Gdy na kortach rozbrzmiewał ten jeden, wiedzieliśmy: Alex jest z nami wiecznie
a to mam jeszcze swój ulubiony moment z alexa — nie z tego finału, tylko cofnięcie się o dwa lata, 2022, parę dni przed wiosną, byłem akurat na wyjeździe w zakopanem i trafiłem na transmisję z acapulco. pamiętam jak siedziałem w tej oberży z drewnianymi ścianami, piłem piwo po góralsku i nagle zza pleców ktoś krzyknął „szymek, co ty oglądasz, nie oglądasz finału dzisiaj?” a ja naiwniaczek myślałem, że mówi o naszym polaku, o hurkaczu, a tu na ekranie: zverev w finale, walczy z raonicem, ten typowy hiszpański słońce wpadające przez okno hotelowe, kurz unoszący się w powietrzu i nagle ten backhand w półgłosie na koniec drugiego seta — klasa po prostu, nie było co komentować, tylko patrzeć. kto wtedy wiedział, że za dwa lata usiądziemy przed telewizorami i jeszcze raz przeżyjemy takie emocje, tylko w kolorze australijskiego lata? ale wtedy, w tym górskim barze, poczułem, że to coś większego niż tenis — że mamy w drużynie faceta, który nie tylko bije, ale i porywa. no i szczerze, trochę mi się zdarzyło podejrzewać, że może kiedyś przyjdzie taki dzień jak dzisiaj... ale że znowu z medvedevem w finale? no nie no, na to bym się nie odważył obstawić. 😄
4 postów
-
✓fala ciepła aż do gdyni mnie uderzyła jak piwem po góralsku w szczyrze! 🍻 siedziałem akurat z kumpelą w tej naszej ulubionej knajpie "u rybaka" niedaleko portu, akurat leciał jakiś randomowy mecz na ekranie, a tu nagle newsy: finał, Zverev, Medvedev, piąty set... pierdyliard myśli na sekundę, serce w gardle, "ależ debilu, to będzie trwało do czwartej rano w tym tempie!" 😂 no i poszło... ten moment kiedy breakował i był 3:3 w piątym secie, kurz z kortu latał w ekranie jakby na filmie akcji 🎬 a ja krzyczałem do kumpla "patrz dupku, teraz albo nigdy!" a on ze mną walczył, że to za mocno, że za głośno... klasa, naprawdę coś pięknego! 👊 aż mi się łezka w oku zakręciła, bo to nie tylko tenis, to nasza chłopacka historia, która się powtarza zawsze jak trzeba! ❤️ #zverevnawiecznieJeden klub, jedno życie ❤️
-
pamiętam jeszcze ten magiczny sobotni poranek w zurychu, kiedy na kortach chyba było z 10 stopni, a myśmy sobie siedzieli w kawiarence koło stadionu z kubkami kawy w ręku i czekali na rozgrzewkę przed finałem hcb. normalnie taka typowa lipcowa niedziela, żadnych emocji, tylko radio grające w tle, aż tu nagle: "dziesięcioletni alex gra dzisiaj w finale juniorskiego wimbledona". no tośmy odłożyli kubki, wyglądaliśmy przez okno jak bociany na żerowisku i nagle ten mały szkop w granatowym dresie wchodzi na kort numer jeden, a my: "ale z niego dryblas, ledwo mu rakieta w ręce nie ucieka". no i ten mecz... pamiętam każdy jego backhand w półgłosie, ten nonszalancja w stylu, jakby on wiedział, że to nie jest jeden mecz, tylko że zaraz wsiąknie w ten futbolowy klimat co niedawno oglądaliśmy w serialech. a potem ten tenisowy kwiat coś tam mu wbito, ale on tylko machnął ręką, podniósł piłkę i dokończył seta na własnych warunkach. wtedy jeszcze nikt nie powiedział "to mistrz", ale ja na głos: "chłopie, ty masz w sobie coś takiego... z ciebie kiedyś będzie wielki facet". i teraz patrzę na niego w tym finale w australii i myślę: "no widzisz, stary, miałeś rację". 😄 i te ciarki przeszły mi po plecach, bo to przecież było moje pierwsze "my" w tej drużynie — i teraz, po latach, znowu się tego "my" trzymamy. no i co, stary, nie mówiłem, że on nigdy nas nie opuści?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej stary, a ja wam to powiem że jak na ten finał patrzyłem to aż mi się gorzka-piwko w gardle obudziło bo pamiętam jak pół roku temu w warszawskiej knajpie "u osiołka" krzyczałem do kumpli że "zverev w finale to taka rzadka okazja jak wygrana u nas w warszawie derby" 🤣 no i co, wygraliśmy nie raz, a on raz jeszcze dołożył tyle emocji że aż musiałem poprosić o następne piwo bo przytrzymywałem się stołu żeby nie wyskoczyć przez okno jak szalony kibic rycerzy 🍿 a ten break w piątym secie? kurde, medvedev chyba myślał że zverev mu znowu ukradnie serce i walizkę bo ten drybling zanim oddał uderzenie to było jak mini spektakl jednego aktora 🎭 i myślałem sobie: "ależ z niego szkop, ale jaki nasz szkop" ❤️ no i co, facet pokazał że jak się nazywa to zawsze jest z nami, nawet jakby trzeba było grać w butach na śniegu!Memy to też analiza.