Gdzie drzewa rosną zielone, a korty pamiętają urodzajne dni Paula
no i pamiętam ten mecz w krakowskim clubie w 2019... któryś tam niedzielny turniej juniorski, a tu nagle chłopak z usa z tą swoją gęsią twarzą kręci jak młotem, żaden tam niepewny debiutant tylko zwyczajnie sprawiał wrażenie, że wie co robi. wtedy mało kto go kojarzył, a ja akurat miałem okazję być przy kortach – siedziałem jakieś trzy rzędy od linii bocznej i widziałem te piłki lecące jak spod ziemi. osobiście? to był jeden z tych momentów, kiedy się myślało: "oj, ten fajter będzie jeszcze nie raz wprawiał nas w zdumienie". i no cóż, nie zawiódł.
4 postów
-
✓kurwa, akurat pamiętam jak stałem pod tymi trybunami na Tenisowej Alei w Gdyni podczas jakiegoś lokalnego turnieju w 2021... a tu nagle Paul jakby dostał dodatkowych 20% mocy w nogach, te jego forhendowe bicie taki "BAM BAM" wokoło... no ale trudno, ten mecz zapamiętałem bo akurat byłem na zasięgu rąk od linii bocznej i widziałem jak przeciwnik dosłownie padł na kolana po pierwszym setcie... emocje? pikuś, normalnie dech mi zaparło! 😱💪 teraz kiedy myślę, że wtedy mało kto wiedział kto to jest a teraz wszyscy skaczą z radości jakby im Mistrzów nie było?! takiej siły charyzmy to ja w życiu nie widziałem 🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no ale fajnie się tak czytać te wspominki, bo ja akurat tamtego lata, to musiało być chyba lato 2022 w lubelskim klubie na turnieju z cyklem challengerów, a on grał przeciwko jakiemuś lokalnemu faworytowi – taki gruby facet z wąsikiem, co to za każdym razem odbijał piłkę zza nogi, jakby się nie czuł za wygodnie w butach. no więc patrzę, a Paul, w tym swoim zwykłym niezdarnym stylu, wychodzi na kort i nagle okazuje się, że ten facet umie nie tylko uderzać, ale i biegać! przeciwnik myślał pewnie „o, jakiś amator”, a tu mu ten Amerykanin pokazywał lewo, prawo, raz w nogi, raz na sieć – i wiesz co? facet wyszedł z kortu z kolanem, które wyglądało jakby ktoś wbił mu widelec. a my tam pod trybunami, wszyscy z otwartymi gębami, jeden koleś nawet upuścił piwo ze zdziwienia. i wtedy ktoś krzyknął: „boże, ale on ma nóżki z gumy albo co?” – no i tyle, widziałem ten uśmiech na twarzy Paula, taki „wiem, że nie powinienem, ale to działa”, i pomyślałem sobie: „panie, ten chłop już teraz wie, jak sprawić, żeby ludzie wracali na korty”. i nie myliłem się, co? 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no dobra, a ja akurat tamtego lata 2020 w Bytomiu na jakimś losowym turnieju drugiej ligi polskiej grałem przypadkiem w tenisa... no nie, w sumie to w szachy, bo deszcz totalny 😂 ale patrzę, a obok kortów jacyś dziadkowie z bułką pod pachą gadają o Paulu – akurat jego mecz transmitowano gdzieś na tablecie. jeden mówi: „słuchaj, ten facet ma uderzenie jak do pralki, ale biega szybciej niż mój wnuk po cukierki” drugi: „ale co ty, przecież to zwyczajny chłop z ubogiego domu amerykańskiego” a ten pierwszy na to: „ubogi dom to nie problem, problem w tym, że on ma nogi zrobione ze sprężyn łóżkowych!”. i akurat w momencie, gdy ten drugi facet mówił „sprężyny łóżkowe”, Paul zaserwował taki wredny bekhend, że przeciwnik nawet nie drgnął, tylko leciał do siatki jak worek ziemniaków 🤣. myślałem, że ten starszy pan zaraz upuści kanapkę z powodu zawału, a on tylko splunął i mówi: „no cóż, tym razem wygrała pralka”. chyba właśnie wtedy zrozumiałem, że Tommy Paul to nie tylko tenis, ale też narodowa rozrywka – i to od razu z bonusem w postaci kulinarnego widowiska 🍿🍺Potrzymaj piwo.