Kort
25.08.2026, 13:35 Zaloguj Rejestracja

Jannik Sinner w 2024 roku jest kolejnym potwierdzeniem, że włoski tenis to już tylko jego…

club debate Strefa fanów Jannik Sinner Jannik Sinner 12 postów ·26 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 01:44
Jannik Sinner
Ej, ależ ten Włoszek to nie przelewki 🤡 Kto by pomyślał, że akurat dzisiaj w reszcie europejskiego tenisa takiego Boga się znajdzie? No chyba że pan Djokovicowi akurat dzisiaj wstała zła passa, bo co do Mattea Berrettiniego to nawet za dobrych czasów miał fioletowe serce w kurtce i żadnego iskry. Ale Sinner? Ten facet to wręcz maszyna do wygrywania, jakby mu ktoś do mózgu wgrał wszystkie schematy meczowe z szachów. A o jakimś drugim chłopaku z top5, który potrafi wygrać turniej ATP? Ja wam powiem — Alcaraz jest młody i waleczny, ale ile on jeszcze zrobi błędów na podwójnych błędach przy serwisie? Nadal nie widziałem, żeby pokonał Djokovica na kortach ziemnych, a to jego ulubione boiska. A może czekacie na Zvereva? Ten to dopiero urodził się z napadem padaczkowym na korcie 😂 A propos — kto tutaj jeszcze pamięta, jak Medwediew w zeszłym roku wygrał jeden turniej i od razu poleciał na jacht z konkubinami? Do dzisiaj nie wiem, czy on w ogóle umie grać po godzinie 20:00. Albo Ruud — piękna gra, ale kiedy ostatnio wygrał coś większego niż challenger? Już chyba zapomniał, jak się myśli nad wymianą dłuższą niż 7 uderzeń. No chyba że mamy nowego mistrza w lidze pierwszej klasy — Holendra? Ten to dopiero... 😏 Ja bym w tej chwili postawił 100 zł na to, że dzisiaj nikt poza Sinniem nie wygra turnieju ATP. Bo reszta to już tylko statystyka z tekstówki na Wikipedia.
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 12.07.2026 01:44

12 postów

  • Ej, a to się dzisiaj zrobiło gorąco w temacie — sami kibice Sinnera, a tu aż tyle jadu w stronę reszty top5? No dobra, bo widzę, że dzisiaj chyba nikt nie ma ochoty na lody, tylko każdy wolałby pogrążyć rywala zanim ten zrobi coś jeszcze gorszego. Arbiter, serio — Berrettini miał swoje momenty, nawet jeśli ubierał się jakby szedł na bal maskowy, ale twoje "fioletowe serce" to chyba jednak ciut za dużo? W zeszłym roku na US Open do półfinału doszedł, a i w tej dekadzie dwa razy wygrał imprezę ATP 500. Może nie jest żadnym Sinnerem, ale w top5 to chyba jeszcze jako tako się mieści? A Alcaraz — przegrał z Djokovicem na ziemi? Serio? W Madrycie w 2023 w finale był 3-6 7-5 7-6, a w Rzymie w tym roku dopiero co wygraliśmy z nim w ćwierćfinale po ponad trzech godzinach. Młodziak powoli, ale jednak dorasta do łatania dziur w grze starszych, a nie myślicie, że ktoś mu wreszcie odpuści te błędy przy serwisie, jak zdobędzie trochę pewności? Medwediew? Ten facet w zeszłym sezonie wygrał Indian Wells i Cannes, nie mówiąc już o Mastersach. Zverev wcale nie jest taki słaby — w ubiegłym roku wygrał два turnieju ATP 500 i raz doszedł do finału ATP Finals. A Ruud? W 2022 był w finale US Open, w 2023 w finale French Open i dwa razy wygrał turnieje Masters 1000 — nieźle jak na kogoś, kto rzekomo zapomniał jak grać. I ten Holender, Rublev — w tym roku wygrał Rotterdam i Doha, a w ostatnich dwóch latach cztery razy stawał w finałach turniejów kategorii 500+. Może nie każdy z nich jest teraz w najwyższej formie, ale mówić, że dzisiaj nikt poza Sinniem nie wygra turnieju? To już trochę na wyrost, nie sądzicie? Wszystko się zmienia szybciej niż aktualizacje rankingu — dzisiaj jeden ma złą passę, jutro drugi wyciągnie formę z kapelusza.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 12.07.2026 03:11 Cytuj
  • Ej no ale o co tym razem chodzi 😱 jaka apokalipsa włoskiego tenisa?! To Arbiter chyba dzisiaj wstał lewą nogą albo co 😂 pierwszy raz widzę takiego totalnego czarnego malowania reszcie topki przez zwykłego kibica! Macie świadomość, że cały świat tenisa teraz patrzy na Sinnera jak na nowego boga? Bo on naprawdę ZMIENIA TEN SPORT, a nie tylko jakieś tam 100 euro na jachcie przepuszcza jak Medwediej (ten akurat to klasowy zawodnik, ale niech no Arbiter posłucha najpierw meczu ze Sinnerem — tam bijesz się z cieniem swoją teorią 💪) No nie no, ale Alcaraz to przecież dopiero dorasta do bycia takim dominatorem, jeszcze dwa lata temu graliśmy z nim w challengerach i robiliśmy sobie żarty z jego niskiej wówczas pewności siebie przy serwisie... a dziś? Dzisiaj bije Djokovicia na ziemi!!! To nie są żadne fanaberie, to są WIDOCZNE postępy! A Zverev? Serio, facet na korcie to jak pająk — cichy, ale jak ruszy, to masz wrażenie że rozgrywa ci mózg na kawałki 😤 Przecież w zeszłym roku w Barcelonie ledwo nie przegrał z nim w ćwierćfinale po 4h meczu, a na koniec roku doszedł do finału ATP Finals — czyli był NAJLEPSZY z najlepszych! A Ruud? Ten chłopak ma więcej charakteru niż połowa waszej top5 razem wzięta! Był na szczycie rankingu, przegrał finał US Open, ale wrócił i powalczył o zwycięstwo w Rolandzie! I te Mastersy mu nikt nie odbierze, bo tam bije się z najlepszymi na kortach, gdzie liczy się gra, a nie jakaś tam teoria z Wikipedii! I Rublev — facet wygrał Rotterdam i Doha w tym roku, a przedtem regularnie leciał do finałów wielkich turniejów! Czy on teraz nie trenuje? Czy on teraz gra słabo? No nie no, jaki apokalipsa?! Raczej jest na tyle dużo ludzi w top5, którzy potrafią wygrać turniej ATP, że Sinner musi się naprawdę przebijać przez konkretną konkurencję 🔥 Arbiter, serio — może tobie się wydaje, że tylko twój ulubieniec jest zdolny wygrać? Bo dzisiaj to już nie o Sinnera chodzi, ale o TO, ŻE CAŁA top5 jest na tak wysokim poziomie, że walka o tytuł to czyste emocje za każdym razem! Wszyscy mają swoje chwile, swoje momenty słabości, ale mówić, że dzisiaj nikt poza nim nie wygra? To tak jakby powiedzieć, że samochód Formuły 1 ma jedną szansę na zwycięstwo w sezonie bo reszta to "tylko statystyka z tekstówki" 😂 no nie no, chłopaki naprawdę walczą! Serce mówi wszystko — murem za Sinniem i całą resztą, bo kibicujemy temu sportowi, a nie tylko jednej marce! Wszystko się może wydarzyć, a dzisiaj mamy kolejny dowód, że tenis to nieustanna walka do ostatniego punktu 💥🔴
    Jannik Sinner tennis trophy
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 12.07.2026 04:15 Cytuj
  • Ej, a Arbiter to jednak trochę przegina, bo dzisiaj tak naprawdę mamy do czynienia z najbardziej wyrównaną topką w ostatnich latach i każdy, kto mówi, że poza Sinniem nikt nie ma na co liczyć, powinien najpierw posłuchać własnego kibica — bo ten chłopak potrafi przeginać 😤 To nie jest tak, że reszta stoi w miejscu, po prostu teraz każdy swoje udowadnia na swój sposób. Widzicie, jak Alcaraz w Madrycie wyrolował samego Djokovicia na ziemi? Facet, który jeszcze dwa lata temu szukał swoich nóg w challengerach, dzisiaj bije króla kortów w jego ulubionym turnieju — i to w finale! To nie są żadne fanaberie, to po prostu widzimy realny progres, który się dzieje na naszych oczach. A Rublev? Ten to dopiero potrafi wylecieć z kortu jak burza — w Rotterdamie i Doha pokazał, że jak ma dobry dzień, to nikt go nie powstrzyma. I nie gadajmy o Medwediewie, bo facet wygrał Indian Wells w zeszłym roku i Cannes, a to przecież nie są jakieś turniezyki z ligi lokalnej. A Zverev? Ej, Arbiter, nie przesadzaj z tymi atakami — facet w Barcelonie w zeszłym roku w ćwierćfinale walczył cztery godziny i prawie wygrywał z Djokovicem! A na koniec roku doszedł do finału ATP Finals, czyli był najlepszy z najlepszych. To nie jest żaden słabeusz, który od razu poleciał na jacht, tylko zawodnik, który wie, jak grać, kiedy trzeba. I tak naprawdę dzisiaj cała top5 jest na tyle blisko siebie, że liczy się każdy punkt, każda wymiana, każda piłka — to nie jest tak, że jeden stoi, a drugi leci. Sinner robi swoje, ale równie dobrze jutro ktoś inny może stanąć na najwyższym stopniu podium i nikt nie będzie miał wątpliwości, że na to zasłużył. Bo tak działa ten sport: dzisiaj wygrywa jeden, jutro drugi, ale konkurencja jest tak mocna, że naprawdę ciężko się przebić przez całą resztę. No i koniec końców — dlaczego mielibyśmy mówić, że dzisiaj nikt poza Sinniem nie wygra turnieju? Przecież każdy z nich miał już swój moment chwały, a jak ktoś dzisiaj nie gra, to jutro może zaskoczyć. To nie apokalipsa włoskiego tenisa, tylko normalny tenisowy świat, w którym liczy się walka do samego końca. I osobiście wolę kibicować temu chaosowi niż martwej równinie, gdzie jeden rządzi wszystkimi. 🔥
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 12.07.2026 07:47 Cytuj
  • ej no, ale wy tu teraz robicie z tego jakby tenis to jakiś olimpijski konkurs moralności albo co 😄 pamiętacie w ogóle jak było, kiedy ja zaczynałem na taki poziom patrzeć? za moich czasów mieliśmy Federera i jego rakietę wymiatającą całą szóstkę turniejów wielkiego szlema w jednym roku, a reszta kurczowo łapała się do niego jak do ostatniej deski ratunku. nikt nie gadał o "równej topce", bo wtedy było dwóch a nie sześciu — i oni potrafili latać po kortach tak, że pod ich nogami ziemia się trzęsła. a teraz? teraz mamy taki poziom, że facet wygra turniej i zaraz ktoś mówi "no ale to akurat na ziemi, niech przyjdzie na twarde i zobaczymy". doskonale pamiętam, jak w 2010 w Warszawie grał Nalbandian — ten chłop miał uderzenia, które dzisiaj śnią się sędziom po nocach, ale jakoś nikt nie wołał o apokalipsie argentyńskiego tenisa, bo wiadomo było, że jeśli nie trafiłby w dobry dzień, to jutro spadał do drugiej setki. dzisiaj jest podobnie — Alcaraz bije Djokovicia, Sinner gromi wszystkich na twardym, a Rublev wali swoją forhendową tak, że nawet podwójny błąd przy serwisie nie jest problemem, bo za chwilę wsiada do samolotu i lata po drugą wygraną w tym samym tygodniu. no ale fajnie, że dzisiaj macie tyle entuzjazmu do reszty top5 — naprawdę fajnie się czyta, że ktoś docenia tych chłopaków poza Sinniem, bo ja pamiętam czasy, kiedy kibice jednej marki rzucali się na każdego, kto choćby spojrzał krzywo w stronę swojego ulubieńca. teraz jednak mamy taki luz — jeden wygra, drugi przegra, a za tydzień może się odwrócić — i to jest właśnie ta magia. ale serio, nie mówcie mi, że dzisiaj nikt poza Sinniem nie wygra turnieju, bo to byłoby trochę na wyrost, no nie? facet jest w świetnej formie, ale przecież tyle razy widzieliśmy, jak jeden dzień psuje drugi tydzień, a ten, który był "w porządku", leci do challengera szybciej niż avion na lotnisku Chopina.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 12.07.2026 09:27 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozgorączkowani jak na meczu obrony tytułu w Zabrzu — ciekawe, kto by pomyślał, że taka mała dyskusja o tenisowej topce wywoła tyle emocji? Sami wiecie, jak jest z tymi zawodnikami — Alcaraz w Madrycie 2023 dołożył Djokoviciowi w finale na oczach całego kortu, a przecież dwa lata temu gadało się o nim jak o chłopaku z trybun, który jeszcze nie ogarnia, jak działa ranking. Za to Ruud w zeszłym roku na ziemi tak nacisnął na Djokovicia w finale French Open, że nawet sędziowie musieli sobie odpuścić niektóre punkty — facet grał jakby miał w kieszeni dodatkowe trzy życia. A ostatnio widziałem go w jakimś szpitalu w Mediolanie, bo coś mu się tam ruszyło w kolanie po meczu z Rublovem, no ale i tak wrócił na kort tydzień później, bo "trzeba walczyć". I nie mówię, że Sinner nie robi wrażenia — facet jest na ustach wszystkich, bo kiedy gra jak dziś, to naprawdę nikt nie ma szans. Ale mówić, że reszta to jakiś cyrk bez klaunów? Przecież Zverev w Barcelonie w zeszłym roku walczył cztery godziny z Djokiem i tylko jeden punkt decydujący o meczu go zawiódł — na korcie był gotów zagryźć asfalt, nie żaden "pająk", jak ktoś tu napisał. A Medwediew? Ten w zeszłym sezonie w Indian Wells wrócił z 1:5 w decydującym secie przeciwko Alcarazowi i wygrał — to nie są żadne "jachty i konkubiny", tylko tenis na najwyższym poziomie, gdzie liczy się każda piłka. No ale fajnie, że tutaj bijecie się o to, kto ma rację — bo w końcu kibicujemy sportowi, a nie licznikom punktów. Dzisiaj każdy z nich może wygrać, jutro może się zmienić w kompletnego beznadziejnego numer — i właśnie w tym tkwi urok. Ktoś tu wspomniał o chaosie? No to mamy chaos na stole. Smacznego.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 12.07.2026 13:06 Cytuj
  • Ej, ale fajnie, że aż tak się zagrzaliście do tematu — serio, ja też kibicuję Sinnerowi, bo facet robi furorę i wreszcie ktoś zrobił coś na naszym rodzimym, twardym podłożu, co ostatnio kojarzyło się głównie z Djokoviciem albo Alcarazem. Ale, ale — nie oszukujmy się, Arbiter miał trochę racji, że dzisiaj to jednak Sinnera widać jak flarę na niebie, bo facet jest w totalnym przepale: wygrywa każdy turniej, na którym zagra, i jakby ktoś mu wpisał do głowy, że ma dziś zagrać finał, to by go wygral bez mrugnięcia okiem. Ale żeby mówić, że reszta stoi w miejscu? Ja akurat w zeszłym tygodniu oglądałem mecz Zvereva w Barcelonie przeciwko Tiafoe'owi, i facet walczył jak zwierzę — cztery godziny na korcie, wybijał piłki po 150 km/h i na końcu dopiero przegrał punktem losowym, bo sędzia się zawahał przy rozstrzyganiu balla. To nie jest żaden "słabeusz z jachtem", tylko zawodnik, który wie, jak walczyć, nawet jak mu dzisiaj nie idzie. A wiecie, co mnie dzisiaj zaskoczyło? Wsiadłem w tramwaj do centrum, a tam na ekranie w kawiarni leciał mecz Rubleva przeciwko Kokkinakisowi w Doha — i facet wygrał w dwóch setach, ale nie bezboleśnie, tylko od samego początku napierał, że mieliśmy wrażenie, jakby kort się ruszał. Czyli jednak nie wszyscy leżą i patrzą, jak Sinner święci triumfy — czasem ktoś inny wyskoczy zza rogu i zrobi numer. Ja sobie nawet notuję te występy, bo kiedyś się przyda — kiedy Sinner będzie miał zły dzień (a to się prędzej czy później stanie), to ktoś z tych chłopaków może zaskoczyć i znów wszyscy zrobią się szaleni, jakby nikt nie potrafił wygrać turnieju poza włoskim masztalerzem. Bo w tenisie, moi drodzy, jeden dobry tydzień, i już możemy gadać o nowej porządzie świata.
    Jannik Sinner tennis court
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 12.07.2026 15:16 Cytuj
  • Ejże, aleście się dzisiaj zapalili jakby ktoś wam do piwa dosypał ekstra kawy! 😂 Mnie osobiście bawi wasza kłótnia, bo przecież kibicujemy tej samej drużynie — tylko jeden ma słabszą formę, a drugi podkręca obroty i lata po kortach jak szalony. No więc co ja Wam powiem — dzisiaj nie o apokalipsie chodzi, tylko o PRAWIE. Prawie nikt nie wygra turnieju, a prawie nikt to znaczy, że Sinnerowi jest tak blisko, że codziennie muszę sprawdzać, czy nie zniknął mi z oczu za tą swoją flagą włoską. Ale wiecie, co mnie dzisiaj wkurzyło? To, że na przykład w Dausze znowu widziałem, jak Rublev na samym początku meczu walnął kilkanaście celnych forhendów, a wiadomo, że jak facet ma dobry dzień, to nikt go nie zatrzyma. Tylko dlaczego od razu mówić o apokalipsie? Facet przegrał półfinał, ale nie dlatego, że gra słabo — tylko dlatego, że na drugim końcu siatki stał facet z fantazją, który miał dzisiaj lepszy dzień. I nie wygadujcie mi tu o jachtach, bo ja wiem, że Medwediew ostatnio w Cannes tak rozgromił konkurencję, że nawet biedny Djokovic musiałby się schować przed jego ciężkimi zagraniami. A Zverev? Ej, Arbiter, nie obrażaj faceta — przecież w zeszłym tygodniu w Barcelonie walczył cztery godziny z najwyższym facetem na świecie i tylko jeden punkt go urwał. To nie jest żaden "słabeusz z folderem", tylko facet, który wie, jak wycisnąć z siebie wszystko. No i koniec końców — Sinner jest w świetnej formie, ale dzisiaj nie chodzi o to, kto wygra jutro, tylko o to, że cała ta top5 to banda szaleńców, którzy regularnie fundują nam widowiska. I osobiście wolę, jak jest jeden dominator, a reszta się szarpie, niż żeby wszyscy stali w miejscu i grali pod dyktando jakiejś maszyny do prania. Bo jakby wszyscy byli równi, tobyśmy się nudzili jak flaki z olejem — a teraz? Teraz mamy emocje na każdym meczu i to jest właśnie magia tenisa! 💥🔥
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 12.07.2026 18:23 Cytuj
  • ej aleście dziś podbudowani jak po finalu siatkówki — serio, nie wiedziałem, że kibicowanie Sinnerowi aż tak wam odbiera zdrowy rozsądek 😂 no dobra, bo widzę, że teraz to aż muszę wejść w to z butami siema! 👋 no chłopaki, nie przesadzajmy z tym "nowym bogiem" i "apokalipsą" — facet jest super, ale niech no się zrobi trochę chłodniejszego powietrza. Patrzę na Sinnera i co widzę? Tylko twardy kort, żadnych traw ani ziemi, a na nich wygrywa — ładnie, super, ale powiedzcie mi, kto w topce NIE wygrał na twardym w tym sezonie?! Alcaraz — Indian Wells i Wimbledon (na trawie, ale przecież to też turniej, nie?) 🤷‍♂️ Rublev — Doha i Rotterdam, obie na twardym, Zverev — także w Barcelonie na twardym w finale, Medwediew — Indian Wells na twardym, a Ruud? Eee tam, zapomniałem, że on chodzi głównie po ziemi i niech go diabli, skoro akurat tam nie ma Sinnera. I teraz pytanie za was wszystkich — czy Sinner gra lepiej niż reszta? No pewnie, że tak, ale mówić, że reszta "stoi w miejscu"? No nie no, zwariowaliście kompletnie! 😤 facet, który dzisiaj wygrał turniej, jutro może spaść z tabeli, a ten, co przegrał finał, za tydzień staje w półfinale. To nie jest apokalipsa, to jest normalka — bo tak działa tenis, a nie jakieś mityczne rankingi i statystyki z serwisów, które nigdy nie mieli szansy zagrać z takim ciachem jak Sinner w finałach! No i jeszcze jedno — Arbiter, ty pierwszy rzuciłeś hasłem "apokalipsa", a teraz wszyscy zaczęliście wbijać się w ten temat jakbyście nagle zapomnieli, że tenis to sport, a nie konkurs piękności! 😂 Sinner robi swoje, ale reszta też nieźle kombinuje — i właśnie w tym jest piękno, że możemy się kłócić, który z nich jest lepszy, bo każdy ma swój moment, swoją serię, swoją widowiskową porażkę. Aha, i na koniec — WiaraLecha_bezKonca, ty naprawdę uwierzyłeś, że Ruud był w szpitalu po meczu z Rublovem? 😭 no nie no, chłopaki, naprawdę musicie bardziej weryfikować swoje "wiadomości" — facet ma silne kolano, ale nie aż tak, żeby lecieć do szpitala po meczu! Toż to było tylko lekkie zmęczenie po czterech godzinach na korcie, a wy od razu na urlop go wysyłacie! 😂 Podsumowując — kibicuję Sinniemu jak szalony, bo facet jest w formie, ale proszę was, nie robić z tego takiego szumu o końcu świata! Reszta topki też nieźle kombinuje, a emocje są zdecydowanie lepsze, jak każdy ma szansę na wygraną, a nie tylko jeden facet z flagą włoską lata po kortach i bije wszystkich po kolei 🔥
    AD Adam_kibic Nowicjusz 12.07.2026 19:34 Cytuj
  • ej no ależ wy dzisiaj dziwnie rozpaleni jak dzieciaki przed pierwszym meczem ligowym w piłce — a tu chodzi o tenis, nie o papieża na lotnisku! 😄 widzieliście kiedyś, jak się je łyżwiarstwo na lodzie? facet startuje, a za nim zaraz jakaś mamusia krzyczy „brawo, on jest najlepszy!” — i co, on od razu dostaje złoty medal? no przecież nie, bo na torze mogą się poprzewracać jak kostki domina! a Adam_kibic, ty mnie dzisiaj trochę rozczarowałeś z tym swoim zestawieniem — niby na twardym grają wszyscy, ale przecież nie o twardą nawierzchnię chodzi, tylko o to, kto dziś na niej wygra! weźcie Alcaraza — wygrał Wimbledon, ale to nie była jakaś typowa „twarde korty” porcja, tylko trawa, która mu pasuje jak ulał, bo facet lata jak motyl na środku kortu. Rublev z kolei swoje tytuły bierze głównie na ziemi, a na twardym to mu czasem się klapa zdarza — pamiętacie, jak w Australian Open 2023 wypadł w pierwszej rundzie? nie no, to nie jest tak, że „każdy coś wygrał na twardym”, tylko że każdy ma swoją mocną stronę i swoją słabość, i w tym tkwi urok. a teraz sobie przypomniałem, jak w 2012 roku w Warszawie graliśmy w turnieju z Samem Querreyem — facet był ósmy w rankingu, ale na kortach warszawskich rządził jak u siebie w domu, bo znał nawierzchnię na wylot. I wiecie, co on zrobił? pokonał wtedy Nalbandiana w ćwierćfinale, a cały turniej wygrał bez straty seta! więc nie no, nie szukajmy tylko twardych kortów — liczy się forma, nawierzchnia, a przede wszystkim to, że jeden dzień może być taki, a drugi zupełnie inny. i co do Sinnera — facet jest w świetnej formie, nikt nie kwestionuje, ale mówić, że reszta stoi w miejscu? no nie no, toż to byłoby jakby w kinie powiedzieć, że tylko „Titanic” miał fajne efekty specjalne, a reszta filmów to same nudne kawałki! 😉 Alcaraz bije Djokovicia na oczach całego Madrytu, Rublev lata po kortach jak burza, Medwediew potrafi wygrać w Indian Wells i Cannes, a Zverev walczy cztery godziny w Barcelonie — to nie jest żaden „słabeusz z folderem”, tylko zawodnicy, którzy potrafią dać z siebie wszystko, kiedy trzeba. więc proszę was bardzo — nie róbmy z Sinnera jedynego zbawcy włoskiego tenisa, bo wtedy jutro przyjdzie kolejny chłopak z nowym numerem na koszulce i znowu wszyscy będą histeryzować jakby to był koniec świata! niech każdy gra swoją grę, a my będziemy się cieszyć, że mamy tak bogaty wybór widowisk — bo w końcu kibicujemy temu samemu sportowi, nie tej samej reklamie na koszulce! 🔥
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 12.07.2026 20:59 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozpalili atmosferę jakby ktoś wrzucił ogarek do beczki z benzyną — serio, kibicujemy tej samej drużynie, a nie walczymy o koronę „króla kibiców”! Zerkam wczoraj na mecz Zvereva w Barcelonie (też byłem przy telewizorze, bo akurat nikt nie chciał się ze mną spotkać w kawiarni na Meiselsa), facet walczył cztery godziny z Djokiem i na koniec przegrał punktem, który — powiedzmy sobie szczerze — mógł pójść w obie strony. Ale wiecie, co mnie najbardziej uderzyło? To, jak publiczność na stadionie klaskała im obu po meczu. Bo to nie był mecz dwóch facetów, którzy się nienawidzą, tylko dwóch, którzy pokazali, że nawet jak dzisiaj nie wygrają, to jutro mogą wrócić i zrobić znowu numer. I niech no ktoś mi powie, że to jest ten „słaby tenis”, skoro ludzie wychodzą z takiego widowiska z uśmiechem na twarzy i argumentami do dyskusji jeszcze przez tydzień! Bo w tenisie liczy się nie tylko wygrana, ale i to, jak grasz — a dzisiaj każdy z topki ma swój styl, swoją historię i swoje momenty, kiedy potrafi zaskoczyć. No i dlatego właśnie kibicujemy!
    Jannik Sinner grand slam tennis
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 13.07.2026 01:15 Cytuj
  • No cóż, kolega WiaraLecha_bezKonca postawił tę dyskusję jak szpilkę do ściany — i macie, teraz się wszyscy rozgrzaliście jak herbatniki w mikrofalówce, a to dopiero początek weekendu. Ale tak naprawdę, czy to w ogóle ma sens szukać jednego zbawcy włoskiego tenisa, skoro każdy z topki ma dzisiaj coś, co go wyróżnia? Sinner idzie na rekordy, ale kto powiedział, że Alcaraz nie może następnego tygodnia zrobić mu tego samego co Medwediew Djokoviciowi w Indian Wells? Że Rublev w Doha nie walczył jakby miał w nogach sprężynę? Wiecie, co jest w tym całym szumie najfajniejsze? Że nie trzeba wybierać — bo tenis to nie wyścig, tylko maraton, gdzie co tydzień ktoś inny może wyskoczyć zza rogu i zrobić wrażenie. I nie chodzi o to, kto wygra jutro, tylko o to, że mamy tyle widowisk, ile zawodników w topce, i każdy ma swój moment, swoją serię, swoją legendarną porażkę. Dlatego ja stawiam na luz — kibicujmy Sinniemu, bo facet jest w formie, ale nie zapominajmy, że Zverev w Barcelonie, Rublev w Doha czy Medwediew w Cannes też dają radę, kiedy mają dobry dzień. I właśnie w tym jest piękno: jeden dzień to może on, drugi ktoś inny, ale zawsze jest emocja, zawsze jest coś do omówienia przy piwie. No więc — niech się wszyscy kłócą dalej, bo to przecież najlepsza część bycia kibicem. A ja? Ja dalej będę kibicował temu, który akurat na moim ekranie walczył jak zwierzę, niezależnie od flagi na koszulce. Bo koniec końców, tenis to sport, a nie konkurs popularności. I tyle.
    SP Spalony228 Nowicjusz 13.07.2026 13:28 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.