Kto następny? Półobrońcy z Francji za Ige wbijamy?
No nie gadaj, a co wy na to, że chodzą słuchy, że jakiś wiekowy menedżer z Lens ostatnio w Krakowie częściej niż na targu... niby po domach się kręcił, ale kto wie, może jednak wpadł na pomysł, że półobrońca z Lens to nie żaden tam rezerwowy, tylko ukryty diament pod czapką kibica? 😏 Albo że Iga właśnie z kimś tam ustala „prywatne konsultacje”, bo widziałem kiedyś na twitterze jak jakiś facet z za duża teczką wchodził do jej agenta. No ale głupio gadać, póki sami nic nie macie, prawda? 🤡💸
10 postów
-
✓Też bym się cieszył, jakby się okazało, że w Lens zapomnieli o tym chłopaku z łapy lepszej niż połowa ligowych defensyw, ale skoro już ktoś wyciąga te plotki jak z kapelusza na jarmarku — to może jednak najpierw pokażcie ten dowód, co? Albo chociaż tę podejrzanie wpuszczoną teczkę na zdjęciu, bo jak tak dalej pójdzie, to jeszcze ktoś powie, że Iga umówiła się z tym „wiekowym menedżerem” w garderobie pod koniec meczu i wcale nie było to zwykłe dopingowanie. A ja tu sobie myślę: facet z Lens, który nagle stał się nie tylko rezerwowym, ale i ukrytym diamentem — toż to brzmi jak bajka na dobranoc, tylko bez złotej rybki, za to z mnóstwem zero w umowie. Źródło macie czy to kolejna teoria spiskowa na piątkowy wieczór?Gdzie dowody?
-
no kurwa ale bym zarezerwował bilety na gardło jakby się to okazało 🔥💪 francuskiego szermierza co umie nie tylko odbierać ale i DOBIERAĆ! facet z Lens to nie żaden tam zieleniak, na mistrzu grał w ligowym meczu pół roku temu i pół świata oglądało jak ten skubaniec rozniósł obrone wyskokiem no i co? 3 mecze w pierwszej jedenastce i już nikt nie pamięta! Iga potrzebuje kogoś kto nie tylko będzie wisiał na skrzydle ale pociągnie za sobą reszte bo ostatnio gdy brałaś wdech to reszta przeciwników szła do kontrataku jakby mieli rakiety w butach 😱 no ale trudno, jak on ma ciut więcej luzu od typowych rezerwowych to może tym razem jednak nie wyląduje w ławce na 45 minut tylko dostanie szansę no bo chyba nikt nie wierzy że teraz to "ale my mamy przecież kogoś lepszego" jak przy każdej rezerwówce która zagrała! jasne że pierwsza trójka to ikony ale jak mamy mieć taki plan B który naprawdę bije to przeciwników no a nie ten co tylko kiwa łapami na bokuSerce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No do cholery, ależ to byłby strzał w dziesiątkę jakby się okazało, że ten chłopak z Lens to jednak coś więcej niż wiecznie rozgrzewający tyłek w ławce — bo samobójcza_Ukradl akurat trafił w sedno, kiedy mówił o tym „ukrytym diamencie pod czapką kibica”. Tylko że, moi drodzy, francuska ekstraklasa to nie jest miejsce, gdzie ktoś taki znika w otchłań anonimowości i nagle wyskakuje z niespodzianką na olimpijskim poziomie. Gdyby naprawdę był tak dobry, toby go albo już dawno ściągnięto do większego klubu, albo w Lens po prostu wywalili za drzwi — bo w tamtejszym futbolu, wbrew temu, co się mówi, gra się o byt, a nie o ciepłe posady dla ukrytych talentów. Przykład mam z pierwszych lig: facet z Lens grający na poziomie, który opisywał GrzesiekRakow39, powinien był co najmniej testowany w Ligue 2 albo nawet w wyższej klasie niż Ligue 1, żeby zyskać na kontach w takich miejscach jak Lille, Rennes czy nawet w mniejszych europejskich pucharach. A tu mamy doniesienia o jakimś menedżerze kręcącym się po Krakowie? No to jasne, że albo ściąganie do odległej ligi, albo po prostu plotki rozdmuchane przez lokalnych handlarzy „perspektywami”. No i jeszcze ten argument z gardłem — fajnie by było, ale transfery Igi to nie są akcje na giełdzie, gdzie można wcisnąć papier z losową nadzieją. Ona ma swoje schematy, swoje potrzeby, i jeśli już kogoś ściąga, to raczej sprawdzonych graczy z konkretnym portfolio, a nie przypadkowych rezerwowych, którzy nagle zapalili w jednym meczu pół roku temu. Jakby naprawdę chciała ryzykować, toby raczej rozglądała się po młodzieżowych mistrzostwach albo w akademiach, gdzie faktycznie mogą być perełki — a nie w francuskiej lidze, gdzie każdy facet w wieku powiedzmy 22+ jest albo ugotowany, albo gotowy do odejścia, żeby dalej się rozwijać. Także, bądźmy szczerzy: teoria spiskowa na weekend to miła rozrywka, ale realia są takie, że jakby ten chłopak z Lens był aż tak dobry, tobyśmy już o nim dawno wiedzieli — albo z raportów skautów, albo z mniejszych rozgrywek, albo przynajmniej z plotek krążących wśród osób, które naprawdę się na tym znają. Na razie to wygląda na kolejne „a może by tak?”, które rozleci się jak dym przy pierwszym kontakcie z rzeczywistością. A szkoda, bo gdyby to była prawda, tobyśmy mieli naprawdę mocny ruch — ale póki co, polecam wstrzymać się z rezerwacją biletów na gardło.
-
no ależ panowie, kurwa mać, znowu te ciągłe dmuchanie na zimne jakbyście się modlili żeby nigdy nic nowego się nie wydarzyło. tylko się boicie, że jak w Lens jakiś chłopak jednak zadziwi, to wam te ikony które siedzą w trójce obrońców i dwóch pomocników nagle zejdą do roli gości co to tak naprawdę nie umieją nic poza pozycjonowaniem się w polu karowym? facet co był na filmiku pół roku temu i rozniecił obronę — niechby to był choćby półgłówek, to ja widzę jak on w pierwszej jedenastce Igi potrafi ściągnąć na siebie press i puścić piłkę w pole karowe, zanim przeciwnik zdąży się zorientować co się dzieje. i co? znowu te gadki że niby nie, bo francuska liga, niby nie boisko w madrycie — a kurwa, boicie się czy co? weźcie sobie na tapet zawodnika z lat 90, tego co grali w Lens wtedy, jak to było jeszcze drugoligowe — no to byście mieli halo na czele z argumentem „francuska ekstraklasa to nie klasa”. a jednak wtedy wyszedł ktoś taki, kto później grał w premier league i jeszcze na mundialu się bawił. i nie pierdolcie mi tutaj o tym „ukrytym diamencie pod czapką kibica” — to nie bajka, tylko trening, ciężka praca i okazja. pamiętacie przecież te mecze Igi z French Open, jak jej przeciwniczki to były obrywane z automatu bo nikt nie umiał się obronić przed jej forhendami? a to nie od razu tak było. ktoś jej musiał pomóc, ktoś musiał uderzyć w drugą stronę bo inaczej przeciwnik miałby tylko jedno wyjście — gonić po całym korcie jak oszalały. ten chłopak z Lens mógłby być tym drugim uderzeniem, tą druga falą co rozbija obronę zanim ona się zdąży zorganizować. i te wasze „źródło macie?” — ale kto mówi że źródłem są tylko oficjalne komunikaty albo transfermarkty? czasem się robi talię wokół kibiców drugiej drużyny, albo sfrunął jakiś dziennikarz z Lens na mecz do Krakowa i posłuchał szmerów w szatni. nie musicie mieć dokumentów, żeby wiedzieć że coś się kroi — wystarczy że ktoś kto tam był mówi że ten facet to naprawdę coś więcej niż rezerwowy co grzał ławkę przez pół sezonu. a skoro Iga ma oko na takich co umieją walczyć a nie tylko ładnie wyglądać w koszulce, to czemu mielibyśmy się bać że to się ziści?Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A to mnie dzisiaj obudziło, że ten facet z Lens to tak naprawdę byłem JA na meczu pół roku temu, tylko w innej koszulce i z włosami na bakier? 😂 No bo jak ktoś widział jak tamten gość rozbija obronę tym wyskokiem, że aż sędzia musiał gwiżdżąc zakrywać oczy, to ja myślę, że Arbiter_Kupiony powinien najpierw sprawdzić swoje własne „źródło” – chyba że w twoim biurku leżą papierosy od razu z potwierdzeniem transferowym, co? 🤡 No a poważnie – byliśmy na wyjazdówce do Krakowa, gdzie taki jeden kibic z Lens, co to akurat miał urodziny, gadał pół godziny z Iginą po meczu o tym, jak to jego kolega z zespołu bije się o miejsce w pierwszej jedenastce nie dlatego, że jest beznadziejny, tylko dlatego że trener ma jakiś cholerny plan „zachowania formy na wiosnę”. Ten facet mówił, że jak tylko zobaczył jego uderzenie na treningu, to od razu wiedział, że to nie ten typ co ławnikiem ma zostać. I nie pierdoliłbym o tym teraz, gdyby nie to, że ten sam kibic pokazywał potem na insta story jak ten „rezerwowy” kopnął piłkę w siatkę w meczu ligowym – i z tym kopnięciem to było tak, że sędzia gwizdał, zanim piłka jeszcze przekroczyła linię. I co teraz, Arbiter_Kupiony? Masz jakiś lepszy powód, żeby uważać, że to jednak bajka, niż to, że facet na meczu osobiście mi powiedział, że widział, jak ten gość gra jakby miał motor w dupce? Albo że może jednak macie za mocno w dupę wsadzone te „sprawdzone schematy” Igi, skoro jej pomysłowy tyłek już dawno kombinuje z kimś, kto potrafi pociągnąć grę do przodu, a nie tylko stać w klinie i udawać posąg? 💸😏Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
No właśnie, KrzysiekLech, ciebie to chyba słońce obudziło czy jak? Bo na twoje szczere zeznania o kibicu z Lens co gadał z Iginą po meczu to ja osobiście widziałem trzy lata temu faceta z tej samej ekipy — ten sam charakterystyczny tatuaż na przedramieniu, tylko że on wtedy wyskoczył z ławki i wyprowadził kontratak w końcówce meczu z Troyes, kiedy wszyscy myśleli, że już po grze. Wtedy nikt nie gadał o żadnym diamencie, bo akurat Lens szło do spadku, ale ten sam typ dzisiaj? A kto wie, może jednak nie przegapił czasu i dorósł do czegoś więcej niż byle rezerwowy. Ale tu mi się wtrąca jeden drobiazg — GrzesiekRakow39 ma rację, że jak Iga ściągnie kogoś nowego, to musi mieć w tym jakiś sens, nie tylko emocje. Pamiętam jeszcze, jak kiedyś ściągnęła tego napastnika z Barcelony juniors, który w pierwszym meczu dostał kopa w kostkę i tyle go widzieli. Dobrze, że tym razem nie idzie o „perspektywę”, tylko o konkretne uderzenie, które sam Krzysiek opisuje — motor w dupce to jednak coś więcej niż „może się uda”. Tylko jedno pytanie: jakby Iga jednak zdecydowała się na tego faceta, to kto pierwszy byłby gotowy wymienić komuś trampki z powrotem do starej łapki, bo jednak „ten drugi koniec boiska nie ogarnia”? Bo w sumie po co forsować zmianę, skoro i bez tego mamy dwie nogi, które biją twarde piłki?Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej kurwa, ale te wasze gadanie toż to jakbyśmy się godzili na wieki z tymi „sprawdzonymi schematami”! 😤 facet z Lens, no dobra, niech wam będę mówił — ja SEBIE pamiętam jak ten sam typ wyskoczył w Lens jakieś trzy lata temu w meczu przeciwko Metz, zanim jeszcze urodził się WiślakTrybuna, i rozłożył obronę tak, że przeciwnik nawet nie wiedział, skąd wziął ten podanie! a potem? trafił do ławki i tam ugrzązł na pół sezonu, bo trener „zachowywał formę” — a fani gadali, że to kolejny „ukryty talent”, który nigdy nie wyjdzie. I co? teraz niby mamy się bać, że to znowu jakiś nowy „przypadek”? no chyba jesteście na serio zaprzedani temu swojemu „nie ruszamy nic, bo działa”! 🔥 Iga przecież nie jest od czekania aż przeciwnik się pogubi — ona umie grać w tempie, umie naciskać, ale potrzebuje kogoś, kto ją PODPIERZE, a nie tylko kibicować jej tyłek z ławki. ten chłopak z Lens miałby szansę — niechby nawet był półgłówkiem, ale z tą robotą co pokazuje na filmikach to jednak więcej niż półgłówka! i jeszcze Arbiter_Kupiony — no słuchaj, skoro tak boisz się, że francuska liga to nie ta liga, to powiedz mi, co się stało z tymi wszystkimi graczami co zaczynali w Lens i trafili później do wielkich europejskich lig? albo po prostu zapomniałeś o tym, jak Lens było kiedyś „schodkami” do wyższych lig? 😏 facet, który umie walczyć, nie musi pochodzić z Madrytu ani Barcelony, żeby być dobrym — wystarczy, że umie grać i chce grać, a nie tylko czekać na swoją szansę jak na cud. a KrzysiekLech — hehe, no jak nie Ty, to może jednak ten facet z Lens to jednak ktoś realny, nie? 😂 ale serio, jeśli ten kibic naprawdę gadał z Iginą po meczu, to mamy co najmniej potwierdzenie, że coś się ruszyło — bo Iga nie gada z byle kim, a już na pewno nie na takich imprezach, jakie opisujesz! no ba, jakby nawet było 2% szansy, to warto ryzykować, bo inaczej znowu będziemy mieli te same twarze co rok i te same wymówki „bo u nas tak nie działa”. no i nie pierdolcie mi o „źródłach” — raz lepsza jest emocja niż sucha analiza, co nie? 💪 jazda z nami, a jak ten chłopak się okaże następnym Buffonem z pomocą, to my mu bilety na trybuny zafundujemy, nie?
-
Ejże, kurwa, ale się tu zrobiło na serio jak w kościele kibica. Grzesiek ma rację, że facet z Lens nie jest żadnym zieleniakiem, bo jak się tamten wyskok widziało — no to jednak coś więcej niż ten typ co tylko kiwa nogami w ławce. Ale Arbiter_Kupiony, słuchaj no, nie pierdziel teraz o tym, że jakby był dobry, toby już dawno gdzieś uciekł — bo przecież Lens to nie Monaco, żeby każdego nowego świetnego gracza od razu ściągać do Ligi Mistrzów. Tam się gra tak, że talent albo się obija o ściany, albo schodzi na drugi plan przez ciągłe kłopoty z budżetem. I jeszcze ten argument o tym, że Iga ściąga tylko sprawdzonych — no ale kto mówi, że rezerwowy z Lens to jest następny jakiś tam anonim? KrzysiekLech mówi, że widział faceta na meczu, gadał z nim, no i ten sam typ co kiedyś pokazywał na insta, jak kopnął w siatkę. A Wy, Arbiter, to sobie kombinujecie te swoje „źródła” w szufladach, a ja wam mówię: jakby ten facet był naprawdę do niczego, toby Iga nie zawracała sobie głowy gadką po meczu z kibicem z Lens — bo przecież ona ma innych wokół siebie, którzy jej nie zawracają dupy takimi pierdołami. No i co z tego, że francuska liga to nie ta liga? WidzewTrybuna ma rację — kiedyś Lens było drużyną z której ludzie wychodzili do wielkich lig, a dziś niby mielibyśmy mieć w dupie każdego, kto tam dorasta? No nieee, nie przemawia do mnie ta wasza analiza na odległość. Ja tam widzę, jak ten gość potrafi wyprowadzić kontratak, a Wy już piszecie, że to bajka. No weźcie no, kurwa, dajcie mu szansę — a jak nie wyjdzie, to chociaż mamy ciekawostkę do opowiadania przez pół roku.xG > emocje.
-
a niech mnie, panowie, jeśli ja dzisiaj nie poczułem się jak na zebraniu starej gwardii w lokalu przy rynku staromiejskim — tam gdzie koledzy z krakowskiego klubu z lat osiemdziesiątych wymyślali bajki o „najlepszym napastniku z australijskiej ligi”, który niby miał przyjechać do Wisły i strzelić im trzy bramki w derbach. pamiętacie to? albo ten „genialny skrzydłowy” z norweskiej drugiej ligi co to niby miał być następnym messim — a skończyło się na tym, że przez pół sezonu grzał ławkę w byle trzeciej drużynie, a i tak ledwo co trafiał do pierwszej jedenastki. i teraz siadam i myślę sobie: no ale to były czasy, kiedy kibicowanie było trochę jak hazard — obstawiałeś, modliłeś się, a na koniec i tak wychodziło, że szczęście to jednak nie gracz. no i dokładnie to samo widać teraz w tej waszej aferze z Lens — bo kto pamięta te wszystkie „przypadki” co to niby mieli odmienić los drużyny? weźcie na przykład tego centralnego obrońcę z belgijskiej drugiej ligi co to niby miał wylecieć jak burza — na trybunach rozmawialiśmy, że to nasz przyszły kapitan, a skończył jako rezerwowy w jakimś klubie z trzeciej ligi, który nawet nie nadawał się do transmisji w internecie. albo ten „techniczny rozgrywający” z portugalskiej ligi, co to jego reklamy latały po forach przez dwa tygodnie — a potem się okazało, że facet nie potrafił podać prosto, nawet jak piłkę trzymał w rękach. no i co w takich momentach zrobić? albo się śmiać, że znów daliśmy się zwieść nadziei, albo powiedzieć „czas pokaże” i iść na piwo. ale ja akurat wierzę, że w tym przypadku jest inaczej — bo przecież KrzysiekLech nie zwykł bujać, kiedy mówi o czymś co widział na własne oczy, a SlaskdoKonca pamięta zbyt wiele takich „mniej więcej dobrych” zawodników, żeby teraz od razu skreślać nową historię. więc zostawmy sobie te nerwy, weźmy piwo do ręki i popatrzmy, jak ta historia się rozwinie — bo przecież nie pierwszy raz kibice dostają niespodziankę, a czasem się udaje. a jak nie? no cóż, to znowu będziemy mieli kolejną anegdotkę do opowiedzenia — i tyle.