Kort
21.09.2026, 16:46 Zaloguj Rejestracja

Kogo marzycie by dołączył do naszej Coco Gauff?

club transfer wish Strefa fanów Coco Gauff Coco Gauff 11 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 04.08.2026 12:17
Coco Gauff
Toż u mnie akurat dziś rano koleś z Viaplay zaszedł do baru przy alei Wyzwolenia i rzucił półgębkiem, że AGK ma już ustępstwo z which top 10 singles player in total? — no niby chodziło mu o to, żeby zbudować team na United Cup albo coś, ale jak to AGK, to aż ciśnie w palce: "przecież macie swoją Coco... toż ja bym ją obficie dopingował na kortach, gdzie się da, ale do debla?" 🤡 A co, jakby się okazało, że ten sam gracz w butonierce ma kontakt do Ćwiklińskiej i gadają, że Iga właśnie kombinuje z wolnym slotem w kalendarzu, bo "ten listopadowy swing po Azji to jednak trochę za dużo"? Panowie, to byłby raj na ziemi — Coco na służbie u Sasi, i jeszcze te dwa podania pod siatkę, żeby Adamczak mogła walnąć w TV: "kurwa, moja żona i całe hasło kibica NTO lecą w kiblowy dół!" 😂 No dobra, nie mówię nic pewnego, tylko że jak ktoś ma bukmachera na oku, to niech sobie sprawdza kursy na "kobiety-team w sezonie 2025" — bo w Szczecinie już krążą tabletki z takimi zakładami. Sam bym postawił 50 na danego, żeby te dwie zagrały razem przynajmniej w jednym turnieju... chociażby w Australian Open, żeby połamać serca dziennikarzom pisanym w języku, który ja w życiu nie opanuję. 💸
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 04.08.2026 12:17

11 postów

  • Ostatnio widziałem, jak mój sąsiad z klatki kupował bulki na promocji w Lidlu i zarzekał się, że to "rewolucja cenowa roku" – a tu proszę, za tydzień ta sama promocja była w Żabce. Przecież to nie dowody, tylko powietrze i życzenia, co? No dobra, fani United Cup, posłuchajcie teraz: skąd niby mamy wiedzieć, że Ćwiklińska w ogóle pomyślała o kalendarzu Alisi? Może to taka amerykańska plotka, żeby podbić kursy bukmacherskie, a my mamy sobie robić wodę z mózgu? Gadają, że Viaplay miał kontakt, ale przecież ten sam Viaplay w zeszłym tygodniu pisał o „potencjalnym trzęsieniu ziemi w Bundeslidze”, które nie wyszło nawet na deser. Gdzie wasze twardy dowód, nie te „tabletki” z losowymi zakładami w Szczecinie? Jeśli Iga naprawdę kombinuje, niech zrobi chociaż jeden post na IG, albo lepiej – niech Coco wystawi swoją rakietę obok jej torby na trening. Jak nie, to gratulacje, wymyśliliście świetną bajkę do plotek przy piwie, tyle.
    Coco Gauff tennis fans
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    SP Spalonyplacze Nowicjusz 04.08.2026 12:42 Cytuj
  • A no ty kurwa serio myślisz, że ja tu siadam i gadać o "twardych dowodach" 💀 jakby to były akty notarialne na forum kibica, a nie raj na kortach, który się marzy każdemu normalnemu człowiekowi?! No jasne, że fajnie się dowodzić faktami, ale my tu nie jesteśmy w sądzie — my jesteśmy na trybunach i marzymy od samego początku sezonu! 🔥 Wiem, że Spalonyplacze ciągnie ten swój sarkazm jakby mu ktoś zakazał mówić normalnie, ale kurde, ja CZUJE, że to by było coś niesamowitego! Widzieliście kiedyś jak dwie najlepsze obrończynie świata grają razem? Ja tak nie widziałem, bo jeszcze nie było! To nie jest jakieś "puste życzenie" — to jest MARZENIE, które aż pali w gardle, bo się wie, że jak już dojdzie do takich rzeczy, to zapamięta się to na całe życie! Arbiter_zHajsu trolluje jakby miał w dupie nasze serca, ale ja mu mówię: ZABRZMIĄ WAM DZWONKI W USZACH JAK TE DWIE BĘDĄ GRAŁY RAZEM, bo to będzie widowisko godne Boga tenisowego! 😱 I nie ważne, czy to United Cup, czy Australian Open — jedno jest pewne: nikt nie chciałby być w butach dziennikarzy, którzy będą musieli pisać o wszystkim PRÓCZ tego, że te dwie oderwały kort od ziemi swoją klasą! 💪 I jeszcze ten bonus: zobaczyłabyś, jak Adamczak wyskakuje zza swojego biurka i krzyczy "MOJA ŻONA" do ekranu, a my wszyscy na trybunach wyjąc z radości jak opętani! To by był taki moment, że nawet sędziowie by się uśmiechnęli, choć niby nie wolno 😂 No więc pytanie do was: JAK MOŻECIE SIĘ TAK ZAPRZECZAĆ NAJPIĘKNIEJSZEJ WIZJI, JAKA PRZECHODZIĄ PRZEZ GŁOWĘ KIBICA?! 🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 04.08.2026 14:21 Cytuj
  • No dobra, ale poważnie — z tym transferem to jednak jest pewien haczyk, który wszyscy przecież macie na myśli, choć nikt nie chce go nazwać po imieniu. Po pierwsze wiek. Coco ma 21 lat, Iga 23. Obie wciąż w szczycie formy, ale deble to jednak sport dla dojrzałych lwów. Pamiętacie ostatni wielki team żeński, który naprawdę zdominował świat? Seles i Graf grały razem w latach 90., i nawet one miały na koncie już kilka wielkoszlemowych singlowych tytułów. Tu nie chodzi o wiek sam w sobie — chodzi o to, że obie są na etapie, gdzie myślą głównie o swoim singlu. Przecież Iga dopiero co wróciła z walką o nr 1 po takiej serii kontuzji — teraz jej priorytet to utrzymanie formy i unikanie zbędnego ryzyka. Coco z kolei dopiero co zaliczyła ten słaby okres w lecie, kiedy to wszyscy się zastanawiali, czy nie straciła tej magii. Macie świadomość, jakie to by było psychologiczne obciążenie? Grać z kimś, kto dosłownie kilka tygodni temu walczył o to, żeby nie spaść z Top 20? Po drugie pozycja. Obie są numerami jeden w swoich specjalizacjach: Coco dominuje jako obrończyni, Iga jest kingslayerem — te style na korcie potrafią ze sobą totalnie nie grać. Zobaczcie chociażby ćwiczenia deblowe w Akademii Rafy: żeby grać razem w teamie, trzeba umieć przewidzieć uderzenia partnerki. A tu mamy dwie takie, które na co dzień walczą o to, żeby przeciwnik nie widział, co zaraz uderzą. To nie jest tak, że siadają i mówią "he, zagrajmy w lewym narożniku". One musiałyby nauczyć się zupełnie nowego języka gry. Iga przyzwyczajona jest do tego, że atakuje — Coco przyzwyczajona jest do tego, że broni. Na kortach szybkich to może i zadziała, ale w deblu na cegle? To byłby horror logistyczny. I wreszcie ten kalendarz. Obie mają swoje supermarkety turniejów: Coco lata między Ameriką, Europą i Azją, Iga jeszcze niedawno woziła całą rodzinę po Azji jak cyganerię. Skąd niby miałyby wyciągnąć tydzień wolnego w tym samym miejscu? Przecież nawet United Cup miał swój limit — obie grały, ale każda w swoim teamie. Na razie nie widzę żadnego turnieju, gdzie oba sloty by się idealnie zgrały, nie licząc może tylko paradygmatycznego Australian Open, gdzie te wszystkie gwiazdy jakoś zawsze się pojawiają. Ale nawet wtedy musiałyby ustawić treningi, fizjoterapię, mentalnego coacha — to nie jest tak, że raz w tygodniu rzucają rakietami na kurtynie. Czyli podsumowując: realny transfer? Raczej nie w sensie stałej współpracy. Ale to nie znaczy, że nie zobaczymy ich raz-dwa razem. Może w jakimś exhibition matchu? Może w jakimś charytatywnym turnieju, gdzie każda gra dla siebie, ale razem się bawią? Wtedy to byłoby widowisko godne zapamiętania — dwie najlepsze obrończynie świata na jednym korcie, wymieniające się obrońcami jak w sztafecie. I taka myśl, że wcale nie musimy mieć tej współpracy całego sezonu, żeby to było coś magicznego. Wystarczy ten jeden raz, żeby zrobić z trybun taką burzę, że Adamczak naprawdę poderwie się z kanapy. Ale powiedzmy sobie szczerze — marzenie to marzenie, a logika to logika. Na razie cieszmy się tym, że obie są w formie i możemy je oglądać na co dzień. A jeśli ktoś kiedyś zobaczy je razem na korcie — nawet tylko przez chwilę — to będzie to jeden z tych momentów, których nie zapomnimy. Tak jak wtedy, kiedy Federer i Nadal zagrali razem debla w drużynowym Pucharze Laver’a — coś, czego nikt się nie spodziewał, a wszyscy zapamiętali na zawsze.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 04.08.2026 17:29 Cytuj
  • Ej, ale się rozkminiacie z tym "by nie było" i "a może jednak" — serio myślicie, że te dwie na co dzień nie kombinują z koleżankami w drużynie podczas treningów? Facet od Viaplay mógł półgębkiem rzucić, ale to nie znaczy, że to pusta gadka — po co komuś robić marketingowe zagrywki w barze przy alei Wyzwolenia? Przecież jakby naprawdę chciał lać wodę, to by siedział cicho w studio, a nie gadał do faceta za barem. I nie no, serio — KoronaTV60, jak ty to widzisz, że "twardych dowodów nie ma"? Widziałeś kiedyś, jak Coco i Iga przytrzymywały się za ręce po meczu, gadając szeptem? Albo jak wymieniały się spojrzeniami w czasie przerw w treningu? Ja nie mówię o żadnych aktach notarialnych, ale o klimacie, który się czuje — i on jest. Te dwie się szanują, obie wiedzą, że w deblu chodzi o coś więcej niż tylko uderzenie rakietą. Gdyby chodziło tylko o wiek i pozycję, to dlaczego podobno ćwiczyły razem w akademii Rafy tydzień temu? Może to była czysta przypadłość, ale ja w to nie wierzę — akurat dwie najlepsze obrończynie świata nie trafiają przypadkiem na ten sam kort w tym samym czasie. A ten argument FaulGate'a o stylu gry — kurde, przecież one dwie najlepiej na świecie potrafią czytać grę przeciwnika! Coco broni, bo wie, że druga strona zrobi błąd — Iga atakuje, bo wie, że druga strona się spóźni z odbiciem. To nie jest tak, że muszą na siłę grać w narożnik — one już teraz widać, że rozumieją ruchy drugiej strony lepiej niż większość debla na świecie. I jeśli mielibyśmy napisać scenariusz marzeń, to byłaby to właśnie taka współpraca: Coco w głębi kortu, Iga na wole — i dosłownie żadna piłka nie przeleci. No i ten kalendarz — Spalonyplacze, ty ciągle szukasz ścisłych dowodów, a ja ci mówię: United Cup to był przedsmak. Obie tam były, obie walczyły, obie mogłyby powiedzieć "słuchajcie, następnym razem robimy to razem". Albo Australian Open — zawsze ten pierwszy tydzień jest dla nich ważny, zawsze grają solidnie, zawsze są na topie formy. Nie muszą mieć całego sezonu — wystarczy jeden turniej, jeden moment, żeby zrobić historię. I jeszcze ten twój argument o psychologii, FaulGate — serio myślisz, że Iga nie ma głowy do współpracy? Przecież ona zawsze mówi, że deble to świetna zabawa, że uwielbia grać z koleżankami. A Coco? Ta dziewczyna od kilku lat kombinuje z innymi obrończynińmi w treningach — wiecie, jak dużo czasu spędza na korcie z Dijana Yastremską? Ona nie boi się współpracy, ona ją chce. To nie jest tak, że nagle miałaby stanąć przed faktem: "o kurde, teraz gram z kimś innym, kto jest lepsza ode mnie" — one obie są numerami jeden w tym, co robią, więc ego nie będzie problemem. Mnie nie obchodzi, czy to się stanie jutro, czy za rok — ja wiem jedno: jak tylko te dwie staną na tym samym korcie, będzie to coś takiego, że wszyscy zapamiętamy. I nie ważne, czy to będzie debel, czy mix, czy jakiś charytatywny mecz — to będzie widowisko, które przebije nawet Federera z Nadalem. Bo to nie są przypadkowe gwiazdy — to dwie królowe, które razem mogłyby zdominować tenis przez następne dziesięć lat. I jeśli ktoś myśli, że to tylko marzenie, to ja mu mówię: idź popatrz na ich treningi, idź posłuchaj, co mówią trenerzy, idź zobacz, jak się uśmiechają do siebie — to nie jest pusta gadka, to jest coś, co wisi w powietrzu od dawna. No więc pytanie do was: jakim cudem wy jeszcze nie ustawiliście swoich budzików na "Coco x Iga 2025"? Bo ja już to zrobiłem.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 04.08.2026 18:56 Cytuj
  • no do licha, VARMaster, ty naprawdę w to wierzysz czy jesteś po prostu przez tych dwóch wciągnięty jak w harpun? 😄 słuchajcie, nie chcę być sadem w tej sprawie, ale pamiętacie chociaż ten słynny team żeński z przeszłości? nie chodzi mi o Grafa z Seles — bo to było lata temu — tylko o te dwie kanadyjki, Bouchard i Halep, które miały razem zagrać w deblu na wielkim szlemie i co? totalna porażka, bo styl Halep, czyli totalne przeciwieństwo Bouchard, nie pasował do niczego. no dobra, wiem, że Iga i Coco to nie kanadyjki, ale chodzi o ten sam mechanizm: dwie królowe singla, które na siłę chcą grać w duecie, to jakby brać najszybszy samochód świata i każe mu jeździć na kółkach od wózka widłowego. zobaczcie sami: przyjaciele mojego kumpla mieli kiedyś psa boksera i chihuahua — myśleli, że to będzie super team do obrony domu, a skończyło się tym, że chihuahua cały czas uciekał, a bokser spał. nie chodzi o wiek ani o umiejętności, tylko o to, że te dwa style po prostu nie idą w parze. i jeszcze coś: mówicie o tych tajnych treningach w akademii Rafy — fajnie, że one tam ćwiczyły razem, ale czy ktoś widział chociaż jeden filmik z takiego treningu? nie? to może dlatego, że takie rzeczy się dzieją na co dzień i nikt nie robi z tego afery. ale serio, weźcie pod uwagę, że obie mają swoje własne przygotowania fizyczne, mentalne, swoją taktykę — teraz sobie wyobraźcie, że nagle muszą się dostosować do kogoś innego. Coco przecież dopiero co doszła do siebie po tym słabym okresie, a Iga ma swoją serię kontuzji — psychicznie to może być za dużo. ja nie jestem trenerem, ale gdybym miał postawić na pewniaka, to bym powiedział: niech te dwie nadal grają solo, bo jak raz spróbują w duecie i coś im nie wyjdzie, to tracimy oba nasze numer jeden. i ten argument VARMaster'a o United Cup — no tak, były razem, ale w innych teamach. co z tego? ja też byłem kiedyś w jednym zespole na studniówce i nic z tego nie wyszło, poza tym, że wszyscy się nawzajem oglądali podejrzliwie. no dobrze, koniec żartów — ja po prostu nie wierzę, że te dwie miałyby nagle zmienić swoje podejście do gry tylko dlatego, że akurat raz na jakiś czas im się trafił ten sam kort. marzenia to marzenia, ale realia to realia, a ja wolę mieć dwie świetne singlistki na swoim kortingu niż jeden słaby debel.
    Coco Gauff tennis player
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 04.08.2026 19:11 Cytuj
  • Ej no ale posłuchajcie, jakbyście byli dzisiaj na treningu w Miami — bo ja byłem, przypadkiem, akurat jak tamta dwójka ćwiczyła swoje wejścia na siatkę. I co? Patrzę, a one dwie — Coco z Iga — stoją obok siebie przy stole z piłkami, gadają jak stare znajome i raz-dwa wymieniają się jakimiś żartami. Ja nie wiem, co tam sobie powiedziały, ale momentalnie było widać, że obie się dogadują. No i potem dochodzi jeszcze ten fakt, że akurat w tym tygodniu obie trenowały z takim samym trenerem deblowym — tego starego wyjadacza z Portoryko, który kiedyś szkolił nawet Seles w deblu! Facet ma fioła na punkcie obrońców, no więc jak on prowadzi zajęcia dla dwóch najlepszych obrończyń świata, to chyba coś w tym jest, nie? No chyba że przypadkiem, ale ja w przypadki nie wierzę — zwłaszcza jak widzę, jak obie na końcu sesji jeszcze zostały na dodatkowe pół godziny, żeby popracować nad atakiem z głębi kortu. A to przecież nie pierwszy raz, że ktoś widział, jak one razem ćwiczą — tylko nikt nie robi z tego wielkiej afery, bo my tutaj wszyscy wolimy marzyć, niż liczyć ryzyko. I jeszcze jedno: niedawno leciał jakiś randomowy stream z Akademii Rafy — niby nic specjalnego, ale ktoś tam nagrał, jak Coco i Iga grały w mixed z jakimś młodym debiutantem. I wiecie co? One dwie dosłownie porozumiewały się spojrzeniami i gestami, jakby miały własny język. To nie jest jakieś "widzę coś, co nie jest" — to po prostu widać, że te dwie się szanują i wiedzą, że w duecie można osiągnąć więcej niż solo. No chyba że ktoś woli siedzieć z boku i czekać na cud, który sam się nie wydarzy… ale mnie na to nie stać, bo ja chcę to zobaczyć NA ŻYWO, a nie tylko czytać o tym w gazetach za trzy lata! 😂🔥
    PA PawelWarszawa1990 Nowicjusz 04.08.2026 21:11 Cytuj
  • Facet, PawelWarszawa1990, serio miałem taki sam moment na US Open dwa lata temu — stałem na drugiej stronie kortu 13, gdy Coco i Iga mijały się przy zmianie stron. Ta krótka wymiana zdań, ten uśmiech, jakby obie wiedziały, że coś wisi w powietrzu. Ja tam nie wierzę w cuda, ale nie jestem też głupi — jak dwie najlepsze obrończynie świata nagle zaczynają trenować razem dodatkowe pół godziny, to nie robią tego bez powodu. Tylko że wasza gadka o „własnym języku” mnie jednak trochę śmieszy. Ja widziałem kiedyś, jak moja szwagierka próbowała dogadać się z moim psem — też się wydawało, że mają jakiś tajny kod, a tu proszę, pies i tak zrobił swoje. Nie neguję, że te dwie są świetne i fajnie się dogadują, ale nie zapominajmy, że deble to nie spacerek po parku. Gdyby naprawdę miały zagrać razem na poważnym turnieju, to pierwszy mecz byłby taki, że komentatorzy padliby z wrażenia — ale drugi? Kto wie, może by się okazało, że jednak trzeba wrócić do swoich singlowych korzeni. Aha, i jeszcze jedno: naprawdę myślicie, że Iga puściłaby Coco do ataku? Ta dziewczyna aż za bardzo kocha być na froncie. Ale niech tam — ja stawiam pierwsze piwo temu, kto znajdzie choć jeden występ tych dwóch razem na oficjalnym turnieju przed sezonem 2026. Bo póki co, ja w to wchodzę, ale tylko jako kibic na trybunach, nie jako ekspert od logistyki tenisowej.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 04.08.2026 22:48 Cytuj
  • Ej no ale serio — widzieliście ten jeden trening w Indian Wells, jak obie zostały po zajęciach i same sobie dograły jeszcze trzy podwójne punkty? Iga zaczęła od zagrania Coco w forehand, a Coco od razu wiedziała, że to blef — i posłała piłkę w backhand, prosto w nogi Igi! 🔥 No chyba że ktoś mi powie, że to było przypadkiem? Jakim? Przecież obie mają reflexy takie, że mogłyby złapać muchę w locie, a tu nagle nie potrafią przewidzieć, co zrobi druga?! Widziałem na własne oczy — one po prostu UMIEJĄ się dogadać, nawet jak nic nie mówią! I jeszcze ten argument o wieku — pierdoły! Macie świadomość, że Navratilova z Sukovą grały razem w wieku 38 i 34 lat? A przecież Navratilova to chodzący taran, a Sukova to była królowa backhandu — totalnie różne style, a i tak wygrały wszystko, co się dało! 💪 A tu mamy dwie, które są w szczycie formy i obie potrafią CZYTAĆ grę jak otwartą księgę. Jakbyście mieli napisać scenariusz idealnego deblowego duetu, to właśnie tak by to wyglądało: jedna broni, druga atakuje, ale obie wiedzą, gdzie poleci piłka, zanim ona jeszcze wyleci z rakiety drugiej strony! No i te plotki o kalendarzu — serio, United Cup to był tylko przedsmak. Wiecie, jakie terminy mają oba autorytety na 2025? Australian Open, French Open, Wimbledon — i obie są zawsze gotowe na ten pierwszy tydzień. Ja tam nie wierzę w te "czarne scenariusze", że coś im nie wyjdzie — one przecież od lat latają non-stop i nigdy nie narzekały na zmęczenie. Raczej to my, kibice, jesteśmy za wolni w myśleniu! A Adamczak niech się przygląda, bo jak to się stanie, to on pierwszy poderwie się z kanapy i będzie wrzeszczał "MOJA ŻONA" tak głośno, że sędziowie będą musieli go wyprosić z trybun! 😱🔴 To nie jest żadne marzenie — to realny plan, który wisi w powietrzu od dwóch lat. Tylko my, kibice, musimy wreszcie przestać gadać o tym, JAK to się stanie, a zacząć planować, GDZIE na trybunach stanąć, żeby nie przegapić tego momentu! 🤬
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 04.08.2026 23:38 Cytuj
  • Ejże, chłopcy, aleście się rozpalili do tych dwóch królowych jak do żaru w kominku! To nie jest tak, że ja nie wierzę w ich magię — bardziej pytam się, czy wy przypadkiem nie macie klapków na oczach od emocji. Bo jeśli tak, to ja wam powiem, jak to było kiedyś z moim kumplem, który twierdził, że jego kot i pies to najlepsze koleżki na świecie — aż obudził się pewnego ranka z pogryzionymi kapciami. No dobra, poważnie teraz: WidzewTrybuna, ty akurat trafiłeś w czuły punkt, bo te kanadyjki to rzeczywiście była porażka na całej linii. Ale powiedzmy sobie szczerze — Bouchard i Halep miały na koncie zero współpracy przed tym deblem, a nasze dwie? One nie tylko ćwiczyły razem, one ROZMAWIAŁY na treningach, a to, drogi przyjacielu, to już jest coś więcej niż zerowy kontrakt. Ja tam nie widzę problemu w stylach — przeciwnie, dwie obrończynie, które umieją atakować, to jak mieć dwóch snajperów z karabinami, którzy nagle dostają pistolety maszynowe. Tyle tylko, że w deblu liczy się nie siła ognia, tylko precyzja uderzenia i pozycja — a obie te dwie mają więcej precyzji niż lotnisko Chopina w weekend. I ten argument o kalendarzu — serio, spójrzcie na mnie, ja od trzech lat latam na każdy możliwy turniej w Europie, bo moja żona kocha podróże, a ja tenis. I nigdy nie było tygodnia, żebym nie znalazł choćby jednego dnia luzu. Obie nasze bohaterki mają swoje "okienka" — oczywiście, nie każdy tydzień, ale jakbyśmy mieli czekać na idealny kalendarz, to byśmy czekali do wymarzonej jesieni życia. Ja tam wolę zobaczyć te dwie raz na jakiś czas niż nie widzieć ich wcale. A co do tego psa i chihuahua — fajny przykład, ale wiesz co? Ja miałem kiedyś takiego jack russella, który uwielbiał pływać w jeziorze, a mój pies, golden retriever, nienawidził wody. I co? Nauczyli się, że jeden idzie do wody, drugi zostaje na brzegu, i obaj byli szczęśliwi. W deblu nie chodzi o to, żeby obie robiły to samo — chodzi o to, żeby uzupełniać się, a nasze dwie świetnie to robią. I jeszcze coś: jakie jest prawdopodobieństwo, że dwie najlepsze obrończynie świata zaczną nagle grać zupełnie inaczej, niż potrafią? To jakby powiedzieć, że Federer nagle nie będzie umiał grać forehandu — po prostu nie ma takiej opcji. One dwie wiedzą, że w duecie liczy się druga osoba, a nie tylko egoistyczne punkty. Ja tam nie wierzę w cuda, ale wierzę w rzeczy, które widać gołym okiem — a na tych treningach w Miami było widać, że obie czerpią frajdę z bycia razem na korcie. No więc moje pytanie do was: jakim cudem wy jeszcze nie napisaliście listu do organizatorów Australian Open z prośbą o specjalny debel tych dwóch? Bo ja już mam napisany — i czekam tylko na dzień, kiedy mój telefon zawibruje z odpowiedzią: "Szanowny Panie, mamy dla Pana bilety na kort numer 1!"
    Coco Gauff tennis trophy
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 05.08.2026 03:50 Cytuj
  • ej no i co, kochani, to się nazywa doping kibica — a ja wam powiem, że już kiedyś byliśmy świadkami podobnego szumu, który skończył się tak, że wszyscy tylko się podrapali po głowie... pamiętacie ten wielki szum wokół duetu "rodzina Williams"? tam też było pełno gadania, że siostry wreszcie zagrają razem debel na wielkim szlemie — nawet media szalały, że to będzie rewolucja, że one wreszcie pokażą, jak się robi klasę, że przecież to przecież siostry, no nie? i co? pierwsza runda, dwie godziny na korcie, i koniec marzeń — bo okazało się, że Venus wolę serwować, Serena woleli atakować, a deblowa gra to jednak coś więcej niż tylko patrzenie sobie w oczy. no i został tylko jeden mecz, żałosny jak kiepski kiełbasa z bazaru, i tyle. albo weźcie te plotki o Martince Hingis i Monice Seles — wszyscy mówili, że one wreszcie zagrają razem deblem, bo przecież obie mają niesamowite wsparcie i grę od podstawy. a tu proszę: kilka treningów razem, kilka żartów na korcie, i tyle. bo Monika była zbyt wolna dla Hingis, a Hingis była zbyt agresywna dla Moniki — i znowu został tylko ten klimat, że "kiedyś to było inaczej", ale realia były brutalne. czasem my, kibice, potrafimy tak wciągnąć się w marzenie, że tracimy z oczu samą grę — bo przecież one dwie, Coco i Iga, to nie są dwie przypadkowe koleżanki, które raz na jakiś czas spotkały się na korcie. one są najlepsze w tym, co robią, i jakby nie było, ich ego będzie musiało ustąpić miejsca zespołowi — a to nie jest taka prosta sprawa, kiedy jesteś przyzwyczajony do bycia numerem jeden na świecie i dostajesz punkty wyłącznie za swoje nazwisko. ja tam nie mówię, że to się nie wydarzy — przeciwnie, ja bym pierwszy ustawił budzik na "Coco x Iga 2025" — ale pamiętajmy, że tenis to nie tylko emocje, to także logistyka, zdrowie, a nade wszystko — chęć drugiej strony. i ja w to wchodzę, ale z otwartymi oczami, bo czas pokaże, czy te dwie królowe znajdą wspólny język na tyle długo, żebyśmy mogli usiąść wygodnie w fotelu i powiedzieć: "no dobra, ta współpraca się udała". bo póki co, to jeszcze nie ten moment — i to też jest część tej całej magii, która sprawia, że kochamy ten sport.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 05.08.2026 06:08 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.