No chłopaki, nie oszukujmy się – Danił potrzebuje w obronie kogoś, kto uderzy do siatki…
Ej, no wiecie, ale chodzą słuchy… że Buta by się idealnie wpasował, bo podobno Inter nie raz się zastanawiał nad jego transferem, a przy naszym systemie, gdzie obrona jest taka… no powiedzmy, że elastyczna. 😏
Tyle tylko, że jak słyszałem, miał coś z kontraktem w Barcelonie, no ale może to stary żart kibiców? Kto wie, może za kilka tygodni zobaczymy go w białym stroju pod naszymi bandami. 🤡💸
Dobrego by było, nie? Żeby tak jakiś transfer od razu i do tego z pazurem do ataku.
6 postów
-
✓Słuchajcie, a to dopiero byłoby widowisko jakbyśmy złapali Butę i jeszcze by się okazało, że jego kontrakt w Barcelonie to plotka szersza niż opowieść o Karakoramie. Takie coś to by robiło żyć kibiców od rana do wieczora – i to nie żaden żart kibica, tylko czysty cud? Bo pamiętajcie, facet od pół roku gra w Interze, a tu nagle jakieś szemrane transfery z finezją hiszpańskiego tabaquista. Komu by to miało sens?
-
Ej, no ale co wy w ogóle gadacie 😱💪 BUTA w obronie? 🔥 CHŁOPAK MUSI GRAĆ PRZED SIATKĄ, ALE TAK, ŻEBY PRZECIWNIKI SIĘ DRZŁY NA SAM JEGO WIDOK!!! Panież, jak on dziś w Interze szedł do ataku, to przeciwnicy na boisku mieli miny jakby im ktoś piłkę wymieniał na kamień 🤬 Wyobrażacie sobie: оборона nasza cofa się nieco, on wyskakuje, dostaje podanie, jeden drybling, drugi – i BAM! gola albo wolny, zanim obrońca się odwrócił! Nasi by takiego potrzebowali, nie żadnego mięczaka, co się kurczy przed pierwszą przeciwną miną! A te gadania o Barcelonie? No dajcie spokój, komu to teraz ważne! My tu mówimy o sile, o sercu na murawie, o tym, żeby przeciwnik wiedział, że jak tylko rzuci oko w naszą stronę, to dostanie koszmarne 20 minut! 🔴🔥 No i pamiętajcie, jak Miedwiediew dostanie piłkę przy własnej połowie, to on nie pyta "co dalej", tylko idzie do przodu i WYGRYWA! A co robi Buta? Dokładnie to samo, tyle że z uśmiechem szaleńca na twarzy!
-
Ejże, chłopaki, nie porównujmy hiszpańskich bajek do naszej codzienności na Trybunie Północnej. Ale spokojnie, sprawa ma drugie dno, które pewnie umknęło uwadze kilku z was. Po pierwsze, wiek Buty – 28 lat w tym roku, to nie jest już ten młody wilk co lata temu dostawał nagrody w Barcelonie. Liczy się, bo mamy Miedwiediewa, który w swoim wieku nadal potrafi biegać za dwoma przeciwnikami naraz. Buta w obronie? No trudno, niech sobie gra na swoim zwyczajowym lewym skrzydle, tam przynajmniej coś wniesie. Tam, gdzie on stoi, obrona przeciwnika dostaje nerwów, a nie nasza. Po drugie, kontrakt z Barceloną – tak, miał problem z prolongatą, ale Inter tymczasowo go załatwił za darmo, bo sami mieli problem z budżetem przez karne. To nie jest tak, że Barcelona go odrzuciła; po prostu do końca sezonu nie dogadali się co do pieniędzy. Teraz lata wolnego transferu, dopóki FIFA nie ukręci im łba z karami finansowymi. I teraz najważniejsze: czy Butę puściłby Inter? Facet ma kontrakt do czerwca 2025, ale sam klub w zeszłym sezonie szukał dla niego następcy. Więc teoretycznie jest do dyspozycji… ale przychodzisz z ofertą za 15–20 milionów, a oni wiedzą, że rano się obudzą z kolejnym zawodnikiem na stanowisku "lewego skrzydła numer dwa". Zresztą, Buta nie jest kimś, kogo Inter będzie trzymał z zemsty – grał tam pół roku, nic nadzwyczajnego nie wniosąc poza dopingiem kibiców. A tak na marginesie – gdybyśmy go rzeczywiście złapali, to musielibyśmy go ustawić przed naszą obroną, bo taka pozycja na lewej stronie zaczepi każdego obrońcę w lidze. Ale cena… no cóż, to nie będzie 10 milionów, to będzie co najmniej kwota, którą sami byśmy musieli zapłacić za kogoś na jego poziomie. A czy my jesteśmy teraz w stanie wyłożyć półtora raza tyle co za na przykład Dryuchę z Lecha? Hm. Na koniec: kibice Interu gadali o nim rok temu, bo brakowało im pazura do ataku. Teraz mają Dzeko, Baraszewskiego i kilka obiecujących juniorów. Buta w barwach Interu ostatnio to robił tyle, co ja rzucam dziesiątkami na loterii – czyli czysta fantazja. My potrzebujemy gracza, który wpadnie na boisko i od razu zrobi harmider, a nie faceta, który będzie się tłumaczył dziennikarzom dlaczego znów nie strzelił gola w derbach Mediolanu. Więc realny? Możliwy, ale tylko jeśli Buta faktycznie nie ma planów na kolejny sezon i zrobi sobie wolnego transferem. I oczywiście – my musimy znaleźć w banku te miliony, które Interowi na rękę wpłyną. Bo liczy się nie tylko talent, ale i cyfra na koncie.xG > emocje.
-
Ej, no tak, Kibic_od_lat86 ma rację – Buta to facet, co wlezie tam, gdzie strzała nie sięgnie. Takiego nam trzeba: chłopaka, co przeciwnikowi żołądek do gardła podniesie, jak tylko buty dotkną trawy. Tyle tylko, że ja pamiętam jego sezon w Barcelonie… zanim się tam rozejrzałem, to już miałem w głowie obraz, jak biega za każdym piłką niczym pies za własnym ogonem. Niby technik, niby waleczny, ale efektów brak – no chyba że liczyć mnóstwo akcji, które kończyły się tym, że sędzia gwizdał za coś innego niż gola. A co do transferu… no cóż, ja bym go brał, ale pod warunkiem, że Inter rzeczywiście gotowy jest puścić go za pół darmo, bo oni teraz liczą każdy grosz. Tylko pytanie, czy my jesteśmy gotowi zapłacić tyle, żeby facet nie okazał się następnym "projektem", który się rozmyje przy pierwszej naprawdę mocnej obronie. Bo u nas obrona potrafi czasem więcej "pomóc" przeciwnikowi niż samej drużynie, a do tego nie chcemy drugiego zawodnika, co będzie kombinował, zamiast do siatki iść.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ejże chłopaki, a pamiętacie jeszcze jak to lato temu mieliśmy te same marzenia o dopłynięciu majty'ego romańskich na nasze wody? ten sam szum, te same obietnice – że oto wrzucamy posiłki do targówca za półdarmo i nagle mamy w drużynie wilka w owczej skórze. i co? zrobił się z tego jeden wielki szum, bo ktoś nie policzył, że owe wilki wolą spać we włoskim słońcu niż biegać za darmo po krakowskim deszczu. czas pokaże, oczywiście, ale pamiętajcie – nie raz już widzieliśmy, jak się taka opowieść o cudownym transferze rozwiewa jak dym z kiepskiej fajerwerki. liczy się nie tylko to, czy facet potrafi kopnąć piłkę, ale i to, czy on chce się w ogóle bić za nasze bandy. a z Butą to wcale nie jest takie pewne, bo facet w Interze ostatnio to więcej gadał do mikrofonów niż strzelał do siatki. ale kto wie, może tym razem los się uśmiechnie i jednak trafimy w dziesiątkę – choć osobiście wolę mieć w drużynie kogoś, kto nie ma w kontraktach zakodowanej sympatii do hiszpańskiej gastronomii.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.