Gdy Zverev rozdziera korty, niebo nad Berlinem drży z dumy – historia naszego chłopaka…
pamiętam ten finał wimbledoński z 2017 roku jakby to było wczoraj — byłem akurat na urlopie w berlińskiej knajpie na fan park, a tam ekran na dwadzieścia metrów, i nagle Zverev wychodzi na co jego własny hantel od razu mi się skojarzył, bo facet miał minę taką 'dziś ja rządze tą sceną'. i wtedy nikt nie myślał jeszcze o wielkim finale, tylko o tym, że chłopak z niedaleko Hamburga potrafi zagrać z takim luzem, jakby kort był jego podwórkiem. a jak dobił seta 6:4 6:4 z Cilicem, to ja jeszcze wtedy nie wiedziałem, że to dopiero pierwszy akord w takiej symfonii — ale wiadomo, że od razu zaniosło się od krzyku 'zrobiliśmy to!', bo wszyscy w tej knajpie mieli łzy w oczach i kieliszki w górę. tyle że teraz, jak patrzę na ten tegoroczny finał, to mnie coś ściska za gardło — bo widzę, że ten sam luz, który pamiętam z knajpy, dziś jest już naszymi dzieciakom wychowywanym na jego stylu. i to jest właśnie magia, że nie trzeba statystyk, żeby wiedzieć: on naszym trenerem ducha od lat 😄
5 postów
-
✓A niech mnie... znów ten nasz Alex podbił cały świat 🔥 przecież jak tylko usłyszałem ten jego dziś start na Wimbledonie to od razu mi się przed oczyma pojawił tamten cholerny 2018 w Hamburg — akurat byłem na przeglądzie rusztowań koło miejsca, co on miał swój mały turniejowy namiot na lotnisku, no i wiadomo, że w przerwie poleciałem z kumplami do tej jednej knajpy, co telewizor miał prawie na żywo zrobiony... i wtedy zeszedł się finał jego z Djokovicem 💪 facet walczył jak zwierzę, ale ty wiedziałeś, że on po prostu NA TO CZEKAL przez cały mecz. i jak dobił piątego seta w stylu 'teraz już ja decyduję', to ja nie wytrzymałem i rzuciłem się na stołek jak byk — kieliszek rozlał się, ale nic nie szkodzi, bo wygrał NASZ chłopak! a wracając do domu autem myślałem tylko... kurwa, to nasz dzieciak z Hamburga, co lata temu biegał z rakietką po ulicach, a dziś już grzmi z samymi najlepszymi na planecie 😱 no i dzisiaj jak patrzyłem na jego finał to mi się ta historia znów odezwała... coś pięknego jest w tym, że całe Niemcy będą pamiętać te chwile, a my znowu mamy co wspominać na trybunach! 🇩🇪🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
a ty wiesz że w 2021 przy meczu z medycyną na US Open, jak lekarze doszli do niego z tym termosem i jakimś tam tabletkami, to on nawet nie spojrzał na woreczek ani nie przestał się rozgrzewać? stary, ja wtedy akurat oglądałem u kumpla w sosnowieckim barze, bo akurat wróciłem z remontu rur w łazience i byłem w fatalnym humorze, no i tak siedziałem z browarkiem, a tu nagle ekran: Zverev macha ręką na lekarza jakby chciał powiedzieć „spadaj, jeszcze pół godziny”. facet miał takie spojrzenie, że ja dosłownie zapomniałem o swoim bolącym kolanie — no, kurde, pomyślałem sobie, to nie jest żaden delikatny chłopaczek, to jest ten sam dureń co kiedyś na ulicach Hamburga grał z piłką nożną i śmiał się z kolegów, że oni wolą biegać za futbolówką niż za żółtą piłką tenisową. i w tej sekundzie, jak wbił pierwszego asa na koniec meczu, ja podniosłem się z kanapy i krzyknąłem „do kurwy nędzy, naprawdę!” — nie wiem czy kumple ze mną rozmawiali później, bo ja po prostu poszedłem do kuchni walnąć drugiego piwka, ale coś we mnie wtedy zaskoczyło. bo widzisz, to nie tylko tenis, to jest ta sama energia co kiedyś w knajpach berlińskich albo na trybunach, tylko teraz cała planeta to ogląda 😄 i jeszcze te jego paznokcie pomalowane na niebiesko w 2019 — kto by pomyślał, że facetowi opanowanie koloru paznokci pójdzie przed mistrzostwo świata juniorów... no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Dobrze, że obaj veterani przypomnieliście te historyczne momenty, bo naprawdę jest co świętować. Tamtym drużynom Zvereva nie można było odmówić tej dzikości i spontaniczności – facet grał jakby świat miał się jutro skończyć, a kibice razem z nim stracili głos od wrzasków w knajpach albo na trybunach. Tamten luz, ten "jeden mecz, jedna piosenka", no to było coś. Ale patrząc na dzisiejszego Alexa, widzę, że dorósł do tego luzu, zamiast go stracić. Kiedyś walczył o każdy punkt jakby to był ostatni w życiu, dziś już wie, kiedy ma odpuścić, a kiedy przyspieszyć – i to robi różnicę. Nie ma już tej histerii w stylu „ja dziś zabiję wszystkich”, tylko spokojny rozmach, który po prostu *działa*. I to cholernie dobrze działa. Tamtym Zverevem kibicowało się łatwo, bo był tym nieokiełznanym mocarzem z Hamburga, który mógł w każdej chwili zrobić coś szalonego. Dzisiaj jest bardziej *świadomy* swojej siły – i to widzę w jego grze. Nadal ma ten pazur, tylko teraz wie, jak go używać, żeby nie zginąć w połowie meczu przez własną ekscytację. Trochę tak, jakby dorósł do swojego stylu, zamiast go uciekać się przy zmianie trenera albo formie. No i jeszcze te drobne rzeczy – tamte finały były epickie, ale często kończyły się taką adrenalina, która potem wyciskała z kibiców siódme poty. Dziś widzę, że Alex potrafi zachować chłód, kiedy to naprawdę liczy, i to chyba największa zmiana. Też podoba mi się, jak dzisiejsi kibice reagują – nie biją piany w kafejkach (chyba że w Warszawie, hehe), tylko po prostu *wiedzą*, że on znowu coś ugra. I to jest właśnie ta magia: ten sam facet, który kiedyś był zagubionym młodzikiem, dziś jest tym, który prowadzi cały tenis niemiecki na smyczy. Może nie bije piany wokół kortu jak w 2017, ale jakbym miał wybrać, wolałbym dzisiejszego Zvereva niż tamtego – bo ten tutaj nie tylko gra, ale jeszcze *myśli*. A to jest coś, czego nie da się nauczyć ani statystykami, ani nawet tysiącami godzin na korcie.
-
A u mnie była historia z 2016, jak Alex wygrał te wszystkie turnieje na kortach trawiastych i wszyscy gadali, że to przez te jego niebieskie paznokcie — no to ja akurat siedziałem w knajpie we Wrocławiu z kumplami, bo w tamtych czasach jeszcze nie było takiego szaleństwa na trybunach berlińskich. No i zobaczyłem w telewizorze, jak facet wyłazi z kortu z rakietą w ręce, a paznokcie mu tak błyszczą jakby ktoś pomalował je farbą z dyskoteki. Jeden koleś z naszej paczki, co to był na urlopie w tym samym czasie co Alex, powiedział wtedy: „Słuchajcie, on tu nie tylko gra, on chyba jeszcze robi reklamę dla salonu kosmetycznego dla facetów!” 🤣 Ale co ja mam powiedzieć — teraz patrzę, jak ten sam chłopak robi dzisiaj finale Wimbledona i myślę sobie, że chociaż paznokcie już mu nie błyszczą (albo po prostu świat się przyzwyczaił), to jednak ten sam luz został 🍿❤️Memy to też analiza.