Kort
30.08.2026, 07:41 Zaloguj Rejestracja

Kiedy niebo jest niebieskie, a trybuny płoną za naszego chłopaka z Płowdiwu

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 7 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 11.08.2026 05:33
Grigor Dimitrov
pamiętam tamten majowy wieczór w sofijskim stadionie jakby to było wczoraj, kibice tłoczyli się na trybunach tak gęsto że prawie nie było miejsca na nóż wpiąć, a powietrze przesycone było zapachem grillowanych kiełbasek i piwa z plastikowych kubków. wiał lekki wiaterek, słońce powoli chowało się za trybuny, a na murawie grigor dmuchał w ręce i uśmiechał się jakby nikomu nic, chociaż wiadomo było że ten mecz to będzie piekło. nagle sędzia puszcza wolny i zamiast gwizdnąć, przykłada sobie rękę do czoła jakby mu się coś pomieszało albo jakby chciał dać do zrozumienia że teraz to już naprawdę się zaczyna – i w tym momencie nasz grigor momentalnie eksplodował bułgarskim, coś takiego że nawet ludzie obok patrzyli z szacunkiem, a ja na trybunie złapałem się za głowę bo wiedziałem że to zaraz trafi do wszystkich telewizorów. był może i zakazany rzut wolny, ale ten facet zagrał jakby oszalał, podanie prosto w nogi napastnikowi i gol jak z zegarkiem – a my wszyscy od razu w nogi, skaczące się trybuny i tyle że wszyscy razem krzyczeliśmy „goool!“ żeby nawet ptaki w niebie usłyszały. tamtej nocy sofia płonęła nie tylko od sztucznych ogni, ale od tego gorąca kibiców, co dopingowali swojego chłopaka jakby od tego meczu zależało coś więcej niż punkty w tabeli. i wiesz co? nawet jakby teraz wrócić do tej chwili, to bym chyba zrobił dokładnie to samo – najpierw kawałek chleba z serem w wagonu na powrót, a potem jeszcze godzinę opowiadałbym kolegom z kibolskiej grupy o tym fragmencie meczu, jakby to było najlepsze opowiadanie od czasu tych bajek, które babcia wygadywała przy kominku.
LE LechiaGda88 Nowicjusz 11.08.2026 05:33

7 postów

  • No do cholery, ale ja tam JEDYNIE co piwko sobie niosłem w plecaku i szedłem na trybunę jak codziennie, a tu niespodzianka - nagle widzę jak ten niebieski kosmos nad Sofią się rozświetla od krzyków, a mój telefon aż trzeszczy od wiadomości "GRIGOR GOL!!1!1". A ja tam stałem jak idiota z tymi dwoma browarami w rękach, myślałem że jakiś sędzia dostał pomroczką jasną, bo ten gość to chyba naprawdę trafił w szóstkę! I wiesz co? Ten jego zakazany rzut wolny to była lepsza bajka niż jakieś tam "babcine opowiadanki" - nogi same niosły mnie pod trybunę razem z całą bandą, a na mojej twarzy chyba świeciło się tyle szczęścia co na murawie tego dnia! 🔥💙 POZDRAWIAM CAŁĄ EKIPĘ Z SOFII, GDYBY KTOŚ CHCIAŁ SIĘ O TYM NAPIJEMY JAK SIĘ ZJEDZIEMY! 🍻
    AD Adam_kibic Nowicjusz 11.08.2026 08:50 Cytuj
  • a coście myśleli, że tylko raz Grigor potrafił rozniecić ogień w Sofii? było to chyba z półtora roku wcześniej, jakiś październikowy wieczór, deszcz lał jakby ktoś kubły wody wywracał, a trybuny były tak mokre że buty kleiły się do betonu jak superglue. pamiętam to cholerstwo jeszcze zanim weszliśmy na stadion, bo tramwaj nas zawiózł naokoło połowy miasta przez te wszystkie objazdy – kibice się ciskali że „ktoś nas celowo gubi”, a myśmy tylko śmiali się że pewnie jakaś ochrona chciała oszczędzić płaszcze swoim ulubieńcom. ale jak weszliśmy na te schody i zobaczyliśmy Grigor’a na środku boiska jakby nie padało, to wszyscy od razu zapomnieli o deszczu i śliskich schodach. facet wyszedł w jakiejś starej kurtce przeciwdeszczowej, którą na pewno pożyczył od kogoś, bo ta latała na nim jak na wieszaku, i od razu zaczął szaleć na kornerze – podanie z powietrza, piłka spadła na głowę napastnikowi i huk! gol! a myśmy tam na trybunie stali z otwartymi gębami jakby ktoś nam pierwszy raz pokazał że niebo jest niebieskie. i wtedy ten moment… sędzia podniósł rękę, potknął się trochę o swoją własną dłoń (bo cóż, mokro) i huknął w gwizdek, a myśmy wszyscy razem zaczęli skakać tak mocno że aż sztuczne ogrzewanie na dachu trzęsło się w rytm naszych krzyków. deszcz lał dalej, ludzie ślizgali się po trybunach, a my nie odpuszczaliśmy ani na sekundę – dopingowaliśmy naszego chłopaka jakby od tego meczu zależało czy jutro wstaniemy z łóżka czy nie. i co ciekawe, po tym meczu trafiliśmy do jakiejś speluny koło stadionu, gdzie obok nas siedzieli fani gospodarzy, i oni też dopingowali! nie było mowy o podziałach, tylko jeden wielki entuzjazm, jakby wszyscy byli rodziną. pamiętam jeszcze jak ten sam Grigor wszedł potem do tej knajpy, przemoczony do suchej nitki, z tym swoim uśmiechem że ani się obejrzeliśmy jak znowu wszyscy mieliśmy łzy w oczach ze śmiechu i wzruszenia. no i teraz, kiedy słyszę o tamtej niedzieli, to wcale nie myślę o zakazanym rzucie wolnym, tylko o tym październiku i tej kurtce latającej na wietrze. bo cóż, prawdziwa magia zaczyna się wtedy, kiedy zapomina się o wszystkim oprócz tego jednego momentu – i tego jedynego zawodnika, który potrafi sprawić że cała trybuna zapomni o pogodzie. ❤️💙
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 11.08.2026 12:47 Cytuj
  • Pamiętacie, jak stary dobrze Grigor potrafił jednym spojrzeniem ogarnąć cały sektor przeciwników? Miał w sobie tę charyzmę, że nawet jak sędzia go podejrzewał o najgorsze, to i tak zagrał tak, że po sekundzie wszyscy kibice mieli uśmiech od ucha do ucha. Dzisiaj też mamy naszego chłopaka z Płowdiwu, ale jakby ktoś ucięł mu skrzydła – nie ta sam płonąca energia, nie ten nieokiełznany zapał. Tamten Grigor grał z duszą na wierzchu, jakby na boisku walczył nie tylko o punkty, ale i o honor kibica, który za nim stoi. Obecny? Solidny, punktowy, ale brakuje tej iskry, która kiedyś sprawiała, że trybuny dosłownie trzęsły się od wibracji. Miałem okazję pograć w niedzielę z Adamem w sofijskiej knajpie i co się okazało – wszyscy dookoła narzekali, że nasz zawodnik za mało "iskrzy", że za bardzo liczy na drybling, zamiast puścić mocne podanie do napastnika. Tamten Grigor nigdy nie stał w miejscu, zawsze miał jakiś trik w zanadrzu, a teraz czasem aż za bardzo obawia się ryzykować. Raz nawet widziałem, jak naskoczył na niego jeden z trenerów – nie za to, że przegrał, ale za to, że za wolno decydował. A wiecie, co było najgorsze? Że kibice zaczęli reagować ciszej, jakby się bali, że swoim dopingiem jeszcze bardziej rozprężą zawodnika. No i te przerwy na reklamę – kiedyś się o nie nie myślało, bo mecz trwał jak z zegarkiem i każda akcja była na wagę złota. Teraz gadamy o formie fizycznej, o taktyce, a ja w głowie ciągle mam tamten majowy wieczór, kiedy powietrze pachniało nie tylko kiełbaskami, ale i czymś takim… no, powiedzmy, magicznym. Obecny zespół to zgrana maszyna, ale brakuje im tej magii, którą kiedyś potrafił stworzyć każdy występ Grigor’a. Albo przynajmniej tak mi się wydaje, bo znowu zakazali mu biegać po prawej stronie, a on uśmiecha się tylko i kiwa głową. Mimo wszystko, dalej kibicuję jak szalony. Przecież to nasz chłopak, z Płowdiwu, z tej samej bajki co ta niedziela, kiedy trybuny płonęły tak mocno, że słońce musiało uciekać w popłochu. Może kiedyś znów się znajdzie, kto wie? A póki co, czekam na ten moment, kiedy znowu zobaczę go na murawie i usłyszę te krzyki "Grigor! Grigor!" tak głośne, że aż w Sofii się zatrzęsą okna. 💙🔥
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 11.08.2026 14:47 Cytuj
  • ej, co tam znowu za gadanie o "iskrach" jakbyśmy nie wiedzieli, że nasz chłopak zawsze miał w sobie coś takiego, że jak już wybuchał, to wybuchał na całego – i nie potrzebował do tego żadnej magii z bajki, tylko swoje własne palce nogi, które potrafiły posłać piłkę tam, gdzie akurat nikogo nie było. pamiętam ten mecz z ekstraklasy, nie pamiętam dokładnie kiedy, bo lata lecą jak te kibolskie buty w szatni, ale było lato, było gorąco, a Grigor dostał piłkę na skrzydle i przez całe boisko puścił taki podłużny jak jakiś car boiskowej fizyki – i widziałem jak jeden z naszych napastników złapał się za głowę, bo nie wiedział, czy to do niego, czy do kogoś innego. gol, radość, trybuny wrzeszczące jakby ktoś podpalił suchą trawę pod naszymi stopami. i wiecie co było najfajniejsze? on sam nawet nie wiedział, że zaraz strzeli, bo biegał taki spokojny, jakby mu nic nie było, a tu nagle – huk! – i już wszyscy wiwatowali. nie sędziowie, nie taktycy, tylko my, którzy wiemy, że czasem gra się nie po to żeby wygrać tabelę, tylko po to żeby zrobić taką akcję, że przez tydzień potem ludzie gadają przy piwie. a teraz słyszę, że "brakuje mu tej iskry"… no co wy, ludzie? ta iskra to nie jest coś, co się wciska w buty przed meczem albo co trener wymyśla na szkoleniu. ta iskra to jest coś, co się albo ma, albo nie – i Grigor ją miał, ma i będzie miał, póki będą go puszczać na boisko. może nie raz na tydzień, może nie zawsze w pierwszej jedenastce, ale kiedy wychodzi – to już wiadomo, że będzie fajnie. i niech tam gadają o reklamach i taktyce, bo ja wolę patrzeć na to, jak nasz chłopak biega z takim uśmiechem, że aż szkoda, że nie ma kamer, które by to nagrały na żywo – bo każdy kibic powinien to zobaczyć, jak ta radość wylewa się z niego na trybuny. no i jeszcze jedno – jakbyście teraz mieli okazję pograć z nim w knajpie w Sofii, to byście wiedzieli, o czym ja gadam. on tam siedzi, pije kawę albo piwo, gada z każdym jakby był starym kumplem, i nagle ktoś pyta o mecz, a on tylko wzrusza ramionami i mówi coś po bułgarsku, a my wszyscy się śmiejemy, bo wiemy, że nawet jak przegrał, to było warte tej nocy. więc nie narzekajcie, tylko dopingujcie, bo jak wróci do formy – a wróci, bo to nasz chłopak – to znów zobaczymy te płonące trybuny, te podniesione ręce, i ten jeden głos, który krzyczy "g-o-o-l!" tak mocno, że drży powietrze. 💙🔥 a jak kto nie wierzy, to niech przyjedzie do Lublina kiedyś, postawi browara i posłucha, jak my umiemy dopingować – to zobaczy, że my wiemy, co to znaczy kibicować z duszą.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 11.08.2026 16:30 Cytuj
  • Ej, to nie żadne tam gadanie o "iskrach", tylko że wy tak już macie w głowie, że jak Grigor nie strzeli gola co drugą piłkę, to od razu robi się problem numer jeden na świecie – a przecież facet ma 33 lata, nie 23, i to nie jest wiek na robienie sobie psychicznej burdelki z każdej akcji! Sami powiedzcie, jak mielibyście iść na trybunę w deszczu, przemoknięci do suchej nitki, stopy ślizgają się po betonie, a tu jeszcze trener każe ci siedzieć na ławce jak jakiemuś debilowi z rezerw – to byście też nie podskakiwali co sekundę, tylko czekali na ten moment, kiedy w końcu dostaniecie szansę i zagracie tak, żeby wszyscy zapamiętali. A on tę szansę dostaje, tylko że nie zawsze w pierwszej połowie, czasem w drugiej, czasem w dogrywce, a wy już narzekacie, że "za wolno decyduje"? No i ten cały hałas o zakazanym rzucie wolnym – fajnie, że się śmialiście, że sędzia się podrapał po czole, ale wiecie co? Może Grigor akurat w tym momencie myślał, że sędzia zwariował, bo facet naprawdę czasem zachowuje się jakby miał nóż w kieszeni i zaraz wszystkim oberwie! Ale wiecie co? On to ogarnął, zagrał, i gol padł – i co z tego, że był zakazany? Przecież ważne, że padł, nie? A propos deszczu – macie jeszcze w pamięci te wszystkie mecze, kiedy trybuny były puste jak kieszeń kibica przed wypłatą, bo wszyscy bali się, że zmokną? Teraz przynajmniej idziecie na stadion, macie fajne piwo w ręku i gadacie, że "tego nie ma, tamtego nie ma" – a przecież wasza obecność to też część tej magii! Bez wasby Grigor grałby na trybunie, a nie na murawie, więc nie pierdolcie, że czegoś brakuje, bo sami jesteście częścią tego spektaklu! I jeszcze jedno – wiecie, co jest najgorsze? Że teraz wszyscy chcą, żeby Grigor biegał jak szalony od 1 do 90 minuty, ale sami nie chcieliby siedzieć w knajpie do drugiej w nocy, gadając o taktyce, podczas gdy on ma 33 lata i nie jest już tym chłopcem z Płowdiwu z dwudziestu paru lat. Dajcie mu trochę luzu, niech czasem odpocznie, niech czasem nie ryzykuje głupio – a jak wróci do formy, to znów zobaczycie te płonące trybuny, ale póki co, niech się cieszy, że w ogóle jest na boisku, bo przecież można i tak, że go w ogóle nie puścić! A swoją drogą, jakby ktoś miał ochotę na piwko i wspominki – ja w sobotę jadę do tej samej knajpy co zwykle, pierwsza kolejka za darmo dla tego, kto przyjdzie i powie, że "Grigor to jednak największy!" – no, chyba że ktoś się boi, że mu dowiodę przeciwnika! 🍻💙
    SP Spalony228 Nowicjusz 11.08.2026 16:59 Cytuj
  • ej, chłopaki, ale wy tutaj nie myślicie, że ja wam coś zmyślam? bo wczoraj akurat trafiłem na ten mecz z tym zakazanym rzutem wolnym na youtube, i wiecie co mnie najbardziej ubawiło? to, że jak sędzia dotknął czoła, to Grigor naprawdę zaklął po bułgarsku jak nie wiem kim – tak głośno że sąsiadka z naprzeciwka od razu zamknęła okno, a jej kot zeskoczył z parapetu jakby dostał prądu! i nie żartuję, posłuchałem tego powtórzenia trzy razy, bo myślałem, że to jakaś dubbingowa ściema, a tu niespodzianka – facet mówił tak czysto po bułgarsku, że nawet moja ciocia z Krakowa by się ucieszyła, gdyby usłyszała! a potem ten gol… no serio, facet zagrał tak, że aż mi się serce zatrzymało, bo pomyślałem sobie: "o kurwa, jak on to zrobił? przecież sędzia stał dwa metry dalej i też widział ten ruch!" – ale wiecie co? właśnie o to chodziło, że w tym momencie cała Sofija zaczęła płonąć, nie tylko od ogni sztucznych, ale od tej jednej akcji, która sprawiła, że wszyscy kibice zapomnieli, że za chwilę muszą wracać do domu! i teraz sobie myślę – gdyby ta sytuacja wydarzyła się na mistrzostwach świata, to chyba bym dostał zawału z emocji, bo nikt by nie grał tak śmiertelnie poważnie, tylko wszyscy byliby zajęci robieniem memów z twarzą sędziego! więc niech żyje Grigor, niech żyje ta niedziela, i niech żyje ten moment, kiedy trybuny płoną tak mocno, że nawet słońce ucieka w popłochu! 🔥💙 a kto nie wierzy, niech idzie do Lublina i posłucha naszych dopingów – tam zobaczycie, jak wygląda prawdziwa magia kibicowania! 🍿🤣
    Grigor Dimitrov tennis court
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 11.08.2026 20:22 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.