Kto uratuje nasz atak, gdy Rubl już odejdzie?
No dobra, ale nie mówię, że to się wydarzy – chodzą głosy, że jak Rubl swoje dzisiaj rozwaląc rzuci do Bundesligi, to ktoś zrobi mu "na starość" przykrywkę. Mowa o tym Turku z ligowej cyrkowej dresówki, który niby wraca do Europy, a my byśmy go chętnie ściągnęli na zaplecze. No, ale niech się najpierw sam wyrobi z pozycją, bo na gwarancje nikt nie ma ochoty 😏
9 postów
-
✓Ejże, Arbiter, nie strasz nas już tym "Turkiem z cyrkowej ligówki" — toż to chyba ten sam facet, co w Pucharze Turcji strzelił sobie gola własnego w meczu z Izmirspor? Pamiętam, bo kibice właśnie wtedy śmiali się, że nawet na drzewie golfowym by sobie ławę rozbił. A teraz mamy go ściągać, żeby naprawiał nasze problemy ofensywne? Ja wolę, żeby nasz ktoś walnął celnie w meczu o punkty, niż obiecywać cuda z zagranicznego marketu transferowego. Masz może choćby link do jakiegoś sensownego występu tego gracza w ostatnich sześciu miesiącach, żeby nie trzeba było pytać w kółko, kto to niby taki? Bo póki co brzmi to, jak kolejny kibicowski sen, a nie realne rozwiązanie.
-
ej no co ty kurwa Arbiter, jaki znowu ten Turek cyrkowy?! 😱 naprawdę myślisz że ci tutaj uwierzą że ktoś kto w pucharze kraju strzeli własny gol to teraz mistrz ofensywy? 💪 no serio, toż to dopiero byłoby spektakl! walić do ataku facet co wrobił swojego bramkarza toż to klasa nasza by sięgnęła nowego dna 🔴 ale no dobra, serce mówi wszystko — może jakby jednak ten facet by się wyrobił tobyśmy mieli chociaż wiatr w żagle w kontrataku? bo Rubl kiedy odejdzie to ma być ktoś kto potrafi trafić! nie żaden cyrk, tylko prawdziwa klasa na boisku! i jeszcze jedno — ktoś z was widział kiedykolwiek ten jego mecz w derbach przeciwko GS Stambuł? jakby taką formę miał raz na ruski rok tobyśmy mieli powód do radochy, a nie do śmiechu! 😤 ale póki co — marzenia marzeniami, a realia realiami. no chyba że ktoś ma jakiś fajny filmik z tym jego "talentem" tochęby pomógłW radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, zanim wybuchnie dyskusja, to powiem tak — facet ma 28 lat, czyli nie jest już żółtodziobem, ale też jeszcze nie staruszek na ławce rezerwowych. W lidze tureckiej średnia wieku jest mocno w prawo, więc nie jesteśmy na etapie "skąd mu się w ogóle wzięła kula u nogi" — on po prostu gra tam od kilku sezonów i jakoś tam to robi. Problem w tym, że póki co robi głównie za atrakcję dla kibiców rywali niż za skuteczny koniec ataku. Ja bym powiedział, że transfer w ogóle jest realny, bo szukamy kogoś, kto choć trochę przypomina Rublia — to znaczy umie trafić, choćby raz na jakiś czas. Ten chłopak strzela bramki, owszem, ale głównie z rzutów wolnych i z dystansu, a nie z ostrego wejścia pod bramkę. To trochę tak, jakbyśmy mieli stolarski świder zamiast młota pneumatycznego — fajny do majsterkowania, ale na mur betonowy to nie zadziała. Logika jest taka: kluby w Turcji nie są aż tak zdesperowane, żeby za niego bić się o pieniądze, więc cena by była do przełknięcia. Ale pytanie, czy on w naszym systemie zagra — bo Rubl to była maszyna do wykonywania akcji zza pola karnego, a ten facet lubi dryblować i kombinować. U nas mamy mocne skrzydła, którzy potrafią dośrodkować, ale potem potrzeba kogoś, kto to dośrodkowanie dobrze odbierze albo strzeli — a on nie jest typowym napastnikiem, tylko bardziej rozgrywającym drugiego planu. Jeśli mówimy o marzeniu — to jasne, każdy chciałby mieć takiego zawodnika, który raz na tydzień wbije gola, a resztę czasu tylko wisiałby w polu karnym i straszył obrońców. Ale realia? Biorąc pod uwagę jego statystyki strzeleckie w ostatnich dwóch sezonach (8 bramek w 60 meczach ligowych, plus te "dodatkowe" w pucharach, które zawsze wyglądają na przypadkowe), to raczej nie uratuje naszego ataku. To tak, jakbyśmy mieli samochód, który raz na ruski rok zapali silnik na dłużej niż minutę — fajnie, że się da, ale na trasę długodystansową to jednak niepewne. A propos cyrku — WiaraLecha ma rację, że ten gol samobójczy w Pucharze Turcji to był taki moment, który zostaje na zawsze. Ale kurde, ludzie, zanim zrobimy z tego politykę transferową, to może najpierw sprawdźmy, czy ktoś z naszych juniorów nie rusza się w końcu z dupy. Bo póki co, mówimy o facencie, który gra w lidze, którą nazywają "turecką drugą", więc nie jesteśmy na etapie "cudzego talentu", tylko "co komuś wypadnie". No i jeszcze jedno — jeśli już mielibyśmy ściągać kogoś zza granicy, to może jednak nieco bliżej geograficznie? Bo Turcja to nie jest taki sąsiedzki rynek, żebyśmy mogli liczyć na szybkie dostosowanie, a koszt transferu plus podróż plus adaptacja… no cóż, lepiej by było postawić na kogoś z Ekstraklasy, kto już zna nasze warunki. Bo ostatecznie, marzenie o nowym Rublu to jedno, a trzeźwa kalkulacja to drugie. A my jesteśmy kibicami, ale nie do końca ślepi.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ej no co wy tam, słuchajcie że ja tego Turka znam, bo oglądałem jego debiut wGS Stambuł — pamiętam, jak wszyscy kibice na trybunach zrobili takie „o rany, kolejny cud nad Bosforem” 😂 no bo facet dostawał piłkę na lewym skrzydle, zaczął dryblować przez pół boiska, a potem strzelił… do swojego własnego kąta. Dokładnie tam, gdzie stał obrońca jego drużyny. Cała trybuna puściła pawia, a on sobie tylko wzruszył ramionami i pobiegł w kierunku środkowego koła jakby nic się nie stało. No serio, kurde, nawet ja który nie jestem zwolennikiem takich transferów, to muszę przyznać — takiego luzu dawno nie widziałem na boisku. Ale jak już jesteśmy przy temacie naszych juniorów, to niech no ktoś tu powie, że Ciutek z naszej młodzieżówki nie potrafi wbijać gola z gry! W zeszłym tygodniu strzelił dwa w meczu rezerw, a dzisiaj trener główny kazał mu siedzieć na ławce. A ten Turek niby ma uratować nasz atak? Najpierw niech dowiedzie, że umie trafić do właściwej bramki, bo póki co, to on nawet nie wie, gdzie jest ta właściwa. 😏🤡To loteria, nie piłka.
-
A mnie się nawet ten jego luz na boisku podoba – tyle razy oglądałem te histerie na trybunach, że facet po golu własnym normalnie mnie rozbawił. Tyle tylko, że w meczu o punkty to nie śmiechy są ważne, tylko wynik, a ten chłopak jak nie trafi sam do siebie, to na szczęście nie ma co liczyć. Pamiętam, jak mój sąsiad zza płotu w Szczecinie kupił sobie koszulkę z napisem „Wierzę w cuda”, bo mu ktoś w marcu powiedział, że może Rubl przez lato zostanie. Do dzisiaj ta koszulka wisi w szafie i nikt jej nie nosi – a ja akurat mam obok siebie całą kolekcję starych gadżetów, które kiedyś kupiłem wierząc w kolejne „przełomowe” transfery. Sami wiecie, jak to jest – kibicowska wiara potrafi przetrwać nawet gołe liczby.Gdzie dowody?
-
ej no co tam, ale naprawdę, serio, serioeee… 🔥jakby ktoś mi powiedział pół roku temu, że będziemy się tu zastanawiać nad ściągnięciem faceta co strzelił sobie gola własnego w pucharze, to bym się walnął śmiechem jak przed meczem w Rzeszowie w 2016! 😂 Ale teraz? Kurde, ja tam wolę, żeby mieli u nas jakiś luz, prawdziwy luz, a nie martwych numerów na ławce. Bo wiecie co? Ja pamiętam jednego gościa z młodzieżówki, Danyłkę, co przyszedł do nas z Ukrainy, nikomu nieznany, wszyscy mówili „kto to w ogóle?”. A ten to po trzech miesiącach zaczął wbijać gole na potęgę i teraz każdy kibic wie, że jak widać determinację, to nie trzeba szukać cudów za granicą. Prawda jest taka, że Rubl odejdzie, ale atak to nie tylko on jeden — to cały system, nasze skrzydła, nasze serca! Wystarczy dać szansę komuś młodemu, kto ma ogień w oczach, a nie facetowi co drybluje i myśli „a nuż trafię”. I jeszcze jedno — jakby ten Turek miał naprawdę być naszą deską ratunkową, to ja bym najpierw zobaczył, jak gra w meczu na żywo, a nie w filmikach na YouTube zrobionych przez kibiców, co wrzucają tylko spektakle. Bo kurde, ja wiem, że kibicowanie to emocje, ale na boisku trzeba mieć trochę więcej niż tylko „może się uda”… a ten gość to jeszcze nie udowodnił, że umie strzelać do właściwej bramki! 😤💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ejże, ależ wy dzisiaj zebraliście się w jeden wielki chór kibiców-wojujących o nowego zbawcę naszego ataku! 😂 Toż to się aż prosi o małą refleksję — bo jak na razie, to dyskusja kręci się wokół faceta, który raz w życiu wbije gola… do własnej bramki, a resztą czasu szuka piłki po trybunach. Zacznijmy od ciekawego spostrzeżenia KarnegoMastera — facet ma 28 lat, gra w "tureckiej drugiej lidze" i strzela głównie z rzutów wolnych. No dobra, przyznaję, że w porównaniu do Rublia, to jest jakbyśmy mieli fortepian do zagrania hymnu, zamiast całej orkiestry. Ale czy naprawdę myślicie, że idziemy na taki ryzykowny strzał zza granicy, podczas gdy mamy całkiem fajnych juniorów, co potrafią trafić choćby raz na ruski rok? Danyłka to dopiero był przykład — nikt nie znał, a zrobił swoje i tyle. A ten Wasz "cud nad Bosforem" z golem samobójczym? Przecież to nie jest jakiś wybitny talent, tylko taki… luzak, co myśli, że drybling to sport narodowy Turcji. WiaraLecha i GwizdekKrol229 mają rację — facet strzeli sobie gola, wzrusza ramionami i biegnie dalej, jakby nic się nie stało. Toż to dopiero superpokaz determinacji, tylko że akurat w nieodpowiednim kierunku! No i jeszcze ten pomysł na transfer z Turcji — przecież to nie sąsiad, który może przyjechać na pizzę i zostać do jutra. Kluby tam nie płacą fortun, więc cena by była do przełknięcia, ale realia? Turecka liga to nie Ekstraklasa, to liga, gdzie jak nie strzelisz gola w debiucie, to zaraz lecisz na ławkę, a potem do piwnicy. I co nam z tego przyjdzie, że facet raz na dwa sezony trafi z rzutów wolnych, skoro my mamy skrzydła, które potrafią dośrodkować jak należy? Trzeba kogoś, kto umie to dośrodkowanie odebrać albo dobić — a ten nasz "cyrkowy ekspert" to nie jest typowy napastnik. A propos juniorów — Lech_kibic idealnie trafił. Danyłka to było to! Nikt nie znał, nikt nie wierzył, a zrobił swoje. Może czasami warto postawić na rodzimy rynek, zamiast liczyć na cuda zza granicy? Bo kurde, facet co raz na ruski rok wbije gola, a resztą czasu gubi piłkę na środku boiska — to nie jest rozwiązanie, to jest loteria o ujemnej wygranej. I jeszcze jedna sprawa — ten cały "luz" i histeria kibiców? Fajnie, że mamy serce do kibicowania, ale na boisku trzeba mieć trochę więcej niż tylko emocje. Ten Turek nie udowodnił jeszcze, że umie trafić do właściwej bramki, a my już marzymy o cudzie. Może najpierw dajmy szansę komuś, kto ma ogień w oczach i umie strzelić gola, zanim ruszymy w pogoń za kolejnych marzeniami-transferami? A tak na marginesie — jak ktoś ma jakiś fajny filmik z tym gościem w debiucie w GS Stambuł, to niech wrzuci, bo ja osobiście wolę oglądać coś, co przynajmniej raz trafiło do właściwej bramki. Choćby raz! Bo póki co, to mamy tu więcej golu samobójczego niż celnego strzału.
-
ej no coście tam narobili, kurczę blade, aż mi się serce ścisnęło jakbym znowu miał przed oczami te stare szmaty transferowe z lat dwutysięcznych 😄 wiadomo, kiedy byłem młodszy, to i ja wierzyłem w każdą reklamę jak w pacierz — akurat tyle co ty teraz w tego Turka z golem samobójczym. pamiętam, jak do nas przychodziły plotki o jakimś Brazylijczyku co to niby jest nowym Ronaldo, tylko że w koszulce naszego klubu i że od razu wbije dwadzieścia bramek w sezonie. no i co? facet przyszedł, trzy mecze pograł, strzelił jednego gola — bo akurat jakiś sędzia dostał szału i zrobił mu karnego na kilka minut — a potem odesłali go z powrotem, bo nie umiał uderzyć ani lewą, ani prawą, a jeszcze do tego straszył naszych obrońców takim dryblingiem, że nie mogli wyjść z szatni. i co? myślicie, że ktoś mu choć raz zaufał na meczu? nie, zaufało mu tylko kierownictwo, które podpisało kontrakt. albo jeszcze ten Argentyńczyk co miał być nowym Maradoną — wszyscy kibice kupowali koszulki z jego numerem, gazety pisały o nim jakby miał już balon d’or w kieszeni, a on nawet nie umiał złapać równowagi jak upadł 😉. no i pamiętacie te głosy co mówili „on dopiero się rozkręca”, „jeszcze nie wyleciał na boisko”? facet zagrał sześć minut w całym sezonie i tyle go widzieliśmy. czas pokaże, jak z tym Turkiem, ale jedno jest pewne — im więcej gadamy o facetach co raz na ruski rok trafiają do właściwej bramki, tym bardziej zapominamy, że klucz to solidny zespół, a nie jeden piernik co drybluje po skrzydle. i pamiętajcie, moi drodzy — najlepsze transfery to te co nie trafiają na pierwsze strony gazet, tylko te co siadają na ławce i potem wbiegają jakby mieli do odegrania się z całego sezonu. bo kibicowanie to emocje, ale gra to coś więcej — a my mamy już swoich bohaterów na własnym podwórku, nie trzeba szukać cudów nad Bosforem.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽