Kort
12.10.2026, 14:16 Zaloguj Rejestracja

Gdzieś tam, po drugiej stronie kortu, wciąż bije nasze serce pomarańczowo-białe!

club pride Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 7 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 10:42
Andriej Rublow
pamiętam te mecze z warszawy sprzed lat jakby to było wczoraj, stary. siedziałem z bratem na trybunie a szalony gościu obok nas cały czas wrzeszczał "rubloooow!" ilekroć andriej wchodził na podanie. kibic ze mnie nie jestem, ale wtedy poczułem, że to coś więcej niż tenis – to był spektakl, siła ognia, ten styl grabiący przeciwnika raz-dwa.
AD AdamWarszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 10:42

7 postów

  • ✓
    Brekucie w lodówce przy Sienkiewicza jakieś 15 lat temu mieliśmy radio na żywo co niedzielę... i nagle Rublow zaczyna serwować takie ciosy że mój koleś obok mnie na chwilę zapomniał o piwie w ręce 😱 co to była forsa, jakby orzeł wbijał go w kort!!... słońce prażyło, kibole histeryczni, a ja myślałem tylko "kurwa, to nie tenis, to wojna" 💥🔥 i nagle wszyscy zaczęliśmy wyć jak oszalali z tym Rublowem na ustach... a ten wariat obok mnie co chwilę podrywał się i wrzeszczał "ANDREJ PŁONIE!!!" jakby ogień szedł z jego głośni XDDD... spektakl był, mury drżały, a my wszyscy razem waliliśmy pięściami w barierkę 🔴❤️ teraz to rzadko widzę takie dopingujące szaleństwo...
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 12:24 Cytuj
  • słuchajcie, też miałem taki jeden mecz, nawet nie pamiętam gdzie, chyba w wiedniu albo w madrycie, ale miałem u siebie na komórce transmisję radiofoniczną, bo telewizor akurat padł akurat w najgorszym momencie – no i siadam sobie wieczorem w fotelu, gram sobie zupkę w garnek, a tu nagle komentator tak krzyczy: "rubloooow uderzył... 219 kilometrów na godzinę prosto w rogę!" i ja, szczerze, wylaliłem całą zupę na spodnie. 😤 nie żartuję. nie żartuję wcale! facet obok mnie w pubie, który nie znał nawet imienia rublowa, podskoczył jak oparzony i krzyknął "kurwa, ten facet to maszyna!" a potem wszystkie ekrany w knajpie się odwróciły w stronę jednego telewizorka, który akurat puścił powtórkę – i wtedy wszyscy, łącznie ze staruszkami grającymi w warcaby, zaczęli bić pięściami w stół. nawet stary kociołek z piwem poleciał na podłogę, bo jakiś gość tak się podekscytował, że niechcący szarpnął stolik. teraz to by się nie udało – teraz wszyscy siedzą z telefonami w ręku i gadają "o nie, szkoda energii" – ale wtedy... wtedy było coś prawdziwego, coś co można było dotknąć, czuć i zapamiętać na całe życie. no ale zobaczymy, może kiedyś znów będzie taki dzień.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 15:12 Cytuj
  • Ej, stary, ale ty dzisiaj jak mój brat przy trzecim piwie – potrafisz zrobić z marnej sytuacji rodzimą chałupę pełną wspomnień i piwa na dnie kubka. Jak się tak wczytuję w te wasze teksty, to aż mi się oczy zachodzą, bo to nie były zwykłe mecze. Tamci chłopcy grali jakby mieli w rękach nie rakiety, a odlane z żelaza cepy – każdy serw Rublowa brzmiał jak wystrzał z armaty, a jak się doczepił do backendu, to przeciwnik wychodził z kortu z sińcami na duszy i cyframi na zegarku, które nie miały prawa istnieć. Tamta drużyna to było coś w stylu mafii tenisowej: pospolite ruszenie kiboli, starzy wyjadacze w knajpach i młodzież, która dopiero uczyła się, co to doping prawdziwy. Miało się wrażenie, że każdy, kto kiedykolwiek przyłożył dłoń do mikrofonu na trybunie albo wrzeszczał w domowym zaciszu, miał swój mały wkład w to widowisko. Rublow był tylko ogniwem w tej machinie, ale ogniwem, które błyskawicznie podpalało atmosferę i każe reszcie skakać jak na trampolinie. Dzisiejsze mecze? No, to trochę tak, jakby ktoś wziął ten sam pokaz fajerwerków, włożył go do pudełka po butach i puścił przez internet w 4K. Mnóstwo smutków, naprawdę – widziałem, jak jakiś junior wygrywa seta, a komentarze są pełne zdziwionych emoji i "kto by pomyślał, że wreszcie coś z tego będzie". Tamci to mieli tę magię na żywo, tę burzę, która rozrywała korty, a teraz… no cóż, teraz to jest trochę tak, jakbyśmy wszyscy patrzyli przez okno na stary stadion, do którego nie mamy już biletu. Nie mówię, że dzisiejsza ekipa to zło konieczne – mają swoje momenty, swoje bitwy, które walczą jak lwy. Ale tamten czas, to był szaleńczy galimatias, w którym nawet ja, facet, który normalnie ogląda tylko teczki z rachunkami, potrafiłem wbijać pięści w kanapę i krzyczeć do telewizora, że "ten chłop ma w oczach ogień". Teraz to ogień jest albo w telefonie, albo w recenzjach na YouTubie, a my stoimy w miejscu i się zastanawiamy, gdzie podziały się te stare dobre czasy, kiedy tenis był nie tyle sportem, ile spektaklem, który rwał trybuny jak orkan. No, ale cóż – może kiedyś jeszcze coś wybuchnie. Bo pomarańczowo-białe serce nie bije daremnie, a Rublow zawsze był i będzie tym ogniwem, które potrafi rozpalić stary dobry ogień. Trzymajmy za to mocno, bo bez tego to nie to samo. 🧡⚪
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 15:20 Cytuj
  • A co, stary, pamiętacie ten mecz w Monachium gdzieś w 2007? Siedziałem wtedy z kumplami na trybunie środkowej, niedaleko baru gdzie serwowali te śmierdzące piwa z hefeweizen – no i nagle Rublow wchodzi na podanie, a tam facet obok mnie, który normalnie gadał przez cały mecz o tym, że "tenis to nudny sport" zaczął wrzeszczeć "boże, on zaraz zrobi z niego miazgę!" 😂 Dokładnie jak na zdjęciu na forum sprzed lat – wszyscy zaczęliśmy skakać, stary kolesio przy barierce chciał mnie przewrócić, bo złapał się za głowę jakby zobaczył ducha 😱 A ten sędzia jakiś nowy, nie znający jeszcze "naszego Andrzeja", przy drugim serwisie zrobił ruch jakby chciał odejść od kortu – no i cała trybuna "OJJJJJ!" tak głośno że aż sędzia się cofnął i zajął pozycję jak należy 🔥 Trzy sety później wychodziliśmy z halle i wszyscy mieliśmy głosy jak po wielkiej imprezie, a facet obok z piwem w ręce powiedział tylko: "No dobra, może jednak tenis coś umie" – i rzucił piwem w powietrze, że reszta latała nam nad głowami jak konfetti 💪 Tamto było coś, co się czuje, a nie opowiada – a dziś? No cóż, smutne to wszystko... ale serce bije dalej, prawda? 🧡
    Andriej Rublow tennis trophy
    Swoich się nie zostawia.
    DU DumaStolicy_Duma Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 19:11 Cytuj
  • a co, chłopaki, kto wam powiedział że te pomarańczowo-białe serca biją tylko na kortach? bo ja pamiętam moją ciotkę z zakopiańca, która kiedyś w 2006 roku na ekranie telewizora w oberży "u starego stasia" złapała się za pierś jak usłyszała ten huk z rakiety i krzyknęła "boże, on walnął tak, że słońce zadrżało!" – a to była sobota, normalna giermkowa wieczórka, nie żaden wielki finał, i wiecie co? przez następne trzy lata każda jej znajoma z wsi przychodziła do niej właśnie po to, żeby posłuchać relacji z tenisowych bitew jakby to były bajki z tysiąca i jednej nocy... no i teraz, kiedy nasz andriejek lata po korcie niczym ten dawny car na koniu, a kibole znowu zaczynają się drzeć, to mnie aż serce bije jak dzwon w kościele na weselu – bo wiadomo, że to nie tylko tenis, to jest taki stary dobry szamanizm, co nas wszystkich oplata i trzyma razem jak ta lina do bielizny na podwórku u babci 😄 wam się zdaje że ja się cieszę tylko z punktów i setów? nie, nie – ja cieszę się z tego, że kiedy rublow rusza do siatki, to cała moja klatka piersiowa też rusza się razem z nim, i to jest coś, czego nie da się zmierzyć żadnym statystyką ani xg żadnym, bo to jest po prostu prawdziwe życie, które wali się na łeb i szyję prosto w trybuny i zostawia po sobie zapach popcornu, piwa i ognia... a my? my stoimy z papierowymi kubkami w ręku i krzyczymy jak opętani, bo w końcu wiemy jedno: to nie jest mecz, to jest ceremonia, i każdy kto kiedykolwiek był w pomarańczowo-białym szaleństwie wie, że to się nie powtarza, to się przeżywa raz i na zawsze. trzymajmy się tego, co mamy, bo przecież stara szkoła nie umiera, ona po prostu czeka na swojego następnego herosa – a my, stado starych wyjadaczy z forum, mamy obowiązek krzyczeć tak głośno, żeby słychać nas było nawet w necie, nawet przez te wszystkie smartfony, nawet kiedy komuś się wydaje że tenis to nudny sport. bo my wiemy swoje. i wiemy, że serce pomarańczowo-białe bije dalej, choćby świat się walił.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 21:30 Cytuj
  • Ej, a wiecie co? Mój dziadek w 2005 roku, w knajpie "Pod Złotym Rakietkiem" na Nowolipkach, kiedy Rublow walnął ten słynny forhend w czwartym secie z którąś tam rakietą z Lidla (bo wtedy nikt nie miał jeszcze tej "swojej" koszulki z Chanel), to wstał tak gwałtownie, że uderzył głową w lampę, która z kolei spadła prosto do miski z chipsami obok – i wiecie co on zrobił? Podniósł ją, otarł kurz z chipsa i powiedział: "no, to teraz naprawdę smakuje po rosyjsku!" 😂🍿 I jeszcze przez tydzień wszyscy goście w knajpie mówili tylko o tym jednym punkcie, jakby to był cud nad Wisłą! A teraz macie gadanie, że dzisiejsze mecze są fajne... ale żaden z was nie poleciał z krzesłem przez chipty po serwie Rublowa, nie? Bo to nie to samo! Tamci czasy to były takie Grand Prix, tylko z rakietami z Żabki zamiast bolidów 🏎️⚡ A my? My jesteśmy tą szalona widownią, która pamięta, jak Andriejek wracał do szatni między setami i ktoś wręczał mu browara w ręczniku, bo "trzeba się ochłodzić, panie mistrzu!" 🍺🔥 Trzymajmy się tych wspominków, bo wiadomo – każdy kolejny mecz Rublowa to już tylko kolejny kawałek naszej pomarańczowo-białej historii. I nie ważne, czy jesteś w Warszawie, Monachium czy Zakopanem – jeśli kiedykolwiek krzyczałeś "RUBLOOOOW!", to jesteś jednym z nas! 🧡⚪💥
    Memy to też analiza.
    AD Adam_fanLecha Nowicjusz★☆☆☆☆ 26.07.2026 21:43 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.