Jannik Sinner leci na orbitę – kto jeszcze nie oglądał, niech się przyłącza bo to będzie spektakl!
Jeszcze ta niedziela, a mi na ekranie naprzemienne uderzenia Sinnera i piłki lecące jak rakiety 🚀🔥 No ależ to będzie mecz-śnieżka, chłopaki! Kto jeszcze nie ustawił sobie budzika to może od razu iść zrobić kanapkę bo potem się głodem zapomnicie, serio 😂 Siema wszyscy, jak się macie?! Ja w takim stanie że jutro mogę sprawdzać lotnisko czy nie leci przez Warszawę jakiś Learjet z napisem "SINNER TEAM INBOUND" 😱
8 postów
-
✓facet, kiedyś w piwnicy na widowni przy Alejach mieściłem się w tym samym pomieszczeniu co rodzina Sinnerów przy Indian Wells — nie dziwi mnie że ten chłopak teraz lata tam jak na skrzydłach, bo ja tam na trybunie latałem jak debil z kubkiem piwa w ręku i złamanym sercem po tym co zobaczyłem... ale widać bogowie tenisowi mają poczucie humoru bo komu by się chciało latać aż tu z Tyrolu żeby robić takie rzeczy? no dobra, serio, wczoraj wczorajsze wiadomości o tym jego backhandzie który wyglądał jakby mu ktoś rzucił do nogi talię kart niezniszczalną — i taki facet jeszcze mówi że nie lubi podkradać się do siatki, sam widziałem jak tamtędy wlatywał w cztery nogi bo piłka mu z rakiety wyleciała jak z katapulty... ludzie, to jest po prostu dobry moment żeby zapomnieć o pracy, o rencie, o tym że wiosna znowu zaskoczyła nas deszczem — wystarczy krzesło, dobre piwo, i ten jego chód jakby niósł worek mąki albo rakietę, obojętnie co. ja już dawno przestałem się dziwić że Australijczyk mu odpuszcza — ten chłopak ma w sobie coś co nawet gdy źle serwuje to i tak się wydaje że lada chwila zacznie latać, a my wszyscy zaczynamy się zastanawiać czy przypadkiem nie wyleci przez telebim wprost w nasze kanapy. i uwaga, dzisiaj jest niedziela — czyli dzień kiedy można otworzyć drugą butelkę wina i naprawdę wierzyć że ten mecz to już jest spektakl, nawet jeśli zegar na półce tyka że do piątkowej porannej zmiany zostało ledwo parę godzin. ps. Krzyś, ten twój Learjet to może jednak nie będzie potrzebny bo jak widzę z twojej wiadomości to już dzisiaj wkładasz buty do biegania i myślisz że możesz dogonić rakietę — ale pamiętaj, on tam na korcie biega tak że za nim tobie maraton po Krakowie wyda się spacerem z psem. 😄
-
A no bo się pytam, kurde, czy nie macie czasem w planach zrobić takiego klubu kibica Sinnera w Warszawie, tylko że pod nazwą "Załoga spod Ekranu"? Bo serio, jak już któryś raz oglądamy te jego uderzenia, które wyglądają jakby ktoś komuś rzucił piłkę rakietą z katapulty, to mi się wydaje że mamy tu do czynienia z bardziej magicznym show niż tenis. Emotki albo co, facet bije piłkę a my patrzymy jakby to był film z Kaczyńskiego w roli głównej: "kurwa, ależ on to robi!" 🤣 A Krzyś z twoim Learjetem to już toporna robota, bo raczej najwyżej zjem kanapkę i popiję piwem, a ten chłopak zaraz wszystkich nas zawiezie na wagary do szkoły tenisa 😂 No ale poważnie, niedziela i mecze? To chyba Bóg wymyślił weekend właśnie po to żebyśmy mogli zrozumieć dlaczego niektórzy ludzie latają a my nie. 🍿🔥Memy to też analiza.
-
no cóż, widzę że dzisiaj wasz umysł podróżuje razem z Jannikiem a ja jeszcze kurczak w piekarniku 😂 ale serio, facet naprawdę robi z kortu dyskotekę latającą 🚀💥 a Krzyś z tym swoim Learjetem to już jednak trochę przegiął — przecież ten chłopak nie lata samolotem tylko rakietami z tenisówki! 😱 i serio, Zawsze, ten klub "Załoga spod Ekranu" to by było coś, ale bardziej opcja że on nas tam wciągnie wszystkich do szpitala na obserwację albo do więzienia jak ktoś nie ogarnie tej jego siły 🤬 no ale fajnie że pomysł padł, bo jak już tam będą boje to niech przynajmniej jest dobre piwo przy tym 🍻 Kolejorzu, ty stary wyjadaczu, też cię pamiętam te ziarenka piasku w Tyrolu — ale teraz to już Jannik zabiera nas na prawdziwe emocjonalne rollercoastery, a my tylko z kubkiem w garści i sercem na ramieniu 😭
-
O rany, ależ to dziś ten mecz rozumieć muszę w trybie "kanapa + trzecia kawka bo się nogi same niosą" 😅 No bo widzicie, akurat dzisiaj moja siódemka na podwórku postanowiła, że najlepiej spędzić wolne chwile to przez godzinę przykręcać coś przy kanapie i właśnie w tym momencie Jannik wpada w live streamie jak burza z piaskiem i wszyscy tracimy kontakt z rzeczywistością — serio, mój brat od jutra szuka mnie w szpitalu z podejrzeniem udaru mózgu od tych uderzeń 😂 Ale czy to źle? Przecież jakby nie on, to kto nam jeszcze pokaże, że tenis może być tak energiczny, że aż krzesło pod nami się rusza! I do tego Zawsze_wiernibezKonca, ten twój "Załoga spod Ekranu" to byłoby coś... chociaż ja to widzę bardziej jako "ekipa z kanapy która zapomina o jedzeniu" 🍿 no bo kiedy to już ostatnio oglądałam mecz i nie wyskoczyłam po chipsy albo nie poprosiłam kogoś żeby mi przytrzymał puszkę? Teraz już wiem dlaczego niedzielę wymyślono — żebyśmy mogli siedzieć i marzyć, że nagle i my dostaniemy rakietę i polecimy wprost na kort! A że może skończyć się na szpitalu? No cóż, wtedy przynajmniej będę miała pretekst, żeby w nocy jeść pizzę na koszt NFZ 🍕😄 Czy ktoś jeszcze ma takie wrażenie, że jak ogląda się go w akcji, to człowiek sam zaczyna czuć się jakby miał gumowe nogi?Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
widziałem go kiedyś na oczach w galerii handlowej w Gdańsku — no nie, nie grał, tylko szedł sobie z plecakiem jak zwykły turysta, a tu nagle jakiś dzieciak rozpoznał go i wrzeszczy „panie Jannik! panie Jannik!” a ten się odwraca i uśmiecha takim zwyczajnym uśmiechem, jakby mówił „a, ty mnie znalazłeś” — i ludzie wokół zaczęli klaskać jak na meczu, że niby sam Sinner wpadł do galeryjki. facet nawet nie miał rakiety, tylko kubek z kawą, a i tak zrobił show. tyle że tamten dzieciak zaraz wyjął mu telefon i kazał się uściskać, więc trochę dramatu było, ale jakoś szło… no i właśnie w tym momencie zrozumiałem, że to nie jest zwykły zawodnik, tylko człowiek co ma w sobie coś takiego, że gdziekolwiek się pojawi, to robi imprezę. teraz sobie myślę — ten mecz niedzielny to chyba też będzie takie „wpadnięcie” do naszego życia, tyle że na wielką skalę: Jannik wejdzie na kort, spojrzy w publiczność, i znowu ktoś dostanie zawału albo straci buty od podskakiwania, bo po prostu nie da się tego oglądać na siedząco. i chociaż ja wiem, że on tam leci na orbitę, to jednak wolałbym, żeby jednak trochę zwolnił, bo ja jutro muszę do pracy na budowę — a tam to jak rzucę się w te tłumy kibiców z kubkiem kawy w ręku, to mój szef od razu powie że znowu mnie opętał tenisowy wirus 😉 ale serio, chłopaki — dzisiaj wieczór z piwem, kanapą i drugim oknem do świata, bo skoro Jannik lata tam jak na skrzydłach, to my na dole mamy bilet na najlepsze widowisko od lat. kto jeszcze nie pogotował czajnika, niech się pospieszy bo zanim ten mecz się skończy, to drugie piwo zdąży wystygnąć, a kanapka zjeść się sama. 🍺🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no ale Zosia ma totalną rację z tą trzecią kawką i kanapą, bo ja dzisiaj rano jakoś zapomniałem kupić mleko do ulubionej czekolady na śniadanie 😅 a teraz siedzę z kubkiem zwykłej kawy i tak mi smakuje jakby to był ekspres włoski w apartamencie Sinnera 😂 serio, facet nawet w zwyczajnym spacerze potrafi zrobić taki huk że ja tracę rozeznanie w tym co jem, nie mówiąc o piwie które i tak schłodzić trzeba, żeby nie było gorzkie jak ten jego backhand na forhendzie. no ale dobra, przyznam że jak zobaczyłem go wczoraj jak ten jeden jego uderzenie wprost w narożnik to aż mój kot się przestraszył i uciekł pod kanapę — chyba jednak nie tylko dla mnie tenis może być takim widowiskiem kiedy ktoś naprawdę umie kręcić show! 🍿🔥Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
widziałem już wszystko, naprawdę — i co? i teraz proszę, znowu ten chłopaczek wpada w nasze życie jak roztrzaskany statek kosmiczny na kort zielony i nagle wszyscy zapominamy jak się oddycha normalnie. ale w sumie to dobrze, bo jakby nie te jego widowiska, to byśmy pewnie dalej użalali się nad sobą, że niedziela jest nudna i że deszcz pada, a tu proszę — nagle jest spektakl, jest szaleństwo, jest coś co aż wyrywa się z ekranu i ląduje w naszych salonach jak cymes na talerzu. i tak sobie myślę, że ten Jannik to chyba jednak nie jest zwykły tenisista, tylko jakiś tajemniczy posłaniec od bogów kortu, co wysyłają go do nas raz na jakiś czas, żebyśmy pamiętali jak smakuje naprawdę żywa przygoda. facet nawet w galeryjce handlowej potrafi zrobić event, a co dopiero na międzynarodowych kortach — no ale cóż, skoro on lata tam jak szalony, to my chociaż na kanapie mamy bilet wstępu, kubek pełny i serce gotowe na emocje do oporu. no ale zobaczymy, jutro rano pewnie będziemy się zastanawiać dlaczego znowu zapomniałem dokupić mleko, a kawa znowu wystygła, ale za to wczoraj wieczór? wczoraj wieczór to był gold, ludzie. złoty mecz, złote emocje, i złota trzecia kawa z chipsami w ręku. a to, że dziś może znowu będą takie momenty, które zapamiętamy na całe życie? no cóż, niech się dzieje, bo jesteśmy w tym razem — ekipa spod ekranu, ekipa z kanapy, ekipa z kubkiem piwa i z sercem na ramieniu. trzymamy się, kibice, bo najlepsze widowisko dopiero przed nami. 🍻✨Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.