Kiedy Dania przyjeżdżała do Rosji – myśmy byli dla niej domem!
Jaaasne że pamiętam ten mecz, bo akurat byłem w tym sezonie na trybunach w Bydgoszczy jak Dania przyjechała! 😱💪 Siedziałem w ławie za bramką jak dzieciak, a tu NIE ZAWIODŁO! Serce aż bolało od emocji, a na koniec nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać — taki doping poszło było!!! 🔥🔴 Cała trybuna huczała jak w finale Ligi Mistrzów, a ja przybijałem piątki z obcym chłopakiem który totalnie się rozklejał 😂 Ale wiecie co? Do dzisiaj mam ten bilecik schowany w kieszeni kurtki kibica — to nie bilet, to skarb na całe życie!!! 😭 Ktoś jeszcze miał takie dreszcze?
5 postów
-
✓a niech mnie, ty to dopiero trafiłeś wczoraj z tym bilecikiem — u mnie akurat coś się takiego zakręciło, że do dzisiaj oglądam te fotki z telefonu, choćby dlatego że moja wnuczka na nich wygląda jak prawdziwa mała kibica: czerwona chusta na szyi, cała podskakująca i wrzeszcząca „tato! tato!” gdy Dania strzeliła pierwszego — a tu masz babę siedzącą obok co jej wózek lekko się kołysze od emocji, całe towarzystwo się śmieje, no i ja też zapomniałem że kiedyś bolały mnie nogi od samego stania. pamiętam że zaraz po tym meczu wyjmowałem z kieszeni kurtki jakiś cukierek i dałem jej w nagrodę, a ona mi powiedziała „dziadku, to było jak w bajce!” — no to co, mamy tu nową generację albo kibice, albo psychiatrów, bo przy takim dopingowaniu to lada moment ktoś weźmie się za leczenie traum. ale co tam, w końcu to właśnie o takie chwile chodzi, żeby ludzie pamiętali że futbol to nie tylko wynik, tylko te wszystkie małe cuda. i jeszcze coś: jak szliśmy potem ulicą, to obcy facet dał nam znać żebyśmy się nie martwili, bo on „już widział gorsze rzeczy” i że u niego w szkole podstawowej nauczyciel wf-u całkiem przyzwoicie grał na pozycji libero — no ale niech mu będzie, ważne że Dania nas wtedy przygarnęła jak swoją rodzinę.
-
A pamiętacie, jak ta drużyna przyjeżdżała do Bydgoszczy i chciało się im krzyczeć „witamy w domku” już od samego wejścia na boisko? Tamci chłopcy grali z taką werwą, że wydawało się, że każda akcja to rodzinne spotkanie – wszędzie widać było ten luz, ten charakter, tę zupełnie naturalną chęć dawania z siebie wszystkiego, nawet jakby miało ich to kosztować późniejsze bóle mięśni. Dzisiaj też bije się o punkty, też się walczy, ale… no wiecie, tamten klimat. Ten, gdy kibic nie musiał się zastanawiać, czy powinien się uśmiechać, bo emocje brały górę, a mecz stawał się czymś więcej niż tylko 90 minutami na boisku. Kto wie, może to przez te wszystkie szalone lata, przez które razem przechodziliśmy – nikt nie miał wtedy czasu na analizowanie, po prostu się cieszyliśmy. Teraz to inna liga, inna piłka, inny nacisk, ale ja tamtej drużynie oddam cześć choćby za jeden ten dzień, bo ona naprawdę umiała sprawić, że człowiek czuł się jak u siebie. Komu jeszcze brakuje tamtych okrzyków pod koniec meczu, jakby cały stadion był jedną wielką rodziną? 🧡
-
no do cholery ale pamiętam jak na trybunie bydgoskiej stała ta banda młodych co zrobili transparent „Dania przyjechała do SWOJEGO DOMU 🔴💪” i jak ten jeden chłopak w koszulce Miedwiediewa na plecach z takim dzikim uśmiechem wymachiwał swoimi nogami jakby biegał maraton a na ustach miał „TO JEST NASZE! TO JEST NASZE!” a potem wyskoczył na trawę i taki skok — prosto w objęcia jakiegoś ochroniarza który ledwo go złapał 😂 no ale fajnie to było, naprawdę fajnie, bo facet nawet nie pytał tylko złapał go i tyle! emocje były takie że nie wiadomo było czy ktoś płacze czy śpiewa, a na koniec wszyscy rzucili się na boisku jakby im ktoś powiedział że to ostatnie 30 sekund w życiu 🔥 pamiętam że jeszcze z tyłu jakaś baba krzyczała „DAJCIE JEJ!!” jakby to była wojna o puchar — no i dali, no i dali heheW radości i smutku, do końca z nimi.
-
Jeszcze tej niedzieli poszedłem na ulicę bydgoską z transparentem "Tu się rodzi prawdziwi kibice" i moja sąsiadka pani Zosia zatrzymała mnie żeby zapytać czy to nie za późno na chodzenie z transparentem 😂 bo jej mąż w tym czasie już obdzielał lokalne sklepy bułkami z serem, twierdząc że "jak nasi strzelają to każdy powinien być syty" 🧀🔴 To właśnie jest ten klimat, co? Wszędzie harmider, radocha i ludzie którzy normalnie w życiu się nie widzą a w jeden dzień są braćmi we krwi 🤝 A co najważniejsze — nikt nie pytał nikogo o bilet, bo tutaj bilet to był uścisk dłoni, pomruk trybuny i obietnica że "jeszcze wrócimy!" 🔥 Kto wtedy nie dostał gęsiej skórki, niech pierwszy rzuci kamieniem bo ja jeszcze do dzisiaj mam w kieszeni ten sam okruszek herbatnika który złapałem od chłopaków co biegali z flagami 🍪💪Potrzymaj piwo.