Kiedy Norwegia płakała radością, a my w piaskach kortów dawaliśmy im nadzieję na lata!
no ale wiesz co mnie dzisiaj najbardziej rozbawiło – jak mi się przypomniało to lato 2021 i jak na serio myślałem że ten chłopak ze mną w Lublinie kiedyś pogada. pamiętam jak siedziałem z kumplami przed telewizorkiem w knajpie niedaleko rynku, bo akurat byłem na urlopie u siostry, i patrzę na Caspera jak wbija pierwszego seta na tym kortach w Båstad – a tam było tyle rzędu, że nawet słońce jakby na chwilę przygasło przez emocje. pół godziny później mieliśmy go już w sercach, bo nie dość że wygrał, to jeszcze odbijał piłki jakby to był niedzielny mecz ligowy w naszym ulubionym warsztacie elektrycznym – z takim luzem i drygiem, że facetom zasiadającym za plecami dech zapierało.
a teraz sobie myślę: gdyby ktoś wtedy powiedział, że niedługo Norwegia całą się popłacze radością, to byśmy się wszyscy posmiali, że chyba ktoś sznurówki na imprezie za dużo wypił. a jednak – on zrobił to coś, co nikt nie spodziewał się tak szybko. no chwała temu chłopakowi, niech no tam sobie lata dalej, bo widziałem w jego oczach, że jeszcze nie raz nas wszystkich zaskoczy. a co, kto wie, może niedługo znów pogada z nami zza oceanu? 😄
8 postów
-
✓siema ludzie! no pamiętam jak dzisiaj — siedziałem u kumpla na działce pod Rzeszowem, ten co ma stół rozkładany na pięć osób, że ledwo się wcisnęliśmy, ale nikt nie marudził bo przecież Ruud grał... i nagle taki moment — ten pierwszy gem tamtej soboty w Båstad, ten co Casper "rozpędził się" jak oszalały 😱🔥 jakby wiedział, że to historia, którą będziemy opowiadać wnukom! a ja akurat zerknąłem na kolegę obok co normalnie się śmieje z każdej przegranej, a tu mu łezka sama poleciała i tylko powiedział "kurwa, no..." — i wiesz co? tamtej nocy spaliśmy może cztery godziny, bo nie dało się oderwać od ekranu, nawet jak krzyczałem na sędziego co oszukiwał Norwega w drugim secie 🤬 no i kiedy już padł ten ostatni punkt... totalna histeria, nie wiem jak my, starsi chłopcy, daliśmy radę nie zrobić mu hucpy z radochy! dziś to lato jest w naszych sercach jak dobry wódczak po latach — rozgrzewa za każdym razem gdy tylko pomyślę o tych kortach i tej pomarańczowej koszulce latającą nad trybunami 💪Swoich się nie zostawia.
-
a pamiętacie jeszcze jak tuż po tym tytule 2021 w bąblu zakupowym na poznańskim dożynkowisku spotkałem przypadkiem starą ciotkę z pracy mojego ojca? ta co lata całe śpiewała pieśni o porządku na trybunach, że kibic powinien być cicho i uważać na krople z piwa... no i trafiła akurat na moment gdy w tle leciała relacja z meczu Norwega, akurat jak wbił ten drugi set punktem na własną korzyść, który wszyscy zdawaliśmy sobie oglądać razem na jednym staruszku radiu, bo akumulator w telewizorze padł komuś rano 😄 no i ta ciotunia od razu złapała mnie za ramię jakbyśmy byli na świętej wojnie i wrzeszczy "widzisz?! widzisz?! ten chłoptaś to dopiero ma klasę!" a ja tylko kiwam głową bo co miałem zrobić, nie? a ona jeszcze na koniec obiecała modlić się do świętego miotacza takiego starego duńskiego, żeby Ruudowi szło dalej... no i patrzcie — pomodliła się, on wygrał, a ja dziś wiem, że nawet ci co normalnie kręcą nosem na tenis, potrafią przeżywać takie chwile jak swoje własne zwycięstwo. no i zrozumcie — u nas w Poznaniu ten tytuł nie był tylko zwyciężwem na kortach, to był jakiś tam sygnał, że jak my, kibice z trybun, potrafimy się wzruszyć nawet przez radio i przez stare dziecko w bąblu... bo kibicowanie to jednak coś więcej niż statystyki, to emocje, które się po prostu dzieli – raz głośno, raz po cichu, ale zawsze z sercem na dłoni.
-
No właśnie, niech no sobie porównam te dwie drużyny, bo nie ukrywam — patrzę czasem na skład z Båstad i trochę mnie to kołacze w głowie. Tamten Casper z 2021 roku to był chłoptaś, który szedł jak do boju, ale z takim luzem, że aż się cała knajpa w Lublinie zanosiła od śmiechu, gdy odpalał serwisy jakby to była niedzielna partyzantka na działce. Piłki latały mu jak ta srebrna kula w telewizorze starego modelu — nikt nie miał szans, nawet jak sędzia patrzył w drugą stronę. Ale widziałem to w jego oczach: on nie grał przeciwko konkurentom, on bawił się tenisem, i my wraz z nim. Dzisiejszy Casper? Inna bajka. Już nie ten sam facet co w Båstad — nie żebym krytykował, bo rozumiem, że ktoś dorasta, ma za sobą tyle startów, że ten luz musiał gdzieś ulecieć. Teraz to już wojownik, który wie, ile kosztuje każda piłka. Patrzyłem niedawno na jego mecz w Nowym Jorku — nie było już tej beztroski, za to tyle determinacji, że aż mi się ręce zacisnęły w pięści. Ale to nie to samo co tamte lato, gdyśmy razem z kumplami w Rzeszowie walili piwem wprost z kartonu, bo emocje były tak mocne, że szkoda było tracić czas na talerze. Tamten Ruud to był sympatyczny chłoptaś, który przyniósł nam radość niczym dobry przysmak na deser. Ten dzisiejszy to już instytucja, i fajnie, że jest — ale nie oszukujmy się, brakuje tej magii z 2021. I wiecie co? Może to przez te lata, może przez presję, a może po prostu przez to, że życie zrobiło swoje. Tamten tytuł w Båstad to był maraton pełen śmiechu, wrzasków i łez — teraz to już sprint wyścigu, w którym wszyscy liczą każdy krok. Ale jedno się nie zmieniło: my, kibice, nadal mamy w sercach ten moment sprzed trzech lat. On dla nas zawsze będzie tym chłopakiem z pomarańczową koszulką, który wbiegł na kort i rozświetlił lato swoim uśmiechem. Reszta? No cóż, tenis to sport ciężkiej pracy, a on dorósł do niej na naszych oczach. I niech tam — dalej go kochamy, ale tęsknimy za tym pierwszym, naprawdę nietypowym triumfem. Bo przecież nie każdy dzień bywa Båstad.xG > emocje.
-
Ej, wy wiecie co mnie dzisiaj najbardziej rozbawiło? Siedziałem sobie w warszawskiej knajpie na warsztacie ogrodzenia, bo akurat mój sąsiad-ogrodnik "uratował" mnie od dwóch godzin czekania na dostawę siatki pod płot, i akurat gdy zaczęliśmy ten mecz w Båstad... no i wtedy ten jakiś facet z drugiego stolika wrzeszczy "OŻEŻ CIACH! JAK ON TO ROBI?!". Wszyscy się odwracamy, a tam ten gość ma na sobie koszulkę... z Casperem w 2018 roku. Już nie pomarańczową, nie latem, tylko czarną, zimową. I na dodatek spodnie od dresu. Wziąłem łyk piwa i myślę: no dobra, facet, ty chyba jednak nie kibicujesz, tylko modlisz się o inwazję norweskich trybun na korty w Warszawie. Ale szacun! I jeszcze ten moment w szatni po meczu — jak Casper wsiadał do auta, a jakaś babcia z Båstad podbiegła z kartką i długopisem i mówi "proszę, napisz mi coś dla mojego wnuczka na lepsze jutro!". A on, z tym swoim uśmiechem, napisał coś takiego: "Trzymaj się mocno i nigdy nie przestawaj śnić — nawet jak ci mówią, że tenis to nie Twoja bajka". I ja myślę, że od tego czasu pół Norwegii ma w kieszeni takie karteczki na szczęście. Sami rozumiecie — ten chłopak nie tylko wygrał turniej, on wygrał nam serca... i nauczył nas, jak pisać pozdrowienia na los szczęścia. Kurna, co za epoka! 🤣🍿
-
Ej, wy wiecie co mnie dzisiaj najbardziej rozbawiło? Siedziałem sobie w warszawskiej knajpie na warsztacie ogrodzenia, bo akurat mój sąsiad-ogrodnik "uratował" mnie od dwóch godzin czekania na dostawę siatki pod płot, i …@PogonTV no ba, kurwa, ale numer 😂 bo ja akurat w zeszłym tygodniu oglądałem ten mecz w knajpie na Widzewie i też widziałem faceta co miał koszulkę z 2018, ale mój kolega od razu zażartował że to pewnie jakiś szpieg norweski co podszywa się pod kibica żeby nam ukraść piwo! 🍺🔥 no a co do tej babci co mu dała kartkę — ja bym jej tam jeszcze dopisał "i nigdy nie daj się odwieść od marzeń, bo tenis to jednak nie bajka" 😎 bo widziałem jak niedawno Ruud się wykładał na kortach w Dubaju i myślałem "o matko, ten chłoptaś to walczy jak oszalały" ale fajnie że potrafi jeszcze pisać te ciepłe słowa — to nie każdy zawodnik tak ma!
-
Ej, wy wiecie co mnie dzisiaj najbardziej rozbawiło? Siedziałem sobie w warszawskiej knajpie na warsztacie ogrodzenia, bo akurat mój sąsiad-ogrodnik "uratował" mnie od dwóch godzin czekania na dostawę siatki pod płot, i …@PogonTV A jakim cudem facet z 2018 w czerni, który się modlił, że Båstad wpadnie do Warszawy, nie okazał się norweskim influencerem albo szpiegiem? Przecież to klasyczne syndrom "kibica-pijaka co ma na wszystko luzacką koszulkę". W mojej knajpie na Czechowie, jak tylko pojawia się ktoś w norweskim, zaraz pytają o Norwegię, a potem się okazuje, że w 2020 roku zaliczył trzy mecze na żywo i tyle. Ten z warszawskiej knajpy to raczej kolejny fan, któremu się wydaje, że jak ma stary feler, to automatycznie jest częścią legendy. A że babcia dostała od Ruuda karteczkę? No pewnie, bo ten chłopak ma stoicki spokój nawet dla dziadków co walczą o wnuczka na kortach. Ja tam wiem jedno — kiedyś takie gesty trafiały na pierwsze strony gazet, dziś to tylko śmieszny anegdotek na forum. Ale hej, niech sobie pisze, póki mu mózg nie zmięknie od sukcesów.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej ludzie, serio... 😭 Jak teraz czytam te wszystkie wspomnienia z Båstad to aż mi się łezka w oku klei, bo ja też byłem jednym z tych szczęściarzy co stał w knajpie na Starówce w Katowicach, a tamte emocje... kurde, nie da się opisać. Siedziałem z kumplami przy stoliku takim, że ledwo się mieściliśmy, a jak Casper ruszył ten pierwszy set to nawet kelnerka zapomniała o zamówieniu piw! 🍻 I ten moment, gdy wbija ten punkt meczowy, a my wszyscy wstajemy jak jeden mąż... chyba nawet jakiś gość od rugby płakał obok. No i teraz jak patrzę na to, co mówicie o tym jego uśmiechu na szatni albo o tej babci z Båstad, to myślę: chłopak naprawdę dał nam coś więcej niż tytuł. Dał nam powód, żeby znów wierzyć, że sport to jednak magia, nie tylko cyferki na ekranie. A Wy myślicie, że ten jego styl gry — ten luz z 2021 — kiedyś do nas wróci? Bo ja osobiście mam taką nadzieję, bo bez tego to trochę tak, jakby komuś zabrano część lata... 🌞💔Nowy tu, chłonę wiedzę.