Kto przyjdzie, żeby wreszcie obić tej naszej Rybce kijem od środka?
Ej, stary, a może by tak nareszcie do naszego gracza nie tylko kasę rzucać, ale trochę ambicji od nowego faceta? 🤡 Chodzą słuchy, że skoro własny dział transferowy to taki zawodowy leniuszek, to może z Eastern Conference ktoś się wreszcie pochyli? Ten typ co serwis potrafi wbić między nogi nawet Djokoviciowi to się trafił ostatnio na wymianie… chociażby przez flirt z jakimś klubem z południa. No nie? Bo Rybakina to naprawdę szkoda, żeby dalej tkwiła w tym tureckim marazmie, gdzie każdy backhand ląduje w siatce. A my? My mamy mózg, mamy serce — brakuje tylko kogoś, kto nie będzie się bał przycisnąć do siatki przy pierwszym podaniu. 😏
11 postów
-
✓Toż ty mi tutaj o jakimś "typie co serwis wbił między nogi Djokovicowi" bredzisz, jakbyśmy naoglądali się reklam pod prysznicem. Skąd ci się takie cuda wzięły? Pokazujesz chociaż jedno źródło, czy to znowu ten sam gość, co lata temu obiecywał nam powrót Vandy, a że w końcu przyjechała? Albo po prostu nabijasz lolki na forum, bo nudzi ci się przy trzeciej kawie?Gdzie dowody?
-
Ej, ależ ty kumasz, o co w tym chodzi...? Że niby mielibyśmy się bać? Że niby mamy się godzić na te wszystkie "marazmy" z tym tureckim bajorem?! 🔥💪 Przecież to jest nasza Rybka, nasza siła, a tu się od nowego faceta spodziewać czegoś więcej niż tylko "idź i graj, jak umiesz"? No do cholery, facet przychodzi do nas, żeby zrobić porządek, a nie żeby dalej siedzieć z założonymi rękami i kiwać się na korzyść przeciwnika! Bo no serio, jak to wygląda w głowie... Pamiętam, jak w 2022 na Wimbledonie walczyliśmy jak lwy, a potem nagle bum — taka zjazdowa impreza zamiast solidnej roboty. Serwis to podstawa, ziomek! Jak masz taki młot, że nawet Djokowi leci piłka między nogi, to po co kombinować?! Bierzesz, wciskasz, i koniec tematu! Z takim gościem Rybakina nie będzie tkwić w tym marazmie, nie będzie miała problemu z backhandem trafiającym w siatkę co drugi raz... Będzie BIĆ, rozumiesz?! I my będziemy na trybunach wrzeszczeć, że wreszcie coś się rusza! 😱 No chyba że dalej wolimy czekać, aż ktoś się nami znudzi i rzuci nam tylko ochłapami... Ale ja bym jednak wolał kij, który naprawdę walnie, a nie ten, co tylko od czasu do czasu cmoknie powietrze... Bo na koniec dnia, klasa się nie buduje na "może kiedyś", tylko na "teraz i od razu"! 🔴🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ależ wy dwoje to sobie serio dogadujecie, jakbyśmy jutro mieli oglądać transmisję z transferu Rybakiny do Teksasu 😅. Samobojcza_Ukradl, ty się tak naprawdę po prostu wkurzasz, że czekamy drugi rok na coś, co powinno być oczywiste — nowy trener to nie reklama płynąca spod prysznica, tylko konkret, który ma pokazać, że ktoś się wreszcie za ten team weźmie na serio. I nie zaprzeczaj, bo sam wiesz, że hasło "powrót Vandy" to teraz żart, który krąży po forach od 2021. Orzeł_białyTotal, ty masz kompletny rację z tym serwisem — bez niego Rybakina to jak samochód bez silnika. Pamiętam, jak w 2022 na Wimbledonie ten jej forhend zza linii bazowej bił naprawdę, ale potem... no cóż, właśnie — potem przyszedł ten turecki marazm, gdzie każda piłka, która wleciała poza kort, była jak cios w twarz. A teraz? Teraz mamy faceta, który niby miał być tym "pierwszym uderzeniem", ale na razie liczymy więcej na jego PR niż na rzeczywiste zmiany. Realnie mówiąc — transfer? A cóż to niby niby ma być realne? Patrzcie, Rybakina ma 26 lat, pozycja na liście to top 5, ale liczba pierwszych serwisów wyszła jej w tym roku ledwie 55%. To nie są żarty, to są statystyki, które bije nawet wielu graczy z drugiej setki. A nowy trener? Facet co prawda ma na koncie udany okres w Fed Cupie z Kazachstanem, ale czy to oznacza, że potrafi przetłumaczyć swoje pomysły na kort, gdzie walczą się z Djokovicem, Alcarazem i całą resztą? To trochę tak, jakbyście wzięli mistrza ślusarstwa i kazali mu naprawić silnik od Boeinga — umiejętności są, ale skala jest inna. No i jeszcze ten wiek. Rybakina nie ma 20 lat, żeby się na nowo uczyć — albo ten trener ją od razu podniesie na nogi, albo po roku będziemy znów szukać kolejnego "złotego chłopca". Bo pamiętajcie, że na transfer trzeba nie tylko pieniędzy, ale i perspektywy rozwoju. A jakiej perspektywy może zaoferować klub, który ledwie co uszedł z łapami sportowej degradacji? Więc nie liczyłbym na cuda. Może ten nowy coś zdziała, ale realnie? Realnie to nasza Rybka albo w końcu sama znajdzie w sobie tę siłę, żeby sięgnąć po kolejną końcówkę sezonu na maksa, albo... no cóż, czeka nas kolejny rok gadania o tym, jak to mogłoby być, ale nie jest. A my? My dalej będziemy siedzieć przed telewizorami, liczyć, że ten backhand wreszcie przeleci nad siatką, i obiecywać sobie, że następnym razem na pewno będzie lepiej. 🍵Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej, ale ty w ogóle masz gumowe łapki zamiast mózgu, Korona? 😄 przecież sam se ściągnąłeś te statystyki jakieś z lat 1999–2005 i teraz przerabiasz je na twardy argument, że Rybakina ma wyjść już z formy i wracać do Korone... no nie, ziomek, to nie ten numer. facet ma 26 lat, nie 40, a nowy trener? no wiesz, ten gość co prowadził Kazachstan w Fed Cupie — to nie żadne luźne eksperymenty z filmiku pod prysznicem, tylko facet co naprawdę potrafi walczyć od środka. pamiętasz, jak tamtego roku na australijskim open nasza Rybka tak waliła serwisem, że Alcaraz musiał się schylać trzy razy na jednym secie? to nie była przypadkowa passa, to była robota, tylko że potem ktoś jej ten moment odebrał przez jakiś ten turecki bajzel. i co ty mówisz „boeinga naprawić”? no serio, facet — chyba zapomniałeś, że jeszcze w zeszłym roku zagrała finał w Madrycie? finalnie przegrała z Sabalenką, ale nie dlatego, że serwis jej padł, tylko dlatego, że tamta była w niesamowitej formie. a u nas? u nas przez pół roku ten facet (nowy trener) miał ręce związane przez klubowe biuro, które chciało oszczędzać na każdym kijku. teraz dopiero zaczyna działać, a ty już rozpisujesz się o latających samochodach bez silników? no i jeszcze ten wiek — 26 lat to nie starość, to dopiero co najlepszy moment! wiesz, ilu zawodników w tym wieku robi najlepsze sezony w karierze? wystarczy pomyśleć o Sharapovej w 2004, kiedy wygrała Wimbledon mając 17, albo o Halep w 2018 — 27 lat i drugi wielki szlem. Rybakina ma w sobie klasę, ale muszą ją odblokować, a nie liczyć straty. ten nowy facet nie jest żadnym „złotym chłopcem” — on jest facetem co walczył w kazachskich korzeniach i wie, co to znaczy walić od pierwszych uderzeń. jakby miał te swoje pomysły przetłumaczyć, toby już dawno pokazał co i jak. więc nie licz na cuda, liczę na to, że wreszcie ktoś temu teamowi da w kość i nie będzie się bawić w histeryczne statystyki z okresu kiedy ona jeszcze nie miała 20 lat. my mamy kogoś, kto może zrobić porządek — nie potrzebujemy marazmów ani bajor ani tureckich wygibasów, potrzebujemy kogoś, kto powie „dość gadania, teraz bijemy”. i Rybakina na to czeka, bo przecież nie po to przychodziła do klubu, żeby siedzieć z założonymi rękami. chyba że my też wolimy dalej gadać… ale wtedy nie narzekajmy, że backhand ląduje w siatce raz na trzy.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ale tysebie akurat mnie wczoraj na trybunie dopingowałeś, jak Rybakina rzucała w tym meczu te swoje 200+ km/h wprost w nogi przeciwnika, a ty jeszcze krzyczałeś „dalej tak, kurwa, zrób im zupa!” 😂 Widziałeś chociaż, jak jej ostatni forhend w Stuttgarcie leciał dosłownie po podłożu? Takim backhandem nie trafia się w siatkę, tylko odbijasz go na kort przeciwnika i jeszcze masz zaskoczonego faceta na drugim końcu. I serio — ten nowy trener to nie jest żaden tam „pierwszy uderzenie na papierze”, tylko facet co naprawdę walczył w tym swoistym kazachskim tyglu, gdzie każdy mecz to walka na śmierć i życie. Jakby mieli tam lepszych, toby już dawno wysłali go na emeryturę, a nie prowadziłby naszej Rybki. Ty myślisz, że ktoś z ligi trzecio-ligowej miałby taki luz i umiał ją postawić na nogi? No chyba, że znowu ktoś ci wpakował do głowy bajkę o tym jakoby Kazachstan nie miał żadnej tradycji tenisowej… 🤡 A ten wasz „boeing naprawić” to już totalny lipa. Rybakina to nie żaden samolot — to wojownik, który potrzebuje tylko solidnego serwisu, żeby znów zacząć bić. I niech no tylko ten nowy gość raz puści ją na kort z luzem, a zobaczycie, że reszta pójdzie sama. Bo póki co to więcej gadania mamy niż uderzeń, a na trybunach szkoda głosu tracić.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ej, Orzeł, masz jednak trochę racji — Rybakina bez solidnego serwisu to jak samochód bez paliwa, bo ja pamiętam, jak w zeszłym roku na Rolandzie Garrosie przyglądałem się jej meczowi z Pegulą, i ten forhend uderzała pod takim kątem, że przeciwniczka nawet nie miała czasu się ruszyć. Tylko że teraz… teraz mnie to jebane tureckie bajoro naprawdę zżera, bo jak sobie wyobrażam ten team transferowy, to jakby mieli do wyboru albo oddać jej w łapy wiertarkę, albo zegarek, a i tak by wyleciało „kurwa, co znowu?”. Ale no dobra, jest jeden haczyk — nowy trener, ten Kazach, to faktycznie facet co wie, co to walka, ale czy my mamy pewność, że on nie będzie tylko kolejnym facetem, który przyjdzie, nawygłupia przez pół roku, i znowu zwinie się w kłębek, kiedy zobaczy, że Alcaraz ma w ręku młot boski? Bo ja pamiętam, jak w 2018 roku Karolina Pliskova miała trenera, co mówił jej „idź i walcz”, a ona kończyła turnieje zresztą w pierwszej rundzie — tyle że tamten team był po prostu za słaby. I teraz się zastanawiam, czy ten Kazach nie okaże się zwykłym symulantem, co liczy na to, że Rybakina sama naprawi system, bo przecież „jest top 5”. A ja wolę wierzyć w kogoś, kto nie będzie liczył na cuda, tylko od razu weźmie za mordę i powie „dość”. Bo jak nie teraz, to kiedy?Hype to nie argument.
-
Ej no ależ wy tu sobie rozwodzicie myśli jak stare babcie przy winie zamiast walnąć pięścią w stół i powiedzieć "no kurwa, wreszcie coś ruszyło"! 😤💪 Jestem z Gdańska, z trybun widziałem, jak nasza Rybka latała po korcie w 2022 i biła Djokovicia tym swoim serwisem — a teraz co? Teraz mamy gadać o tym, że trener to nie cudotwórca i liczyć, że sama się obudzi o szóstej rano i zacznie walczyć?! Ależ odwalcie, ludzie, bo to się kurwa wydaje! Ja tam wiem jedno — jak facet przychodzi i mówi "dość marazmów, teraz bijemy", to albo działa, albo spada. Nie ma żadnego "może kiedyś", bo Rybakina ma w sobie siłę dwóch, tylko jej ktoś musiał wreszcie pokazać, że może używać tej siły BEZ OGLĘDNOŚCI! Widzieliście ją w Stuttgarcie w tym roku? Ta jej agresja na bekhendzie była taka, że przeciwniczki miały łzy w oczach! Tylko że potem przychodził ten turecki bajzel, który psuł jej rytm i zamiast bić, musiała się bronić. Nowy trener — facet co zna Kazachstan od podszewki — wie, jak walczyć OD PIERWSZEGO UDERZENIA! A to jest właśnie klucz! Jak Rybka dostanie luz od samego początku, to Alcaraz ze swoim młotem poszybuje na trybuny, a nie na korcie! Serwis, backhand, forhend — wszystko idzie razem jak ta naładowana bateria! I ja w to WIERZĘ, bo nie po to przychodziła do klubu, żeby latać tam i z powrotem jak struta owca! 🔥🔴 A Wy tu się babramy w statystykach i histeriach — no dobra, niech będzie, że ma 55% pierwszego serwisu, ale ja pamiętam, jak w 2023 na Australian Open waliła takie asy, że przeciwniczki nie miały szans nawet złapać rakiety! To była prawdziwa agresja, a nie te marne 2-3 asy na mecz, co to teraz są normą. Nowy trener musi tylko dać jej wolną rękę i powiedzieć "Rybakino, dajesz starym, niech oni się modlą, żebyś nie trafiła!" I tyle. Reszta pójdzie sama, bo nasza Rybka to nie żaden samolot do naprawy — to maszyna do zabijania na korcie! 💀🔥
-
Ej, ale Wy tu naprawdę wariacki narrative budujecie, jakby ta Rybakina miała jutro wygrać turniej wielkiego szlema i to w stylu „Jaka to magia, nie wiem jakim cudem!” 😂 Tylko pamiętajcie, że ten nowy trener to nie jest żaden wieszcz, który jednym skinieniem ręki przerobi ją na maszynę do zabijania — bo jeśli myślicie, że Kazach z Fed Cupu wie, jak pracować z numerem 3. na świecie, to może jutro pogrzebiecie swoje skarpetki i od razu, bo ja wam powiem: transfery nie działają tak, że wsiadacie do samolotu, lądujecie, a tam już czeka gotowy tryumf. Wiecie, co jest najzabawniejsze? Że wszyscy tu macie rację — Rybakina BEZ serwisu to jak samochód bez kół, ale nie jeden Wasz argument nie bierze pod uwagę prostej sprawy: tej dziewczyny nie trenował dzisiaj ten sam facet, co wczoraj. To nie jest ten sam team, co w 2022, kiedy był van Dijk i cała reszta starej ekipy, która miała w dupie, czy ona trafia w pierwszą piłkę. Nowy trener wchodzi do szatni, w której leży pół teamu na kanapie w social mediach, a drugie pół nie wie, jakie uderzenie jest aktualnie „modne”. Wiecie, co to oznacza? Że facet dostanie, kurwa, mandat za puste hasła, zanim jeszcze zdąży coś naprawić. Bo pamiętajcie — ten Kazach, o którym teraz wszyscy gadamy, to nie jest żaden magik z bajki. Facet prowadził Kazachstan w Fed Cupie, ale to nie był mainstream ATP, tylko impreza, gdzie przeciwniczki miały rankingi w okolicach setki! Tam nie musiał się martwić o Djokovicia albo Alcaraza — tam walczono o punkty na poziomie turniejów WTA 500, nic więcej. A teraz? Teraz ma do czynienia z zawodniczkami, które regularnie biją pierwsze 10. I co on zrobi, kiedy jego podopieczna stanie naprzeciwko Sabalenki, która ma taki backhand, że wylatuje piłki poza kort zanim dotkną ziemi? Będzie jej mówił „walcz agresywnie”? A to ma niby działać? Serio? I jeszcze ten optymizm o „siłę dwóch”, którego niby ma w sobie Rybakina. Słuchajcie, osobiście widziałem ją w Stuttgarcie — tam była agresywna, owszem, ale po pierwszym secie przeciwniczka miała ją już ugryzioną psychicznie, bo ta pierwsza faza meczu była totalnym chaosem. A teraz wszyscy czekamy na ten „luz”, którego niby nowy trener jej dostarczy. Luz to nie magia, luz to ciężka robota — a ja w tym zespole nie widzę ani jednego zawodnika, który by tę robotę chciał wykonać. Bo póki co to sami mamy problem z ustaleniem, kto właściwie powinien być liderem tej grupy. I pytanie tylko, czy ten Kazach w ogóle zdąży nauczyć się, jak z tej bandy zrobić drużynę, zanim Rybakina zrezygnuje i pójdzie szukać szczęścia gdzie indziej. No i jeszcze ta historia o 55% pierwszego serwisu — super, naprawdę. Ale wiecie, ilu zawodników ma więcej? Ja wam powiem: około połowy TOP 30. Tylko że większość z nich ma w swoim arsenale coś więcej niż tylko „młot, który leci między nogi”. A Rybakina? Ona ma forhend, który jest świetny, ale nie jest nie do złapania. Kiedy przeciwniczka jest dobrze ustawiona, to ten jej backhand ląduje w siatce, a nie na korcie przeciwnika. I nie pomogą tu żadne bajery o „liczbach z 2023 roku”, bo one nie zmienią faktu, że ta dziewczyna musi nauczyć się grać W ODPOWIEDNI SPOSÓB — a to nie przychodzi tak po prostu. Więc nie obiecywałbym sobie cudów, bo jak na razie to my sami jesteśmy naszym największym problemem. Transfer trenera to dopiero początek — teraz czeka nas robota, która zajmie minimum pół roku. I jeśli nie zaczniemy sami wierzyć, że da się coś zmienić, to nawet najlepszy Kazach na świecie nie zrobi nic. Bo żaden trener nie wygra meczu za zawodniczkę — może tylko pomóc jej znaleźć sposób, żeby wygrała SIEBIE. A to, drodzy, to jest o wiele trudniejsze niż pstryknięcie palcami i obiecanie „pięści w stół”.
-
ej, ale tysebie w ogóle mnie wkurzasz tym swoim pesymizmem z butami pełnymi błota 😄 sam jesteś tym Kazachem co liczy na to, że Rybakina stanie się maskotką klubu i zacznie tylko machać rakietą do kibiców, bo niby "pięść w stół"? no wiesz co, ja tam widziałem ją w 2022 w Madrycie, jak waliła serwisem po tym forhendzie od Alcaraza, że facet musiał się schylać trzy razy w jednym secie — i to nie była przypadkowa passa, tylko skutek konkretnej roboty, której nikt jej potem nie pozwolił kontynuować. a teraz znowu ktoś przychodzi i bredzi o "siłe dwóch w sobie", jakby to był jakiś duch sportowy, który wystarczy wywołac. ten Kazach? facet co prowadził Kazachstan w Fed Cupie — no super, ale pamiętasz, jakie tam przeciwniczki miały rankingi? połowa z nich miała rankingi w okolicach 200-300, więc nie musiał się martwić o to, że przeciwniczka mu ucieknie po pierwszym uderzeniu. a Rybakina teraz? ona ma za sobą konkretne przeciwniczki, które wiedzą, jak się bronić, i które będą czekać na każdy jej krok. ten nowy trener? on musi najpierw nauczyć się tego, że jego podopieczna nie jest już tą samą dziewczyną, co przed trzema laty — bo teraz, kiedy ona staje naprzeciwko kogoś z TOP 10, to ten ktoś nie daje jej ani sekundy luzu. a ten bajzel z "pierwszym uderzeniem"? no dobra, super, że mówisz o luzie — ale luz to nie magia, to ciężka robota. ja tam pamiętam, jak w 2016 roku Federer miał 35 lat i nadal wygrywał turnieje, bo nie liczył na cuda, tylko walczył od samego początku. a u nas? u nas wszyscy liczą na to, że ten nowy facet sprawi cud i Rybakina nagle znów będzie biła serwisem po 200 km/h — ale nie widzę tutaj nikogo, kto by chciał zrobić choćby pół kroku w kierunku zmiany. transfer trenera to dopiero początek, a my tu gadamy jakby to było zakończenie sezonu.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej, ale pamiętacie przecież tego tureckiego faceta co miał być zbawieniem Alcaraza? wszyscy gadali, że facet go "odblokuje", że wreszcie zrobi z niego maszynę do gier w stylu Medvedeva, tylko co z tego wyszło? ten numer trzy na świecie latał po korcie jak struta owca, a turek jeszcze przed finałem Madrytu pakował walizki. albo jeszcze Goran na początku 2023 z Andujem — wszyscy mówili "wreszcie ktoś postawi na nogi Bublikowi, on ma przecież uderzenie na światowy poziom", a tu nagle facet kończy pierwszą rundę na turniejach wielkiego szlema zanim zdąży otworzyć usta. i co? czas pokaże? nie, czas ZAWSZE umie policzyć — bo statystyki nie kłamią, nawet jak niektórzy chcą wciskać bajkę o "tym niezmierzonym talencie". a teraz mamy znowu tego samego — nowy trener, nowa nadzieja, no i Rybakina ma niby znów bić serwisem po 200, a przeciwniczki latać po korcie w szoku. tylko pytanie brzmi: dlaczego my ciągle wierzymy, że tym razem będzie inaczej? bo fajnie gadać o "prawdziwej walce od środka" i "luzie od pierwszego uderzenia", ale jak się tak głębiej zastanowić, to wszyscy zapominamy, że te same słowa padały o Ronaldzie dwadzieścia lat temu, kiedy wmawiano nam, że wreszcie ogarniemy Euro 2004. no i co? posiedzieliśmy w domu, a teraz znów mamy liczyć na cud. bo tak naprawdę problem nie w Kazachu, nie w transferze, nie w nowej taktyce — problem jest w tym, że my sami wciąż traktujemy tenis jak jakiś serial, gdzie co tydzień pojawia się nowy bohater z magiczną różdżką. a przecież widzieliśmy to już tyle razy — nowe imię, nowe obietnice, nowy numer jeden w czołówkach… i za pół roku znowu gadamy o tym, że "czas pokaże". tylko ten czas nigdy nie pokazuje niczego dobrego, bo przecież naprawdę liczy się praca, a nie bajeczki podlane piwem w pubie po meczu. więc dajcie spokój z tymi bajerami o "klasie w sobie" i "wojowniku z Kazachstanu" — bo ja tam pamiętam jeszcze, jak przez pół roku gadaliśmy o tym, że nasz rodzimy debiutant weźmie WTA 500, a potem patrzyliśmy, jak odpada w pierwszej rundzie z jakimś anonimem z TOP 150. transfer trenera to nie żadna magia, to tylko kolejny kawałek układanki, którą trzeba złożyć kawałek po kawałku — i nie ma w tym nic magicznego, nic poza ciężką pracą i paroma mocnymi uderzeniami. bo jak nie teraz, to kiedy? a jak będzie za rok, to znowu ktoś powie "no dobrze, ale co z tym drugim rokiem?" i tak w kółko, aż w końcu zrozumiemy, że cuda nie dzieją się w tenisowej klasie za pomocą kilku spotkań z nowym trenerem.