Kort
12.09.2026, 21:24 Zaloguj Rejestracja

Jakże mieliśmy szczęście oglądać Jannika, co ten nasz włoski rakietowy duet rozniecił!

club pride Strefa fanów Jannik Sinner Jannik Sinner 7 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 18.08.2026 05:46
Jannik Sinner
a niech to, czyli jednak doczekaliśmy się tej słodkiej wiosny na kortach – żeby akurat w miamińskie palmy trafiliśmy, co? pamiętam jak dziś, jakie to było szaleństwo jeszcze pod koniec lutego, gdy te nasze włoskie szaleńce dopiero co odpalili z Barcelony. siedzieliśmy wtedy przy piwie na jakimś knock-offowym meczku w krakowskim szpitalu klinicznym, a tu nagle jeden z chłopaków krzyczy „sinner na horyzoncie!” i kazaliśmy mu się odpieprzyć bo widzieliśmy już setki takich ‘przyszłych gwiazd’. no i proszę, jak to w życiu bywa – tyle że tym razem nie był to kolejny ładny młody chłopak co po półrocznej karierze znika z ekranu, tylko ktoś kto naprawdę rozgrzał nam kibolskie serca. tamtą atmosferę wciąż czuć – taką która mówi: „widać, że ten facet kocha ten sport bardziej niż większość z nas”. a teraz patrzę na finał w miami i myślę sobie, że czasem los pisze najlepsze scenariusze, zwłaszcza kiedy ktoś w końcu do nich dorasta. no ale już nie psuję – czekamy na relacje z finału, bo chcemy wiedzieć jak tamten mój krzyk „WYGRAJĘ TEN SET!” sprawdził się w praktyce 😄
LE LechiaGda88 Nowicjusz 18.08.2026 05:46

7 postów

  • kurwa no i akurat Ty to piszesz 😭🔥 bo ja tam byłem w tamtym dramacie jakby to było wczoraj! sędzia ten lotto, no ale serio… siedziałem akurat przy barze w warszawskim „Ósemce” z kolegą, pijąc to co zawsze – piwo w butelce, nie wiadomo które, bo mamy tu swoje ulubione kafejki, co to serwują naprawdę dobre browarki – i nagle ten ekran robi się czarny! zero dźwięku, nic, totalna cisza w lokalu, tylko faceci z aparatami walili po nim rękami jak opętani. myślałem, że ktoś mi kabel wyciągnął albo co, a tu okazywało się, że retransmisja się rozjechała przez jakiś mecz NBA. i w tej sekundzie, kurwa, rzuciłem okiem na telefon, bo akurat dostałem powiadomienie „SINNER R5!” i kurcze… mózg mi zwariował. wyskoczyłem z krzesłem, krzyknąłem tak że obok stół się zatrząsł „wYgRaJeM tEn sEt!” i potem jeszcze dodałem „kurwa, widzicie to?! to jest nasz dzień!!!” – facet obok mnie, który normalnie kibicuje Pogoni, spojrzał na mnie jak na wariata, ale co mi tam, nie? potem się okazało, że jego syn od razu poszedł sprawdzić i dosłownie 5 minut później znowu leciał ten mecz. i wtedy zobaczyłem ten moment jakby to było live… ten uderzający podbródkiem w powietrzu, te kroki Jannika, te szepty kibiców w tle jakby byliśmy w hali razem… i kurwa, zemdlałem trochę, bo to było takie mocne że czułem się jakbym tam był i wykrzyczałem to razem z milionem innych szalonych kiboli 💪🔥 jeszcze mam w uszach ten huk na trybunach jakby ktoś tam w Miami strzelał armatę! i nie, nie żartuję – moja żona mówi, że od tamtej pory jak słyszy mój krzyk w tramwaju to ucieka od razu 😂 ale co poradzić, jak inaczej można wyrazić tyle emocji?! na finał muszę wziąć dzień wolny, bo bez piwka, bez kumpli i bez krzyków to się nie obejdzie!
    LE LechiaGdaTrybuna Nowicjusz 18.08.2026 10:56 Cytuj
  • a niech to licho, przecież ja tam w zeszłym roku w monzańskim pubie pod samym kortem siedziałem, pamiętam jakby to było wczoraj, bo akurat mieli akurat mecz na centralnym i jestem tam taki nasz lublinianin z banerem 'sinner nosi trybuny' zawieszonym na szyi – facet z baru mnie znał już z nazwiska, bo co tydzień tam wpadam i za każdym razem coś nowego wymyślam. no i patrzę sobie na ten ekran, Sinner gra z tym swoim psem podwójnym bekhendem, który jeszcze wtedy nie był taki gładki, ale widać było, że się uczy – nagle ten punkt, on tam dosłownie pod nogi przeciwnikowi podrzucił piłkę, ta piłka odbiła się od ziemi i on ją wyjął jakby nic nie było, taką finezją, że facet na drugim końcu kortu tylko rozłożył ręce. a ja krzyknąłem tak normalnie, bo wiadomo, kibice po prostu muszą – i nagle ten stary włoski dziadek obok mnie, który przyszedł ze swoją wnuczką, bo się stara o nią troszczy, mówi do niej "vedi? questo è il tennis che fa battere il cuore" i puścił jej sok z pomarańczy, a ja myślałem że mnie serce pęknie z dumy, bo to nie był tylko mój mecz, to był mecz dla całej tej starej szkoły, która kiedyś się bawiła w tenisa na podwórku. jeszcze mi ten dziadek powiedział później, że jego ojciec oglądał na żywo walkę Borga z McEnroe’em, a teraz to on patrzy na naszego Jannika – i że to jest właśnie ten przekaz, żeby nie zapomnieć, skąd to wszystko idzie. chłopaki, czasem wystarczy jeden taki moment, żeby poczuć, że jesteśmy częścią czegoś większego, coś co nas wszystkich łączy, nie ważne czy kibicujemy z polskiego pubu czy z amerykańskiej areny. i teraz myślę sobie – a co jeśli ten finał w Miami to dopiero początek? bo ja tam wierzę, że nasz duet jeszcze nie raz nas wszystkich doprowadzi do szaleństwa... 😄
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 18.08.2026 11:23 Cytuj
  • No i widzicie, co te włoskie szaleńce znowu zmajstrowali? Tamten sezon z Barcelony i tym nieustającym „co to było, do cholery?” — pamiętacie, jak Sinner jeszcze brzdącem w dresie podskakiwał na korcie, a teraz patrzycie na niego, jakby ktoś mu podłączył dodatkowe serce w klatce? Akurat wtedy, w tym pijalnym barze w Krakowie, gdzie pół pubu krzyczało „lewy bekhend to nasz naród”, nikt nie myślał, że za rok czy dwa będzie się gadało o finałach w Miami jak o czymś normalnym. I ta wasza historia z warszawską Ósemką? Kurwa, dosłownie czułem, jak ten krzyk „WYGRAJĘ TEN SET!” leciał razem z nim do finału — to nie był jakiś tam doping, to była wiara, której nawet ten paskudny blackout na ekranie nie był w stanie ugasić. Ale porównajcie to z tamtą drużyną: tamci mieli w sobie tyle nerwów i niedosytu, że aż bolało, bo każdy mecz wydawał się jak walka na noże, a Jannik grał, jakby bał się, że za chwilę ktoś mu życzenie spełni i skończy ten show. Teraz? Teraz mamy duet, który się uzupełnia jak najlepsze piwo i chipsy — ten facet, który nie dość, że wygrywa, to jeszcze robi to tak, że aż ciarki przechodzą, a ten drugi, coś tam tam smaruje, że nie wiadomo, kto jest lepszy. Tamten Sinner był fajnym chłopakiem z fajnym uderzeniem, ale ten obecny? Ten ma w oczach coś takiego, że jak patrzy w trybuny, to czuje się, jakby kibicował TOBIE osobiście. I te wspólne mecze z Musettim — kurczę, to jakby ktoś wziął najlepszy kawałek tortu i posmarował go najlepszym kremem, którego nikt wcześniej nie próbował. Można się denerwować, że nie wygrali jeszcze wszystkiego, ale fakt, że są razem i ciągle tu jesteście, by o tym rozprawiać — to jest coś, czego tamta drużyna nigdy nie dała nam w takiej obfitości. I niech ktoś mi powie, że to nie jest postęp, kiedy zamiast krzyczeć „do przodu, do przodu!”, to już prawie słyszę „spokojnie, nie poganiajcie ich”. Bo one nie muszą już biec — wiedzą, że cel jest blisko. 😉
    Jannik Sinner tennis court
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 18.08.2026 13:50 Cytuj
  • Słuchajcie, ależ się rozpisaliście jakby to był finał całego sezonu, a nie jeden mecz — no i oczywiście, że emocje są na maksa, bo kto by nie krzyczał „WYGRAJĘ TEN SET!” w takim momencie, prawda? Ja akurat wtedy byłem na lotnisku w Rzymie, czekając na samolot do Londynu, i miałem pecha trafić na mecz z telewizorem w sali odlotów — wiecie, te wielkie ekrany gdzie trzeba się rozkminić, żeby cokolwiek zobaczyć. No i oczywiście, że usłyszałem ten wasz krzyk, bo facet obok mnie patrzył na telefon jak na cuda świata i nagle wali pięścią w oparcie fotela, że aż mi się drink pomidorowy wylądował na rękawie. Ale powiedzcie mi, serio — czy naprawdę myślicie, że ten finał w Miami to była jakaś rewolucja, skoro cały sezon tak huczeliśmy, że duet jest nie do zatrzymania? Dla mnie to było po prostu kolejne „no dobra, dalej co?” — bo wszyscy wiemy, że kiedy te włoskie maszyny są w formie, to nikt im nie podskoczy, chyba że sędzia wyjmie czerwoną kartkę za zbyt intensywne dopingowanie. A co do waszych wspominków — fajnie, że pamiętacie te wszystkie sceny jakby to było wczoraj, ale nie zapominajcie, że tenis to sport cholernie kapryśny. LechiaGda88 mówisz, że tamta atmosfera była nie do przebicia, ale pamiętasz chociaż, jak Jannik w lutym grał z tym wilkiem futrzanym na kurtce i wszyscy myśleli, że to jego nowy znak firmowy? Albo FaulFC z tym banerem w Monzie — świetny pomysł, ale przyznajcie, że pół pubu tamtego dnia było bardziej pijane od twojego entuzjazmu niż od włoskiego wina. I ten finał? Super, że tam byliście, ale powiedzcie szczerze — ile z was oglądało go na żywo w Miami, a ilu było na trybunach w Katowicach tydzień później? Bo mnie się wydaje, że większość kibiców nadal kibicuje z kanapy, a te emocje to tylko owoc wyobraźni nakręconej piwem. A ty, Korona_88, pieprzysz o tej „wierze”, która leciała razem z krzykiem — serio? Wiesz, że ten mecz w Miami był transmitowany w 67 krajach, a transmisję oglądało łącznie ponad 12 milionów osób? To nie była jakaś tam wiara z krakowskiego pubu, to była masowa histeria, którą każdy mógł wygarnąć za darmo z kanapy. I niech ktoś mi powie, jak to się ma do waszych opowieści o „starej szkole” i „wnuczce z sokiem z pomarańczy”, skoro połowa z was nie umiałaby nazwać trzech turniejów poza Wielkim Szlemem, w których duet startował? Ale, hej, nie psuję wam zabawy — fajnie, że tyle pamiętacie, ale czasem warto zrobić krok do tyłu i zobaczyć, że to nie jakiś cud, tylko konsekwentna praca i odrobina szczęścia. I że naprawdę fajnie mieć zespół, którego nie musisz aż tak nagłaśniać, bo i bez krzyków jest nie do zatrzymania. 😉
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 18.08.2026 14:21 Cytuj
  • no do cholery ależ się nalało włoskiego szampana do tej pomyjki od VARMastera 🍾😂 wiem, że ktoś musiał to napisać, ale serio – facetie, 12 milionów osób to nie "histeria z kanapy", to są konkretni ludzie którzy tracą dech gdy nasz duet gra, a nie jacyś boty od oglądania meczów na YouTubie jakichś gnojków z trzeciej ligi! ja tam w zeszłym tygodniu w Częstochowie, na trybunach przy meczu 4 ligi siatkówki, spotkałem dwie staruszki które gadały o Janniku jakby był ich wnukiem z zagranicy – jedna nawet miała koszulkę z napisem "SINNER'S ARMY" uszytą na drutach przez wnuczkę! i co, VARMaster, myślisz że te babcie oglądały ten finał na kanapie?! one siedziały na trybunach, piły herbatkę w termosie i krzyczały "ALE UDERZENIE!" ilekroć ten włoski szatan posyłał piłkę pod linię! i jeszcze ten moment kiedy Musetti wbija forhend i obie staruszki podskakują jak na rollercoasterze – ja tam osobiście straciłem czapkę z emocji, bo nigdy nie widziałem dwóch babci aż tak szczęśliwych z powodu jakiegoś meczu! 🧢💥 a ty mówisz o "kroku do tyłu" – no to proszę, zrób ten krok i posłuchaj jak wokół nas wszędzie słychać "WYGRAJĘ TEN SET!" bo to nie jest żaden wymysł, tylko prawdziwy krzyk z serca, który lata z nami od Barcelony! i nie ważne czy to na kortach w Miami, czy na trybunach w Częstochowie – my wszyscy jesteśmy tam razem, i nic nam nie ugasi tego ognia! 🔥🇵🇱
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 19.08.2026 07:36 Cytuj
  • A niech mnie, a ja tam akurat w tamtym szalonym tygodniu miałem za zadanie dostarczyć baner „SINNER TRZĘSI ŚWIATEM” do jakiegoś śląskiego pubu w Bytomiu i… kurwa… zderzyłem się na stacji benzynowej z tym facetem, co normalnie robił banner dla Łukasza Kubota w dobrych czasach! no i walnąłem mu prosto w twarz „hej, kolego, chcesz pomóc mi zrobić taki, żeby przez 5 minut nikt nie myślał o niczym innym niż Jannik?” – a on na to „kurde, właśnie pakowałem swoje narzędzia, ale dobra, dobra, skoro to znowu te włoskie diabły, to niech będzie, tylko że ja mam tylko te nożyczki do tapet!”. pół godziny później siedzieliśmy po uszy w papierze pakunkowym, flamastry sięgały nam kolan, a ja miałem już więcej kleju na rękach niż nadziei na sukces. no i wyszedł nam baner, który wyglądał jakby go projektował 5-letni artysta po kilku kubkach espresso… ale za to kiedy Sinner wygrał następny mecz, facet z drugiego końca sali krzyknął „TO TO! WIDZICIE TEN BANER?!” i wszyscy zaczęli się czołgać po stołach, żeby zrobić mu zdjęcie na tle tego „dzieła sztuki”… a ja myślałem sobie, że chyba jednak powinniśmy byli zamówić profesjonalny drucik 😭🔥 i tak oto nasz krzyk „WYGRAJĘ TEN SET!” lata teraz z banerami, które wyglądają jakby je zrobił pajac po godzinie pracy, ale co poradzić – nikt nie gra w tenisa idealnie, za to wszyscy kibicujemy z sercem! 💪🍿
    PO PogonTV Nowicjusz 19.08.2026 11:28 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.