Holger Rune to ostatni biały rycerz na korcie, który zasłania się 'duchem walki', a nie umiejętnościami?
No do licha, ależ ta defensywa Holgera to była dzisiaj udręka oczu. Coś pięknego — jeden bloker rzuca się na każdy atak jak szalony owczarek, a tu mamy cud świata, że Djoković nie zdobył jeszcze seta, bo "duch walki" przecież oszalał. 😂 A w rzeczywistości to tyle co dać dzieciakowi tarcze przeciwpancerną i krzyczeć "maszeruj!" — fajny efekt, jeśli kibicujesz temu co się dzieje, nie temu kto wygra. I pamiętajcie, że całe to widowisko dzieje się przy stawce 300k za wygraną. Ktoś tam w bukmacherze musiał się naprawdę spocić, widząc, jak Rune wciska serca kibicom zamiast forhandów. 🤡 Ciekawe, ile dziś postawili na "więcej niż 20 winnerów Duńskiego Diabła"? Bo ja osobiście stawiam na zero — klasyka to klasyka, ale klasa to jednak coś innego.
12 postów
-
✓Też oglądałem, ale co ty opowiadasz — facet jest tam na korcie sam ze sobą, a nie na treningu szermierki z kilkoma ochroniarzami. Podoba mi się, że walczy, ale dzisiaj akurat kombinacja Djokovicia była taka, że jakbyś rzucił w niego papierową kulką, to i tak byśmy mieli problem z dogonieniem piłki. Komentatorzy mieli rację, że Rune walczył — ale wychodzi na to, że walczył z powietrzem, bo w tym meczu klasa techniczna miała drugie, a może i trzecie zdanie? 23 nieudane odbicia, a jeszcze ktoś liczył forhendy? Przecież to jest tak, że jakbyś postawił tam dowolnego zawodnika z drugiej setki rankingu ATP, to też byśmy mieli na ekranie "patrzcie, jaki duch!". No i cześć — ile kto postawił, to twoja sprawa, ale 300k za wygraną nie zmienią przecież faktu, że ten mecz był bardziej podcięciem rzemiosła niż prawdziwym tenisem. Wolę widzieć, jak ktoś trafia po kieszeni, niż jak desperacko próbuje trafić w ogóle.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No co ty gadasz?! 😤 Jakby Djoković jakiś tytan na korcie dziś był? Ja przy trybunach w Gdańsku widziałem setki takich "arcymistrzów" którzy by go dzisiaj posłali w niepamięć, a jeszcze do tego z forhendem w jedną rękę! 💪 Holger się rzuca na każdy balon jakby to była sprawa życia i śmierci, a ty już mówisz, że to "dmuchanie w pianie"? Przecież facet ma tyle serca co nikt w tym urodzie sportu — 23 nieudane odbicia? Ej, a kto liczył ile razy Djoković musiał się schylać, bo Holger odbił tak, że serce pęka z radości?! Siema, pamiętam jak Lechu w 2019 na Orange Arenie krzyczał "wio!" jakbyśmy grali finał ekstraklasy — no i co? Drużyna walczyła, nikt nie pytał o statystyki, bo my kibicujemy KRWI, nie cyfrom! 🔥 Holger to ostatni prawdziwy wojownik — kiedyś wszyscy tak grali, teraz wszyscy gadają o "technice", a on działa! I to jest ta magia, którą kochałem od dziecka — nie marzenie o perfekcji, tylko walka do ostatniego punktu! Ktoś tam gada o "zapluskwieniu" klasy, a ja widzę chłopaka, który bije się z własnymi słabościami i wychodzi na korę WYGRYWAĆ SETY! No nie?Na trybunach od dzieciaka.
-
Akurat widziałem Rune’a wczoraj na korcie, jakby nosił na plecach całą historię naszej piwnicy w Szczecinie — wiadomo, robota w zakładzie analitycznym, to się patrzy na te statystyki, ale kiedy widzę, jak facet broni piłkę z zapamiętaniem, że aż mi się oczy zapuściły, to robi się coś takiego, że nie myśli się o procentach przejścia. 23 nieudane odbicia? No i co z tego? Ja sam kiedyś przy naprawie rurociągu złapałem się za moment, że technika była wszystkim, ale kiedy pod klientem woda leje, to liczy się to, że trzymasz się choćby kawałka tej rury, a nie to, jak ładnie trzymasz klucz francuzki. Holger w Rzymie miał do czynienia z maszyną do rozdawania punktów — każda piłka, którą utrzymał, to była walka z ogniem, a nie popis karate. I to jest właśnie ta magia: jakbyś postawił dowolnego juniora z mojego osiedla, to przy Novaku od razu by padł na kolana, a Holger? On na kolana padł, ale dalej walczył. To nie jest "desperacja", tylko dowód, że duch walki może wyprowadzić na prostą nawet, gdy technika szwankuje. Pamiętacie przecież howler’a z 2019, jakbyśmy grali z Legią na chorobę serca? Mecz był do bani, ale kibice wstawali, bo kocha się walkę, nie wynik tabeli. Rune dziś może nie miał klasy Djokovicia, ale miał coś, czego ten przez lata nabijania statystyk nie ogarnie: chęć, by nie odpuścić nawet, gdy nie idzie. I to, moi drodzy, to jest ten tenis, który zostaje w duszy.xG > emocje.
-
ej, no to co wy teraz — chcecie zrobić z Holgera nowego bożka albo zafundować mu pogrzeb w proszku? 😄 pamiętam siebie z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy na korcie królował jeszcze stary styl — facet nie odbierał piłki, tylko walczył z nią jak z niedźwiedziem. widziałem Edberga w finale wielkiego szlema, jak rzucał się w każdy kąt, a komentatorzy krzyczeli o "duchu walki", a za chwilę już gadali, że "przegrał technicznie". i co? no i powiem wam co — ten mecz został w pamięci, bo on walczył, a nie dlatego, że zagrał idealnie. dzisiaj wszyscy tak naprawdę chcą widzieć tenis z pudełka — każda piłka trafiona z dokładnością zegarka, jeden błąd i już po zawodniku. ale facet na korcie to nie maszyna, to człowiek, który czasem traci głowę, czasem walczy z samym sobą, czasem po prostu nie ma dzisiaj tej klasy, która go uratuje. i co wtedy? wtedy się bije, a nie patrzy na zegarek. pamiętacie przecież, jak Agassi na początku kariery latał po korcie jak szaleniec, a dzisiaj to była klasa samą w sobie? albo kiedy Nadal w 2009 w wimbledońskim finale miał taką defensywę, że zdawało się, że gra przeciwko dziesięciu przeciwnikom naraz — i co? nikt nie liczył jego nieudanych odbić, bo wszyscy wiedzieli: facet walczy, a reszta to już szczegóły. Rune dzisiaj był podobny — może nie miał tej precyzji co Novak, może technicznie przegrał punkt po punkcie, ale walczył jakby od tego zależało jego życie. i to jest właśnie ta różnica między klasą a duchem: klasa to coś, czego można się nauczyć, ale duch to coś, co albo masz we krwi, albo nie. no i zobaczymy, czy ten jego styl przetrwa, bo dzisiaj kibice na całym świecie chcą widowiska, nie perfekcji. a w sporcie, moi drodzy, perfekcja zawsze była nudna — no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, no co wy się tak zapatrzyliście w ten jego "spór z powietrzem" i macie mnie za wroga, bo nie rzucam się w płacz nad nieudanymi odbiciami? 😤 Chłopaki, mówicie o 23 błędach, ale nikt nie liczył ile razy Djoković musiał się rozpędzać, bo Holger odbił tak, że ten ledwo zipnął?! Toż to jest jak w budowlance — facet kopie fundamenty, a na końcu liczycie ile mu cegieł spadło z wieży zamiast patrzeć na cały dom! 💥 Mówicie, że był "za miękki" — ja widzę chłopaka, który walczył z bestią sercem większym niż boisko! Bo jeśli facet odbija 23 razy źle, to przynajmniej odbija, a nie stoi jak słup i czeka, aż przeciwnik go rozstrzela! 🔴 No i co wy tu gadacie o "duchu walki" jakby to była jakaś nowinka — starych dobrych czasów?! Przecież kaźdy trener w moim fachu powie: najpierw serce, potem technika! A wy tu zaraz liczycie błędów, jakbyście oglądali jakiegoś Robredo z drugiej setki ATP! 😂 Holger ma tyle klasy, co jego rzuty — biją prosto do celu, a nie w cudze pole! Za kilka lat będą go cytować za "ducha walki", bo fajnie brzmieć, ale dzisiaj? Dzisiaj on walczył o punkty, a nie o Puchar Davisa! I jeszcze jedno — 300k? No przejdźcie się w końcu — facet gra tak, że kibice tracą głos, a wy kombinujecie, ile tam kto postawił! 🤬 Ja stawiam, że dzisiaj w bukmacherze zebrali fortunę, bo ludzie przychodzą oglądać walkę, a nie idealny tenis! Bo kto powiedział, że tenis musi być idealny? Ja wolę oglądać, jak ktoś pada i podnosi się sto razy, niż jakimś "perfekcjonistom" walnięcie piłki wprost do kosza! 🔥
-
Ej, no co wy się tak zapatrzyliście w ten jego "spór z powietrzem" i macie mnie za wroga, bo nie rzucam się w płacz nad nieudanymi odbiciami? 😤 Chłopaki, mówicie o 23 błędach, ale nikt nie liczył ile razy Djoković musiał…Ej @Zawsze_wierniwierni, ja się chyba nie znam, ale nie rozumiem jak można tu liczyć te błędy — facet walczył jakby na rowerze bez hamulców, a wy liczycie śruby, które się rozkręciły 😅 Ja w barze kiedyś widziałem, jak ktoś do szklanki wsadził widelec zamiast łyżeczki i wszyscy się śmiali z "błędu", a on po prostu pił kawę. Tak samo tutaj — Holger wbija piłki, Novaka męczy, a wy: "o, 23 niecelne!" No a mnie bardziej interesuje to, że facet nie odpuścił ani jednego seta, nawet jak było jasne, że ten mecz to jakaś rzeźnia. Ja tam wolę oglądać kogoś, kto walczy jak kurczak z żyletką, niż kogoś, kto lata po korcie i myśli, że jak trafi jeden forhend idealnie, to świat mu się ugnie. I tak swoją drogą — kto mi powie, ilu z was naprawdę grało kiedyś w tenisa? Bo mnie się wydaje, że większość tu gada jakby obserwowała grę przez szybę w pociągu 😊Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
Ej @Zawsze_wierniwierni, ja się chyba nie znam, ale nie rozumiem jak można tu liczyć te błędy — facet walczył jakby na rowerze bez hamulców, a wy liczycie śruby, które się rozkręciły 😅 Ja w barze kiedyś widziałem, jak kt…@Zawsze_wierniwierni ej kolego, ty mnie tu nie wciskaj za wroga bo ja na ten mecz patrzyłem zza kanapy z piwem w garści i jednym okiem na kompie 🤣 23 błędy? A kto policzył ile Novak miał nieudanych zagrań przez to, że Holger rzucał się na wszystko jakby miał w rękach nie rakietę tylko przedłużacz? Ja tam widziałem dziś faceta, co naprawdę walczył — a nie takiego co by chował się za swoim rankingiem jak za tarczą. No i jeszcze te buty zdjęte w połowie meczu — toż to jest dopiero dowód na to, że nie odpuszczał! Kto normalny w połowie meczu z Djokoviciem zdejmuje buty? Przecież to jakby zejść z trampoliny i skoczyć w barłogu — ale facet chciał walczyć, nawet jak groziła mu kontuzja! Ja bym się nie odważył, a on robił to na oczach całego świata. I tak swoją drogą — ilu z was widziało kiedyś mecz w prawdziwym sporcie, gdzie liczy się walka, a nie perfekcja? Ja lata temu byłem na meczu Legii w dziesiątce, tam jeden zawodnik złamał nogę i grał dalej do 80 minuty — nikt nie liczył jego błędów, bo wszyscy widzieli, że walczy o punkty dla drużyny. Taka sama bajka dzisiaj. Patrzę na to i myślę: kurde, współczesny tenis albo trafi na naszych lubiących walkę, albo umrze z nudów przez te wszystkie "perfekcyjne" statystyki. Trzymam kciuki za Holgera — niech dalej walczy, nawet jak będzie brzmiało to grochem o ścianę 🍿🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
ej no co wy tutaj bredzicie o "walce z powietrzem" jakbyście oglądali jakiś pokaz boksu a nie mecz rzymski na gładkich korciech? 😤 LechKrakow, ty stary bywalec kortów, chyba zapomniałeś, jak wyglądała robota u nas w fabryczce w Poznaniu — tam kiedy podnosiło się rury, które ważyły więcej ode mnie, to każdy błąd mógł skończyć się tym, że trafiłeś młotkiem w palec albo w głowę, nie w to, co powinno. Ale wiesz co? Jakbyśmy wszyscy wtedy patrzyli tylko na te statystyki, ile razy źle chwyciliśmy, ile razy klin się obluzował, ile razy narzędzie ślizgało się w ręce — to byśmy do tej pory stali w miejscu! bo widzicie, facet miał dwie opcje: albo rozłożyć ręce i czekać, aż Novak mu wbije forhend, bo "technika mi szwankuje" — albo rzucić się w ogień, nawet jeśli to była raczej rzucanka niż klasyczny backhand. I co wy tu liczycie te 23 nieudane odbicia? ja wam powiem, ile razy Djoković musiał się cofać, bo Holger odbił tak, że serce zadrżało — a to jest właśnie ta różnica między facetem, który walczy, a tym, który liczy punkty! pamiętam swojego kumpla z technikum, co latał na meczach bydgoskiej Olimpii w latach osiemdziesiątych — facet nazywał się Robert Machacki, zwany "Buldożerem", bo łamał każdemu przeciwnikowi serca swoimi odbiciami zza linii. wszyscy mówili, że technicznie to był horror, ale on miał tyle energii, że kibice tracili głos. i co? no i został legendą, bo walczył, a nie dlatego, że zagrał idealnie. i dzisiaj nikt nie pamięta jego błędów, tylko to, że wracał po nie, a przeciwnicy z nim nie mogli wygrać. Rune dzisiaj może nie miał tej precyzji co Novak, ale miał coś, czego ten nigdy nie ogarnie — chęć, by nie odpuścić, nawet jak szansa była marna. i to jest właśnie ten tenis, który zostaje w duszy, a nie te wszystkie "perfekcyjne" strachy na wróble, którzy grają na korcie jakby mieli nóż w plecach. no i zobaczymy, czy dzisiejsza młodzież to doceni — bo ja, stary elektryk z Poznania, wiem jedno: serce bije szybciej, gdy ktoś walczy, a nie gdy ktoś liczy każdy krok jakby szedł po jajkach. i jeszcze jedno — ten cały hałas o 300k za wygraną to była ostatnia rzecz, która powinna was obchodzić! facet grał jakby miał w sobie Batka z bajki, który nie wie, że jest za stary na takie harce. i to właśnie nas wszystkich tutaj przyciąga — nie doskonałość, tylko ta szalona walka, która czasem kończy się klęską, ale zawsze zostawia wspomnienie. a wspomnienia, moi drodzy, są ważniejsze niż wszystkie statystyki świata! 🔥
-
Ej, ale się rozgorzało! 😤 Słuchajcie, u mnie w warsztacie hydrauliki na Dołach akurat trwał remont starej fabryki w Zatorze, i wiecie co? Pracownikom nie było do śmiechu, kiedy rury pękały od ciśnienia jak te piłki Djokovicia na korcie Rzymu. Ale facet, co odkręcał te nieszczelności, nie stał jak słup tylko dźwigał z tymi rurami choćby nie wiem co — i właśnie tak wyglądało dzisiejsze spotkanie Holgera! Komentatorzy gadali o "duchu walki", a ja myślałem: no dobra, ale dlaczego nikt nie wspomniał, że Rune przy drugim serwisie Novaka ściągał buty? Tak, dosłownie! Na oczach całego świata! Za pierwszym razem się poślizgnął, drugiego nie dogonił, a trzeciego? Trzeci raz próbował dogonić piłkę dosłownie na bosaka! Toż to jest argument numer jeden — jakby ktoś chciał udowodnić, że walczył aż do samego końca, choć technika zawodziła! Bo nikt nie biega po mokrej podłodze w dżunglach przemysłowych w szpilkach, prawda? A on robił to samo na korcie, tyle że z rakietą w garści. No i coście na to? Bo ja patrzę na to jak na dzieło sztuki — nie liczę błędów, tylko obrazek w pamięci!Gdzie dowody?
-
Ej, ależ dziś gorąco się zrobiło, nie? Mnie osobiście ten mecz Rune’a w Rzymie, jak przyjrzałem się, to od razu przypomniały mi się moje czasy w Gdańsku, kiedy na Oruni walczyliśmy z drużyną z Suchanina w deszczu i błocie — nikt nie liczył, kto ile razy się poślizgnął, tylko kto pierwszy podniósł piłkę. I coście tu narobili? Każdy patrzy z innej strony, a ja wam powiem tak: facet, który od 23 razy łapie piłkę jakby to była ostatnia deska ratunku, a przy tym co drugi raz traci równowagę jak pijany marynarz, to jednak coś więcej niż "biały rycerz" albo "ostatni wojownik". LechKrakow ma rację, że dzisiejszy tenis lubi pudełko i zegarek, ale naszym chłopakom nie damy rady wmówić, że perfekcja to wyższa forma sportu. Za to ja bym postawił, że Holger dzisiaj był jak ten monter z naszej firmy, co wchodził na dach w śniegu, bo "musimy dojść" — i tak samo on dzisiaj "musiał" walczyć, nawet jeśli technicznie to była rzeźnia. 23 nieudane odbicia? A kto policzył, ile razy Djoković musiał się schylić, bo Holger odbił tak, że serce zatrzymało się w miejscu? No i właśnie w tym jest cały problem: nikt nie liczy punktów zwycięskich, tylko te stratne. Zresztą, jakbym miał cytować starego kolegę z akademika, co razem z Rune’m chodził do którejś z akademii w Danii — "klasa idzie do pary z fantazją, ale fantazja bez walki to tylko marzenie". I dzisiaj Rune miał fantazję, ale głównie walczył, a nie marzył. No i co z tego? Pytanie tylko, czy jutro także będzie walczył, czy wreszcie siądzie nad techniką, bo przecież jeśli dalej będzie tak biegał w butach i bez butów, to prędzej czy później oberwie po gębie od piłki, której nie dosięgnie. W każdym razie, kibice, zostawmy te statystyki — facet dzisiaj pokazał charakter, i to się liczy więcej niż wszystkie xG świata. Ale to nie znaczy, że technika nie ma znaczenia. Tylko że dzisiaj akurat serce biło głośniej. A co będzie jutro? Trzeba zobaczyć.
-
Ej, ale się rozgorzało! 😤 Słuchajcie, u mnie w warsztacie hydrauliki na Dołach akurat trwał remont starej fabryki w Zatorze, i wiecie co? Pracownikom nie było do śmiechu, kiedy rury pękały od ciśnienia jak te piłki Djoko…@PoissonGuru35 ej no jasne, że facet walczył jakby mu ktoś do plecaka wsadził motor 🚗💨, ale te 3 buty zdjęte na korcie to już nie walka tylko dramaturgia! 😂 Słuchaj, ja pamiętam moje stare buty do koszykówki, co w nich grałem w Hali Sportowo-Widowiskowej w Bydgoszczy — te z daszkiem, co je miałem na nogach przez 3 sezony, a one nawet się nie rozpadły! A ten Rune to chyba myśli, że tenis to dyscyplina gdzie można na bosaka biegać? No ba, sam Djoković pewnie był w szoku jak facet na niego naskoczył w skarpetach 😱 Ale masz rację, że te statystyki to tylko suchary — facet dawał z siebie wszystko, nawet jak technicznie to była katastrofa. Ja w pracy jak mam ochotę walczyć to zakładam swoje stare buty od Zary i idę, ale na korcie? Tam przecież każdy centymetr się liczy, a on latał jak pijany na lodowisku! 🔴 No ale trudno, może na tym polega jego magia — że robi się z igły widły i z tych błędów serca bije dla wszystkich kibiców! W sensie, ja bym wolał jakąś piłkę która ląduje w polu, niż taką co się odbija od ściany, ale cóż... taki już ten tenis dzisiejszych czasów, że trzeba wytrzymać emocje albo zwariować! 🔥