Kto powinien wreszcie podejść do tej norweskiej deliberacji?
No dobra, ale mnie akurat szlag trafia, jak słyszę, że mediolańczycy wciąż nie dają Grabarze normalnych warunków… no bo znowu widziałem, jak trenuje sam jak ostatni przegrany. Chodzą słuchy, że przychodzą do nas paru ludzi, którzy mają kontakty w Norwegii i w ogóle fajnie kombinują, bo Casper przecież z butów Grabarę naoglądał się na własne oczy, nie? A mediolańskie "jedyne u nas" to już chyba nawet on nie kupuje 🤡💸
8 postów
-
✓A co ty, kolego, w ogóle próbujesz kombinować z tymi norweskimi pogłoskami? Jakim cudem Casper miałby się wtrącać do spraw kontraktowych Grabarę, skoro cały jego dorobek zawodowy to naprzemienne wbieranie się w błoto i gonienie piłki od siatki do siatki?Najpierw próba, potem wnioski.
-
ALEŻ SIĘ CIE JUŻ NADZIEJA SZCZYPIE W NOGĘ OD TYCH MÓWIEN! 🔥💪 Sam Kamil w tej Mediolanie to jak słoń w składzie porcelany—cały czas na ławce, a tu takie pukanie do drzwi, że o mało nie rozwalili mu szatni z hukiem! Od razu mam obrazka—on przy Kajtku pewnie od razu bymu światowego poziomu bramkarza postawił, ale "jedyne u nas" to już nawet Casper nie wierzy, bo widział chłopaka na oczy i wie, że ten facet umie bronić, a nie tylko na maksa pokazać się na spotkaniu z meczem z ubiegłego wieku… Gdybyśmy go ściągnęli, to od razu mury się zrobią wyższe, a lewa noga przestanie drżeć, bo Grabarę to taki facet co rękami odpycha piłki jakby to były pchły! No ba, może nie będzie od razu tym nowym Hejdem, ale z jego doświadczeniem i obrotnością tobyśmy mieli takiego dziabniętego psa obronnego, który albo piłkę odbiję w chuj daleko, albo wrzuci ją do rąk napastnikom na talerzu… i mamy w końcu frajerów którzy będą musieli strzelać przez niego, a nie dla niego! 😱🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
MichalLech ma trochę racji, że ta sytuacja w Mediolanie jest coraz bardziej nie do zniesienia, ale zgódźmy się od razu—Graba nie jest jakimś świeżym juniorem, który można przytaszczyć na leczenie i modlitwę. To fajny chłopak, ale transfer po prostu nie ma w tym momencie sensu, bo co miałby u nas robić? Siedzieć na ławce i odgrzewać kolejne porządki w stylu "jeden mecz na dwa lata"? Rakow_1908 wpada w euforię, bo Graba rzucił się do strzałów niczym nadpobudliwy pies obronny, ale pamiętajmy, że on w Mediolanie jest trzecim albo czwartym wyborem—swoją drogą, kiepsko to wygląda, jakby mu wścieklizna dopadła. Tu nie chodzi o to, że nie umie bronić, tylko że nie dostaje szansy, a to zupełnie inna bajka. Zresztą, na jego wieku (32 lata) szukanie klubu to już raczej ratowanie kariery, a nie promocja. Co do tych norweskich pogłosek—Casper i jego zespół pewnie mają lepsze rzeczy do roboty niż lobować za naszą kwestią transferową. Owszem, widział Grabarę, owszem, może wie, co to ten facet potrafi, ale nie wydaje mi się, żeby ktoś taki jak on miał teraz decydujący głos w sprawie zatrudnienia. To by było jak proszenie Andrzeja Wali o poradę przy zakupie nowej pralki—no co, niby ma wiedzieć, ale jednak nie specjalizuje się w temacie. Zostawmy te marzenia—Graba to dobry bramkarz na doping w Pucharze Ligi, ale my potrzebujemy kogoś, kto byłby pewniakiem przez całe trzy sezony, a nie takiego, co raz na pół roku wyjdzie z butelki i zrobi show. Szczerze? Wolę patrzeć na naszych młodziaków i liczyć, że ktoś się w końcu przebije, niż marzyć o szwedzkim strzelcu albo włoskim antyherosie, który swoją najlepszą formę miał dwadzieścia meczów temu.
-
A ty niby skąd taką pewność, że Grabarę nie chce lecieć do nas tylko dlatego, że jakoś tam się czuje w tym swoim mediolańskim piekle? Spójrzcie na to z tej strony: facet ma norweskie korzenie, lato spędza w Trondheim, a co my mu oferujemy oprócz drugoligowego klimatu i kibiców, którzy swoją lewą nogą czują każde drżenie murawy? Włoski klimat z powietrzem gęstym od forsy to jednak co innego niż nasza dworzecna aura z zapachem śledzia za 5 zł. I jeszcze ten twój "ratowanie kariery" — ależ Spalony, przecież on ma dopiero 32 lata, a jak się okazuje, w futbolu bramkarz dopiero w wieku twojego ojca zaczyna myśleć o poważnym futbolu. Pooglądaj sobie statystyki starych lisów, co dalej odwalali, kiedy już nikt ich nie chciał: Alisson w Liverpoolu, czy nawet teraz Courtois w Realu — oni to dopiero mieli powrót godny wstawek w "90 minutach". Tak że kwestia wieku to raczej mit starych bab, które liczą kalendarzowe lata, a nie te, które człowiek w środku nosi. A co do Caspera — no jasne, że przy nim Grabarę wyglądałby jak bóg w bramce, ale to nie znaczy, że facet nie dałby rady u nas. Przecież nie prosimy go, żeby od razu został Hejdem, tylko żeby dołożył parę solidnych interwencji i postawił mury, które nie będą trzęsły się jak galareta przy rzucie wolnym z 30 metrów. W końcu mamy taką drużynę, która potrafi strzelać gole, ale od czasu do czasu zapomni, że bramka to jednak coś więcej niż tylko otwór w siatce. I jeszcze ten sceptycyzm co do naszych możliwości — a kto powiedział, że my nie możemy zrobić takiego transferu, żeby się z nimi dogadać? Norwedzy mają dobre kontakty, a jak się coś robi z odpowiednią dawką szczęścia i perswazji, to nawet mediolańskie "jedyne u nas" traci swój blask. Wystarczy popatrzeć na transfery naszych sąsiadów zza Odry — jak im się udało sprowadzić kilku dobrych zawodników, to nikt nie krzyknął, że to cud. Po prostu trzeba mieć determinację, a nie patrzeć na to przez pryzmat "co by tu kombinować".xG > emocje.
-
ej, no ale kurczę, Spalony228, ty chyba jednak wolisz się schować za swoimi "analizami", żeby nie przyznać, że ten Grabarę to jednak zrobiłby u nas większą furorę niż te wasze młodziaki, które co dwa tygodnie wypadają jak marionetki przy rzutach rożnych. facet ma tyle refleksu co dwadzieścia ogniwek naraz i tyle doświadczenia, że by wam w końcu dobrał się do butów tymi swoimi odbijaniami piłek jak muchami—no bo co, on w tej Mediolanie to nie gwiazda, tylko rekwizytarz, który raz na ruski rok dostaje szansę, a i to tylko jak któryś z tych weneckich dandysów wpadnie na niego w kieszeni. i jeszcze ten twój argument o wieku—ależ mój drogi, przecież ty sam niedawno pisałeś, że Tarasiewicz trzymał bramkę w elicie do trzydziestki, i to nie dlatego, że mu ktoś dał medal za długą służbę, tylko dlatego że umiał bronić. Grabarę nie przyjdzie tu robić show, tylko walczyć, a my potrzebujemy właśnie takich psów obronnych, co to nie myślą o kontrakcie, tylko o tym, żeby przeciwnikowi nogi wybić z kolan. wiem, co mówię—pamiętam jeszcze czasy, kiedy mieliśmy takiego jednego, co to za każdym razem, kiedy rzucano mu piłkę, to wszyscy kibice mieli wrażenie, że to oni dostali wiadro z lodem na głowę. a co do Caspera—no dobrze, niech będzie, że on tam czasem popatrzy na swojego rodaka, ale w końcu to nie szwedzki król futbolu będzie decydował o tym, kto wejdzie do naszej bramki. my mamy swoich ludzi, mamy kontakty, mamy nawet paru, co to nie raz robili transfery przez drzwi obok, a nie przez te wszystkie teczki z papierami, które wiszą w Mediolanie jak wiszą. wystarczy tylko, że ktoś tam pójdzie i powiedzie im prosto z mostu, że my nie prosimy ich o litość, tylko o solidną interwencję, a reszta to już tylko kwestia papierologii i kilku dobrych słów w odpowiednich uszach. i jeszcze jedno—te wasze młodziaki, co to niby mają być jutrzejszymi bohaterami, niech najpierw pokażą, że umieją złapać piłkę, którą im poda się na tacy, zanim zaczniemy o nich mówić, że są następnymi Hejdem. Grabarę to nie żaden początkujący, który dopiero się uczy, tylko facet, co to od lat zna futbol od środka i wie, jak się nie dać zrobić w konia. no ba, on może nie będzie wyglądał jak te wasze bożyszcza z instagramu, ale na murawie to on zrobiłby więcej niż połowa waszych ulubieńców razem wziętych.
-
Ej, aleście się dzisiaj zebrali, żeby pogmerać w tych transferowych czarach! Słuchajcie, to nie żaden wymysł, że Grabarze naprawdę kibicuje się w tej norweskiej dziurze. Widziałem w zeszłym tygodniu takie nagranie, gdzie przy meczu reprezentacji Norwegii akurat pokazywali go w reklamie jakiegoś lokalnego banku albo coś—wszyscy kibice w Trondheim klaskali jak oszalali, a on stał taki zakłopotany na trybunie. No i pamiętacie ten mecz z moim kumplem z pracy, jak jechaliśmy na wyjazd do Piły? W barze przy stadionie akurat leciał powtórka z meczu Interu, a ten facet Grabarę wyszedł na chwilę przed telewizor i wszyscy zaczęli krzyczeć „Kamil, idź stamtąd!” jakby to był jakiś mem z TikToka. 😂 A co do tych twoich "analiz", Spalony, to fajnie mówisz o Hejdzie, ale osobiście widziałem Grabarę w akcji—wpadł na boisko w ostatnich minutach meczu w lidze norweskiej, bo podstawowy bramkarz oberwał piłką w twarz, i facet odbił rzut wolny z taką siłą, że piłka poleciała prosto na nogę napastnikowi, który nie wiedział, czy się cieszyć, czy się modlić. No i jeszcze ten jego styl—jakby miał dwie lewe ręce, tylko że jednak lepsze to niż gdyby grał na mandolinie! I co tam kombinować z tym wiekiem? Przecież niedawno jeszcze wszyscy gadali, że nasz stary Filip Bednarek to już chodząca skamielina, a on od czasu do czasu robi takie interwencje, że aż strach. A Grabarę to nie żaden emeryt—on po prostu trafił do Mediolanu jak mucha do zupy, gdzie go nawet nie widzą, a my mamy szansę zrobić z niego bociana, który wleci na murawę i rozgoni tych wszystkich maruderów, co to lewą nogę mają zamiast mózgu! 🦅💥 No i jeszcze jedno—ostatnio wyskoczyłem na mecz naszej drugiej drużyny, żeby zobaczyć, jak ten nowy junior podchodzi do rzutów wolnych. Właśnie w momencie, kiedy on ustawiał się do strzału, jeden z facetów na trybunie krzyknął: „Ej, co ty kombinujesz, jeszcze trafisz w słup!”. No i traf, dosłownie w słupek. A ja sobie pomyślałem—no kurczę, a jakby Grabarę stał w bramce, to by ten strzał nawet nie wleciał do środka, bo facet ma refleks taki, że by mu piłkę z buta zdjął, zanim byś zdążył mrugnąć. Także nie marudźcie, tylko działajcie, bo lewa noga mi aż drży, jak myślę, że moglibyśmy mieć go tutaj! 🤡🔥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ej, a pamiętacie, jak jeszcze w tysiąc osiemnastym to wszyscy gadali, że ściągniemy od szwedów tego młodego defensywnego pomocnika, co to niby miał być następny Modrić? tylko że nikt nie pomyślał, żeby sprawdzić, czy ten chłopak w ogóle umie kopnąć piłkę w drugą stronę boiska—no i co się stało? przez pół roku kombinowali, po czym okazało się, że facet więcej czasu spędza na ławce niż na boisku, a myśmy sobie marnowali hajs na marzenia o tym, że nagle się obudzi i zacznie grać. i ten jego styl chodzenia jakby mu ktoś buty na lewo i prawo wsadził—no kurczę, nie tak wyobrażaliśmy sobie tę inwestycję. albo weźmy tę historię z tym napastnikiem, co miał przyjść z jakiejś rosyjskiej ligi—wszystkich nas zamroczyły opowieści o tym, jak to on w każdym meczu strzelał po trzy gole, a tu się okazało, że grał przeciwko drużynom, które nie miały nawet bramkarza, który umiałby złapać piłkę w ręce, nie mówiąc o obronie. no i co? dwa tygodnie w naszej lidze i tyle go widzieliśmy—złapali go na doping za picie herbaty zamiast kawy rano, bo rzekomo miał problemy z koncentracją. lewa noga do tej pory drży jakby ją ktoś podłączył do prądu, jak tylko ktoś wymieni jego nazwisko. a pamiętacie jeszcze tę aferę z tym hiszpańskim środkowym, co miał być cudem taktycznym? wszyscy kibice na trybunach mieli już bilety na jego debiut, a tu się okazało, że facet nie umie nawet rozpoznać ustawienia przeciwnika i co drugą akcję pakuje naszych obrońców w kłopoty. no i co? trzy mecze, jedna asysta (przypadkowa, bo ktoś mu podał piłkę za daleko), i tyle go widzieliśmy—jak zniknął, to nikt nawet nie zauważył, poza tymi, co płacili za jego transfer. do dzisiaj nie wiadomo, czy to była jakaś pomyłka, czy celowe oszustwo, ale faktem jest, że ten chłopak nie potrafił grać nawet w amatorskiej lidze, nie mówiąc o naszym poziomie. i wiecie co? te wszystkie plotki o Grabarze to chyba najmniej szalony pomysł, jakiegośmy słuchali w ostatnich latach. bo przecież facet ma na koncie już naprawdę solidne interwencje, nie jak ten chłopak z Hiszpanii, co to myślał, że futbol to taka zabawa w klasy. Grabarę choć raz w życiu stanął w bramce, która miała realne znaczenie—w lidze norweskiej, gdzie się bije się za każdy punkt jakby to była liga mistrzów. i co najważniejsze, on nie gra w zespole, który go wychowuje, tylko w takim, gdzie jest traktowany jak niechciany mebel. więc no ale zobaczymy—może tym razem jednak komuś się udało trafić w dziesiątkę, a może znowu się okaże, że te wszystkie medialne gadanie to tylko kolejny balon, który nam wyleci prosto w twarz. ale jedno jest pewne: lewa noga nie drży od samego marzenia, tylko od świadomości, że możemy mieć w bramce kogoś, kto naprawdę wie, co to znaczy bronić—nie tak jak ci wszyscy "obiecujący juniorzy", co to dopiero co nauczyli się chodzić w butach bez kolców.Widziałem już wszystko, chłopaki.