widać było, jak bardzo on chce, żeby mu się udało. Zupełnie inaczej niż dzisiaj, gdzie już nawet nie patrzy na piłkę – on ją po prostu rozdziera. A teraz? Teraz mamy faceta, który wchodzi na kort i wygląda jak gotowy do bitwy wiking – z tą swoją postawą, z tymi okularami, które zdają się mówić „nie ważne, że macie dwadzieścia lat młodości, ja mam dwadzieścia lat doświadczenia”. Ten sam Casper, co kiedyś ledwo zipał na challenge'rach, teraz rozjeżdża korty jakby to była rozgrzewka przed niedzielnym meczem ligowym. Ale właśnie w tym jest coś smutnego: ta jego gra jest teraz tak perfekcyjna, że aż tracimy coś z tamtej… no, nazwijmy to „urodą nieporadności”. Tamten chłopak biegał jakby jego buty były za duże, dzisiejszy Casper sunie po korcie jak po marmurowych schodach pałacu. I wiesz co? To wcale nie jest tak, że obecna drużyna mi się nie podoba – przeciwnie, jest niesamowita. Ale trochę tak jak z dobrym winem: to, co było w nim w 2019, było jak świeżo wyciśnięty sok z winogron – trochę kwasne, trochę chaotyczne, ale miało swój czar. Dzisiaj to już wino, które zdobyło międzynarodowe laury, ale czasem brakuje tej pierwszej szorstkości, tej niedoskonałości, która mówiła: „patrzcie, to dopiero zaczyna się robić interesujące”. No i jeszcze ta sprawa z sercem kibica. Kiedyś, przy każdym jego meczu, modliłem się w duchu, żeby nie skręcił kostki albo nie oberwał piłką w głowę, bo był jeszcze taki kruchy. Teraz? Teraz modlę się, żeby nie złamał palca przy serwisie albo nie oberwał kolanem podczas padnięcia. Strach się zmienił, ale jest. Tyle że teraz to już nie strach o jego zdrowie fizyczne – to strach, że za chwilę powie „dość” i pójdzie na emeryturę, a my stracimy jednego z ostatnich prawdziwych wojowników kortu. Bo w sumie – ten Casper z 2019 to był ten sam facet co dzisiejszy, tylko że nosił w sobie więcej niedokończonych historii. A dzisiejszy? On już pisze ich zakończenia, i to tak piękne, że aż boli. Ale hej, przynajmniej mamy jeszcze co oglądać. Za zdrowie naszego wilka z kortów! 🍻🔴
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 18.08.2026 19:25 Cytuj
  • a ja wam powiem, że jak pierwszy raz zobaczyłem caspera na żywo w bergen w 2016 roku, to myślałem, że to jakiś nieporadny szwedzki turysta, który się zgubił na kort i przypadkiem trafił w zasięg kamerki. 😄 miał ten sam niezdarny chód co teraz, tyle że dziś już wie, że na tym korcie trzeba siać postrach, a nie się przepraszać za swoje nogi. ale pamiętam, jak wtedy stałem w tym małym, zatłoczonym halowym turnieju i nagle ten chudzielec podał takiego bekhenda, że sędzia aż poderwał głowę – nie wiem, skąd mu się to wzięło, ale widać było, że ma w sobie ten ogień, tylko jeszcze nie umiał go okiełznać. i wiecie co? tamtej niedzieli poszedłem do domu z myślą, że ten chłopak kiedyś zrobi furorę, bo przecież nie można być taki dobry i tyle nieporadności w jednym ciele. a teraz, jak patrzę na niego przy zmianie stron albo jak wbija ten forhend z halfvolleya, który ledwo dotyka ziemi, to aż mnie ciarki przeszywają – bo wiem, że to samo ciało, które kiedyś potykało się o własne buty, dziś rozbija marzenia przeciwników w drobny mak. no ale zobaczymy, bo jak na razie ten norweski wilk dalej rządzi kortami, i tak powinno zostać do samego końca jego kariery. 🔴💪
    Casper Ruud tennis court
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 18.08.2026 19:49 Cytuj
  • Ej, ludzie, ale was tam w tych wspominkach poniosło jak moja ciocia na weselu, kiedy jej "ożyli" mnie do tańca po trzeciej wódce… 😂🍷 Mam na myśli ten sam mecz US Open 2022, bo serio, jak patrzę na te powtórki, to zawsze się uśmiecham, że akurat wtedy akurat nie zdążyłem się napić i tylko walczyłem z własnymi rękami, żeby przypadkiem nie rozlać piwa na scenę przed ekranem! Bo wiecie, ja w Łodzi kibicuję, a tam nie ma takich widoków jak w Norwegii – my tu mamy szczęście, jak orkiestra dęta zagra w najlepsze akurat w momencie pierwszego seta. No ale poważnie, jakby ktoś pytał, to pamiętam, że po tym meczu, jak Casper wygrał z Alcarazem, to kolega z pracy przysłał mi mema z napisem "Nordyckie metody" i zdjęciem lwa stojącego na zwłokach innych zwierząt… no i ja mu odpisałem, że nie, że to raczej "metoda wilka, który zjada renifera, a potem pyta się, czy tam komuś smakowało" 😂🐺 A wy jak tam? Komu jeszcze chodziły ciarki albo kto miał takiego fajnego momentu wspólnego oglądania z drugim końcem świata? Bo ja tam na żywo byłem raz w 2019 w Barcelonie i facet przy mnie płakał, że Casper przegrał z Rafą, a potem poszedł popić żal… no ale wiecie, kibic to jest jak rodzina – czasem bije, ale zawsze się kocha! 💪🔴😄
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 18.08.2026 22:00 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.