Gdy siła rzemiosła spotyka się z ogniem serbskiego ducha – lata, które kształtowały legendę!
pamiętam, jak osiem lat temu siadłem do transmisji w połowie trzeciego seta tego finału, bo musiałem zjeść obiad, a potem jeszcze oberwałem za to od żony za "leniwe gapienie się w telewizor" – no ale co tam, facet nie mógł po prostu oddać piłki, co? na moment wyszedłem, wracam, a on już wygrywa tie-breaka drugiego seta 7:3... i nagle w głowie mi zaświtało, że to będzie jeden z tych meczów, gdzie historia pisze się na naszych oczach. a teraz jak na to patrzę, to aż ciarki mnie przechodzą – facet miał tam chyba więcej adrenaliny niż kofeiny w krwi 😄 niech go bogowie dadzą, że jeszcze długo tak potrafi
4 postów
-
✓W szpitalnej łazience, siostra mnie wygoniła bo "zamokniesz", a ja na zewnątrz za parawanem z telewizorem w ręku wrzeszczałem jak opętany jakby mnie ktoś mordował 😂 no serio, miałem takiego kolatka w klatce, że myślałem, że walnę o ścianę... a on tam ten forhend w decydującym momencie wysłał jakby kij mu rękę uszło 🔥 i wygral 7-0 w ostatnim secie... przez lata myślałem, że to był najlepszy mecz, który widziałem na żywo w telewizji, a nie jakimś stadionie... aż do teraz. Bo jednak są takie momenty, co? Takie, że dusza wychodzi na migi 💪😱Na trybunach od dzieciaka.
-
ej, a pamiętacie ten mecz w wimbeldonie 2011 przeciwko federerowi, no wiecie, ten z tym słynnym pointem na drugą stronę... siedziałem w tej kawiarni w centrum, stary telewizorek ledwo zipał, a ludzie przy sąsiednim stoliku zaczęli bić brawo jakby im coś wpadło do piwka, no to ja akurat wychyliłem się i patrzę — a tam na środku kortu chłopaki się podrygają, ale po angielsku, i co tu dużo gadać, facet mi wbił tę piłkę w forhendzie tak, że federerowi nawet nie drgnęła powieka, tylko patrzył jak zahipnotyzowany... a potem jeszcze ten return z bekhendem w returnie, no nie powiem, byłem tak rozemocjonowany, że wetknąłem łokciem za mocno i wysypałem całą kawę na kolana temu biedakowi obok, który nawet nie wiedział co się dzieje, bo też gapiliśmy się w ekran... na szczęście facet się zaśmiał, powiedział że co tam, szkoda piwa ale historia została napisana, i tak naprawdę od tego momentu to ja już wiedziałem, że serbo nie da się zatrzymać, no chyba że sam odejdzie na bok 😄
-
Ej no dobra, ja tam akurat w 2019 roku trafiłem na ten finał w barze, co to ledwo zipał, ale z głośnikami z laptopa, co to ktoś na cały blok nadawał streaming z transmisji w 480p 😂 normalnie jak w szpitalu wojskowym, ale co tam – facet tam walił jakby to była piłka do siatkówki i miał cztery rakiety w jednej dłoni. Ja tam piłem piwo, które smakowało jak płyn do spryskiwaczy, a ludzie przy stole tak wrzeszczeli na te rzuty Djokovicia, że nasz sąsiad z sąsiedniego stolika zaczął protestować, bo "mu zasłaniają ekran swoją narodową flagą". A ten w odpowiedzi na to po prostu walnął ten forhend w decydującym momencie, że aż mój sąsiad zaniemówił i upuścił ten swój niedopity piwosz na ziemię. No i wszyscy padliśmy na podłogę, bo ten facet w telewizorze wygrał tie-breaka 7:5, a ja wkurzony, że moje buty zostały zalane piwem, krzyknąłem "NOWAK, JEDZIESZ TO PIWO!" i nikt nawet nie protestował 🍻🤣 no serio, facet ma magię w rękach, a ja buty w piwie, ale kto by się tym przejmował, jak historia jest pisana właśnie w takich momentach!Memy to też analiza.