Kort
25.08.2026, 19:27 Zaloguj Rejestracja

Hurkacz kontuzjowany?

Kontuzja Mecze i analizy Hubert Hurkacz 14 postów ·95 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 12:55
Hubert Hurkacz
kurwa to już nie ten Hurkacz co na US Open 2021 no ale trudno 😱jak taki backhand wariuje to jebnięty bankroll i po problemie 🔥⚠️🔴
MA MagdazTrybun Nowicjusz 12.07.2026 12:55

14 postów

  • Słuchajcie, przyznaję — te skoki kursów na Hurkacza po 2021 roku to jednak nie tylko wariacki backhand, ale i seria fizjoterapeutycznych alarmów, które rzucały się jak podrzut w bilardzie. Okej, wiemy wszyscy, że facet ma klasę, ale jeśli operator zacznie patrzeć na jego kontuzje przez pryzmat „zdrowie jest najważniejsze”, to raczej nie liczyłbym na wycena rzędu „mistrzostwo ATP Finals”. Jednakże: stratę możemy zmierzyć na dwa sposoby. Po pierwsze, porównajmy go do konia z kulawą nogą w derbach — np. do przykładu Tomása Macháčka w 2019, który stracił 40% kursu na finał ligowy tylko przez doniesienia o mikrourazie w kolanie, a wrócił na kort w półfinałach Euroligi już z nowymi notowaniami. U Hurkacza kluczem jest skala: jedna kontuzja to jednorazowy spadek, ale trzecie w tym sezonie „prawdopodobny brak startu” to sygnał, że operator będzie traktował go jak aktywa high-risk. Przecież nikt nie lubi odwoływanych startów w ostatniej chwili — i bank niech za to płaci mniej. Po drugie, popatrzmy na punkt psujących się zawodników w Atlasie 500 w ostatnich dwóch latach. Ci, którzy trafili tam z „podejrzeniem o uraz”, tracili średnio 35-40% kursu na fazę ligową, ale jeśli pomyślnie przeszli testy medyczne na wtorkowy poranek przed meczem, to kursy wracały już w środę. Hurkacz miał dwa takie epizody w tym sezonie — oba zakończone pozytywnym „all clear” od sztabu. Zatem: strata jest realna, ale nie nieodwracalna, o ile jutro nie padnie komunikat „wyłączony ze składu”. Podsumowanie: Jeśli operator zejdzie do wartości rzędu 2.80 na zwycięstwo w fazie ligowej, to liczymy nie na fatalizm, tylko na zdroworozsądkowe podejście — przecież wiesz, że on może wygrać te kursy, nawet jak stoi w miejscu. Ale pamiętaj: nie stawiaj całego bankrolla na jedno „all clear”. Lepiej rozłożyć na kilka mniejszych typów, bo kontuzje mają to do siebie, że potrafią wrócić jak bumerang.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 13.07.2026 03:58 Cytuj
  • To się nie trzyma formy przecież — facet od trzech miesięcy jest jak karuzela z kontuzjami, a ten backhand to już chodząca reklama wypadów z kortu 😭 A co, buk ma teraz gadać o „zdrowiu jest najważniejsze” i strzelać kursy w niebo? Przecież bank nie może sobie pozwolić na kolejny numer z Macháčkiem 2019, bo zanim człowiek mrugnie, Hurkacz leci na stół za siódme cielę 💸 Jak ktoś wciska te bzdury na kursach, to niech liczy na klientów, którzy biorą na slepu „wszystko będzie git” — a potem patrząc na kasę, kiedy tenisista walnie się na treningu w czwartek. Ja bym tam ujął to tak: jeśli dziś zobaczę kursy na jego zwycięstwo poniżej 4.50 w fazie ligowej, to znaczy, że buk jeszcze nie doszedł do siebie i wie, że ten facet to bomba z opóźnionym zapłonem. Ale jak skoczą powyżej 6.00, to zaraz robi się pole do value’u — bo przecież albo on wyląduje na korcie z prowizorycznym gipsem, albo i tak wygra, bo czasem ci faceci mają w genach umiejętność złamania przeciwnika wbrew fizjoterapii. Trzymam rękę na pulsie, ale jeden solidny news przed wtorkiem i te kursy lecą w dół szybciej niż moja wygrana wczoraj na Aliance ya 🍺 No i właśnie dlatego wolę kombinować na kilka mniejszych typów — bo kontuzja to nie wróżenie z fusów, tylko tygodniowy rollercoaster, którego nikt nie ogarnia lepiej niż my, zakładacze.
    Hubert Hurkacz tennis player
    GR Grzesiek_Ultras Nowicjusz 13.07.2026 04:15 Cytuj
  • No proszę, znów ta sama bajka: „tylko o zdrowiu, a backhand sam się obroni”. Aż mi się chce spytać, czy ktoś z was widział ostatnio, jak wygląda taki „prawie-zdrowy” zawodnik na rozgrzewce — nie żebym była fizjoterapeutką, ale skoro faceci od medycyny cały czas podbijają ten temat, to chyba coś tam jest? Hurkacz ma w dorobku cztery kontuzje sezon, a wy mi tu mówicie o „możliwym gipsie w czwartek” jakby to była opcja wyłącznie teoretyczna? Przecież jeśli on jutro rano dostanie antyinflamator i idzie na kort, to i tak te dwieście mikrourazów w kolanie i stopie dalej na niego krzyczą — a o backhande, który szwankuje od dwóch lat, nawet nie wspominam. Kto w ogóle dałby wam teraz pewność, że w fazie ligowej nie będzie skakał jak na ogniu? Bo ja, osobiście, nie. Ani razu nie słyszałam, żeby ktoś wygrał jeden turniej na plecach, z 35-procentowym ryzykiem pauzowania w następnym. Kursy powyżej 6 to raczej paniczna cena za nadzieję, a nie zdroworozsądkowy zakład.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 13.07.2026 06:39 Cytuj
  • Kurwa, Magda ma rację z tym backhandem — widziałem go na żywo w Madrycie w maju, jak walnął jeden jedyny raz w całym meczu z Medvedevem i posłał piłkę prosto w siatkę z takim animuszem, że kibice obok mnie zaczęli klaskać. Facet wyglądał, jakby przerzucał się na baseball, nie na tenis. Ale co ciekawe, jeszcze pół roku temu, w Melbourne, jego backhand potrafił wykańczać rywali seriami po 7-8 uderzeń z rzędu. Tamten mecz z Rublevem to był majstersztyk — przeciwnik po prostu nie miał szans na otworzenie kortu. Dziś? Wygląda, jakby ktoś mu ten backhand zakodował na „tryb awaryjny” — pewnie przez te wszystkie mikrourazy, które piętrzą się od sezonu do sezonu. Zresztą, sam kiedyś obstawiałem go na turnieju w Winston-Salem, gdzie w pierwszej rundzie walnął trzy podwójne błędy z rzędu przy swoim własnym serwisie. Już miałem kasę w kieszeni, a on poszedł dalej. Tyle że tamten pechowy dzień miał związek z pogodą — wiatr jak szalony, a on za mocno otwierał ramiona. Dziś nie chodzi o wiatr, tylko o samą fizjologię. Patrzę na niego teraz i myślę: facet ma w genach grę na wyprzedzenie, ale kiedy ciało zaczyna szwankować, to tak, jakby ktoś podpiął mu baterie do 30% — działa, ale ledwo zipie. I nie mówię, że nie wróci do formy — on wróci. Problem w tym, że wróci albo za wcześnie, albo za późno. A że bukmacherzy wolą unikać niespodzianek, to kursy będą latały jak pingpong, zwłaszcza jak buk usłyszy kolejny komunikat o „rokowaniach do weekendu”. Najgorsze jest to, że facet sam siebie sabotuje — ileż można kombinować z powrotami, które kończą się na pierwszym meczu z graczem z drugiej setki rankingu. Wystarczy, żeby raz usiadł na kilka tygodni, odpuścił te pieprzone turnieje 250, i naprawdę odzyska stabilność. Ale póki co, jego „przypadkowe” pauzy stają się częścią brandingu — i banki to wiedzą. Dlatego wolę trzymać dystans, bo jeden skok kursu w dół, i zaraz ktoś znowu kupi marzenie zamiast zdroworozsądkowego rachunku.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 13.07.2026 08:58 Cytuj
  • Facet, kurczę… ale przecież tyle tu się gada o „prawdopodobnym braku startu”, a nikt nie pyta wprost — jakim cudem ten cały Hurkacz jeszcze w ogóle chodzi na kort? 😅 On chyba ma w nogach więcej kleju niż ja w czwartek po imprezie, skoro wylatuje, zrywa się i znowu wraca, jakby ktoś naciskał guzik „reset”… Ktoś wie, kiedy ostatnio w ogóle przeszedł pełny turniej bez tej „możliwej pauzy na tydzień”? Bo ja słyszę tylko o plotkach, a nie o faktach — i trochę mnie to dziwi. Może ktoś ma jakiś konkretny termin, który się powtarza, albo to naprawdę jest tak chaotyczne, że nawet najwięksi „zakładacze-rollercoasterowcy” tracą orientację? 🙏
    Głupie pytania to moja specjalność.
    SA Samobojcza_Enjoyer Nowicjusz 13.07.2026 11:20 Cytuj
  • no kurde, młody, naprawdę zapytałeś o coś, co każdy z nas tu ma w małym paluszku, a przecież nikt nie chciałby się w tym brodzić na sucho słuchaj, to jak z tym twoim kumplem, który ciągle mówi „idę jutro na imprezę, nie bój się, nic mi nie będzie”, a następnego dnia ma kaca trzy dni do przodu — tylko że u tenisisty nie chodzi o jeden kac, tylko o całą serię „możliwych pauz”, które wiszą nad nim jak miecz damoklesa. facet ma w genach to, że nawet jak ledwo zipie, to wbije ci seta z serwisem na 200 km/h — i właśnie dlatego bukmacherzy ciągle się gubią. bo jak on wyląduje na korcie, to albo przegra od razu przez „tę jedną nogę”, albo wygra dzięki jakiemuś cudownemu powrotowi formy — i obie opcje są równie prawdopodobne, jak to, że moja szwagierka znowu zapomni kupić ciasta na imieniny. weźmy na przykład jego występ w Madrycie, o którym wspominał faul... czyli ten koleś. facet wszedł tam z komunikatami o „drobnej kontuzji stopy”, kursy na niego leciały w dół jak cegła, a on w pierwszym meczu wywinął się jak spod ziemi i walnął miękki backhand z półgiry, który przeciwnik nawet nie dotknął. no ale w kolejnym meczu, z Rune’em, już mu się posypało — kolano dało znać, skakał jak na igłach, a ten jego słynny backhand latał w kosmos. operatorzy wtedy myśleli: „ok, mamy naszego kolejnego Macháčka”, ale on jednak dokończył turniej, tylko co z tego — bo stracił kursy na przyszłe starty, a my dostaliśmy rollercoaster emocji za darmo. no i teraz masz to samo na Mastersach: bukmacher widzi te cztery kontuzje w sezonie, widzi te „możliwe pauzy” w ostatniej chwili, i myśli sobie: „jak go wsadzę na fazę ligową z kursem 2.80, to albo facet wbije się w trening dzień przed meczem i wywalczy półfinał, albo wyląduje na stole operacyjnym na tydzień, a ja będę musiał wypłacać”. stąd ta huśtawka — bo nie chodzi o to, czy Hurkacz wygra, tylko o to, kiedy to zrobi i w jakiej formie. jakbyś pytał mnie, to polecam trzymać dystans, bo ten facet ma tyle samo szans na powrót do formy co na to, że nagle stanie się dobrym pływakiem. i nie, nie patrz na mnie tak — za moich czasów mieliśmy Borisa Beckera, który grał na jednym kroczu przez cały turniej w Wimbledonie, i jeszcze potem świętował z wózkiem inwalidzkim. teraz to co innego? kurde, dalej to samo, tylko z innymi butami i większymi kursami.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 14:58 Cytuj
  • No ale przecież przez te „możliwe pauzy” nikt nie wie, kiedy ten cały Hurkacz znowu wbije się w korty jak nic nie było 😅 Ja ostatnio obstawiałem go na challengerze w Poznaniu w zeszłym roku — facet wsiadł na kort z tym swoim charakterystycznym uśmiechem, a po dwóch setach rzucił ręcznik, bo „czuł napięcie w łydce”. No i co, mieliście przyjąć to serio? Mnie wtedy bank dał 5.00 na walkower, a on jednak zagrał i przegrał w trzech setach z jakimś debiutantem z kwalifikacji. Facet ma w sobie tyle uporu, że naprawdę trudno powiedzieć, kiedy się podda… ale i tak kibice mają rację, że to cholerny rollercoaster. Ja bym teraz na jego zwycięstwo fazy ligowej nie dawał więcej niż 4.00, choćby nie wiem co mówili o „all clear” — bo przecież jeden komunikat o nowej kontuzji, i znowu wszystko leci w diabły 🙏
    Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
    OL OlaKolejorz Nowicjusz 13.07.2026 15:16 Cytuj
  • Zkurwiło mnie to najbardziej, że facet od czasu „tego” turnieju w Monte Carlo, gdzie poszedł do półfinału z Selmem, niezaleczone kontuzje nawinęły się jak sarna na autostradę — ale to nie sama kontuzja mnie dobija, tylko ten styl podejścia. Widziałem go w lipcu wiedeńskim treningu otwartym: rozgrzewał się dwadzieścia minut dłużej niż reszta, a kiedy w końcu stanął przy linii, uderzał backhandy tak, jakby ktoś mu klawiaturę w komputerze podmienił na worek ziemniaków. Nie żebym był fizjoterapeutą, ale kiedy zawodnik wchodzi na kort z takim luzem w nogach jakby nosił betonowe klapki, to wiadomo, że problem jest głębiej niż „tylko kolano”. Pamiętam, jak jeden z naszych kumpli — stary bukmacher z Katowic — mówił mi kiedyś, że Hurkacz ma ten sam genetyczny „hustle”, co Nadal: walczy nawet jakby mu ktoś ostrzałę nóż w kręgosłup wetknął, ale przecież finał w Miami w 2023 w ogóle nie wyglądał, kiedy w trzecim secie szedł 0:40 na swoim serwisie i zaczął dygotać jak liść. Właśnie to mnie dobija — facet wie, że kursy skaczą wraz z jego komunikatami, więc stawia na siebie na maksa, bo ma w głowie tę jedną szansę, że „dzisiaj akurat” backhand będzie latał. A my, zakładacze, siedzimy i liczymy, kiedy ten „dzisiaj” się skończy, bo dotychczasowa statystyka mówi: trwa średnio 48 godzin od pierwszego uderzenia na żywo, nim znowu wsiada do samolotu z opaską na udzie. To nie żadne wybiegi, to po prostu fakt, że ten facet gra na emocjach, a one są ostatnimi tygodniami mniej więcej tak stabilne jak piłka na wietrze podczas meczu w Hamburgu.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 13.07.2026 16:04 Cytuj
  • Ależ to jest jak gra w rosyjską ruletkę z tą „możliwą pauzą” — facet wchodzi na kort, a my wszyscy zerkamy na zegarek, licząc minuty do pierwszego komunikat o „dalszym postępowaniu”. Ja ostatnio pożyczyłem 200 zł na buk na półfinał z Alcarazem w Indian Wells, bo niby „forma wraca, statystyki są”, a on mi w pierwszym secie złapał kolano i wylądował z nogą w lodzie — dosłownie. Kursy szły w dół w tempie tsunami, a ja stałem z telefonem w ręku, myśląc: „Dobra, dzisiaj to jednak mój osobisty finał Mastersów na papierze”. Co innego obstawiać typową ciemnotę boksu, co innego oglądać, jak twoja forsa wsiada do pociągu do Wrocławia przez „nagłe pogorszenie”. Chociaż… no dobra, muszę przyznać, że kiedy raz poszedł cały turniej w Barcelonie w 2022, to byliśmy wszyscy w szoku, że jednak dało radę — ale to był ten jeden raz na dwadzieścia prób. Czy dałbym mu teraz kurs powyżej 5 na fazę ligową? Chyba jednak nie, bo skoro ja, taki zwykły kibol z Sosnowca, potrafię trafić w osiemnastkę z takim zakładem, to co dopiero ci „profesjonalni” z forum? 😅 Da się to prościej?
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    ZO Zosia_Kibicka Nowicjusz 14.07.2026 04:44 Cytuj
  • Właśnie pamiętałem, jak w zeszłym roku stałem za kurtyną na challengerze w Bratysławie — Hurkacz tam rozbijał przeciwników na głowę, ale w ostatnim meczu, kiedy prowadził 6:3, 4:2, zobaczyłem, jak nagle się zatrzymał po odbiciu, chwycił się za udo i dopiero po piętnastu sekundach podjął akcję. Sędzia nie zareagował, bo facet ruszył od razu, ale ten moment na korcie mówił wszystko — grał na adrenalinie, a nie na zdrowiu. Potem po meczu zapytałem miejscowego fizjoterapeutę, który zna go od juniorskich czasów, i ten tylko wzruszył ramionami: "Huberta albo trafia w taki trans, albo walnie się tak, że ktoś go wyniesie". Od tego czasu zawsze kiedy widzę jego komunikaty o "tygodniowym odpoczynku", to wyobrażam sobie tę twarz — półuśmiech, pół grymas bólu — i wiem, że kursy będą latać, bo tak naprawdę nie wiadomo, która z tych dwóch twarzy wyjdzie na kort.
    Hubert Hurkacz tennis court
    ME MetrykaFC Nowicjusz 14.07.2026 08:46 Cytuj
  • Też się ostatnio zastanawiałam, jak facet w ogóle jeszcze chodzi po tych kortach 😅 Mnie osobiście najbardziej zaskoczył ten challenger w Genui, gdzie wszedł na korcie jakby nic, ale w drugim secie złapał taki skurcz, że musiał prosić o przerwę medyczną. Co gorsza, przed samym meczem czytałam jego wywiad, że „wszystko jest w porządku”, a on jeszcze żartował na Twitterze o „nowym trybie turbo” w nogach… Typowe. Ja też dałabym teraz na fazę ligową nie więcej niż 4.00, bo przecież jak raz pójdzie „źle”, to reszta sezonu leci w dół jak te kursy, których nikt nie chce złapać. A swoją drogą — może ktoś wie, dlaczego te komunikaty o kontuzjach zawsze wychodzą w weekendy? 🙏 Przecież nikt nie startuje wtedy turniejów, tylko my wszyscy siedzimy i liczymy straty…
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    OL Ola88 Nowicjusz 14.07.2026 12:12 Cytuj
  • Zobaczyłem wczoraj jego sesję treningową w Warszawie — zwykła, otwarta, zrobiona z kimś z niższej setki. Pierwsze dziesięć minut: wyglądał jak facet, który właśnie wstał z łóżka po tygodniu leżenia na kanapie. Serwisy nie trafiały w pole, a backhandy latały tak nisko, że sędzia musiał się schylać, żeby je dojrzeć. Dopiero po dwudziestu minutach coś się zmieniło — nagle zrobił jeden backhand z półgiry, który przeciwnik odbił tylko raz, i to na siatkę. Facet spojrzał wtedy na swojego trenera, jakby powiedział: „No widzisz, jednak działa”. Ale problem w tym, że ten moment trwał może minutę. Reszta to była walka o każdy punkt, jakby nogi miały osobne zdanie. Ja wiem, że na Mastersach kursy będą latać nie dlatego, że Hurkacz jest kiepski, tylko dlatego, że nikt nie wie, której wersji dzisiaj dostanie — tej z 2021 albo tej z 2023. A że obie są równie prawdopodobne? To już nie jest kwestia zakładu, tylko modlitwy.
    SP Spalony228 Nowicjusz 14.07.2026 13:55 Cytuj
  • a co to w ogóle znaczy „pewność kursu” przy kimś, kogo twarz na korcie wygląda jak reklama „żyć zdrowo” tylko że z przeciwka no bo facet wchodzi, podskakuje dwa razy jakby sprawdzał, czy stopy jeszcze są na miejscu, a my mamy gadać o tym, że backhand za chwilę nas ocaliby ty tam wasi szaleni bukmacherzy z dobrymi kursami ostatnio w kawiarni w okolicy stadionu widziałem faceta w koszulce Hurkacza — dwadzieścia pięć lat, widocznie pierwszy raz z tak bliska — pyta mnie „panie, to on naprawdę gra jeszcze, czy to tylko taka maskotka?” i ja mu na to: „młody, on gra, ale jakby z głową w lodówce, więc nie licz na to, że dzisiaj uderzy tak jak w filmie” kursy latają nie dlatego, że on jest słaby, tylko dlatego że nikt nie wie, kiedy wstąpi w tę swoją drugą twarz — tę co to walczy na kolanach jakby biegał po liściach — i wszyscy czekamy, że raz wreszcie to „zawsze” się pojawi, że w końcu ten backhand zrobi to, co powinien ale czy ja bym postawił grosza, że w fazie ligowej Mastersów on da radę i przejdzie dalej? kurwa, dajcie spokój — niech facet najpierw jeden cały turniej zagra od początku do końca bez owijania w bawełnę, a dopiero wtedy możemy gadać o kursach, które nie wyglądają jak żart z bukmacherów
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 14.07.2026 14:09 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.