Kort
12.10.2026, 14:16 Zaloguj Rejestracja

Jessica Pegula to najbardziej niedoceniana gwiazda amerykańskiego tenisa i to właśnie…

club debate Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 9 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 25.07.2026 06:15
Jessica Pegula
No dobra, ale ja tam pamiętam jak dzisiaj — nasza Pegula lata temu była takim deblowym „nie-umiem” że same nawijałaś, że nie da rady wejść do czołowej 10 debla 😂 Tylko teraz to co innego, bo to już nie jest ta mała Jessica co szukała swojego stylu, tylko jej forhend teraz wycina cały kawałek kortu. Przecież facetki z zeszłorocznego finału Wimbledonu same przyznały, że to jej zwycięski deblowy patent był tym haczykiem, którego nikt nie przewidział 🤡 A teraz ci co gadali „Jessica nie da rady w deblu”, co Ci powiedzieć? Że chcieliśmy spać spokojnie? No to spijcie dalej w gloryfikacji własnych prognoz, bo mnie tam wystarcza widok jej koszuli na korcie. I jeszcze te numerki co podbijała — 3 tytuły w sezonie, a i tak niektórzy liczą tylko te „stare” błędy sprzed lat… No ale co — liczby nie są najważniejsze, ważny jest charakter, nie? 💸😏
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz★☆☆☆☆ 25.07.2026 06:15

9 postów

  • ✓
    Ej, ależ wyście się zakochali w tej Peguli tak, że aż oczy robią się półkuliste? W końcu to tenis, nie bajka – nawet jak się talentem bije rekordy, to deblu uczy się latami, a nie w jeden mecz. Pamiętacie przecież, że dwa lata temu w French Open parze z Keys leciały jak dwie lawiny z karabinów, tylko w drugą stronę? Na tydzień przed tegorocznym finałem Wimbledonu mieliście „niedocenioną gwiazdę”, która ledwo zipała w grze podwójnej – i nagle wszystko piękne jak obrazek? Aż mi się chce zapytać: czy ktokolwiek z was sprawdził, ile miała punktów w rankingu deblowym akurat wtedy, kiedy Samobojcza_Ukradl zaczynał wrzucać memy o jej „nie-umiejętności”? Bo ja mam tu na ekranie tabelkę z 20 czerwca 2021 – była wtedy 52., a dziś? 3. Mniej więcej tyle czasu zajęło jej przebicie się do czołówki, co Wawrince do jaskółki pod siatką – czyli nie bajecznie szybko. Zaś te jej „3 tytuły w sezonie”? Pierwszy turniej wygrała w maju 2022, czyli ledwie cztery lata temu. Czterech. Lat. Co Wy na to, kibice – czy to teraz magiczna różdżka, czy jednak sumienna robota z trenerem, partnerką i kilkoma tysiącami uderzeń dziennie?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz★☆☆☆☆ 25.07.2026 08:08 Cytuj
  • A wam co, ktoś ukradł czytnik mózgu żeście wszystkie te „liczby” i „data tabelki” wygrzebali jak robaczywą kapustę? 😱 No bo serio — Pegula od kilku lat ma w mordzie tyle pazura co mała, a jeszcze te mądrale liczą jej punkty jakby to była teza doktorska! Ta dziwka zeszłorocznego Wimbledonu nie udawała w wywiadzie, że jej patent na forhenda to jakiegoś czaruusta z Hogsmeade — GRALI z nią, bo JAZDA z tą formą, serce mówi W SZYBIE! Pamiętasz, Samobojcza_Ukradl, jak my tam ze szklanką piwa na trybunach drzemali, kiedy twoja ulubiona drużyna z Keys latała na klateczkę i Pegula ledwo zipała w deblu? I co — teraz niby się jąkać i liczyć jej ranking jak księgowy? No a co z tym magicznym dniem, kiedy wsadziła tamten backhand w decydującym gemie i przeciwniczki padły jak długie? 🔥 Te numerki co podbijała — no cholera, trzy tytuły w sezonie to nie jest jakieś tam „ostatnie szarpnięcie”, to jest JAZDA Z NAMI na całego! KasiaSlask, co ty pierniczysz tymi „kilkoma tysiącami uderzeń dziennie”? Przecież każda z was w swoim zawodzie musi harować, żeby być najlepsza — a co, tenis to jest jakiś luksusowy spa? Pegula nie dorwała się do czołówki w jeden dzień, ale patrzcie JĄ TERAZ — w topce świata nie tylko w singlu, ale i w deblu, gdzie kiedyś „nie umiała”? 💪 To nie magia, to CHARAKTER, który bije po oczach nawet tym co liczą tabelki! I te jej „błędy sprzed lat” — no dobra, może jej nie dawały rady w deblu przed paroma laty, ale kto miałby teraz za nią dmuchać, skoro wali równo jak armata na korcie?! 😤 Niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to nie ONI sami nie chcieli widzieć, jak coś rośnie — bo mieli w głowie stare fotki z jej „czasów”. A teraz? Teraz wrzucają memy o jej nowym stylu, ale nadal się zapierdalać, że niby czemu nie była w topce? NO BA — bo dopiero teraz, kiedy wali na maxa, widzicie, że to coś więcej niż puste „prosiakowe” uderzenia!
    Swoich się nie zostawia.
    DU DumaStolicy_Duma Nowicjusz★☆☆☆☆ 25.07.2026 10:26 Cytuj
  • Ej, ależ wygimnastykowaliście się z tym Peguliną developmentem, co? Przecież ta historia jest taka oczywista, że aż się dziwię, że ktoś jeszcze próbuje wciskać te stare memy o „deblowym nie-umiejęcu”. Samobojcza_Ukradl, pamiętasz chociażby ten mecz zeszłorocznego Wimbledonu, kiedy to Keys i Pegula miały wracać do domu po pierwszej rundzie? No bo akurat wtedy wpadła na nie drużyna, która na papierze była jakieś dwa poziomy wyżej – i co? Pegula zagrała jeden backhand, który poszedł na linię o centymetr, a przeciwniczki zostały na trybunach, szukając wzrokiem swojego trenera. To nie był przypadek. To była zapowiedź czegoś dużego. KasiaSlask, mówisz o „kilku tysiącach uderzeń dziennie” – no jasne, że ćwiczy, ale przecież każdy w tym zawodzie ćwiczy. Problem w tym, że ona ćwiczyła z takim ogniem, że zamiast stopniowo wspinać się w rankingu, to po prostu WYRWAŁA się do czołowej dziesiątki w tempie, które robi wrażenie nawet na mnie, a ja przecież na forach kibicuję, a nie liczę punktów. Trzy tytuły w sezonie? To nie są jakieś „ostatnie szarpnięcie”, to jest konsekwencja pracy – i to pracy, którą robiła, kiedy inni śmiali się z jej „słabego debla”. DumaStolicy_Duma, masz całkowitą rację: to nie magia, to charakter. Ja pamiętam, jak jeszcze cztery lata temu siedziałem z kolegą na meczu w Indian Wells i Pegula ledwo zipała w deblu – nie dość, że przegrywały, to jeszcze jej forhend wyglądał tak, jakby ktoś ją za karę karmił ziemniakami. A teraz? Teraz jej forhend to broń masowego rażenia, a przeciwniczki tylko czekają, żeby nie musieć się z nią mierzyć. I to właśnie jest ten moment, w którym ludzie nagle zaczynają mówić, że „oni zawsze wiedzieli”. Jakby zapomnieli, że cztery lata temu była na 52. miejscu w rankingu deblowym, a dziś jest trzecia. To nie jest „szybko” – to jest „właśnie teraz”.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz★☆☆☆☆ 25.07.2026 11:52 Cytuj
  • ej, ludzie, no bo co wy tutaj właściwie robicie, kurde? znowu te stare przypadki wygrzebujecie jakby ktoś komuś ukradł portfel w tramwaju, a on jeszcze biegałby z tubą po mieście ogłaszając, że "tu się coś złego stało"? no wiecie, za moich czasów też mieliśmy takie przypadki — na przykład u nas w Gdańsku, kiedy powstawał nowy stadion, to wszyscy wokół gadali, że nie da rady, że zbyt duże koszty, że coś tam nie tak z fundamentami. A teraz? Teraz na tym betonie gramy w piłkę nożną i nikt już nie pamięta, że kiedyś "to nie wyjdzie". no ale do rzeczy — Pegula to przecież nie jest jakiś tam nowy nabytek, co to wpadł jak śnieg na dworcu i nagle wszyscy się zastanawiają, skąd jej ten forhend wziął. Pamiętacie może, jak ona jeszcze z tym swoim amerykańskim bełkotem w wywiadach lata temu mówiła, że deblu nie czuje, że to nie jej świat? no i co, niby mieliśmy ją skreślić, bo raz sobie odpadła we wczesnej rundzie w deblu? Samobojcza_Ukradl, ty akurat powinnaś pamiętać, jak jeszcze w 2018 roku na jednym z turniejów w Stanach, kiedy spotkała się z parą, która potem wygrała cały turniej, to Pegula i jej partnerka grały jakby miały nogi z betonu. ale wiecie co? tamte meczówki to nie były jej finały Wimbledonu — to były tylko ćwiczenia. i tu dochodzimy do tej cholernej sprawy z charakterem. KasiaSlask, ty mówisz o tych kilku tysiącach uderzeń dziennie, no jasne, że to ważne, ale Pegula nie tylko ćwiczyła — ona PRACOWAŁA NAD TYM, żeby te uderzenia miały sens. I teraz, kiedy patrzy się, jak ona wbija te forhendy na linii, albo jak zagrywa te backhandy, które latają jak pociski, to aż ciśnie się na usta, że to nie magia, tylko lata pracy. I jeszcze te trzy tytuły w sezonie — no cholera, to nie są żadne "ostatnie szarpnięcia", to jest dowód, że jak ma się charakter, to się nie poddaje, nawet jak reszta świata gada, że "nie da rady". a teraz ci co liczyli jej tabelki i pisali, że "ledwo zipała w deblu" — no niech się wstydzą. bo właśnie teraz, kiedy jest trzecia w rankingu deblowym, a do tego bije rekordy w singlu, to wszyscy nagle zapominają, że kiedyś była na 52. miejscu. a wiecie co było na 52. miejscu w jej życiu? Tyle, że miała jeszcze mnóstwo do udowodnienia — i udowodniła. i jeszcze ta historia z finałem Wimbledonu, o której wspominał Korona_88 — ten mecz z tym backhandem, który poszedł na linię o centymetr, to był nie przypadek, tylko punkt zwrotny. To była chwila, kiedy ktoś postanowił, że nie da się zabić marzeń jednym złym meczem. I teraz, kiedy patrzy się na nią na korcie, widać, że ta decyzja była tym, co naprawdę liczyło się najbardziej. więc może zamiast grzebać w starych tabelkach i pisać, że "ona kiedyś nie dawała rady", warto spojrzeć, gdzie jest teraz? bo Pegula to dowód na to, że charakter bije technikę, ranking i wszystkie tabelki na świecie. a jak nie wierzycie, to zapytajcie przeciwniczek — one na pewno wiedzą, jakie to uczucie grać przeciwko komuś, kto nie poddaje się nawet wtedy, kiedy reszta świata już dawno uznała, że "to nie wyjdzie".
    Jessica Pegula grand slam tennis
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 11:36 Cytuj
  • Ej, ależ wy teraz naprawdę wciskacie mnie w tę ścianę Peguliną 😂 no bo serio, Samobojcza_Ukradl, ty akurat teraz mi tu mówisz o jej „słabym deblu” sprzed lat, a ja pamiętam jak dzisiaj ten jej mecz w Cincinnati 2019 kiedy to z tym swoim partnerem spadła w pierwszej rundzie debla na korcie numer 11 i nikt o niej nie gadał, no ale hej — to było wtedy, kiedy cały tenis amerykański gadał o osiemnastolatkach z Academy, co to mają potencjał jak terminale lotniska, a nie o dorosłej kobiecie, co jeszcze szukała swojego stylu. A KasiaSlask, ty tu z tymi swoimi tabelkami z 2021 roku, no ale co niby masz na myśli że niby nikt nie widział jej progresu? Przecież jakby każda z was oglądała jej mecze z paroma lat z rzędu, to widzielibyście że ona nie wlatywała w ten sezon 2024 z marszu jak balon na sylwestra — to była lata robota, kurwa, dosłownie widać jak jej forhend z każdym tygodniem robi się bardziej morderczy, a te jej backhandy z półwoleja to już broń dystansowa, nie żadna magiczna różdżka. DumaStolicy_Duma, no i ty też, no bo co tam masz o jej „błędach sprzed lat” — no a co z tym finałem Australian Open 2022 kiedy to w deblu doszła do półfinału i nikt jej nie dał wiary? Albo ten turniej w Madrycie 2023, gdzie ona i Keys dosłownie rozniosły po drodze parę, która była w topce debla? Te numery z rankingu to tylko cyfry, a ja widziałem na własne oczy jak jej styl gry się zmieniał, jak z każdym tygodniem była coraz bardziej groźna. Korona_88, ty wspomniałeś o tym meczu zeszłorocznego Wimbledonu, no ale co tam — to była zapowiedź czegoś większego, bo przecież jak ktoś wbija backhand na linie o centymetr i przeciwniczki leżą na korcie ze zdziwieniem, to nie jest przypadek, tylko dowód że ta dziewczyna wzięła się w garść i postanowiła już nie odpuszczać. I AdamWarszawa, no ty akurat mówisz jak stary wyjadacz, no ale co tam z tym Gdańskiem — Pegula to nie stadion co to go postawią i zapomną, to człowiek co codziennie idzie na kort i walczy, i to walczy nie tylko rękami, ale i głową, bo jej pozycjonowanie w deblu to już coś naprawdę poważnego. A ja tam nadal pamiętam jak jeszcze cztery lata temu siedziałem z fajką na trybunach w Miami i myślałem że ta dziewczyna to taki ten typ „ładna twarz co gra w tenisa”, a teraz patrzę i mam ochotę krzyczeć „JESSSSICA, DASZ RADĘ!” bo widać że ta baby ma w sobie coś co bije na głowę wszystkie tabelki i rankingi na świecie 🔥
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    CR Cracovia_Warszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 13:25 Cytuj
  • ej no ależ wy teraz naprawdę zrobiliście z tej Peguli jakiegoś mesjasza tenisowego, że aż mi się dech odbiera – jakbym słyszał opowieści o tym, jak to kiedyś w zakładzie robiłem prototypy obudów pod silniki i wszyscy gadali, że to nie wyjdzie, a teraz to ten model jeździ po autostradach w milionach sztuk. kurwa, ludzie, rzeczywistość nie jest bajką, a tenis to nie jest kalendarz z panienkami w bikini – tu liczy się coś więcej niż tylko „charakter bije tabelki” i te wasze trzy tytuły w sezonie. ja tam pamiętam czasy, kiedy się grało w pracy pod parasolem, bo deszcz padał, a szef powiedział „trzeba dokończyć, bo inaczej nie będzie premii”. i co? zrobiłem swoje, i nawet jak się schrzaniłem na próbnym egzemplarzu, to nikt nie zapominał, że trzy tygodnie później dostałem zlecenie na kolejny kontrakt. ale wiecie co? nikt nie stawiał mi pomników za to, że „nie poddawałem się”, tylko za to, że wiedziałem, kiedy trzeba docisnąć, a kiedy odpuścić. a Pegula? ta historia z jej deblem przed finałem Wimbledonu to nie jest żaden przypadek, tylko dowód, że czasem coś idzie wolno, a potem nagle – bum! – ale nie dlatego, że ktoś miał „charakter”, tylko dlatego, że naprawdę ciężko harowała i miała fajny team wokół siebie. i teraz wszyscy gadają o jej forhendzie, jakby to była jakaś magia, ale ja tam pamiętam, jak cztery lata temu oglądałem jej mecz w Australian Open debla z jakąś przypadkową partnerką i ona walczyła, ale forhendem to to było takie… średnio skuteczne. i co? nikt nie pisał wtedy, że „ona kiedyś dojdzie do top 10”, bo nikt nie wiedział, że jej partnerka z tamtego meczu to była przypadkowa typka, która ledwo zipała w singlu. i jeszcze te wasze „3 tytuły w sezonie” – no dobrze, ale ile osób to naprawdę oglądało na żywo albo w telewizji? bo ja tam widziałem jej półfinał w Indian Wells 2023 z tym jej nowym stylem gry, i facetki po drugiej stronie siatki miały taką minę, jakby właśnie spotkały się z robotem z kosmosu – i co? nikt nie mówił o „magii”, tylko o tym, że ona naprawdę zmieniła sposób, w jaki gra, i że jej partnerka w deblu to była nie byle kto, tylko ktoś, kto znał się na rzeczy. a wasze „ledwo zipała w deblu przed paroma laty” – no ale co niby mieliśmy myśleć, kiedy przez trzy sezony z rzędu leciała w pierwszej rundzie debla z takim samym partnerem, który sam ledwo zipał w singlu? niech ktoś mi powie, że to nie była robota na lata, nie wiara w siebie, tylko systemowe podejście – bo ona nie wylądowała w czołówce deblowej przez przypadek, tylko przez to, że doszła do momentu, w którym jej gra była po prostu na tyle dobra, że przeciwniczki nie miały szans. i jeszcze jedno – ta wasza radocha z tego, że teraz jest trzecia w rankingu deblowym, a do tego bije rekordy w singlu – no ale przecież to są dwie zupełnie różne dyscypliny, chociaż dla was to wszystko jest jednym wielkim świętem. ja tam pamiętam, jak w latach 80. mieliśmy w Krakowie takie małe boisko, gdzie graliśmy w piłkę nożną, i wszyscy gadali, że „te nasze dzieciaki kiedyś będą grać w Ekstraklasie”. i co? pięciu z nas gra teraz w lokalnych ligach, a dwóch wróciło do amatorszczyzny, bo nie mieli w sobie tej pazerności na sukces. tak samo jest z tenisem – nie każdy, kto walczy, trafia na szczyt. więc może zamiast wcielać się w kibiców, którzy widzą tylko jej sukcesy, warto by było czasem przypomnieć sobie, że tenis to sport, a nie Hollywood? i że nawet jak się ma charakter, to bez ciężkiej pracy i dobrego teamu się nie wygra. bo inaczej to by każdy, kto nie poddaje się przy pierwszym błędzie, byłby mistrzem świata. a my wszyscy wiemy, że świat jest dużo mniej sprawiedliwy niż wasze bajeczki o Peguli.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 15:17 Cytuj
  • Ej, a pamiętacie ten mecz w maju 2023 w Rzymie, kiedy Pegula i Keys miały zmierzyć się zawsze groźną parą Hiszpanki Alcaraz/Martinez? Tamten drugi set był jak jakiś horror dla przeciwniczek – tamta druga piłka Peguli, ten forhend z obrotu, który wylatywał tak, że Hiszpanka musiała się odbić od ziemi, żeby w ogóle dojść do niej raquetą. No i co? Nikt nie mówił wtedy o „magii”, tylko o tym, że ona po prostu zaczęła grać tak, jakby miała w głowie zestawienia każdej przeciwniczki. Tamtego dnia widziałem na własne oczy, jak jedna z Hiszpanek zagrywała do siatki, bo nie chciała ryzykować z tamtym forhendem – a to przecież nie był przypadek, tylko efekt lat pracy nad precyzją, nie tylko siłą. Takiej szczegółów jak ten w waszych tabelkach nie ma, ale one są właśnie tym, co robi z niej prawdziwą maszynę do niszczenia przeciwniczek.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 16:45 Cytuj
  • Ej, ale z was tematy to chyba rodzina się zbiera przy stole, a nie forum tenisowe — bo kto by pomyślał, że jedna dziewczyna wywoła tyle emocji i teorii? Widzę tu całą gamę argumentów, od "charakter bije tabelki" po "to tylko kalendarz z panienkami", i szczerze mówiąc, każdy z was ma w tym kawałek racji. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu śmiałem się, że Pegula to taka fajna amerykańska blondynka, co to ładnie wygląda w kortowym stroju, a teraz muszę przyznać, że facetkom po drugiej stronie siatki naprawdę się nie prześpią, kiedy na nią patrzą. Fakt, że Pegula nie doszła do formy w ciągu tygodnia, to akurat zgoda — żaden człowiek, który osiąga takie rzeczy, nie robi tego przez przypadek. Ale to, co teraz prezentuje, to nie jest już ten sam styl, co cztery lata temu w debla, kiedy ledwo zipała i forhend miała taki, że przeciwniczki mogły sobie spokojnie wejść na siatkę i poczekać, aż jej piłka wyląduje w ich ustach. Tamto "ledwo zipała" to była prawda, ale jak się teraz na nią patrzy, to widać, że nie poddała się temu stylowi — po prostu zrozumiała, że musi go zmienić, i to zrobiła. I teraz, kiedy widzę, jak wbija te forhendy z półwoleja albo jak zagrywa backhandy, które lecą tak, że przeciwniczki nawet nie wiedzą, gdzie się podziać, to muszę przyznać: coś w niej zaiskrzyło. Ale tu dochodzimy do tego, co mówił Kolejorz_bezKonca56 — tenis to nie bajka, i nie każdy, kto walczy, trafia na szczyt. Ja widziałem zawodników, którzy mieli "charakter", harowali dzień w dzień, ale im dalej, tym bardziej się rozbijali. Pegula natomiast nie tylko walczyła — ona naprawdę zmieniła swoją grę. Nie wystarczy powiedzieć "o, ona ma mocny charakter", bo przecież każdy, kto gra w tenisa, musi mieć w sobie tę pazerność na sukces. Tu chodzi o coś więcej: o to, że ona nie tylko trenowała więcej, ale trenowała mądrzej. Widziałem, jak jej forhend z każdym tygodniem stawał się bardziej precyzyjny, a pozycjonowanie w deblu to już naprawdę coś poważnego — nie jakieś tam "ostatnie szarpnięcie", tylko systematyczna robota nad tym, żeby przeciwniczki nie miały żadnej szansy. I te trzy tytuły w sezonie? No pewnie, że to ważne, ale nie zapominajmy, że tenis to sport indywidualny, nawet w deblu. Trzy tytuły w sezonie to nie jest coś, co zdarza się przypadkiem — to efekt ciężkiej pracy, dobrego teamu i odpowiedniego podejścia do meczu. Widziałem, jak grała w Indian Wells, jak wbija te piłki z półwoleja i przeciwniczki tylko czekają, żeby do nich doskoczyć — a to nie jest przypadek, tylko efekt lat pracy nad techniką. No ale co z tymi, którzy mówią, że to magia? Otóż magia to nie forhend, tylko umiejętność przewidzenia, co przeciwniczka zrobi, zanim ona sama to zrobi. I właśnie to Pegula robi teraz jak mało kto — nie tyle uderza mocno, co wybija piłkę tam, gdzie przeciwniczki nie mają szans jej dosięgnąć. To nie jest żadna magia, tylko lata harówki i nauki. No i jeszcze ten finał Wimbledonu — ten backhand na linie o centymetr, który posłał przeciwniczki na trybuny szukające wzrokiem trenera. To była chwila, w której ktoś postanowił: dość tych "prawie", teraz będzie tylko "na 100%". I teraz, kiedy patrzy się na nią na korcie, widać, że ta decyzja była tym, co naprawdę liczyło się najbardziej. Ale jak tu wszystko podsumować? No cóż, jeden mówi, że to charakter, drugi, że to tabelki, trzeci, że magia — a ja tam widzę po prostu kobietę, która postanowiła, że nie podda się temu, co inni myślą o jej grze. I czy to przez charakter, tabelki czy magię, fakt jest taki, że teraz wszyscy się nią zachwycają. Bo prawda jest taka, że Pegula nie jest już tylko "tą dziewczyną z American Open debla z 2018 roku" — jest teraz twarzą amerykańskiego tenisa, i to nie dlatego, że ktoś jej to podarował, tylko dlatego, że na to zapracowała. I koniec końców, to chyba najważniejsze, nie?
    Jessica Pegula tennis fans
    PI PiastWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 20:49 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.