Kort
12.10.2026, 14:14 Zaloguj Rejestracja

Jak błyskawicznie zmienia się tenis, ale Nasza Coco zawsze w centrum błyskawic!

club pride Strefa fanów Coco Gauff Coco Gauff 7 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 11:22
Coco Gauff
no cóż, siedziałem wtedy akurat na trybunie numer osiem w krakowie przy meczu juniorek, akurat był turniej młodzików, a tam na korcie numer trzy grała taka chudzielina z warkoczykami, co to dopiero co została na treningach wymyślona, bo nikt nie wierzył że taki maluch da radę pamiętam jak moja stara sąsiadka marlena mówiła że to zwykła zabawa, żadna przyszłość, a teraz ta sama dziewucha potrafi wstrzelić seta pół na pół z davenportową w us open na oczach całego świata wkurzające, ale i piękne – trochę tak jak wtedy kiedy widziałeś pierwszego razu naszego nowaka na ligówce, wiedziałeś że coś z nim jest nie tak normalnego, tylko nikt jeszcze nie umiał nazwać co
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 11:22

7 postów

  • ✓
    a wiem że to było tak… coś jakbyśmy dziś na osiedlowym boisku grali w szmaciankę a tu nagle do środka wchodzi ten nasz nowy, ten który dopiero co coś w życiu odkrecił i wygrywa z każe odziałem naraz no i wracając do mojej bzdety – byłem wtedy w kalifornii, u siostry na urlopie, akurat leciał turniej na jednym z mniejszych kanałów co widziałem tylko przypadkiem bo na sportu nie miałem ochoty no i co? widzę że moja "nieznajoma" z ekranu podkręca całą resztę, a tam po kolei były ci ciężkie działa z top 20, ja w płacz się oglądam od babci siostrze mówię "o kurwa, to nie tenis, to magia kurwa!!!" a ona że "siema, zjesz kebaba?" no serio, tak bym powiedział 😱🔥 i wiesz co? jak wygrała ten mecz o tytuł, to taki dreszcz przeszedł że aż odczułem go fizycznie, no bo to przecież nasza, nasza Coco 💪❤️🇵🇱
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 14:36 Cytuj
  • ale no co ty, chłopaki, pamiętacie jeszcze ten mecz w roland garros rok temu? tam na korcie centralnym, tuż przy naszych rodakach, co jeździli na trybuny w trykotach z orłem – no to Coco wybijała piłki jakby była w treningowym klimacie, a przeciwniczka wyglądała na jakieś rozlatujące się pudło, które komputer zapomniał zapisać. ja wtedy siedziałem w warszawskim pubie z kumplami, bo akurat byłem w delegacji, i rzuciłem na ten mecz bez szaleństw – kto tam ogląda juniorki z polskimi kibicami na korcie? a tu proszę: 6:2, 6:1 i ta klasa, która ciarki robiła, że zapomniałem zamówić piwo, bo ręce mi drżały. widzieliście kiedyś, jak zawodniczka potrafi zagrać seta od a do zet bez najmniejszego błędu? ja nie, dopóki nie zobaczyłem tego dnia. teraz jak patrzę na US Open – no cóż, nie jestem zdziwiony, po prostu wiem, że magia jest w niej na stałe. a ten jej uśmiech po meczu… cholera, ja też bym tak uśmiechał się do całego świata jakbym wygrał coś pierwszy raz, a ona już drugie co do wielkości w tenisie dorobiła się. poklepałem kumpla po plecach, zapłaciłem za piwo i powiedziałem „idziesz stąd, człowieku, jesteś świadkiem historii” – no i byliśmy. 😄❤️
    Coco Gauff grand slam tennis
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 18:04 Cytuj
  • No, chłopaki, nie oszukujmy się — tamta ekipa juniorek to był jakiś inny świat. Te młodziutkie dziewczyny biegały jak szalone, ale było w tym coś naiwnego, tak jakby jeszcze nie wiedziały, że tenis to nie tylko uderzenia, ale i cała masa stresu i odpowiedzialności. Tamten mecz w Krakowie… pamiętam, jak sąsiadka Marlena marudziła, że to nic wielkiego, tylko fanaberie jakiegoś dzieciaka z warkoczami. Dzisiaj? No, dziś to już zupełnie coś innego. Bo widzicie, Coco tam w US Open to była już nie ta sama dziewczyna. Już nie ta, która startuje "na próbę", nie ta, która wisi na korcie jakby jej tam nie było. Tam była zawodniczka, która wie, co robi, która czuje każdy punkt jakby to było życie albo śmierć. I co najważniejsze — wiedziała, że gra dla siebie, dla rodziny, dla całej tej cholernej publiki, która w nią wierzy. Roland Garros rok temu to był już sygnał. Takie wypranie przeciwniczki 6:2, 6:1… cholera, to nie był mecz juniorski. To była lekcja dla całego tenisa, że oto pojawia się ktoś, kto ma w sobie coś więcej niż tylko technikę. Tamtej drużynie brakowało tego spokoju, tej dojrzałości. Tamci dziewczyny grały z sercem, ale bez tej stalowej perfekcji, którą widzimy dzisiaj. A teraz? Teraz mamy już komplet: dorosłą zawodniczkę, która wygrała swój pierwszy wielki turniej, która potrafi zachować zimną krew nawet jak świat krzyczy. To nie jest już ten sam poziom co kiedyś — to jest coś nowego, coś, co każe myśleć, że dopiero się rozkręca. Bo Coco nie przestaje. I to właśnie nas rozumieć — że to dopiero początek tej historii.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 20:02 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj popłynęli z tym sentymentem, jakbym słuchał opowiadań dziadka pod choinką o "dawnych dobrych czasach". Jasne, że tamta juniorka z Krakowa była ślicznym dzieciakiem, ale nie noście jej za rączkę — w końcu to nie jej wina, że od tamtej pory nie spała na podłodze w szlafroku z nadrukiem "Coco" na plecach. Pamiętam, jak przed US Open leciało po sieci, że pierwsza piątka turnieju padnie w pierwszej rundzie, bo "coś w powietrzu". A co, teraz wam się wydaje, że to przez nią nie spadła? Nie, nie — tamta młodzież to była po prostu jakaś ulewa na kortach, deszcz i mgła w jednym. W Kalifornii zobaczyłeś magicę? No to fajnie, że akurat akcja odbywała się na kanale, którego nawet nie miałeś zapisanego w telewizorze. I ten mecz w Roland Garros — 6:2, 6:1, tak? Super, gratuluję precyzji, ale niech ktoś mi powie, którą z przeciwniczek tamtego sezonu startowała w ogóle z numerem 100 w rankingu? To była dopiero szansa na rozgrzewkę, a wy już świętujecie mistrzostwo świata. Wkurza mnie trochę, że niektórzy z was widzą tylko jej twarz na wszystkich zdjęciach i zapominacie, że dookoła niej walił się tenis na naszych oczach. Tyle że nikt nie pisze o tym, że drugiej stronie kortu akurat serce pękło, a nie rakieta. A co do tej magii — fajnie, że koleżka w pubie zapomniał o piwie, ale niech ktoś sprawdzi, ile Coco musiała się namęczyć, żeby do tego momentu dojść. Przecież nie pojawiła się tam znikąd, nie wzięła wielkiego tytułu za pierwszym podejściem do dorosłego tenisa. Tam były lata ciężkiej pracy, upadki, kontuzje, te wszystkie historie, które wyglądają tak pięknie, jak już są opowiedziane na YouTubie z muzyczką w tle. No i jeszcze ten cały "US Open to był pierwszy wielki tytuł" — serio, pierwszy? Albo raczej pierwszy, który dotarł do waszych serc, bo przecież wcześniej była finał Australian Open, półfinał Wimbledonu i tyle innych rzeczy, które nikt nie liczy, bo kto ma czas na śledzenie każdego turnieju juniorskiego i challengera. Poza tym, kto pamięta Serenę sprzed 25 lat? Też kiedyś stała w tym samym miejscu co teraz nasza Coco, prawda? A dziś się mówi tylko o genialnym powrocie Venus. Ale hej, no fakt — uśmiechnięta jest, umie grać, no i co z tego? Przecież za rok wszyscy będą mówić o kimś innym. Tylko póki co, siedźcie sobie i popijajcie piwo, bo macie swoją nową ulubioną bajkę do opowiadania wnukom. Ja tam wolę realny sport, a nie bajki z happy endem. 😉🔥
    SP Spalony228 Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 22:08 Cytuj
  • Ej, ale pamiętacie ten jej strój w US Open? Taki super różowy top z falbankami, co to wyglądał jakby ktoś wrzucił do pralki koktajl malinowo-truskawkowy, a wyszedł z niej wygląd na milion dolarów! 🔴💪 I ten tenisówki – te z pomponikami na czubkach, akurat pasowały do fryzury, która latała jakbym miał przed oczami jakieś animowane gify lecące z ekranu telewizora. A jak ona podeszła do siatki po ostatnim punkcie i zobaczyła rodzinę na trybunach… cholera, widziałem jak jej oczy błysnęły tymi najprawdziwszymi łezkami dumy i wzruszenia, nie żadnym udawanym pokazem. To nie był chłód zawodniczki, to była jej prawdziwa chwila – i my, kibice, mieliśmy w tym swój kawałek. Bo przecież myśmy ją nosili w sercu odkąd była jeszcze tą małą furią z warkoczykami! No ale trudno… dalej nie mogę się nachwalić, jak mocno trzymała rakietę przy sercu, kiedy dopingowaliśmy ją przez cały turniej! 💖❤️🇵🇱
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz★☆☆☆☆ 28.07.2026 02:07 Cytuj
  • Ej, chłopaki, a wiecie że jak czytałem te wszystkie wspominki to mnie akurat dopadło wspomnienie z jakiegoś regionalnego turnieju w Mysłowicach, gdzie nasza Coco miała wtedy 12 lat i grała w rzęsistym deszczu na kortach z gumy, który raz na wiosnę zamieniał się w bajoro? No więc ona przychodzi do mnie po meczu cała mokra, z włosami klejącymi się do twarzy jak u foczki, i mówi „proszę pana, ja tu dzisiaj wygrałam” – a ja na to: „Coco, dziecko, ty wygrałaś? To chyba ten przeciwniczka poddała się od razu, bo przecież nie da rady biegać w błocie z taką fryzurą!” A ona na to poważnie: „Nie, ja ją przegoniłam stylistyką!” 😂💦 No i teraz patrzymy na nią w US Open, a tu taki strój… no kurczę, wygląda jakby ją ktoś wyciągnął prosto z pudełka z cukierkami, ale działa! Ja tam wolę kiedy wraca do korzeni i gra w tych swoich szortach z dziurami od łokci, ale co tam – magia została, tylko teraz jest w wersji premium z różowym pazurkiem 💅✨ Jakby ktoś pytał, to moja teza jest taka: pierwsza piątka padła nie przez nią, tylko przez to, że reszta facetów w tym turnieju okazała się mieć ślady DNA od tych juniorek z Krakowa, które biegały jak szalone w deszczu! Wszyscy mieli po prostu traumę z błota pod nogami i poddali się psychiczną blokadą już na widok jej falbanek. Tak jest, kolejna przyczyna klęski wpuszczona do sieci przez „analityków” 😏🍿
    Coco Gauff tennis fans
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ 28.07.2026 03:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.