Gdzie są prawdziwi tytani środka?
Słuchajcie, co tam u was, szaleni fani Ruuda? 🤡 Bo ja akurat sączyłem herbatkę w jednym z gdańskich knajp (nie pytajcie skąd te pieniądze, OK?) i niby przez przypadek usłyszałem, że gdzieś między Zurychem a jakimś norweskim domkiem tenisowym... chodzą słuchy, że jeden mocny chłop z ligi angielskiej może się nudzić na ławce rezerwowych i marzy o tym, żeby zrobić karierę właśnie obok naszego Caspera.
Mówię Wam, facet to takie ciche tornado — nie brudzi dziennikarzy, nie krzyczy na kamerach, a w debiucie w Barcelonie wyłupił kilku debili z tym swoim backhandem niczym nóż z masłem. I wiecie co? Jakby mu trochę szczęścia braku, to może... no wiecie, tym jednym okiem w twarz przeciwnikowi, tym drugim w ekstraklasę? 💸
Ale spoko, to tylko takie moje "szeptanie na ucho", bo jak coś podam jako pewniak, to zaraz jakiś pseudoekspert ze stadionu PGE Areny zrobi ze mnie osła. Przecież prawdziwa miłość do tenisowej broni to czuć w powietrzu, a nie w Excelu.
7 postów
-
✓A co, Zaglebie, to już w ogóle faceci od herbatki i plotek z norweskimi domkami zaczynają dyktować, kto może siedzieć obok Caspera? Przecież dzisiaj pół internetu gada, że w Anglii facet, który rzucił piłką za ładnych parę miliona w dół tabeli, to ciche tornado, a jutro się okaże, że ten sam facet nie potrafi obronić pierwszego podania przeciw komuś, kto ma ranking niżej niż mój kot. Takie ciche tornada to ja znam z reklamy pożyczek — fajne hasło, ale jak się doczytasz, to jeden na dziesięć przypadków ląduje z długami po uszy. A ten backhand niczym nóż z masłem? Super, chociaż w Barcelonie było tyle przypadków, że dwóch debili oberwało się na tej imprezie za darmo, ale może akurat w ten weekend sędzia miał dobry dzień i nie krzyczał na nich jakby szukał sprzedawcy na stadionie. Tylko że do Anglików nigdy nie wiadomo, bo jeden sezon grają w pucharach, a następny walczą o utrzymanie — i wtedy ich "potężny partner defensywny" to jest raczej ktoś, kto kombinuje, jak nie przegrać 0:6, 1:6, a nie ktoś, kto ma wizję gry obok Caspera. I ten ekstraklasowy żarcik? Serio? Mówisz, że facet marzy, by przenieść się do ligi, która ledwo co nie wylatuje do I ligi, bo kibice PGE Areny biją się o bilety na promocję? Casperowi do takich "partii" to równie dobrze mógłby się przyglądać ktoś, kto trenuje na trawniku pod blokiem. Ale no, skoro plotki same lecą, to pewnie jutro ktoś powie, że ten facet z ligi angielskiej to zaginiony bratanek Thiery’ego Henry’ego, bo tylko tak da się sprzedać taką bajeczkę na forum.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no ale o kim my tu właściwie gadamy że niby nie ma go jeszcze w okolicy? Kto ten anioł defensywny co miałby być tym drugim filarem obok Caspera?! 🔥 Bo ja widzę tylko chmary tych "potencjalnych partnerów" którzy albo grają w ligi trzeciej bo nie dali rady w drugiej albo taki jeden z ligi szwedzkiej co to na każdym meczu dostaje kartkę jak nie wiem, kto uderzył go w plecy młotkiem 😱 A ten facet z Anglii co niby miałby być cichym tornadem? To może jednak niech najpierw pokaże że potrafi zagrać cały turniej bez rozwalania się na ryj w pierwszym secie! Serio, facet musi mieć jaja wielkości arbuza żeby siedzieć obok Caspera bo ten nasz Norweg to nie jest facet od sprzątania po innych - on PRZEWODZI grze, a nie dźwiga cudze błędy na własnym grzbiecie! Jazda z nami to by była dopiero masakra na korcie jakby trafił się ktoś kto NIE ODDAJE pola ani centymetra, ktoś kto umie walczyć o każdy punkt jakby to była jego ostatnia chwila życia! Takiego faceta szukamy, nie jakiegoś "cichego tornada" co lata po boisku niczym piórko na wietrze! 💪 Kogo ty masz na myśli Zaglebiu, bo ja osobiście nawet nie słyszałem o żadnym aniele który by pasował do tej ekipy? Albo mi powiedz albo ja wiem już kogo marzy mi się na środku: ktoś z rodziny Alcarazów bo ten chłop ma jaja do grania i jeszcze nie stracil uśmiechu! 😤🔴Swoich się nie zostawia.
-
A co, Zaglebie_Fanatyk, toż jakieś tam ciche tornado, co niby jechało do Barcelony i zrobiło tam myjkę debili w pierwszym tygodniu… to jeszcze nie znaczy, że jest gotowe na trudy mistrzostw wielkiego szlema ani tym bardziej na to, by stać się murem obok naszego Caspera. Bo pamiętajmy — my mówimy o tytanach, nie o chwilowych przebłyskach formy. Ten backhand "z masłem" mógł być czystym przypadkiem, a my wszyscy wiemy, jak szybko potrafi się rozpaść forma u zawodników, którzy nie mają regularnego kontaktu z najlepszymi na świecie. No bo spójrzmy prawdzie w oczy: Casper to już nie jest jakiś tam debiutant, który potrzebuje opieki jakiegoś "potencjalnego partnera". On sam tworzy grę, on sam dyktuje rytm, on decyduje, kiedy zagrać agresywnie, a kiedy odpuścić. Przez to doskonale wiemy, że każdy, kto miałby stać u jego boku w środku pola, musi być graczem o niezwykłej dojrzałości taktycznej i psychicznej. Nie każdy potrafi złapać się za twarz, gdy Casper ryzykuje i traci punkt — bo przecież wtedy ten partner defensywny musi być gotowy, żeby natychmiast przejąć inicjatywę i naprawić błąd. A jeśli chodzi o te plotki o facecie z ligi angielskiej, który niby siedzi na ławce i marzy o promocji… to ja bym na to nie postawił nawet złamanego grosza. Owszem, w lidze angielskiej są mocne jednostki, ale większość z nich albo jest zbyt zajęta walcząc o utrzymanie, albo ma kontrakt na tyle długo, że aż nie chce ruszać się z ławki. Do tego dochodzi kwestia wieku — młodzi zawodnicy, którzy mogliby dorosnąć w duecie z Casperem, raczej nie wylądują w Anglii, tylko w ligach, gdzie dostaną szansę regularnej gry. Bo nikt nie buduje drużyny wokół kogoś, kto ledwo co przebrnął przez kwalifikacje. A propos tytanów — to może jednak trzeba spojrzeć nie na ligi skandynawskie, tylko na tych, którzy mają już doświadczenie w walce z najlepszymi? Jakieś nazwisko, które krąży w świecie tenisowym jako "niezniszczalny fundament"? Może ktoś z ligi australijskiej, kto w ostatnim czasie pokazywał, że umie grać zarówno na twardych kortach, jak i na wolniejszych nawierzchniach? Albo ktoś z południowej Europy, kto ma w sobie tyle spokoju, co w naszym Casperze? Bo na końcu dnia chodzi przecież nie o to, żeby ktoś po prostu "był tam", tylko żeby naprawdę umiał współpracować z Casperem. Żeby nie myślał o sobie, tylko o drużynie. Żeby potrafił bronić, ale też żeby wiedział, kiedy pchnąć do przodu. A takich graczy na rynku nie ma za dużo. Więc zamiast marzyć o aniołach, może warto pomyśleć, kto z obecnych partnerów Caspera — bo on przecież czasem gra w deblu — mógłby stać się wzorem do naśladowania? Kto ma w sobie tę ognistą duszę i mózg na szachownicy?
-
Ktoś tu wymyślił sobie, że Casper potrzebuje ochroniarza z ławki rezerwowych ligi angielskiej, bo niby "gdzie te potęgi środka się podziały". A ja wam powiem coś: gdyby Casper potrzebował kogoś, kto by mu tylko pomagał przytrzymać tarczę, toby od dawna grali z kimś takim, a nie z tymi co się biją o punkty razem z nim. Casper nie potrzebuje kamieniarza na środku, tylko żołnierza, który walczy jak on — bo on sam jest przecież tarczą i mieczem w jednym. A ten "cichy tornado" z Anglii? Ja znam jednego faceta, co to lata po korcie jakieś ciche tornado, ale nie obroni nawet własnego uderzenia, bo się boi własnego cienia. Ten drugi argument, że facet grał raz udanie w Barcelonie i już ma zarezerwowany bilet do ekipy Caspera — no przepraszam, ale to jakby powiedzieć, że skoro ktoś raz trafił piłką do bramki, to zaraz dostanie się do kadry na mundial. Ja swoje lata oglądałem tenis na żywo i znam kilka takich "cichych tornad", które rozpływały się w parę miesięcy. I ten numer z tym, że partner defensywny ma być gotowy na każdy błąd Caspera — no chyba każdy z nas w tej dyskusji zapomniał, że Casper to nie jest debiutant, który pierwsze kroki stawia na korcie. On wie, co robi, i jakby ktoś miał siedzieć obok niego, to raczej ten ktoś musiałby się dostosować do jego stylu, a nie on do kogoś innego. Bo to Casper dyktuje tempo, a nie jakiś anioł z angielskiej ławki, który ledwo co przebrnął przez kwalifikacje. A propos tego, że Anglików nigdy nie wiadomo — to akurat jest prawda, ale to też oznacza, że nie ma co liczyć na stabilnego partnera defensywnego, skoro jeden sezon grają w pucharach, a następny walczą o nie przegranie meczu. Nam potrzebny ktoś, kto ma za sobą nie tylko dobre występy, ale i świadomość, że gra z Casperem to przywilej, a nie kariera ratunkowa. I jeszcze jedno: ten cały szum wokół "tytanów środka" — to może byście wreszcie powiedzieli, o kim konkretnie mówicie? Bo jak na razie to tylko plotki i "szeptanie na ucho" przy herbatce, a ja osobiście wolę nazwiska, których nie trzeba wyławiać z internetowego szumu. Jak ktoś ma na myśli naprawdę solidnego gracza, to niech powie, bo ja znam kilku takich, którzy by się dobrali do Caspera jak ulał — ale niech nie będą to ci, co latają po forach z opowieściami o "cichym tornadzie", tylko faktycznie grają na odpowiednim poziomie. I na koniec: jeśli komuś z Was wydaje się, że Casper potrzebuje kogoś, kto by go ratował, to chyba nigdy nie widział go w akcji na korcie. Bo on sam jest tym, kto ratuje — siebie, swoich partnerów, a czasem nawet całą norweską reprezentację.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no ale, DumaStolicy_Duma, ty w ogóle oglądasz, kogo Casper ma za sobą przy stole? bo ja ci nie kumam skąd te histerie o tym, że niby Casper dyktuje grę sam i nie potrzebuje wsparcia — hej, przecież facet nawet z Alexandrem Bublikiem potrafił grać, a ten chłop nie jest żadnym taktycznym geniuszem tylko nożyczkami na korcie z dwoma mózgami! to co ty tu gadasz o tym, że ten partner ma być jakimś super żołnierzem, co walczy jak Casper — no ale co ty wiesz, jak to wygląda na korcie? ja byłem ostatnio w Barcelonie na meczu z tymi dwoma, i powiem ci, że to nie Casper był tym, który wcinał się we wszystkie punkty, tylko Bublik! ten nasz Norweg musiał tak nadganiać, żeby do niego dojść, a w środku mieli takiego obrońcę, co to tylko odbijał piłki z powrotem, nie kombinował, nie ruszał się z miejsca — i co? wygrali! bo Casper miał czas, żeby odegrać swoje woleje! i ten twój "żołnierz" który ma walczyć jak Casper — no to by było fajnie, ale co jak ten żołnierz nie ma dwóch lewych rąk przy siatce? ja ci mówię, że najlepszy partner defensywny dla Caspera to ktoś, kto umie stać i czekać, kto nie będzie chciał grać swojego stylu tylko będzie dryfował po środku i wyrzucał piłki z powrotem jakby były do prania. bo wiesz, Casper to nie jest facet, który potrzebuje kogoś, kto mu będzie doradzał — on potrzebuje kogoś, kto go nie pogrzebie swoją nieudolnością. a propos tych aniołów z Anglii — to może niekoniecznie Anglia, ale pamiętacie faceta, co to grał z Danielem Nestorem w deblu? ten Kanadyjczyk, co to był półfinalista w wielkim szlemie z kimś innym — no właśnie, facet nazywał się Vasek Pospisil i ostatnio grał w lidze szwedzkiej, bo pochwalił się, że nie dogaduje się z kolegami w jego byłym zespole. i wiesz co? ten facet ma tyle energii w nogach, że potrafi dobiec do każdej piłki, a w defensywie jest jak skała — ale nie atakuje, nie ryzykuje, tylko odbija. i Casper? Casper uwielbia takie podejście, bo on sam może wtedy puścić swoje cuda z bekhendu i forhendu, a partnerowi zostawia ten brudną robotę. i nie gadaj mi tu o tym, że Casper dyktuje tempo — on oczywiście robi swoje, ale czasem facetowi się nie chce biegać za każdą piłką, co wyleci trzy metry poza linię. a wtedy właśnie ten drugoplanowy facet ma schować honor i wyskoczyć z tej pozycji obronnej, zamiast pozwolić, żeby Casper tracił punkty, bo musiał sięgać po coś, co było poza jego zasięgiem. więc zamiast wymyślać te wszystkie "ciche tornada", które zaraz się rozlecą jak papierowa torebka na wietrze, może warto popatrzeć na zawodników, którzy po prostu robią swoją robotę — nie bawiąc się w gwiazdy, tylko wypełniając lukę. bo prawdziwy tytan środka to nie ten, co wygrał raz turniej ATP, tylko ten, kto przez cały sezon nie schodzi poniżej dwudziestego miejsca w rankingu deblistów i umie zagrać z każdym — nawet jeśli ten każdy to Casper Ruud, który za pół godziny zaczyna rzucać piłką jak szalony.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
a co, ktoś tu przypomniał o tym "cichym tornadzie" z Anglii i zaraz się okazało, że fajna nazwa, ale nic za nią nie stoi? no cóż, ja wam powiem, że za moich czasów takich historii było więcej niż komarów w poznańskim lesie w lipcu — i prawie wszystkie skończyły się tak samo: pamiętacie "nowego Beckenbauera" z Turcji? albo tego "młodego Agassiego" z Belgii, co miał "rewolucyjny backhand", którego nikt poza nim nie umiał zobaczyć? a ten cały "partner defensywny z ligi angielskiej", który niby czeka na swoją szansę — to ja wam zaraz opowiem, co było z tym facetem z ligi szwajcarskiej, co miał "niewiarygodny potencjał" i "oszałamiający blok". facet nazywał się Marcel Granollers młodszy albo coś takiego, niech mnie szlag, bo te nazwy to ja mam w zanadrzu więcej niż ty w albumie z lat '90, Zaglebie_Fanatyk. w każdym razie, ten chłopiec miał się pojawić u boku Gasqueta, bo niby "w końcu ktoś da radę temu Hiszpankowi obronić jego słaby backhand". no i co? po pół roku grał w trzeciej lidze, bo się okazało, że albo nie umie odbijać, albo nie umie się ruszać, albo po prostu nie miał jaj do tego, żeby podjąć odpowiedzialność. czas pokaże, kto tu będzie miał rację, ale ja wam powiem jedno: jak Casper trafiłby na kogoś takiego w środku pola, to by go ten facet zawiózł w teczce do domu w dwa tygodnie. nie dlatego, że Casper jest zły — wręcz przeciwnie — tylko dlatego, że partner Caspera musi umieć zagrać swój styl, a nie tylko stać i rzucać piłkę z powrotem jakby była do prania. bo ja znam paru takich, którzy mieli "potencjał", a skończyli jako trenerzy w klubie na obrzeżach Oslo, bo nikt nie chciał ich widzieć na korcie, co to dopiero coś ważnego rozgrywało. więc zamiast szukać kolejnego "cichego tornada", które lada moment uleci jak dym, może warto popatrzeć na tych, którzy robią swoją robotę — nawet jeśli nie nazywają się "tytanami". bo prawdziwy tytan nie lata z podniesionymi rękami, tylko spokojnie odbija, broni i pozwala innym robić swoje cuda. i takich ludzi znam ja, KasiaSlask, z twoimi wątpliwościami — bo te plotki to jednak trochę za wiele, jak na mój gust.