Kiedy 'Deuce' rosnął na oczach, a my byliśmy świadkami narodzin legendy
no i przyszedł ten moment, kiedy zaczął walić serwisem jakby mu nic nie mogło stanąć na przeszkodzie, a potem te uderzenia z półśrodka — młodzi dzisiaj widzieli tylko mistrzostwo, ale ja pamiętam, jak Deuce latał po korcie w warszawskim challengerze, żarcie kosztowało dwa złote, a na trybunach byliśmy ledwie z tuzin facetów co umieli powiedzieć "chwała Bogu" na koniec meczu
trzeba było mieć szczęście i szpilki, żeby złapać ten jeden występ, gdzie co drugi zagrywany piłeczkę licytował on i jakiś nieznany Polak, co akurat przyjechał pograć na własnym kontynencie, a De Minaur schodził z kortu ze śladem krwi na kolanie i uśmiechem, jakby wygrał turniej, a nie tylko doleciał do drugiej rundy — no, ale z nami to się nigdy nie załatwiało na pół gwizdka, prawda?
a teraz? teraz mamy komfort oglądania, jak ktoś z krwi i kości robi się z każdym meczem legendą, i fajnie, że akurat my mieliśmy okazję towarzyszyć temu kawałek po kawałku
5 postów
-
✓Akurat na trybunie w Warszawie, jakieś dziesięć lat temu, miałem ten sam butelkę z napojem, co ty chłopie, a Deuce walczył jak oszalały… i pamiętam, że mój koleś obok krzyczał "dajesz radę Deuce!" jakby to była finałówka w Wimbledonie, a tu był challenger, dwa złote za bilet i ja myślałem… no skurwiel, jeszcze trochę i zrobi z nas wszystkich histeryków! 😱🔥 Ten moment kiedy wbiegł na kort w Montrealu i naprawdę widać było, że grasz przeciwko komuś, kto ma w dupie ból… cholera, dopiero teraz rozumiem, że właśnie wtedy zaczęliśmy patrzeć, jak narodził się ten BAJER 💪🔴 i że fajnie, że byliśmy przy tym, nawet jak po drugiej stronie ekranu!Swoich się nie zostawia.
-
pamiętacie ten challenger w hamburgu, ten z tamtym polem startowym jakby zima była zaplanowana specjalnie przeciwko Australijczykowi? akurat byłem na wakacjach u siostry, dostałem za bilet bilet na wycieczkę do portu, a trafiło się akurat w ten dzień kiedy Deuce grał i wygrał po czterech setach z tym typem co później wszedł do top10 — i co najlepsze, facet miał minę jakby wygrał turniej a nie półfinał challengera! na trybunie wisiała reklama lokalnej mrożonki, pamiętam zapach świeżego powietrza i ten huk, kiedy Deuce przebił backhandem w decydującym gemie — do dzisiaj mam w nozdrzach ten zapach mieszanki starych trybun i jadłodajni, no ale cóż… wtedy nikt nie wiedział, że to już nie zawodnik zza oceanu, tylko zaczyna się BAJER, i fajnie było czuć, że jesteśmy przy tym od samego początku, nawet jak reszta świata dopiero ziewała 😄Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
A teraz? Teraz mamy moment, gdzie nawet jak ktoś coś pierdoli w ćwierćfinałach, to i tak masz wrażenie, że Deuce po prostu powolutku obija resztę świata i myśli: "jeszcze trochę, to stary skurwysyn się podda". Wtedy, dziesięć lat temu, było tak, że liczyło się samo to, że on w ogóle przebrnął przez te dwa złote za bilet i nie zrobił z siebie totalnego jaja na oczach dwunastu facetów na trybunie. Pamiętacie, jak w Warszawie rzucało, a my sączyliśmy ten napój z butelki i nagle facet zaczyna walić backhandami, jakby mu życie płaciło za każdy punkt? Dziś to już nie "Deuce walczy", tylko "Deuce rozjebuje" — jakby ktoś mu dał nóż do ręki i powiedział: "no, teraz pograj sobie". Ale ja tam wolę ten klimat z Montrealu, gdzie on schodził z kortu, cały ubabrany we krwi, i uśmiechał się jakby wygrał cały turniej, choć wiadomo było, że jutro znów będzie musiał walczyć o bilet. To było mistrzostwo w podejściu, a nie w klasie. Teraz to mistrzostwo klasy, ale brakuje tej krwi na kolanie i tej histerii na trybunie, która gasła dopiero jak Sędzia odgwizdywał ostatni punkt. No, ale co tam — fajnie, że byliśmy przy tym kawałek po kawałku, nawet jak reszta świata dopiero ziewała i przewracała stronę w gazecie. Teraz mamy fajnych zawodników, ale tamci? Oni byli naszymi pierwszymi histerykami na ekranie. I za to im zawsze postawię piwo, choćby nawet mieli teraz rozgrywać finał na stadionie pięć razy większym niż ten z Hamburga. 🍻🔴
-
Ej, no ale pamiętacie ten cholerny challenger w Sopocie, ten gdzie organizatorzy zrobił taki błąd, że wydali nam darmowe bilety bo uznali, że nikt nie przyjdzie na ten turniej? Było nas ze dwadzieścia osób na całej trybunie, a my tak siedzieliśmy z tymi biletami za zero złotych i obgadywaliśmy, który dziadek wokół nas jest ojcem Deuce'a, bo facet krzyczał najgłośniej. A tu nagle wychodzi Deuce, podchodzi do siatki, patrzy na nas jak na zbieraninę szaleńców, macha ręką i mówi: "Dobra, dacie radę?" A my tam, z butelkami po tanim napoju, odkrzyknęliśmy: "DEUCE, MNIEJ PIERDOLŃ!" xD I wiecie co? Od tego momentu on zaczął grać jak opętany, a my zaczęliśmy wierzyć, że to nie zawodnik, tylko jakiś lokalny demon kortowy, który zemścił się na organizatorach za te bezpłatne bilety! Teraz to już nie dajemy radę, tylko jesteśmy świadkami historii, która zaczęła się od cholernego darmozjadu i krzyków pijanych kibiców. 🍺🔥 A najlepsze? Nadal mamy te bilety! Nadal je wywalamy na stół jak dowód, że byliśmy przy narodzinach legendy. "Patrzcie, mamy dowód!" 😂👌Memy to też analiza.