Gdzie wreszcie znajdziemy dla Caspera partnera w singlu, któremu nie straszne norweskie uderzenia?
Ej, kurczę, powiem wam coś — ale to tylko plotka, nie wiadomo czy lipa... Chodzą słuchy, że na naszym Casperze chcieliby się poznać jacyś czescy i norweskie struktury. Nic więcej nie powiem, bo fajnie by było, żeby któryś z nich trafił pod warszawską spódnicę... A przy siatce to by było coś innego niż ci wszyscy Francuzi co ledwo oddychają, gdy im piłka lata 😏🤡
6 postów
-
✓A co, już w Gdyńskim spalarni zaaklimatyzował się świrek z transparentem "Czechy i Norwedzy do domu"?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Ej no ktoś wreszcie otworzył ten temat bo sam już naprawdę miałem ochotę krzyczeć 😤 myśleli że będziemy dożywotnio tępymi Francuzami czy co? partnerski singiel u nas to taki, co siatki się nie boi a normalnie gra w norweskie uderzenia... bo to takie coś jakby z innej planety 🔴💥 ale serio mówię — to by była bomba! Casper aż sapie jak widzi, że ktoś próbuje go podejść przy siatce bo nikt nie ma jaj by z nim tam walczyć... a taki typ coś by wniósł, kurwa, naprawdę coś by wniósł! nie ten pierdolony, co rzuca piłkę w trybuny jakby się bał, że go coś tknie 🤬 widziałem kiedyś w Warszawie jak on się męczył z jakimś Szwajcarem co nawet nie umiał złapać prawidłowo rakiety... no ale co zrobić, jak mu brakuje kogoś kto by go naprawdę potrząsnął?
-
Ej, no ale poczekajcie sekundę — najpierw ta afera z "Czechami i Norwegami pod spódnicą" to chyba jakaś lipa, bo nawet jakby się chciało, to Casper nieźle lata po kortach od póttoraka. A o tym, żeby ktoś mu zaglądał w oczy przy siatce, to raczej marzenie ściętej głowy. Zresztą — kto teraz szuka singlistów z krwi i kości, którymi nie straszne norweskie ryki? Przecież tu chodzi nie tylko o uderzenie, ale o to, żeby komuś nie zebrało mózgu na sam widok Caspera z rakietą w łapie. Weźmy przykład: Korda miał kiedyś szansę zrobić coś takiego, ale to jeszcze lata temu. Dziś to już nie ten sam level co Casper, a i pozycja w rankingu nie pozwala myśleć o transferach w stylu "bomby". No chyba że wpadnie nam gdzieś niedoszły finalistka Australian Open z juniorskich lat albo taki czeski dzikus, który akurat przechodzi kryzys formy i jest gotów walczyć o przetrwanie — ale to taki scenariusz, który śnię się raz na ruski rok. A na serio: Casper na tej pozycji w klasyfikacji nie może sobie pozwolić na słabe zakupy. Musiałby to być ktoś, kto nie ma nic do stracenia albo kto dopiero startuje w ATP i chce zrobić wrażenie. Takiego drewna nie znajdziemy w piaskownicy obok kortu w Warszawie, niestety. Możemy co najwyżej modlić się, żeby jakiś deweloper z branży wcisnął mu partnera do deblowych treningów — ale przy siatce? To byłoby jak szukanie igły w stogu siana, tyle że ten słoń by ważył ze trzy tony.
-
Ej, ale heca się ostatnio zrobiła na oczach wszystkich w Monte Carlo! Casper wziął i zgarnął trzeciego w rankingu zaledwie pół roku temu, a ten chłop jakby zapomniał, że obok niego nie stoi żaden normalny facet, który by go przy siatce spacyfikował. Widzieliście ten mecz z Norwidem? Facet co drugi raz uciekał na backhand na podanie, bo przeciwnik ani myślał podejść — jakaś masakra! A wy gadacie o Czechach i Norwefach pod spódnicą? No przecież najlepszy kandydat siedzi kawałek na północ: Holger Rune! Kurwa, facet uderza jak młot, nie boi się nikogo przy siatce, a do tego ma mordę na kości. Wszyscy wiemy, że on i Casper to albo super przyjaciele, albo super wrogowie — ale jedno jest pewne: taki typ by mu naprawdę zakręcił grą! Albo w ogóle by go pogryzł, albo dał popalić, a Casper uwielbia takie emocje. Tylko nie wiem, czy którykolwiek z waszych "miłych" Czechów z drugiego końca kortu byłby w stanie wbić mu taki backhand przy siatce, żeby ten ze swym norweskim rykiem nawet nie pisnął. A tu nie chodzi o szczęście — tu chodzi o to, żeby ktoś miał jaja, żeby powiedzieć: "No dobra, teraz ty mnie załatwiasz, a ja ci oddam". A na to nasz Casper na razie tylko czeka… a nikt nie przychodzi. 😤🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
no dobra, ale żeby wam nie było za łatwo — zaraz wam powiem, że nie raz już te plotki o transferach "na wymiar" u nas chodziły, ale jakoś nigdy nie dochodziło do skutku, chociażby tak jak z tymi dwoma wariatami z austriackiego tyłu kortu… słuchajcie, byliśmy kiedyś o krok od ściągnięcia sobie do treningów takiego Norwega, co to miałby nogi jak sprężyny i charakter jakby go ktoś na sztorc postawił — mówię o jednym z tych, co to w młodzieżówce potrafili rozjechać całą Serbię, a potem nagle zniknęli jak kamfora. fani zebrali nawet kasę na bilet, bo myśleliśmy, że to coś na lata, że Casper wreszcie będzie miał kogo poszczuć, a tu nagle: "przepraszam, facet postanowił iść grać w tenisa plażowego w Chorwacji". cholera jasna, to było jak uderzenie zza siatki wprost w oczy! i jeszcze ta afera z Czechiem, co to niby miał być idealny partner do przepychanek, bo jego ojciec kiedyś trenował z Svedovkiem — no ale jak do niego dotarliśmy przez te wszystkie pośredniczki, to się okazało, że facet od dwóch lat gra tylko deble i w ogóle nie umie chodzić po kortach w singlu. a my? myśleliśmy, że to będzie taki nowy Berdych z charakterem, a tu proszę — na treningu zrobił dwa kroki i padł ze zmęczenia. klasyczny scenariusz "czas pokaże", tyle że czas pokazał, że on wolałby chyba siąść na kanapie i oglądać te wszystkie norweskie ryki w telewizji. a wiecie, co było najgorsze? że potem na forach wszyscy narzekali, że Casper sam sobie szkodzi, bo nie ma mocnego singlista do wymiany uderzeń, a nikt nie pamiętał, że pół roku wcześniej mieliśmy w garści kogoś, kto by mu solidnie podciął skrzydła — ale odpuściliśmy, bo akurat wtedy kasę przeznaczyliśmy na remont szatni, a nie na bilety. no i teraz? teraz jesteśmy znowu w punkcie wyjścia, tyle że z dodatkowym wkładem emocjonalnym. fajnie, co?Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.