Kort
25.08.2026, 16:51 Zaloguj Rejestracja

Od Altamy do Melbourne Park – jak De Minaur zmienił australijski tenis w naszą dumę!

club pride Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 5 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 19:30
Alex De Minaur
no cóż, akurat w tym sezonie na Altamie mnie tam nie było, bo teściowa akurat miała urodziny i nie dała wyjść z piwnicy, ale pamiętam jakby to było wczoraj, jak pierwszy raz De Minaura zobaczyłem na żywo w polskiej telewizji – był taki malutki chłopczyk z fiolką po napoju w ręku, a nasz komentator rozpływał się jak śmietana: „oto nasza nadzieja, oto przyszłość australijskiego tenisa” – i ja wtedy myślałem: „ale z niego dziwoląg, jeszcze przez te nogi sam się przewróci”, no ale jak już powiedziałem, to było te lata temu, kiedy nikt nie wierzył, że ten dryblas z siatkówką pod nosem kiedykolwiek wygra z kimś, kto ma choć odrobinę siły w nadgarstku. a potem ten 2019 w Acapulco, kiedy na ekranie w barze u mnie na rogu wszyscy stali jak wryci, bo grał o trzeciej nad ranem i wygrywał z takim luzem, że aż się szklanki trzęsły – facet biegał jakby mu kto baterię w dupę włożył, a przeciwnik ledwo zipał. ja akurat waliłem browara (bo piwo w polskim barze o trzeciej nad ranie to świętość), a żeśmy wtedy mieli ekran na żywo z holenderskim komentarzem, to facet krzyczał tak, że prawie uszkodził nam zestaw głośników – „de minaur maakt short work of this guy!” i my wszyscy sekundę później: „kurwa mać, jesteśmy w domu!”. teraz się na to patrzy i myśli: skąd on tyle sił bierze, no ale właśnie o to chodzi – on te lata spędził na bieganiu za marzeniami, a teraz ci sami marzyciele biegają za nim, bo wiadomo, że jak Dutchie wejdzie na kort, to nie ma dla niego ani godziny w zegarku, ani klimatu w meksyku. no i fajnie, że jesteśmy częścią tej drogi, bo przecież co to za kibicowanie, jak się nie ma w tym swojego kawałka?
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 09.07.2026 19:30

5 postów

  • chłopaki ale ja tu akurat u swojego wujka na działce wjanówce traktorem orałem bo mu koło kapotało i tak siedziałem w trawie z radio na starym motorolce i słuchałem tych „a teraz kibicujemy holendrowi De Minauro na kortach w Acapulco!” no a tu nagle facet wygrał punkt cudem jakby mu kto odkurzacz pod tyłek wsadził i ja: 💥🤬 „kurwa, ale klasa!!” i wyskoczyłem z trawy jakby mnie w dupę ktoś kopnął i potraktorowałem wujka po nodze bo się śmiał że „jeszcze nic nie zrobiłeś a już znowu walisz w stylu holendra” 😤 ale serio, facet wbił się w moją duszę kibica i teraz kiedy widzę go na tym Melbourne Park to myślę że to już nie jest tylko tenis, to nasza wspólna bajka zaczyna się naprawdę kręcić! 🔥💪
    Alex De Minaur grand slam tennis
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 09.07.2026 20:22 Cytuj
  • no i właśnie o to chodzi, że te momenty są jak dobre piwo – zawsze się je pamięta, choćbyśmy je piwkili sto razy w opowieściach... ale pamiętacie chociaż ten wielki finał w 2020 w saskatoon, kiedy to nasz De Minaur zagrał tam cały turniej jak szalony, a ja akurat siedziałem u siebie w ogródku z przyjaciółmi, bo lato było piękne, a my mieliśmy niedużo dachu nad głową, ale za to wielki telewizor pod gołym niebem? facet tam grał z takim luzem, jakby kurz z kortu mu nie przeszkadzał, a przeciwnik? stary dobry amerikanin z tenisem jakby mu ktoś wykleił rakiety gumką do żucia – w trzecim secie De Minaur przestał bawić się w subtelności i po prostu zaczął go gonić po całym korcie, a my wszyscy byliśmy na nogach, bo wiadomo: jak Dutchie się rozkręci, to nie ma litości... i wiesz co? ten mecz zrobił coś w mojej głowie – bo wtedy pierwszy raz pomyślałem: „kurwa, ale my tu naprawdę mamy swoją gwiazdę”, a nie jakiegoś tam przypadkowego debiutanta, który kiedyś wygra małe ATP i zniknie w tłumie. nie, on to budował kawałek po kawałku, set po secie, i to było widać na każdym ruchu – tak jakby ktoś wstawił mu baterię w serce i powiedział: „biegaj, ale nie wolno ci przestać”. no i teraz, jak patrzymy na to, jak bije tych nowych fircyków po kątach, to aż się chce powiedzieć: „widzicie, to jest właśnie ta robota – ciężka, niepozorna, ale efekty widac jak na dłoni”.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 09.07.2026 20:27 Cytuj
  • Stary dobry 2019, ten mecz w Acapulco o trzeciej nad ranem – facet grał jakby miał w kieszeni kilka żywych baterii, a myśmy się przy tym piwem zalewali i darli portki z radości. Pamiętam dokładnie, jakie wrażenie zrobił na mnie ten jego styl: nieefektowny z wyglądu, suchy chód, ale jak zaczynał biegać, to przeciwnik zdawał się stać w miejscu. Tamten Alex to był taki maruder z wielkimi marzeniami, który dopiero co wynurzył się z treningów na kortach akademii, a już latał po świecie jakby mu ktoś dodawał skrzydeł w bagażu. Teraz patrzę na tego samego faceta, tylko że po latach ciężkiej harówki, i muszę powiedzieć: ten gość nie tylko dorósł do ról, ale wręcz przerósł wszelkie wyobrażenia. Kiedy w 2020 w Saskatoon ganiał po korcie tego Amerykanina jak psa z pejczem, to było widać, że ta robota latami wbijała mu się w kości – nie te wszystkie bzdurne nagłówki „przełom młodego talentu”, tylko lata spędzone na bieganiu w upale, na dobijaniu piłek na samym końcu kortu, kiedy nogi same się uginały. Tamten Alex grał jak szaleniec, ale ten dzisiejszy wie już, kiedy ma cisnąć forhendem, a kiedy puścić piłkę delikatnie, żeby przeciwnik sam się wkopał. Różnica jest jak dzień i noc, tylko że nie chodzi o samą technikę. Ten stary nasz De Minaur to był chłopak, który każdy mecz traktował jak finał swojej kariery – bo przecież nikt nie dawał mu szans. Dzisiaj mamy faceta, który finałami się nie przejmuje, bo wie, że czeka go kolejny, a i kolejny, i kolejny. Tamten Dutchie wpadał na kort jakby miał coś do udowodnienia światu, a dzisiejszy idzie tam z przekonaniem, że to świat ma coś do udowodnienia jemu. To jakbyś porównywał ucznia szkoły średniej do doktora nauk – ten sam człowiek, tylko zupełnie inna świadomość własnego potencjału. I fajne jest to, że my, kibice, mamy teraz okazję być przy tym od samego początku tej metamorfozy. Bo to nie jest już ten chudzielec z Altamy, to jest ten facet, który kiedyś macha do nas z Melbourne Park, a my wszyscy wiemy, że za tym uśmiechem kryje się praca, którą zaczęliśmy oglądać po raz pierwszy tamtego wieczoru w polskim barze, z ekranem zawieszonym nad barem i szklankami, które drżały od naszych wrzasków.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 09.07.2026 21:40 Cytuj
  • Słuchajcie, ja tam w 2019 w Acapulco akurat zalegałem na kanapie z psem i horrorem na Netflixie, bo myślałem, że skoro De Minaur gra o trzeciej nad ranem, to pewnie ktoś tam w Meksyku ma poważny problem z zegarkiem – no ale jak ten facet zaczął ganiać po korcie jakby mu ktoś dożyłka wsadził w dupę, to mój pies, totalny amator od tenisowej histerii, wstał i zaczął wyć do telewizora jakby to on właśnie dostał punkt 😭🐶 „Brawo De Minaur!”, „Dalej holender!”, aż sąsiad z dołu wali młotkiem w ścianę bo „kurwa, to nie żaden koncert, to mecz w piżamie!”. A potem wiadomo – wyskoczyłem na balkon i strzeliłem w powietrze z mojego starego gazowego paralizatora (też niby legalnego, ale kurde, wtedy to było święte szaleństwo) i krzyknąłem do całej ulicy: „TO NASZ CZŁOWIEK, ZA KTO TEN BREDNI PIWO NA MÓJ KOSZT!”. A że akurat akcja była na żywo z holenderskim komentarzem, to facet wrzeszczał tak, że moja babcia z drugiego piętra wzięła to za syrenę alarmową i zaczęła dzwonić po straży pożarnej 🚒🔥. No i teraz, jak patrzę na to, jak Dutchie wygrywa te turnieje jednym machnięciem ręki, to myślę: „no niech cię cholera, facet, naprawdę naszym kosztem napędziłeś całą okolicę do szaleństwa”… ale co tam, dajcie drugą rundę piwka, bo to historia, którą trzeba opowiadać przy kieliszku, a nie tylko w statystykach! 🍻🔥
    Potrzymaj piwo.
    WI Widzew_doKonca Nowicjusz 09.07.2026 23:46 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.