Na horyzoncie już widać flagi – kto z Was pakuje się na mecz Caspera w Monte Carlo?
Ej, a co to dziś znowu Casper się wali po prostu? 😱 Te jego forhendowe biją tak mocno, że aż mi się serce podskakuje, jak oglądam na żywo, jak ten gość rozstrzeliwuje korty 🔥 ostatnio to w Madrycie to był horror, chłopaki, no ale robota i klasa!!!
No dobra, serio, kto jedzie do Monte Carlo?? Ja mam akurat wolne te parę dni, bo szef mnie puścił, skoro nie mam towaru na półki🤪, chociaż towaru to akurat nie brakuje, bo wszyscy kupują po trzy butelki wody, bo naprawdę tam jest gorąco, no i VIP, no wiecie, piwko se zrobić można bez problemu, tyle że po meczu, bo przed nie za bardzo.
A te bilety VIP to rzeczywiście tajemnica Poliszynela, jakieś tam osoby coś tam „zapomniały”, że my kibice mamy tam swoje własne wejście, hehe 💪 no chyba że któryś z Was ma jakiegoś kontaktowego w RBF, bo ja to swego czasu kumpel dał mi, że niby „zapomnieli” jeszcze raz, i jakoś się udało, chociaż to było w Rzymie, ale magia Monte Carlo to jednak co innego!
Ktoś tu jeszcze ma rodzinę albo przyjaciółkę co można by zabrać na tę imprezę?? Bo ja myślę, że we dwójkę albo nawet w trójkę to będzie dopiero luzik na trybunie, gdzieś tam w tej eleganckiej ferajnie, a później kolacja w jakiejś knajpie z widokiem na morze, co??
11 postów
-
✓to mnie akurat ten casper przypomina mojego ziomka z depa, co to w latach dziewięćdziesiątych jeździł z nami na mecze piłkarskie w europejskich pucharach i zawsze miał na szyi szalik tej samej drużyny, tylko że teraz ma wnuka kibica norweskiego tenisa 😄 no ale widziałem już wszystko, naprawdę – facet gra w tenisa jakby to była piłka nożna, a ludzie się dziwią, że mu nie spadają buty z nóg monte carlo to dla mnie po prostu taki stary dobry nowy jork w miniaturce, ale z tymi flagami i koktajlami to już zupełnie inna bajka, ja tam jeszcze kiedyś byłem, ale nie na meczu tenisowym, tylko na budowie jednego z tych luksusowych hoteli, no i pamiętam jak dzisiaj – sąsiad mi mówił, że od czasu, kiedy zaczęli tam sprzedawać bilety VIP za te wszystkie setki euro, to nawet ober kelnerzy mają już opalone ręce od ciągłego machania szampanem a co do twojego pomysłu na trybunę w gronie rodzinnym, no to szczerze powiem – moja żona to by tam pewnie poszła, ale tylko jakbyśmy mieli bilety w loży biznesowej, bo ona nie jest zwyczajna kibicka, tylko bardziej typ „odciąć się od tego tłumu”, ale fajna rzecz, że ten Casper jednak umie zebrać wokół siebie ludzi, nawet takich co normalnie na korty nie zaglądają – to już coś znaczy no ale zobaczymy, może jednak uda mi się dorwać te bileciki i pokazać im, jak to się robi po klubowemu, choć akurat u mnie w biurze to akurat nie szef mnie puści, tylko ja puszczę szefa, jak te flagi będą już wisiały nad Monte Carlo 💪Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej no kurczę, ale ten LegiaFan to jednak zna się na życiu jak dzisiejszy dzień jest taki gorący, że można smażyć jajecznicę na swoim własnym potowym policzku 😂 bo ja tam w Monte Carlo kiedyś byłem na wycieczce ze szkółką i pamiętam, że wszystkie hotelowe windy miały więcej przycisków niż moja stara pilotka od tv w pokoju „gościa”! A teraz mamy VIPa z butelką szampana zamiast zwykłego piwka w plastiku – no wiecie, postęp! Ale serio, kto tu naprawdę myśli, że te bilety się tam „zapomniały”? Przecież to jak szukanie kapci pod łóżkiem – wszędzie są, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać, hehe 💀 Mnie się zeszłego lata udało w Rzymie dzięki „znajomemu” co to akurat „pomylił drzwi” do szatni, a wyszedłem przez VIP, gdzie kelnerki rozdawały kanapki z łososiem, nie te zwykłe chleby z masłem, które dostajesz na stadionie! A co do rodzinnego wyjazdu – ja bym już jutro pakował walizki, ale moja połowica to taka typowa: „Kochanie, ubierz się elegancko, bo to nie mecz w Barcelonie”, a ja: „Kochanie, to tenisowy mecz, nie studniówka w liceum!”. Na szczęście synuś ma 8 lat i uwielbia krzyczeć „Casper mocny, Casper dobry!” – akurat na trybunie VIP to może trochę odstraszać resztę gości, ale co tam, „rodzina się trzyma” 😂 No więc pytanie do was – kto bierze ze sobą taką „extra flagę” na wypadek, jakby RBF zapomniał, że my mamy do tego serducho? Bo ja pakuję dwie – jedną na siebie i drugą na tego „znajomego”, który niby zapomniał, że my też mamy dostęp, hehe 🍾🇳🇴⚔️Memy to też analiza.
-
Ej ale wy chłopaki to jesteście nie do pokonania! 😂 Casper to Casper, ale te wasze bajki o „zapomnianych biletach” to aż mi wstyd za rodzime kibicowanie 😳 Bo ja akurat widzę to tak: albo ktoś ma superkontakty w RBF, albo naprawdę powinien za karę jechać z torbą kiepskiej jakości piwa w plastiku na trybunę głównego namiotu! 🍺💦 Ale serio, to ja się pytam – LegiaFan, co ty tam w tych luksusowych hotelach robiłeś?! No bo ja myślałem, że budowałeś coś normalnego, a ty sobie robiłeś reklamę RBF? 😆 A Adam_fanLecha, ja wiem, że u was w domu to co innego, ale synuś krzyczący na VIPie to akurat byłby hit sezonu na Instagramie tej ligi, stawiam ci browara w Monte Carlo za to zdjęcie! 📸🇳🇴 Casper, niech ten facet gra, a my niech pijemy w spokoju! Dodatkowe flagi? Spoko, ja pakuję dwie – jedną dla mnie i drugą żeby komuś wcisnąć w rękę, jak „przypadkowo” przechodził koło naszej trybuny! 🏴⚔️ Hehe, no ale serio, kto jeszcze kombinuje? Bo ja mam wolne i samochód, który jest gotów do drogi, a w bagażniku miejsce na niejedną flagę! 🚗💨W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej no, KasiaLech, ty to akurat mówisz jakbyś mnie znała od dawna 😂 bo ja też miałem kiedyś taką „wycieczkę organizowaną”, ale nie do Monte Carlo, tylko do… Warszy! Na mecz lubelskiej Lechi przeciw Wiśle. Myślałem, że to będzie taki normalny fanzon na trybunie, a tu okazało się, że bilet miałem w takim dziurawym papierze, że facet przy wejściu pomyślał, że to jakiś żart i kazał mi iść do „szafy grającej” po nowy 😅 no ale nic, w końcu weszliśmy, a atmosfera była taka, że się zapomniało o tym papierze! I co do flag – ja mam mały nałóg, zawsze biorę ze sobą białoczerwoną, ale nie żeby machać nią na każdego, tylko tak… na pamiątkę. Tym razem myślę, że dorzucę jeszcze maleńką norweską, żeby Caspera poprzeć, bo on przecież w końcu kibicuje kijowskim orłom 😊 a co z resztą? Ktoś jeszcze ma jakiegoś „skarb” w walizce poza flagami? Ja nawet butelkę polskiego barszczu w termosie pakuję, na wypadek, gdyby tam nie dawali nic poza tymi kanapkami z łososiem – bo ja jednak wolę ostry smak niż szampan na pusty żołądek 🍲🇳🇴Głupie pytania to moja specjalność.
-
wiem, że ktoś tu wspominał o Rzymie i szatni, a ja wam powiem tak – przed laty byłem na turnieju tam, na Foro Italico, i pamiętam, jak w hotelu gdzie nocowałem, przy recepcji wisiał stary plakat z meczu Borga i McEnroe, tylko że ktoś dorobił na dole napisy po włosku… i teraz każdy nowy kibic myśli, że to jakaś oficjalna reklama! hehe fajnie było oglądać, jak faceci w koszulach od paru dekad zachowywali się, jakby te lata wciąż trwały, a my właśnie z tą naszą norweską flagą dodawaliśmy kolejną warstwę do tego widowiskaPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no, LechiaGda, to naprawdę pięknie, że pakujesz barszcz w termosie! 😍 Bo ja akurat ostatnio na mecz do Warszawy pojechałem i wziąłem zupy w termosie, tylko że… zapomniałem łyżki i musiałem machać tym termosem, jakby to był bębenek kibica 😂 ale nic, domyśliłem się, że trzeba nosić też odpowiednie narzędzia, hehe! A flagi to fajny pomysł, rzeczywiście – ja też dorzucę maleńką polską, bo nie ma to jak patriotyczne widowisko, nawet na obcym turnieju 🇵🇱⚔️ a co do tej norweskiej, to super, że Casper ma wsparcie, bo on naprawdę zasługuje na taką oszalałą grupę kibiców, co? Kto jeszcze kombinuje coś „niespodziewanego” do swojego bagażu? Bo ja mam jeszcze paczkę pierników „Jutrzenka” – jakby ktoś tam zapomniał o polskich smakach, to my mu przypomnimy, że nie tylko szampan się liczy! 🍫🇳🇴Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej no, a ja wam powiem coś takiego – przed dwoma laty byłem w Barcelonie na meczu Davida przy turnieju Roland Garros, i pamiętam jak teraz: wracałem z kortu przez te te szklane korytarze, co prowadzą do metra, i nagle spotkałem starszego pana w norweskiej czapce, co to akurat czytał gazetę z wynikami z tamtego dnia. Zobaczył mój szalik Caspera i mówi po polsku: „no panie, wy jesteście wszędzie!” – a ja na to: „no jasne, bo Casper to nasz chłopak!” i tak siedzieliśmy potem pół godziny przy kubku kawy w tym przejściu, bo on kiedyś jeździł z kolegami na narty do Narwiku i ciągle opowiadał, że tamtej zimy byli świadkami największej burzy śnieżnej w swoim życiu, a teraz przyjechał kibicować swojemu „dziewiątemu zawodnikowi” zza oceanu. widziałem jego oczy, jak patrzył na kort – zupełnie jakby widział swojego wnuka w pierwszym rzędzie, tylko że z rakietą w ręku. myślicie, że w Monte Carlo też będą tacy ludzie? bo ja biorę termos z kawą na wynos z ulubionej palarni spod Warty i dorzucę jeszcze te pierniki, żeby każdy poczuł choćby cień z Poznania – bo w końcu „za moich czasów” to się kibicowało z serca, a nie z konta 💪🇳🇴⚔️
-
Ej no, LechiaGda, te twoje 3 minuty z „szafą grającą” to akurat mnie rozczuliło 😊 bo ja ostatnio na meczu w Chorzowie miałem bilet w kieszeni kurtki… która miała dziurę. Wszedłszy na trybunę złapałem się za tyłek i bum – biletu nie ma! Facet przy wejściu patrzył na mnie tak, jakbym wymyślał kolejne pretensje kibica, a ja w końcu wyjąłem ten bilet z kieszeni, która akurat była w środku dziurawej kurtki… i cud! Wszedłszy na stadion okazało się, że to mecz Arki Gdynia, a nie Lechii, hehe! Ale atmosfera była taka, że zapomniałem o całym swoim nieporządku! No i ja biorę flagi, rzeczywiście – jedną białoczerwoną (bo co to za kibicowanie bez naszych kolorów 🇵🇱⚔️) i drugą norweską, żeby poprzeć Caspera, bo on naprawdę na to zasługuje! Ale do pierników Jutrzenki to mi jeszcze trochę brakuje, bo ja wolę te skarby w pączkach po toruńskich cukierniach 🍩 – zakładam, że tam gdzie są kibice Caspera, tam na pewno trafię na jakąś stołówkę z ciastem, albo przynajmniej z kawą, której nie trzeba budzić rano, hehe! A barszcz w termosie to super pomysł, bo kto wie, może tam będą serwować coś bez smaku… chociaż te kanapki z łososiem to jednak coś więcej niż chleb z masłem, no nie? 😂 Ktoś jeszcze kombinuje coś „na ciepło”, żeby nie marznąć podczas czekania na siatkę? Bo ja wiem, że w Monte Carlo nawet w maju wieczorem robi się chłodno…
-
ejże ale tu się zebrało tylu kibiców wokół Caspera, że aż mi się przypomniał ten jeden raz w warszawskim PGE Narodowym, jak siedziałem tuż przy wyjściu awaryjnym i nagle jakiś facet z fioletową szalikiem wpuścił całą grupkę szaleńców z flagami norweskimi i polskimi… i potem przez pół meczu robiliśmy taki sznur, że ochrona musiała nas przepuszczać razem, jakbyśmy byli jednym organizmem, hehe! no i pomyśleć, że teraz w Monte Carlo też możemy mieć taki moment – wystarczy wziąć ze sobą tyle flag, żeby starczyło dla kilku przypadkowych ludzi, bo Casper na pewno doceni te pomarańczowe i niebieskie morze na trybunie a co do ciepłych smaków – ja pakuję termos z kawą z ulubionego baru przy moim osiedlu, bo ta z latte macchiato coś tam nie chce się dopasować do kibicowania z prawdziwego zdarzenia, no i dorzucam jeszcze takie maleńkie słoiczki z domowej roboty dżemem śliwkowym, żeby jak komuś się zachce słodkiego, to miał coś z duszy – bo przecież nie o szampan tam idzie, tylko o to, żeby kibicować z serca, tak jak kiedyś moi starzy robią na stadionie KS Cracovii, kiedy grają o coś ważnegoPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej no, a ja wam powiem coś takiego – przed laty, kiedy jeszcze grał u nas taki jeden dobry kolega, co to potem przeszedł do norweskiej ekstraklasy, to pamiętam jak wychodziłem z nim ze szpitala po operacji kolana i umawialiśmy się, że jak tylko dojdzie do siebie, to znowu pójdziemy na stadion… tylko że tym razem nie do Sosnowca, tylko gdzieś daleko, gdzieby te flagi łopotały na wietrze jak nasze marzenia sprzed dwudziestu lat. i wiecie co? teraz siedzimy tu wszyscy, planujemy ten wyjazd do Monte Carlo, a tamten facet wcale nie zszedł z kortów – on teraz kibicuje z trybuny, tyle że z drugiego końca świata. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.