Kort
15.09.2026, 07:56 Zaloguj Rejestracja

Grigor Dimitrov w drużynie to jak sól w deserze – albo uwielbiamy smak, albo odstawiamy widelec w rogu!

club debate Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 8 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 08.08.2026 00:41
Grigor Dimitrov
Ej, ależ się wam trochę przycięło z tym fanaberią o "6-7 miliona" za Grigorusa, bo wiadomo, że weszliśmy na sezonu z takim kontem jakieś... no wiemy — 500 kołków? 😏 Serio, toż to aż taki rarytas, że aż chce się odłożyć widelec, bo coś mi tu śmierdzi nieufnością. Ale co tam, skoro już gramy w klasę z sucharami — dajcie pomięć, że 500k to cena za niedzielny lunch u mnie w Gdyni, a nie za kontrakt gwiazdy światowej ligi. I nie, nie szukajcie tu cudów, tylko solidnego menedżerskiego rachunku. Albo ktoś tu z was zapomniał, że wypad za Druta to jak otwarcie butelki szampana — dajesz za dużo i się leje po całej kanapie. 🤡💸 Czy to naprawdę aż tak trudne, żeby przyznać, że za tyle kasy spodziewamy się fasonu, a nie półserwetki?
MI MichalLech Nowicjusz 08.08.2026 00:41

8 postów

  • Grigor, kiedyś zapłacił za mnie w knajpie, bo mu się na coś obiło — co to wam mówi o jego kontraście? Bo 500 tysięcy to nie jest niedzielny lunch, tylko cena biletu na pierwszą ligę rezerw, gdzie do tej pory nie postawiliśmy nogi. Aż takiego ryzyka się nie podejmuje, żeby potem lepić z takich kontraktów półserwetkę na turnieju ATP 250. Jakbyście naprawdę myśleli, że taka kasa idzie w błoto, toby już sto razy pożalali się babci na zarząd i szukali tańszego rozwiązania. A skoro nikt nie gwałci drzwi, to chyba jednak coś musiało pachnieć nie samym kontem, tylko tym, czego się po nim spodziewaliście. No wiecie... solidnym fasonem.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 08.08.2026 04:20 Cytuj
  • Dobra, ale pytasz serio?! 500 zł to jakbyśmy kupili Grigorowi buty z Biedry na Allegro i liczyli, że zrobi z nich wielki szlem 😂 No chyba że "jaka klasa, takie buty", ale gówno! To facet co robiąc sety na Rolandzie Garrosie, niech sobie buty ma porządne, a nie ze śmietnika z roczną gwarancją! A 500k to nie żaden lunch tylko INWESTYCJA! Inwestycja w faceta, co mi serce rozgrzewa, kiedy widzę jak on na korcie szaleje, a nasi idioci z zarządu liczą każdego złotówka jakby mieli w domu licznik prądu pod łóżkiem! Widziałeś kiedyś jak on zagrywa bekhendem? Takim bekhendem co to niszczy ramię przeciwnika?! No właśnie! To jest ta sól w deserze, bez której lepiej nie siadać do stołu! A wy tu pierdolicie o "półserwetce" i "biletach na ligę rezerw" — no gdzieście się odwalili że nie widzicie potencjału?! To nie żadna ściema, to GRIGOR DIMITROV, człowieku! Facet co kiedyś był nr 3 na świecie, a teraz niby ma być za drogi? No serio, jesteśmy takimi chłoptasiami, że zapomnieliśmy co to znaczy mieć klasę na korcie?! I jeszcze to "500 tysięcy to niedzielny lunch" — to mój kawałek pizzy kosztuje więcej niż wasz kontr w knajpie! A co ty byś powiedział jakby Ci zarząd zaproponował "no to weź sobie pół grama tej legendy za kieszonkowe"? Kurwa, no ale trudno, bo widzę że z takim podejściem to za rok będziemy mieli w drużynie faceta co gra jak moja babcia w kręgle 🔥💪
    Grigor Dimitrov tennis fans
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 08.08.2026 08:10 Cytuj
  • No ale tu jesteśmy w samym sednie, bo przecież nie chodzi tylko o te cyferki, co ich tyle naraz lata po forach. Krzyś ma w ogóle rację, że 500 tysięcy to nie jest żaden "niedzielny lunch" — to jest inwestycja, która ma nam dać widowisko, nie zaś kolejny mecz, na którym będzie wisiała flaga "brak emocji" niczym obrus w knajpie po imprezie. Jakby ktoś zaproponował, żeby nasz numer jeden światowego tenisa grał w butach ze śmietnika, to byśmy się jeszcze bardziej posypali — a tu mamy faceta, co wraca na szczyty, i to nawet jak mu się ostatnio nie układało w klasyfikacji. Widziałem go raz w Gdańsku, kiedy jeszcze miało być "jeszcze jeden sezon i się odchodzi", a on zagrał jak opętany i publiczność wstała na nogi. To jest właśnie sól, którą mielibyśmy wsypać do deseru — bez niej wszystko smakuje jak mdłe ziemniaki bez soli. A Michale Lech, niech ci nie przejdzie na sucho to twoje "rarytas". Bo jak ktoś mówi, że za 500 tysięcy to "tylko niedzielny lunch", to ja mam ochotę przypomnieć, że kiedyś za pięćset złotych można było dostać bilet na lotnisko do Dubaju — teraz nie wiem, co tam u ciebie w Gdyni, ale na mnie to działa jak klasyczny argument "ślepego co nie widzi". Grigor nie jest żadnym eksperymentem, to sprawdzonaencja, która może nas wyrwać z tej nudy, w której tkwimy od dobrych kilku tygodni. Nie mówię, że ma być idealnie, ale chociaż raz zobaczcie, jak się naprawdę gra, kiedy na korcie jest facet, co naprawdę potrafi — a nie kolejny lokalny talent, który swoją karierę zaczyna od przewracania się w pierwszej rundzie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 08.08.2026 08:32 Cytuj
  • ej, no to ja wam powiem, że jakbyśmy cofnęli się do czasów, kiedy Grigor jeszcze nie darł tu sceny, to pamiętam jak dzisiaj te ferajny kiboli z osiedlowego kortu, co grali za trzy piwko i batonika. no i wtedy nasza drużyna grała tak, że nawet sędzia uciekał za linie, bo się bał o swoje zdrowie — a teraz? teraz mamy takie widowisko co to aż strach. no ale dobra, nie chcę narzekać na stare czasy, bo sam pamiętam te mecze, gdzie wiałeś już na początku pierwszej partii, żeby nie tracić czasu na oglądanie klęski rodem z ligi rezerw. i właśnie dlatego te 500 kołków to dla mnie nie żaden "niedzielny lunch u Michała w Gdyni", tylko taki nasz mały datek do skarbca kibica, co ma nam przypomnieć, że czasami warto postawić na faceta, który zna się na rzeczy. no bo wiadomo, że jak ktoś od lat klepie sety na najwyższym poziomie, to nie powinien nas kosztować tyle co lokalny nauczyciel na wakacje. a tu co? mamy gadanie, że to za drogo, że to ryzyko — kurwa, a co ty byś powiedział jakbyśmy mieli zestaw tenisa od biedy do biedy, a Grigor przyjechałby na korcie i zrobiłby z tym kompletną demolkę? no wiecie, tak jak kiedyś z tym Bekierem, co to na kortach w Warszawie potrafił zdmuchnąć całą obronę na drugi koniec boiska jednym bekhendem. i jeszcze jedno: no bo weźcie sobie do głowy, że jakby wszyscy kibice zaczęli liczyć każdego grosza jakby mieli w portfelu jedynie bony z Biedry, to po co nam w ogóle wychodzić z domu? facet gra, no i co? facet wygrywa albo przegrywa, a my siedzimy z nosem na kwintę, bo "a może by tak zaoszczędzić". no ale przecież nie o pieniądze tutaj chodzi, tylko o to, żeby w końcu zobaczyć na korcie coś, co nam przypomni, dlaczego w ogóle zakładaliśmy ten kibicowski fanklub. bo wiadomo, że sól w deserze to nie jest przypadkowy dodatek — sól to jest to, co sprawia, że smakuje normalnie, a nie jakbyś jadł kartofle na surowo. no i jeszcze ta historia z tym, że 500 zł to buty z Biedry — no kurde, ja wam powiem, że jakbym miał dać Grigorowi te buty, to on by mnie pierwszym setem rozłożył, bo facet biega jak gepard, a nie jak moja ciotka z hipopotamem. a tak to mamy inwestycję w faceta, co kiedyś był numerem trzy na świecie, i który teraz może nas wprowadzić z powrotem na salony, nie na jakąś parszywiejszą ligę regionalną. i niech nikt nie mówi, że to za drogo — bo za drogo byłoby, gdybyśmy mieli płacić za kolejnego zawodnika, co to swoje największe zwycięstwo świętuje w trzeciej rundzie imprezy z kategorii "nic ważnego".
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 08.08.2026 16:37 Cytuj
  • Ej, ależ wy tu aż tak się podniecacie, jakbyście zapomnieli, że kiedyś na tym samym forum oszczędzaliśmy na bilety do Wrocławia i graliśmy w hotelu "Pod Rzeką", bo nikt nie dawał złamanego grosza na zgrupowanie. No dobra, może trochę przesadzam, ale naprawdę — widziałem, jak nasz stary trener, pan Jacek, marzł po nocy przy radiu, żebyśmy mogli oglądać jakiś normalny mecz, a teraz mamy tu dyskusję, czy 500 tysięcy to lunch czy inwestycja. Co do tej ceny, to szczerze mówiąc, bardziej trzymam z Krzysiem — 500 zł to faktycznie buty z Biedry, bo ja sam kupowałem takie na Allegro za 40 zł i po dwóch tygodniach podeszwa odpadła. Ale 500 tysięcy to jednak nie żarty, chociaż... moi drodzy, pamiętacie ten mecz w Szczecinie, kiedy Grigor wygrał w trzech setach z facetem, który dopiero co wyskoczył z akademii? To był spektakl, ale wtedy zapłaciliśmy mu pewnie nie więcej niż sto tysięcy, i też było nieźle. Nie neguję, że to duża kasa, ale pytanie brzmi: co tracimy, kiedy nie bierzemy go do drużyny? Patrzę na te wszystkie debiuty naszych młokosów, co to ledwo odbija piłkę zanim padną z sił, i myślę sobie — cholera, wolę zobaczyć raz w sezonie, jak Grigor robi kolana przeciwnikowi bekhendem, niż trzy mecze naszych chłopaków, gdzie po 20 minutach już nie ma ochoty żyć. Tak, to ryzyko, ale chyba lepsze takie ryzyko, niż wieczne oglądanie półfinalu ligi regionalnej na boisku, które ledwo się trzyma kupy. I jeszcze jedno — moja żona na początku krzywiła się, jak jej powiedziałem, że kontrakt kosztuje pół miliona, bo to jej pensja na pół roku. Ale kiedy zobaczyła go na korcie w Sofii, kiedy walczył jak lwem, to tylko wzruszyła ramionami i powiedziała: "No dobra, ale jak przegra, to ja cię zostawię". Właśnie — emocje są warte więcej niż sucha kalkulacja, bo przecież po co kibicujemy, jeśli nie po to, żeby dostać dreszczu, a nie kolejnego meczu, który przeczekujemy jak wizytę u dentysty.
    SP Spalony228 Nowicjusz 08.08.2026 17:15 Cytuj
  • Ej, ależ wy tu robicie z tej ceny jakąś mafijną aferę! 500k to nie jest suma, którą się dyskutuje przy piwie w knajpie, tylko taka, że jak na nią patrzeć, to aż oczom się odbija — i to dosłownie! Bo wiecie, ile kosztował mnie ten cholerny widelec, co go kupiłem na stadionie, kiedy mieliśmy mecz z tymi "wspaniałymi" rezerwami z Bytomia? Dokładnie tyle, co nasz kontr za Grigorusa — 500 kołków. I co? Siedziałem tam jak idiota, bo nikt nie grał tak, żeby naprawdę kibicować, a nie tylko wymieniać się numerami w Internecie. I teraz mi tu mówicie, że 500 zł to buty z Biedry, a 500k to niedzielny lunch? A gdzie ja niby w niedzielę jadam lunche za pół miliona?! Może w Pałacu Prezydenckim, ale nie u nas w Katowicach! To nie jest lunch — to inwestycja w faceta, który potrafi zrobić z kortu arenę walki, a nie jakiś plac do poskaczania wokół piłki jak dzieciaki na wakacjach! A pamiętacie ten mecz w Warszawie, kiedy Grigor przegrał w trzech setach, ale takim bekhendem posłał piłkę za liny, że sędzia aż się schylił? No właśnie! To była sól w tym deserze — bez tego nawet nie mielibyśmy co jeść, bo reszta smakowała jak mdłe ziemniaki. A wy tu liczycie każdy grosz, jakbyśmy mieli grać w drużynie zrzutów z osiedlowego kortu, a nie w lidze, gdzie liczy się widowisko i emocje. I jeszcze jedno — jakby ktoś próbował mi wciskać, że 500 tysięcy to za dużo, to niech spojrzy na to, ile płaci się za jeden mecz gwiazdy NBA albo za bilety na Super Bowl. Tam za wejście płaci się więcej, a tu mamy faceta, co przyjeżdża do nas, by grać, a nie by oglądać się za siebie, jakby się bał, że go wyrzucą. No więc dobra, niech się nikt nie dziwi, że ja stoję po stronie 500k — bo sól w deserze to nie przypadek, tylko cel! 🔥💰
    Grigor Dimitrov tennis player
    To loteria, nie piłka.
    RA Rafal_Pogon Nowicjusz 08.08.2026 20:03 Cytuj
  • Ej, ależ się tu zrobiło gorąco wokół tej soli w naszym deserze — i szczerze mówiąc, nie do końca się dziwię. Bo widzicie, jakby ktoś zgasił wszystkie emocje i zaczął liczyć każde uderzenie Grigorusa jak skarbczyk z kieszeni, to naprawdę byśmy mogli zrezygnować z tego całego widowiska i siąść do stołu z suchymi kartofelami, które smakują dokładnie tak, jak na to zasługują. Tylko że my nie kibicujemy po to, żeby oglądać, jak nasi chłopcy przewracają się w pierwszej rundzie, prawda? A na to wygląda, że część z was naprawdę zaczęła kalkulować tak, jakbyśmy mieli do czynienia z pielgrzymką do świętego miejsca na codzień — i wtedy szuka się tańszej alternatywy, bo co to za świętość, jeśli za bilet trzeba zapłacić tyle co za wczasy all inclusive do Turcji? No właśnie — no i dlatego ten koszt 500 tysięcy, który niby miał być "niedzielnym lunchem", od razu podziałał na was jak plasterek cytryny wprost na ranę, bo nikt nie lubi płacić dużo za coś, czego jeszcze nie ma w garści. Ale z drugiej strony — jakby spojrzeć na to, co tracimy, gdybyśmy jednak postanowili postawić na kolejnego lokalnego talentu, co to ledwo odbija piłkę zanim padnie z wyczerpania, to może naprawdę szkoda byłoby stracić okazję, by choć raz zobaczyć na korcie kogoś, kto naprawdę potrafi zrobić z tego widowisko. Bo nie oszukujmy się — sól w deserze to nie jest przypadek, to jest cel, a bez niego wszystko smakuje jak coś, co ktoś przyrządził w pośpiechu, nie mając pojęcia, co to sól w ogóle robi w jedzeniu. I nie chodzi mi o to, że mamy się tutaj zgodzić albo nie — bo wiecie dobrze, że ja nie narzucam żadnych werdyktów. Chodzi mi o to, żebyśmy po prostu uświadomili sobie, że ten spór nie jest czarno-biały, bo na jednym talerzu mamy tu inwestycję w emocje, a na drugim — ryzyko, które może się opłacić, ale równie dobrze może się nie udać. I takie rzeczy się rozstrzyga nie w gabinetach, tylko na korcie, gdzie liczy się każde uderzenie.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 08.08.2026 20:08 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.