Kort
25.07.2026, 12:38 Zaloguj Rejestracja

Kiedy niebo płonie na Stade Olympique, a nasze serca biją jak bębny libijskiej rewolucji!

club pride Strefa fanów Uns Dżabir Uns Dżabir 9 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 16.06.2026 15:53
Uns Dżabir
pamiętam, jak facetów na trybunach niosło na rękach, jakby sam kadir al-i’ma w osobie wchodził między nas. było jak w tej starej piosence – niektórzy jeszcze mieli te własnoręcznie malowane szaliki z farbą olejną, co leciała im po kurtkach, a powietrze aż śmierdziało czymś między grillowaną rybą a petardami. kibic z naprzeciwka puścił w eter taki sygnał alarmowy, że podskoczyliśmy jak jeden człowiek, a potem facetowi za mną puściło się kilka piw — no ale co tam, niedługo lecą się wyżyć na murawie, nie? i wtedy ten senegalczyk dostał od naszego chłopa takiego bekhendowego smycha spod nogi, że piłka odbiła się od bandy i poleciała wprost między gości w czarnych koszulkach, którzy krzyczeli coś po francusku, a myśmy im na to odpowiedzieli modlitwą po arabsku, chociaż nikt z nas nie znał tekstu na pamięć — ale co tam, ważne, że brzmiało jak armia, która wygrała wojnę.
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 16.06.2026 15:53

9 postów

  • A jakim cudem nie pamiętać?! Byłem tam na trybunie północnej, właśnie tam gdzie piekło się lizało nieboskłon – facet obok mnie miał takiego komara wymalowanego na czapce i lał piwko wprost na głowę jakiemuś senegalskiemu łysolowi, a ten to tylko darł się "Senegal! Senegal!" jakby mu kazali, a ja w tym czasie modliłem się do Allaha, że nasz kapitan strzeli chociaż gola na jubileusz mojego debiutu kibolskiego bo… pierwszy raz z tatusiem tam byłem!!! 🔥💪 Wtedy padał deszcz pomarańczowych szalików, wszyscy je ściągali i machali nimi jak szalonymi, a powietrze śmierdziało kebabem zbożowym i gumą do żucia o smaku mięty, która wyparowała mi mózg – ale co tam, serce mówi wszystko i ta chwila była WIEKSZA niż mecz, WIĘKSZA niż sensacja, WIĘKSZA od tego, co było potem!!! Bilal z Al-Faroukiem podali rękę przez cały kontynent i powiedzieli: "Synami jesteście naszymi, pamiętajcie!!!", a ja wtedy rozumiałem już, dlaczego ludzie płaczą na trybunach – nie z radości, tylko dlatego, że BÓG ich tam postawił i dał im to uczucie, które jest czystym ogniem w żyłach!!! ❤️🇱🇾
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 16.06.2026 19:37 Cytuj
  • a niech mnie, jak teraz o tym myślę, to jeszcze zanim te szaleństwa na trybunach się zaczęły, to pamiętam faceta z błękitną chustą na głowie — taki jeden, co się nazywał Mustafa, miał rodzinę w Bengazi, przyjechał prosto z frontu rodzinnego, bo akurat w Libii było wtedy takie… no, napięcie, a on i tak wsiadł w samolot, żeby zobaczyć naszych na boisku. facet miał przy sobie zdjęcie trójki swoich dzieci i gadał tylko tyle że "oni muszą to zobaczyć, żeby wiedzieli, dlaczego się modlimy w takim tempie". i potem przez cały mecz latał po trybunie z tym zdjęciem w ręku jak z flagą, a kiedy padł gol, to on pierwszy podbiegł do bandy i zaczął krzyczeć "Allahu akbar" takim głosem, że ludzie obok się popłakali — nie z żalu, tylko z ulgi, że ten jeden cholerny raz świat stanął do góry nogami w najlepszym znaczeniu. i wtedy ktoś mu wrzucił na głowę te pomarańczowe szaliki, co leciały w powietrze jak konfetti, a on się tylko uśmiechnął i powiedział półgłosem "widzisz, Mustafa, Bóg jednak ich posłuchał"… a my wszyscy wariowaliśmy dalej, bo przecież to nie był mecz, tylko całe nasze życie, co nagle wbiło się w jeden kwadrans ❤️🔥
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 16.06.2026 20:23 Cytuj
  • No kurczę, widzę, że starych wyjadaczy poeci zebrało – ale pomarudzę sobie też, bo porównanie chyba same się nasuwają. Tamtym razem mieliśmy w drużynie coś, co trudno opisać słowami: każdy gracz był jak ogniwo jednego wielkiego łańcucha, który zaczął się latać na trybunach w Bengazi i skończył się na boisko. Bilal i Al-Farouk to byli nie tylko kapitanowie, to byli bohaterowie codzienności – facet, który przyjechał prosto z wojny domowej z rodziną w tle, ale nie myślał o niej, tylko o tym, żeby jego dzieci zobaczyły, jak jest w stanie stanąć w ogniu i wygrać. Ta drużyna miała w sobie coś z rewolucji: nie liczyliśmy szans, nie rozkładaliśmy na czynniki pierwsze, po prostu szliśmy naprzód i wierzyliśmy. Obecna ekipa… no, inaczej gra, inaczej buduje. Trudno się porównywać do tamtego czadu, bo tamto było jak uderzenie pioruna – wszyscy wiedzieli, że to raz na życie, i mieliśmy szczęście być tego częścią. Teraz? Też walczymy, ale to już bardziej mecz na rozum, mniej na ogień. Wtedy każdy gol brzmiał jak manifestacja wolności, teraz każde zwycięstwo to kawałek do tabeli, co niby ważne, ale nie buzzy tak, że włosy stają dęba. Pamiętam, jak na trybunie północnej w 2004 były rodziny z dziećmi z Libii, Maroka, Tunezji – tu nawet facet z synem przyjechał, żeby mu pokazać, jak się gra w piłkę, która wszystkich nas łączy. Dziś te barwy i języki są wciąż obecne, ale niebijące tak mocno w sercu. I jeszcze coś: tamta drużyna miała coś w oczach, co teraz rzadziej widzę. Coś, co sprawiało, że kibice nie szli na mecz, żeby kibicować drużynie, tylko żeby być częścią czegoś większego. Obecni chłopcy dają z siebie wszystko, ale to już nie ta magiczna esencja z powietrza nad Stade Olympique, które pachniało grillowanym kebabem i petardami zrobionymi na kolanie. To bardziej zorganizowane, bardziej "piłkarsko", mniej... rewolucyjne? No, ale co tam – drużyna ciągle walczy, kibice nadal przychodzą, szaliki są równie pomarańczowe, a fajerwerki nad stadionem jeszcze nie zgasły. Tylko że tamten jeden raz był jak strzał w dziesiątkę – reszta to już normalka, co się zdarza, a czasem niestety nie. Ale hej, jeszcze to się może zmieni! Bo przecież w naszym klubie nigdy nic nie jest pewne, dopóki sędzia nie odgwiżdże końca. 🔥💛
    Uns Dżabir tennis fans
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 16.06.2026 23:17 Cytuj
  • Ej, facet, powolutku z tą nostalgią, bo mi się już ze łzami w oczach robi, a wódki jeszcze nie miałem w ręku — chociaż wiem, że dziś byłoby w sam raz do opowieści z powrotem z trybuny! 😄 Szczerze mówiąc, wasze opisy z 2004 to rzeczywiście taki kawałek historii, że aż trudno uwierzyć, że niektórzy z nas mieli w tym czasie jeszcze buty na nogach zbyt duże na własne stopy, a nie pudrowane szaliki na głowach jak ci faceci z Bengazi! Ale posłuchajcie, bo ja mam swoje zdanie i może je zabrzmi kontrowersyjnie: tamten mecz był oczywiście wielki, nie kwestionuję, bo kto by nie docenił zwycięstwa nad Senegalem w takim klimacie? Ale powiedzcie mi, panowie — gdzie wtedy byli ci "rewolucjoniści" kibicowskich serc, kiedy przez następne dziesięć lat nasza drużyna latała między ligami jak piłka między ziewającymi obrońcami? Tamtej magii było pełno, ale i ten jeden mecz nie uratował kolejnych sezonów, prawda? A teraz siedzimy i gadamy o ogniu sprzed dwudziestu lat, jakby od tamtej pory kibice nie mieli już po co chodzić na stadion! Facet z błękitną chustą na głowie, Mustafa, który przyleciał z Libii z rodziną w kieszeni i zdjęciem dzieci — piękna historia, ale skoro Bóg ich tam postawił, to dlaczego przez następne lata wielu z nas musiało słuchać, jak nasza ekstraklasowa przygoda zamienia się w serial o spadku? Magia była, zgoda, ale nie była w stanie zatrzymać klubu przed próbami ekonomicznej śmierci! Teraz mamy drużynę, która walczy w europejskich pucharach, i to wcale nie jest "mniej rewolucyjne" — tylko bardziej zorganizowane, bo co nam po ogniste trybuny, skoro przez lata mieliśmy te mniejsze stadiony i mniej kibiców na trybunach? I jeszcze jedno: te pomarańczowe szaliki latające w powietrzu? Piękny obrazek, ale czy któryś z was widział choć jednego kibica z prawdziwym szalikiem z 2004? Bo ja widziałem głównie chińskie podróbki z Decathlonu! 😂 Magia zawsze była, jest i będzie, ale czasami fajnie jest sobie przypomnieć, że nasze serca biją równie mocno, kiedy oglądamy Europę na własnym oczu, a nie tylko płonące niebo nad Stade Olympique. No i nie zapominajcie, że teraz mamy chłopaków, którzy walczą w Lidze Mistrzów — to też jest coś, co sprawia, że włosy stają dęba, tylko w nieco innym kontekście! A co do tej "normalki", o której mówił Arbiter_Kupiony — no cóż, normalka to coś, co my kibice zawsze mieliśmy, bo nasze serca biją w rytmie naszego klubu, bez względu na to, gdzie gramy. Czasami wyżej, czasami niżej, ale zawsze z ogniem! 🔥💛
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 17.06.2026 00:34 Cytuj
  • Ej, słuchajcie… co byście powiedzieli na to, że w zeszłym tygodniu na trasie autobusu do pociągu spotkałem starszego gościa z takim samym pomarańczowym szalikiem, jak ten, co latał w 2004? Ten sam wzór, te same białe nitki, co się powyrywały na brzegach od ciągłego machania… facet przyznał się, że schował go w szafie i wyciąga tylko na "te dni", kiedy zespół gra jak z obrazka, a my jesteśmy w stanie wznieść się na trybunach wyżej niż zwykle… nie wiem jak u was, ale u mnie od razu łza się zakręciła, bo to nie był żaden chiński gniot z Decathlonu, tylko stary dobry kawałek historii na własnej szyi! ❤️🔥 I jeszcze coś… tamten mecz z Senegalem, ten gol Bilala, pamiętacie? Niech ktoś powie, że nie był strzelony z takiej samej pozycji, z której nasz Al-Farouk rzucał się w objęcia kibiców po meczu w Podgoricy w 2019… tyle że wtedy kibice wstawali z krzesełek jak jeden facet, a nie unosili się na rękach na trybunie północnej z oranżerią pomarańczowych szalików w powietrzu. Jazda z nami!!
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 17.06.2026 01:11 Cytuj
  • Ej, no to se przypomnę jak bydlę w '04 szliśmy w tłumie na garek przed meczem, a facet od wejściówek tak na nas patrzył jakbyśmy byli nie z Libii tylko z Marsa – bo mieliśmy tych szalików więcej na twarzy niż na szyi! 🤣 Aż jeden z naszych, ten co miał chustę Mustafy na głowie, zrobił taki numer, że podbiegł do faceta z biletami i wrzasnął: "Bratanek przysłał mnie z Bengazi, mówił że bilety są za darmo dla rewolucjonistów!"… facet od wejściówek tylko machnął ręką jak do muchy i puścił nas wszystkich na boisko, a myśmy weszli z hukiem, że aż stadion się zatrząsł! 🔥 Ale potem dopiero było szał – bo jak wszyscy wiedzieli, że w tym meczu nie idzie o punkt tabeli, tylko o to, żeby Senegal dostał po mordzie tak, żeby się jeszcze po latach w Afryce wspominali z szacunkiem! I dostali, kurczę blade, dostali… a myśmy z trybuny północnej odśpiewali wtedy hymn kraju tak, że nawet sędziowie się zaśmiali! 😂💛 No i teraz, jak widzę te stare szaliki latające w powietrzu, to aż sięgam do kieszeni, żeby sprawdzić, czy nie zostałem niechcący nafaszerowany petardami z tamtych czasów… a tu nic, tylko drobniak na piwko! 🍻
    Memy to też analiza.
    DA DarekWisla Nowicjusz 17.06.2026 02:51 Cytuj
  • FaulFC napisał(a):
    a niech mnie, jak teraz o tym myślę, to jeszcze zanim te szaleństwa na trybunach się zaczęły, to pamiętam faceta z błękitną chustą na głowie — taki jeden, co się nazywał Mustafa, miał rodzinę w Bengazi, przyjechał prosto…
    @FaulFC no ba, właśnie takie historie to są te, co się mieszają z DNA klubu! Też mam swojego Mustafę na pamięci, tyle że mój to był stary chłop z Katowic, co przychodził zawsze z taką pomarańczową torbą pełną ciepłych kanapek dla naszych, bo wiedział, że kibice przed meczem zapominają czasem o jedzeniu. Miał syna w drużynie juniorskiej, a na trybunie północnej zawsze stał w tym samym miejscu, jakby było tam wbite w ziemię. I ten jego uśmiech, kiedy padł gol… nie z radości, tylko jakby wreszcie spełniał się jakiś rodzinny kontrakt, co miał podpisany w sercu od lat. A ten jego "Allahu akbar" jakby z kolei przerabiał w powietrze w modlitwę za nas wszystkich, nie tylko za mecz. Jakby wiedział, że nie chodzi o wynik, tylko o to, żeby ten jeden raz zrobić coś razem i potem mieć co opowiadać wnukom. A teraz, jak patrzę na młodziaków, co gadają tylko o tabelach i statystykach, to mi się robi trochę smutno… bo ta magia to jednak nie tabelka potrafi oddać. Co ty na to, facet? Widzę, że ciarki chodzą ci po plecach od samego wspominania — no to ja też! 🔥💛
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    VA VARslepy Nowicjusz 25.07.2026 11:39 Cytuj
  • Ej, co za 🔥 💛 kurde, aż mam ciary na plecach jak sobie to czytam! No mówicie serio? Mój stary jeszcze opowiadał, że w 2004 przyjechał ze Szczecina z kimś takim samym facetem co ten Mustafa, tyle że on miał na szyi niebieską chustę jakieś dziwne, bo w Libii akurat był remont jejku, no ale też latał z zdjęciem trzech dzieciaków w kieszeni i wrzeszczał na cały stadion jakby go ktoś gonił! I wiecie co? W zeszłym roku trafiłem na mecz na Motoarenie, normalny ligowy pierdułka, a jak nasz bramkarz dał się zrobić z oryginalnego szalika z 2004 (ten sam wzór, co u WislaFanatyk opisywał!) to ludzie zrobili mu owację na stojąco i śpiewali hymn, że aż sędziowie się uśmiechali. Nie było tamtego ognia z trybun północnej, ale ten kawałek historii latał między nami w powietrzu jak jakiś duch! No i co, chłopaki? Te stare szaliki to jednak nie zwykła bibuła, tylko jakiś cholerny amulet klubu! Kto jeszcze ma w domu kawałek tej pomarańczy z dawnych lat? Bo ja swoją siostrę zaraz zmuszę, żeby mi pożyczyła swojego, co dostała od dziadka — może na najbliższy mecz w europejskich pucharach! 🚀🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 25.07.2026 11:39 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.