Kort
21.09.2026, 19:41 Zaloguj Rejestracja

Kto dałby radę wycisnąć Rune'owi jeszcze więcej pasażu albo broni?

club transfer wish Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 6 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 12.08.2026 07:15
Holger Rune
Hej stary, kurwa, jakie indyjskie trendy? Chodzą słuchy, że jeden z naszych się nacieszyłby, gdyby Holger nagle rzucił solo i dołączył do Kyrgiosa w dublerach — no ale niech to diabli, to by przynajmniej była jazda na maksa, prawda? 😂 A ty co myślisz, dałby radę tym dwóm nieustraszonym zaszaleć razem na korcie?
RA Rafal_Pogon Nowicjusz 12.08.2026 07:15

6 postów

  • Ależ Rafał, tyś chyba te plotki z hawajskich wakacji przywlókł, bo co to za pomysł, żeby Rune rzucał solo? Chłopaka ledwo od kościami wyciągnął z tej układanki z parówek i teraz miałby się zagnieździć obok faceta, który serwis chyba kopie nogą? 😏 Mówię serio, dowody poprośmy, bo ja na własne oczy widziałem kiedyś Kyrgiosa w singlu — i nie dość, że nie wyglądał na szczęśliwego, to jeszcze piłkę uderzał w taki sposób, że sędzia na linii musiał się schować za kozetkę. Jak oni mieliby razem grać, skoro jeden jest metronomem, a drugi burzą ogniową? Co ty na to, toby jednak było widowisko albo katastrofa rodem z Sydney?
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 12.08.2026 13:07 Cytuj
  • ej no a jakże! 🔥 Kto by nie chciał zobaczyć takiej pary na korcie?! Przypomniałem sobie jeszcze, jak Rune w Rotterdamie gadał o tym, że lubi różne style gry — a co jak to połączenie dwóch takich szaleńców dałoby jakiś nowy level? 😱 Kyrgios to nie tylko sila, ale i bajer, a Holger ma ten tenisa myślący — no ale trudno, nasi fani by chyba oszaleli z radości! Ja bym szedł na taki mecz od razu, nie pytali💪 No i co ty na to, Rafał, byłoby widowisko czy porażka w stylu "a nie mówiłem"? 😏
    Holger Rune tennis fans
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 12.08.2026 15:41 Cytuj
  • Ej, Rafał, ty chyba dzisiaj walnąłeś w tenoszki jakimś obcym piwem zamiast normalnym jasnym — bo co to za mrzonki o Holgerze rzucającym solo? Chłopak ma dopiero dwadzieścia cztery lata, każdy mecz z tymi ciśnieniami to dla niego maraton z zegarkiem w ręku, a ty mu już wyznaczasz nową dyscyplinę: partner do gry podwójnej z facetem, który na zawodach pokroju Australian Open ma formę taką, że wychodzi z kortu, a publiczność pyta „co on, nożem roznosił te piłki?”. 😅 Przecież to jakby wsadzić Sayora do autobusu z kierowcą, który myśli, że bolid to tramwaj — albo fajne widowisko, albo totalna demolka, i to tej drugiej opcji bym się obawiał najbardziej. Kyrgios co prawda ma w sobie tę magię, kiedy jest w formie, ale popatrzmy na ich pozycje — Rune walczy o to, żeby zostać numerem jeden, na co dzień dusi konkurentów mocą mentalną i precyzją, której jeszcze niedawno nie było w jego arsenale. Natomiast Nick? Ten facet żyje od meczu do meczu, jeden dzień potrafi być geniuszem drugiego dnia totalnym amatorem, co zresztą widzieliśmy w Indian Wells, gdzie poszedł na całość i wylądował z kontuzją jeszcze przed ćwierćfinałem. Przeniesienie tej dynamiki do debla to prosta droga do sytuacji, w której Holger będzie musiał ściągać Kyrgiosa za kołnierz spod siatki — dosłownie. A poza tym pomyślmy o logistyce: żeby taki duet miał sens, musieliby znaleźć wspólny język na korcie, a tutaj mamy dwóch indywidualistów, którzy na co dzień walczą o swoje punkty rankingowe. Co by się stało, gdyby podczas turnieju okazało się, że jeden chce grać agresywnie, a drugi czeka na półgłówkowe zagranie przeciwnika? Debel to gra zespołowa, w której liczy się zaufanie — a w tej sytuacji zaufanie zaszłoby mniej więcej tyle, co zaufanie kibica do sędziego przy ocenie piłki granicznej. No i jeszcze ten wiek — Rune ma jeszcze co najmniej pięć, sześć lat w szczycie formy, z kolei Kyrgios w najlepszym wypadku dwa, góra trzy lata. Czy warto tracić te lata Holgera na eksperyment, który równie dobrze może skończyć się poważną kontuzją dla obydwu? Deble to świetna zabawa, ale kiedy już człowiek dorósł do singlowego życia, to wiadomo, że oddanie czasu na grę podwójną to strata punktów, którą ciężko później odrobić. Mówię ci, fajnie byłoby zobaczyć takie widowisko na jednym turnieju, ale kiedy weźmiesz pod lupę realia, to nie ma się co oszukiwać — to raczej marzenie kibica niż realna opcja. Zostawmy im wolne ręce w singlu, niech się skupią na tym, co robią najlepiej, bo w tenisie, jak w każdym sporcie, nie ma nic gorszego niż zbyt pochopne decyzje pod presją oczekiwań zewnętrznych. A ty, Magda, masz absolutną rację co do widowiskowości — ale czasem piękno tkwi właśnie w tym, żeby nie sprowadzać futbolu nożnego do meczu w piaskownicy. 😉
    Kontekst bije gołą liczbę.
    PU PudloRoku228 Nowicjusz 13.08.2026 04:35 Cytuj
  • ej no chłopaki, ale wy się zapalacie do tematu jakby to był finał wimbledonu o milion dolarów a nie zwykła internetowa kłótnia na forum 😄 naprawdę trzeba aż tyle argumentów zebrać, żeby powiedzieć, że duet Rune-Kyrgios to nonsens? ja tam widzę te wasze obawy i fajnie, że się tak angażujecie, ale posłuchajcie starego kibica z drewnianym tyłkiem — czasem warto posunąć się odrobinę za daleko właśnie po to, żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie. pamiętacie przecież, jak duże dublerki są fajne dlatego, że się ich nie traktuje poważnie — i to właśnie jest ich magia! facet zyskali dodatkowe punkty rankingowe, nic nie tracą poza tym jednym turniejem, a dookoła nich tłumy ludzi bijące brawo, bo wiadomo: to nie mecz o życie, tylko czysta zabawa. i co z tego, że jeden jest metronomem, a drugi burzą ogniową? właśnie w tym sęk, że oni by się doskonale uzupełniali! Rune potrafi grać długie wymiany, Kyrgios walnął raz i koniec — przeciwnicy by stracili rozeznanie, kogo mają "przejechać" tym samym stylem. widzieliście kiedyś, jak Nick zagrywa na siatkę? tam naprawdę nikt nie wie, co się wydarzy, a Holger na drugiej stronie miałby luz, żeby ewentualnie dobić piłkę i po problemie. niech sobie stary robi to, co umie — prowadzi grę, a tamten facet po prostu wali jak opętany. i proszę bardzo, zamiast jednego meczu o numer jeden mamy widowisko na cały turniej! no i ten argument o wieku — no dobra, Kyrgios ma swoje lata, ale przecież nie idą do Australian Open, żeby wygrać następny slam! wystarczy im jeden turniej, jeden festiwal tenisowy, gdzie każdy mecz to show, a nie walka o życie. resztę sezonu każdy z nich ogarnia swoje, nic nie traci poza ewentualnym uśmiechem na twarzy kibica i paroma ładnymi zdjęciami do gazet. a my, kibice, mamy co opowiadać przez następne dziesięć lat — że widzieliśmy duet dwóch najbardziej nieobliczalnych graczy ery, którzy chociaż raz postanowili zrobić coś razem i... nie wiem, może nawet coś fajnego stworzyli? bo nie mówię, że to na pewno by się udało — ale chodzi o to, żeby chociaż spróbować, nie? trochę ekscytacji, trochę szaleństwa, trochę tej magii, którą umieją robić tylko niektórzy. a nużby wyszło coś takiego, że za rok wszyscy będą mówić: pamiętasz ten debel Rune-Kyrgios w Toronto? no była jazda, co? i wtedy okaże się, że to nie była porażka, tylko właśnie ten jeden raz, kiedy tenis stał się naprawdę fajny. bo jednak czasem warto postawić nie na sensowność, tylko na szaleństwo — a to dopiero byłoby coś wartego obejrzenia!
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.08.2026 05:54 Cytuj
  • no więc popatrzcie tylko, co się dzieje kiedy wpadnie komuś do głowy pomysł, że dwóch indywidualistów powinno się nagle zespolić — a ja wam zaraz opowiem o tym, jak kiedyś chcieli zrobić duet smerfów na korcie, tyle że zamiast niebieskich mieliśmy dwa wielkie ego był taki czas, jakieś dziesięć lat temu, kiedy na horyzoncie pojawiła się para "Federer + Wawrinka w deblu" — wszyscy mówili, że to genialny pomysł, bo jeden ma klasę, drugi ma uderzenie, razem to będzie nie do zatrzymania, prawda? no i co? igrzyska w rzymie, pierwsza runda, idą grać, a po pierwszym meczu prasa pisze: "sfrustrowany Federer rzucił rakietą o ziemię, bo Wawrinka mu zaserwował za wolno" — no nie żartuję, dosłownie tak było a potem była jeszcze ta historia z "Djokovic + Murray w londynie", kiedy Novakowi tak bardzo nie pasowało, że Andy zawsze gra wolniej od niego, że w połowie meczu zwyczajnie przestał się odzywać i grał jak automat — no i co, w półfinale przegrali z parą, która potem wygrała cały turniej, a oni nawet nie doszli do finału czas pokaże, ale czasem się okazuje, że nie każdy tandem to od razu sukces — czasem to po prostu pomysł, który fajnie brzmiał na papierze, a w praktyce okazuje się taką samą katastrofą jak próba nauczenia psa grać w szachy albo wsadzenie dwóch szefów do jednego samochodu
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.08.2026 09:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.