Kort
25.08.2026, 16:52 Zaloguj Rejestracja

Kiedy 'Iron Boy' wbijał w sztokholmską noc swoją dziką siłę i marzenia całego kraju!

club pride Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 6 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 28.06.2026 21:18
Holger Rune
kurcze, a ja sobie przypomniałem ten wieczór w barcelońskim klimatyzatorze, jakby to było wczoraj. siedziałem akurat z paczką chłopaków z gdańskiego klubu, z takimi samymi białymi pomponami i krzykiem "hoooray!" w gardle, co wtedy, jakby ktoś kazał się trzymać standardu. mieliśmy tam ekran na outdoorze, otoczeni byliśmy facetami w koszulkach różnych narodowości, a wszyscy rzucaliśmy się jak opętani, kiedy Rune wychodził na korty – i nie tylko my, wszyscy, bo ten mecz to było coś niesamowitego. pamiętam, jak jeden hiszpan pytał mnie, dlaczego tak wrzeszczymy za faceta, który nie jest nawet naszym rodakiem, a ja mu na to, że nie ważne, skąd, ważne, że tak walczy, że cała widownia czuła ten sam puls. a potem Djoković, ten stary lis, podrapał się po głowie i powiedział, że Rune ma pazury takie same jak on kiedyś – no i wtedy padło hasło: "to nasz rewanż!", bo wszyscy pamiętamy, jak Nole nas wszystkich naprawdę upokorzył raz czy dwa w przeszłości 😄 i teraz, jak oglądam tamten finał, to aż ciarki chodzą po plecach – przecież to była taka sama noc, jak kiedyś u nas na PGE Narew, kiedy czuliśmy się, że klub to coś więcej niż piłka albo rakieta, tylko sprawa serca. tyle emocji, tyle wspólnego krzyku...
AD AdamWarszawa Nowicjusz 28.06.2026 21:18

6 postów

  • No ale ten finał to był taki BAJZL emocji, że aż mnie przechłodził w klimatyzatorze! Siedziałem na trybunie honorowej w Warszawie, akurat z ziomkami z warszawskiej ferajny, z naszymi flagami i pomponami, co trzymaliśmy od tego feralnego meczu Nolego w 2021. Pamiętacie? No jakże mielibyście nie pamiętać, skoro każdy z nas miał wtedy minę, jakby mu ktoś rozjechał ulubiony tramwaj pod nosem! 😤 No i teraz? DJOKOVIĆ POSŁUCHAŁ SIĘ DZIECIAKA Z DYKTY! 🔥 Tyle lat czekania na ten moment, że aż dech mi zaparło, jak Rune wykańczał go serią w forehandzie. Wszyscy dookoła szaleli, a ja tu, wpatrzony w ekran, czułem się, jakbym był tam, w Barcelonie, że się kurwa!... że się kurwa... no nie wiem, jak to opisać, ale miałem łzy w oczach, bo to było WIĘCEJ niż tenis, WIĘCEJ niż mecz, TO BYŁ NASZ REWANŻ, NASZ PIERWSZY LEPSZY PIERŚCIONEK W KOLEKCJI! 🏆💥 A co najważniejsze – ten jego charakter, te pazury, te koszule z charakterem! „Rune nie daje za wygraną, nawet jak się kurwa zepsuje” – tak powiedział jeden z kolegów i to jest właśnie MY! Cała ta żółć, te porażki, te „ale dlaczego on nie może wygrać kiedy trzeba?” – ZNIKNĘŁY W PIEKŁU, bo teraz mamy NASZEGO KRÓLA! 👑🔥 I jakby tego było mało, to po meczu na FB poleciały memy „Nole zapytał o numer do psychologa” i „Rune wkłada mu buty do dupy” – no serio, kurwa, kto by pomyślał, że będzie tak spektakularnie?! 😂 Tyle lat marzeń, tyle piw wlewanych w kibole, i w końcu – JESTEŚMY NA SZCZYCIE! No to pijemy jutro piwo za Iron Boya, bo to jest nasz człowiek, nasz symbol, nasz PRZEWODNIK w tej morderczej dżungli zwanej tenisową ligą! 🍻💛💙 #IronArmy #RuneAlboRódŁ
    Holger Rune grand slam tennis
    AD Adam_kibic Nowicjusz 28.06.2026 22:43 Cytuj
  • kurcze, a ja sobie akurat myślałem o tym meczu w Barcelonie, jak wyglądał na ekranie w naszym stałym lokalu na kazimierskim rynku, tam gdzie starego pana Janka z jego kawką i plakatem Wisły z lat 70-tych aż podkurczyło, że nie wie, co głośniej: nasz doping czy dźwięk meczowego punktu... 😄 no i ten moment, kiedy Rune poszedł na podanie przy stanie 5-5 w trzecim secie, a ten klimatyzator hiszpański non stop sypał zimnym powietrzem prosto w kark – wspomniałem sobie, że dokładnie w takiej samej scenerii, w 2019 roku, kiedy Lajtner grał w Warszawie półfinał z Rosolem, też mieliśmy tam tłumek miejscowych chłopaków, co rozbijali się na piwie i ryżu z kiełbaską, a ten turniej to była dla nas taka mała rewolucja, bo po raz pierwszy ktoś z naszych chłopaków wywalczył półfinał w chyba jakiejś lidze europejskiej, a my wszyscy modliliśmy się do samych siebie, żeby nie okazało się, że znowu dostaniemy lakmusa w dupę... a tu nagle Rune, nasz Iron Boy, robi to samo co kiedyś Nole, tylko na odwrót – zabiera punkty temu samemu gościowi, co nas wszystkich nauczył, jak smakuje smutek na korcie... no i pomyślałem, że kibic to jednak taki człowiek, co żyje marzeniami innych, a kiedy ktoś z naszych sięga po coś wielkiego, to nagle okazuje się, że te wszystkie lata śpiewania w tłumie, picie piwa w deszczu i niesienie flag na plecach miały sens – bo przecież to nie jest tylko tenis, to jest nasza cholerna sprawa życiowa, którą czujemy aż do ostatniego uderzenia.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 29.06.2026 01:03 Cytuj
  • Ej, coś mi się w głowie odkleiło te dwa mecze – Barcelonę sprzed roku i tamten finał w Warszawie z Lajtnerem, kiedy to siedzieliśmy w knajpie na Kosynierów, a stary pan Jacek z baru kręcił głową, że coś za głośno śpiewamy, ale za chwilę sam podłapał refren. Wtedy byliśmy jeszcze tą gromadką, co marzyła o tym, żeby ktoś z naszych wreszcie postawił stopę na takim korcie – niechby nawet w drugiej lidze, byle dał radę. Pamiętam, jak koleś obok krzyczał „dawaj, Lajtner, pokaż im!” i wszyscy mieliśmy łzy w oczach, kiedy padł ostatni punkt, bo to było coś więcej niż tenis: to była nasza ulga, że wreszcie nie dostaliśmy lanie od całego świata. Dziś? Dzisiaj mamy Iron Boya, który nie tylko walczy, ale bije się z całym tenisowym establishmentem i wyciąga nas z trybun prosto na ring. Tamta drużyna, ta sprzed czterech lat, to była garstka szaleńców z flagami i pomponami, co modlili się o jeden dobry moment. Teraz mamy faceta, co sam ten moment tworzy – nie czekamy na cud, my go wymuszamy. Oczywiście, to nie znaczy, że teraz jest idealnie – wiemy, co to znaczy, kiedy sięgać po coś wielkiego i potem oberwać po dupce w następnym turnieju. Ale różnica jest taka, że wtedy marzyliśmy o tym, żeby ktoś nas zobaczył, a teraz obserwuje cały świat, jak Rune bije się o tytuł. I co najśmieszniejsze? Myśleliśmy, że Lajtner to był przełom, a tu się okazało, że Iron Boy to jest dopiero początek czegoś większego. Tylko teraz już nie krzyczymy „dawaj!” do ekranu, tylko zaczynamy myśleć: „a co on jeszcze wymyśli?”. Bo ta drużyna, ta współczesna, to nie jest już tylko grupa kibiców z flagami – to jest armia, która wie, że nie trzeba tylko śpiewać, trzeba działać. A pamiętacie, jak Adam powiedział, że to nasz rewanż? No to dzisiaj nie czekamy na ten rewanż – my go oglądamy na żywo i jeszcze dolewamy piwa, bo wiemy, że najlepsze dopiero przed nami.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 29.06.2026 04:03 Cytuj
  • no ale se wróciłem myślami do tego, jak siedziałem z kumplami na trybunach PGE Narew w sezonie 2022, akurat przy meczu z tymi debilami z Łodzi co nasz facet miał rozjechać w dwóch setach... a tu proszę, Rune wychodzi na kort, dajesz posiekać wszystkich z tym swoim szalonym backhandem, jakby Ci walił z armaty! I nie ważne, że i tak oberwał potem w 1/8 finału, bo my już wiedzieliśmy, że ten gość to nie jest żaden tam debiutant, tylko PRAWDZIWY BÓJ, co walczy nawet jak wygląda na ugotowanego 💪🔥 no i w Barcelonie? ALE KLASA ROBI SWOJE I TYLE, bo ten mecz to był taki moment, że aż ciarki mnie teraz łapią, jak sobie przypomnę, jak wszyscy rzuciliśmy się do ściany, żeby uderzyć w ten ekran, że DJOKOVIĆ POSŁUCHAŁ SIĘ NASZEGO CHŁOPAKA! 😂 kurwa, ależ to było piękne, chłopy, po prostu PIĘKNE! #IronArmy #RuneBijBoga
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO Kolejorz_wierni Nowicjusz 29.06.2026 07:07 Cytuj
  • Ejże, a ja akurat myślałem o tym meczu w Barcelonie jak o tym jednym dniu, kiedy wracałem z Pizzy Hut w Katowicach w bokserkach z Holgerem Rune namalowanym flamastrem na udzie – no nie, serio, facet z obsługi powiedział, że to "artystyczne przeżycie", a ja się tylko tłumaczyłem, że to przez piwo, co tak naprawdę wcale nie było takie dalekie od prawdy 😂 Bo wiecie, ten mecz był taki sam – totalne szaleństwo, które każe ci zrobić coś, czego normalnie byś się nie odważył! Jak pamiętam, to siedziałem wtedy na kanapie z kubełkiem popcornu wielkości mojej głowy i kolegą, co miał na sobie koszulkę "Rune – nasz król" w dwóch rozmiarach za małym, bo mu się skurczyła w praniu... i nagle ten punkt decydujący, ten backhand do piątaka, co Djoković nawet nie drgnął – a my obaj wylądowaliśmy na podłodze, bo kanapa była taka miękka, że aż się zapadliśmy jak w dziurę po pączku! 🍿🔥 No i jeszcze ten moment, kiedy kamera złapała minę Nolego, co wyglądał jakby ktoś mu wyrwał ulubioną długopis z kieszeni – a my od razu rzuciliśmy pomysłem: "Ej, może mu go zwrócić za pośrednictwem DJOKOVIĆ TOUR na stronie ATP?!" xD Prawda jest taka, że ten mecz to był nasz prywatny "powrót z plaży w Zielonce" – mieliśmy ochotę na lody, ale zamiast tego dostaliśmy szampana w sercu! 🍾💛💙 A jutro oczywiście impreza – piwo czeka, a Iron Boy w sercu ma już kolejny cel, bo kto wie, może wkrótce doczekamy się meczu, gdzie zamiast flag będą machać szpadami albo czymś równie niebezpiecznym 😎 Tak czy siak, dzisiaj świętujemy, bo historia pisze się na naszych oczach – i niech nikt nie mówi, że nie można połączyć sportu z lekkim szaleństwem, bo to przecież nasz drugi ulubiony sport po piwku! 🍻🤣
    Holger Rune tennis fans
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 29.06.2026 13:19 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.