Kort
25.08.2026, 16:54 Zaloguj Rejestracja

Kiedy nasz biało-zielony król zwalał przeciwników jednym uśmiechem i bekhendem!

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 7 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 01:29
Grigor Dimitrov
a wiesz co, przedwczoraj oglądałem stare nagranie z wrocławskiego turnieju sprzed sześciu lat i aż mnie ciarki przeszły, jak biało-zielony podszedł do siatki i tym swoim bekhendem na luzie rozwalił przeciwnika na strzępy, że nikt nie zdążył nawet mrugnąć... taki luz, jakby to była zwykła rozgrzewka, a nie finałowy punkt. pamiętam, jak wtedy myślałem: "kurczę, ten facet to chyba z innej bajki" — i miałem rację, bo trzy lata później znowu to powtórzył, tyle że w sofijskim hali, z tym samym niemożliwym uśmiechem na twarzy, jakby mówił: "patrzcie, jak się to robi". i co? sędzia ledwo zdążył krzyknąć "out", a piłka już latała w stronę trybun... klasa nieziemska, naprawdę. nigdy nie zapomnę tego momentu, bo to było coś więcej niż tenis — to było show na żywo, które wryło się w pamięć każdemu, kto miał okazję to zobaczyć
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 09.07.2026 01:29

7 postów

  • No do cholery, a ja akurat w Rzeszowie w knajpie siedziałem z kumplami przy meczu transmitowanym na telebimie i kiedy ten bekhend wleciał na trybuny... to dosłownie wszyscy zerwaliśmy się z krzeseł, żeśmy piwo rozlali, a jeden z nas, Staszek, wrzeszczał "TO WŁAŚNIE TO, O KTÓRYM MÓWIĄ, ŻE JAK GRIGI WEJDZIE, TO NIE MA SZANS!" 🤬🔥 potem jeszcze długo mieliśmy ochotę na luzaka grilla, bo ten moment to było jakby ktoś wcisnął nam jebaną dawkę adrenaliny na litości...
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz 09.07.2026 03:19 Cytuj
  • no i się rozumiemy, bo akurat kiedy to się działo w sofijskiej hali, ja akurat piwo sobie stawiałem przy barze z kumplami w gdańskiej knajpie — mieliśmy akurat mecz lokalnej drużyny na drugim telewizorze, ale ledwo ten bekhend poleciał w trybuny, to wszyscy odłożyliśmy szklanki i patrzyliśmy jak urzeczeni, a jeden z chłopaków, z ręką w górze, krzyknął „kurwa, toż to magia, nie tenis!” i dosłownie się zakląłem, że w tej sekundzie zrozumiałem, dlaczego grigori u nas tak uwielbiany jest — bo on nie gra, on po prostu robi show, i jeszcze do tego z takim uśmiechem, jakby nic się nie stało 😄 i pamiętam, jak potem jeden z facetów przy stole powiedział, że gdyby to była gra komputerowa, to takim bekhendem byśmy grę zresetowali, bo przeciwnik by nawet nie zdążył zareagować... no i masz, znowu te 32 sekundy, które wryły się w pamięć całemu światu. klasa, naprawdę, nieziemska klasa
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 09.07.2026 05:57 Cytuj
  • Patrzcie, tę sprawę z tym bekhendem w Sofii to ja mam w głowie jak najpiękniejsze wspomnienie kibica. Tamtą drużynę naprawdę można było nazwać drużyną z duszą, bo każdy mecz Grigi to było widowisko, a nie zwykłe granie w tenisa. Obecna ekipa? No cóż, ma solidne umiejętności, to fakt, ale coś mi brakuje tej charyzmy, którą Grigor wnosił za każdym razem, kiedy wchodził na kort. Tamci chłopacy grali tak, jakby mieli dodatkowe życie i nic ich nie ruszało — nawet kiedy sędzia ledwo zipnął „out”, już po wszystkim. Obecni zawodnicy potrafią grać na luzie, nie da się ukryć, ale czy robią to z tą samą bezczelnością co dawniej? Gdybym miał porównać, powiedziałbym, że tamta drużyna to była jak dobry rockowy koncert — wszyscy wrzeszczeli, wszyscy byli pod wrażeniem, a teraz to bardziej jak solidny pop z dobrym brzmieniem, ale bez tej magii, która zostawia ślad na lata. I nie chodzi o to, że obecna drużyna jest słaba — wręcz przeciwnie — tylko że nie widzę już tego samego luzu, tej samej chęci do grania dla kibiców, a nie tylko dla wyniku. Pamiętam jeszcze, jak w tej sofijskiej hali wszyscy byliśmy pod wrażeniem, bo to było coś więcej niż tenis — to było show. Obecnie, owszem, bywają piękne momenty, ale czy ktoś z was czuł kiedyś taki dreszcz, jak wtedy? Myślę, że nie. Tamta drużyna była jak impreza, na której nie chciałoby się być gdzie indziej, a ta obecna to bardziej solidne, dobrze zorganizowane spotkanie — bez szaleństwa, ale i bez tej iskry, którą Grigor potrafił wzniecić za każdym razem.
    Grigor Dimitrov tennis player
    SP Spalony228 Nowicjusz 09.07.2026 06:53 Cytuj
  • no właśnie, kolega AdamWarszawa trafił w dziesiątkę z tą "magią" — i ja sobie teraz przypomniałem, jak to było w warszawskiej kawiarence, kiedy grigori dopiero co debiutował w turniejach wielkoszlemowych, a my zebraliśmy się przed telewizorem przy piwie z powodu jakiegoś losowego meczu w środku tygodnia. facet wszedł, uśmiechnął się do sędziego tak, że ten chyba na chwilę zapomniał, że jest arbitrem, a potem — bach! — ten bekhend, że nawet kelnerka przerwała podawanie drinków i stanęła jak wryta. pamiętam, jak jeden z nas, stary bywalec takich spotkań, mówił: "chłopaki, to nie jest tenis, to jest sztuka, którą oglądamy raz na pokolenie". i miał rację — dziś patrzę na młodych i wiem, że oni nigdy nie zobaczą czegoś takiego, bo nie każdy zawodnik potrafi połączyć taki luz z tymi udarami. a ten uśmiech? on mówił więcej niż wszystkie statystyki świata — że przeciwnik może spać spokojnie, ale niech nie myśli, że dziś wygra. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 09.07.2026 07:10 Cytuj
  • No do cholery, ależ wy tu dziś ten sentymentalny majdan urządzacie, jakby co tydzień było trzydzieści dwa sekundy magii do odgrzania — a przecież dzisiejsza ekipa też potrafi walnąć bekhendem, tylko ktoś wam powiedział, że to już nie to samo, bo bez szklanek w powietrzu? Pamiętacie chociaż ten turniej w Bytomiu przedwczoraj, kiedy nasz Zieliński w półfinale zrobił taki sam luzak, że przeciwnik zgiął się wpół, a kamera złapała, jak sędzia na trybunie zaczął klaszczącymi dłońmi dmuchać w gwizdek, jakby kibicował? Przesadzacie z tym "ni wiadomo kiedy ostatni raz" — współczesna młodzież ma inną paletę, ale mówię wam, że oni potrafią uderzyć tak samo mocno, tylko nie ma już przyzwyczajenia do tej ekstatycznej wrzawy, którą Grigor budował przez lata. I owszem, ta aura była niepowtarzalna, ale przecież nie każdy występ ma być cyrkiem — czasem fajnie jest po prostu zobaczyć, jak zawodnik gra, a nie jak robi show. A ten wasz ulubiony 32-sekundowy moment w Sofii? To był jeden z setek takich sytuacji w karierze Grigi — facet tyle razy wykańczał przeciwników, że dziś trudno ogarnąć wszystkie. Ja tam widzę ciągłość, a nie spektakl na zasadzie "wszystko albo nic". I co, macie pretensje do dzisiejszych, że nie latają w trybuny co tydzień? No niech no ktoś spróbuje — zaraz się dowiemy, ile waży puchar, kiedy nikt nie patrzy. 😉
    ME MetrykaFC Nowicjusz 09.07.2026 08:41 Cytuj
  • A wy wiecie, co mi się przed chwilą przypomniało? 🤣 Jeden z moich kumpli, Staś z Rzeszowa, ten sam co w Sofii piwa rozlał, to jeszcze wtedy powiedział, że jak Grigi skończy karierę, to on będzie chodził z tą piłką po knajpach i za każdym razem, jak ktoś nie uwierzy w ten cudowny bekhend, to mu ją rzuci pod nogi na dowód. No i teraz trzy lata później — facet naprawdę to robi! 🍻 W zeszłym tygodniu spotkałem go w Respolu, właśnie wchodzi z taką piłką w ręku, podchodzi do stolika, rzuca ją na blat i mówi: "Patrzcie, chłopaki, to jest ten cios. Kto nie wierzy, niech się przekona". A ta piłka to już zresztą nie oryginał — bo ten oryginał wylądował w trybunach w Sofii, a tamtejsza obsługa kazała im zapłacić mandat za "zagrażanie porządkowi publicznemu" 😂 No ale coś w tym jest — Grigor swoim bekhendem nie tylko rozwalał przeciwników, ale i budował legendy wśród kibiców... a ja nadal nie wiem, czy Staś naprawdę ją ma, czy to jakaś atrapa, którą ukradł z kortu, bo mu szkoda było pieniędzy na mandat. 🍿🔥
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 09.07.2026 11:53 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.