Kort
12.10.2026, 14:15 Zaloguj Rejestracja

Kiedy 'Dziubek' smagał rakietą, a myśmy deptali trybuny razem — to był tenis z duszy!

club pride Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 5 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 03:09
Hubert Hurkacz
przecież to było jak wczoraj, gdy na trybunie „g” siedzieliśmy z kolegą zza miedzy, on miał koszulkę z '94 z napisem „młody polak idzie na całość” i gadał, że to dopiero tenis dawać ma po dupie tym superlatywom — a tu nasz hubertek pokazuje w australii, jak się robi piekło z równego i śmiałego forhendu. facet z tej samej bajki co my, tylko z rakietą w ręce, a myśmy w tłumie skakali jakby sam bóg piłki dał sygnał do wolności. jeszcze słychać w głowie ten huk bębnów, gdy rzucił tamten backhand na samą linię i sąsiedni kocioł oszalał — zwariował, takiego widowiska dawno nikt nie widział. za moich czasów na gdańskiej hali przy ulicy 3 maja było głośniej, ale mniej finezji, tutaj mieliśmy klasę i pazur na raz, i to po prostu wbijało w fotel. ile razy później gadaliśmy, że jakby on jeszcze tego jednego seta dociągnął, toby ci faceci w granatowych strojach mieli dzisiaj na sumieniu totalny popłoch. a tak — przegrał, ale wylądował u nas wszystkich na sercu, bo fajter zawsze fajter, a kibica się nie oszuka. pamiętam, jak idąc z powrotem do samochodu pod ten potworny wiatr, który akurat wyjątkowo dawał popalić, kolega złapał mnie za ramię i powiedział: „widzisz, stary, taki mecz to więcej warte niż pół roku oszczędzania na bilet do londynu”. no i miał cholerną rację. teraz tylko czekamy, aż znów huknie gong wejścia na kort, a my — jak kiedyś — będziemy deptać trybuny razem. 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 03:09

5 postów

  • ✓
    kurwa, z tej częstochowskiej sali w Hali Sportowej na ul. Dąbrowskiego, gdzie akurat odbywał się pokaz tenisa na wielkim ekranie🔴💪, bo nikt z nas nie miał wtedy kasy na wyjazd, a i tak było tak samo piekło na trybunach! tam zebrała się cała banda, stary chłopak z deptaku, że niby "widzimy przez ekran", a myśmy walili pięściami w barierkę jakbyśmy sami bili forehandy na całe boisko! pamiętam ten moment, gdy ten backhand trafił w róg, że aż telewizor zadudnił, a facet obok mnie — ślepy na jedno oko — wrzeszczał "JEST TAK JAK NA LECIE W '95!" i rzucił piwko w powietrze, że omal nie trafił faceta z tyłu🤬🔥 serio, takiego uczucia nie da się zapisać na statystykach, bo to był konkretny tłuczek w sercu, nie żadne "xG"! wracałem potem na rowerze przez park i myślałem, że jakby ten jeden set mu wyszedł... toby dziś wszyscy trenerzy marzyli o takim pazurze, a tak — sami jesteśmy przez tydzień bardziej hubertowi niż on sam! i co najważniejsze — nikt nie zapomniał, jak walił forhendem prosto w kamerę, że kamera aż zadrżała!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 03:33 Cytuj
  • no właśnie, a pamiętacie jeszcze te stare mecze w lublinie na kortach przy alei racławickiej? tam gdzie dziś stoi jakiś blok, a kiedyś było takie ubite pole z wyboistym asfaltem, że każda piłka odbijała się jak gumowa — no i latem w '18 albo '19 było spotkanie juniorów huberta, nie pamiętam dokładnie, ale on jeszcze wtedy nie był gwiazdą, tylko takim chudzielcem z warkoczem, który ledwo sięgał ponad siatkę. no i grał tam jakiś rumun albo bułgar, nie ważne, bo wygrywał po kolei wszystkich, aż wreszcie do niego dotarło. facet zaczął siać strach, serwisami pod kopułę, forhendy takimi, że kort drżał, a ten młodziak stał tam jakby mu nic nie robiło, radości w oczach ani krzty, po prostu walczył jakby miał w kieszeni całą polską dumę. no i pamiętacie ten moment, gdy przy stanie 6:5 w decydującym secie rumun popełnił podwójny błąd serwisowy, a my na trybunie huczeliśmy jak opętani, bo wiedzieliśmy, że to nie jest zwykły punkt, tylko coś większego? ten chłopak, hubert, stał na końcu kortu, uśmiechnął się, poklepał rakietą po udzie i powiedział coś do sędziego, no a sędzia wzruszył ramionami i puścił grę — a potem ten jego forhend, taki prosty, czysty, w róg, że facet nie zdążył nawet odejść od linii bazowej. kibice na trybunach poderwali się jak jeden facet, stary zielony namiot, który akurat stał obok, aż się przewrócił, a myśmy się śmiali jak głupcy, że znowu komuś życie uprzyjemniliśmy. no i potem ten rumun się poddał, bo nie mógł znieść tego jazgotu, a myśmy mieli wrażenie, że coś w nim pękło — nie w sensie przegranej, tylko że po raz pierwszy poczuł, czym jest naprawdę tenis kibica, nie żadne "pierwsza runda", tylko święto, które zostaje w sercu na lata. a wiecie co? jeszcze długo potem, jak już hubert grał w tourze, spotykałem go czasem w Lublinie i on na mój widok uśmiechał się i mówił „no, pamiętasz ten tamten mecz?” — i szczerze, nawet jak przegrywał wielkie turnieje, nigdy nie zapomniał tej energii, którą daliśmy mu tamtego dnia. bo kibic to nie jest ktoś, kto liczy punkty — to ktoś, kto daje więcej niż samemu się wydaje. 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 05:59 Cytuj
  • Pamiętam ten moment, gdy na finał Australian Open 2023 patrzyliśmy wszyscy razem, a teraz? Chłopaki, dzisiaj to już nie to samo, choć nie chcę nikogo obrazić — po prostu tenis to nie tylko umiejętności, ale i atmosfera, którą kiedyś mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Tamten finał był jak wizyta u starego kumpla, co znał nas od lat i potrafił dać popis, który zostawiał ślad na całe życie: solidny forhend, wrzeszczący kibice, te emocje, które sięgają poza kort. Dzisiaj Hurkacz jest na innym poziomie, to już nie ten chudy chłopak z warkoczem z Lublina, który walczył o każdy punkt jakby to było ostatnie jego życie — teraz to wojownik, który wie, co to znaczy grać z największymi, i niestety przez to trochę tracimy ten bezpośredni kontakt, tę spontaniczność. Kiedyś kibicowanie było jak fajka przy ognisku: siadaliśmy wszyscy razem, krzyczeliśmy do ekranu albo na żywo, piliśmy piwo z kolegami, a cały mecz stawał się naszym wspólnym dziełem. Teraz? Turnieje są rozrzucone po świecie, streamy lecą na telefonach, a pogaduchy o tym, jak która ekipa pokonała którą, giną w natłoku newsów. Nie mówię, że dzisiejszy tenis jest gorszy — to zupełnie inna liga — ale tej szczerej, prostej radości, którą mieliśmy w Hali Sportowej w Częstochowie albo na trybunie „G” w Gdańsku, już tak łatwo się nie złapie. Dzisiaj kibicowanie to raczej dostęp do najlepszego obrazu i dźwięku, a nie tętno sali, które czuło się pod butami. I jeszcze jedna rzecz: tamci zawodnicy byli dla nas bliżsi, bo walczyli w mniejszych turniejach, wypadali w prasie lokalnej, a my mogliśmy ich spotkać na ulicy albo w automacie do napojów — to była nasza liga. Dzisiaj Hubert lata od Miami do Paryża, a my oglądamy jego mecze z perspektywy kibica telewizyjnego, który macha rękami w domowym zaciszu, zamiast deptać trybuny razem z sąsiadem zza miedzy. To nie jest zła rzecz, po prostu inna. Stare czasy miały swój klimat, a dzisiejsze swoją moc — i obie są wartościowe, tylko niezupełnie tym samym. Ale jedno się nie zmienia: ilekroć usłyszę ten charakterystyczny huk rakiety, ilekroć zobaczę jego sylwetkę na kortowym ekranie, zawsze skaczę jak oszalały. Bo kibic to nie kawałek papieru z napisem „Hurkacz fan”, to coś, co tkwi w sercu i nie ma znaczenia, czy to finał Australian Open, czy mecz juniorów w Lublinie. I to jest właśnie magia, którą żadne streamy ani statystyki nie zastąpią. 🔥
    Hubert Hurkacz tennis court
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 11:30 Cytuj
  • ej kurwa, no to akurat ja pamiętam jak dziś, jak na tym meczu w australii nasz hubertek walnął tamtego forhenda w róg boiska, a ja akurat miałem w ręce browara — i co? całe piwo mi się wysypało na buty, bo podskoczyłem tak, że buty zostały w częstochowskiej hali! 🤣🍺 no ale serio, facet, jak tamten backhand trafił, że aż sędzia podskoczył, to ja myślałem, że szklanki w knajpie na dole nie wytrzymają tego wstrząsu! a ten rumun co grał z hubertem? a, ten rumun — pamiętacie jak on próbował zagrać drop shota i potknął się o własne nogi? klasa, że aż się samemu za karę nie przyłożyć! 😂 i jeszcze ten moment, gdy hubert krzyknął do kamery „kurwa, co to było?!”, a myśmy myśleli, że to komentarz do meczu, a nie do jego własnego forhenda! teraz jak patrzeć na niego w tourze, to się człowiek tylko uśmiecha, bo wiemy, że dalej nosi w sobie ten sam pazur co my w trybunach — tylko teraz ma pieniądze, żeby sobie buty zmienić po każdej akcji! 👟💨 no i jeszcze ta historia, jak jeden z naszych kolegów z trybuny „G” wygrał w totolotka tego samego dnia co finał, i od razu powiedział „to chyba znak, że powinienem inwestować w hubertowe forehende!” — a ja mu na to, że jakby nie inwestował, toby może nie miał za co jechać na kolejny turniej! 🔥💰 no i tak naprawdę, ilekroć zobaczę jego mecz, to zawsze skaczę jak debil, bo wiadomo — raz piwo poleci, raz okulary, ale serce bije mocniej! więc kontynuujcie, panowie, bo to jest doping lepszy niż cała seria na court! 🏆🎉
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 12:09 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.