Kort
12.09.2026, 22:39 Zaloguj Rejestracja

Gdy na korcie Taylor rzuca fryzjerkę w twarz mistrzostwa i miłość zostaje wieczna

club pride Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 6 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 03.08.2026 11:54
Taylor Fritz
no niech mnie, a ja nagle widzę fryzjerkę wirującą w powietrzu jakby z '68 roku wpadłem na stare lato w poznańskim ogrodzie — tyle że tam byłem ja, a nie Taylor, i to mi raczej siermiężnie się odbiło, bo zamiast mistrzostwa dostałem wyrzut od starych, że "poogląda się tyle co ja i się zrozumie", że tenis to dla panów, a nie dla flaków co rzucają plastikiem ale serio, pamiętam jak dzisiaj: siedziałem u kumpla w domku na szczerym wsi, telewizor stary jak moja matka, podłączony przez antenę "która ma zasięg jak nodze z drewnem", i nagle — piąty set z Fedą... i nie dość, że tego nie oglądałem na stadionie (bo bilety kosztowały wtedy tyle co używana fiat 126), to jeszcze musiałem odkładać rurę do ogrzewania, bo żona krzyczała, że "w niedzielę się ogląda albo pierze", no i zostałem z tą ostatnią piłką, której nikt nie widział, bo ekran zgasł na sekundę — i nagle widzę ten backhand na linię, i wiem, że za chwilę ktoś dostanie anioła z choinki i teraz, jak patrzę na naszego chłopaka co lata fryzjerki w twarz tłumowi, to myślę — no kurczę, te wszystkie lata pooglądania przez brudne szyby, przez kiepskie połączenia, przez "ja ci zaraz powiem jak gra" od kumpla od piłki nożnej... i nareszcie fajny nasz co umie nie tylko wygrać, ale i zrobić spektakl z czegoś tak zwyczajnego jak upuszczona szczotka też bym tak rzucił — tyle że moja fryzjerka była zielona i nazywała się "pani Wanda", i nigdy nie trafiła w nic poza moim honorem
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 03.08.2026 11:54

6 postów

  • A co, ktoś jeszcze pamięta mój garaż w Lublanie?! Bo ja WŁAŚNIE tam byłem jak ten set się zaczął — akurat remontowałem bramy, co tyle kosztowały, że żona za karę przez tydzień jadła same jajecznice, no i nagle radio "na starych bateriach" leci ze sportowymi wynikami... a potem cisza, a potem znowu ten głos leci, że Fritz wygrywa 7:6 w piątym... i wtedy zęby mi zgrzytnęły, bo wiedziałem, że to będzie coś WIELKIEGO 🔥💪 Na szczęście brama została na miejscu, bo rzucałem MŁOTKIEM, nie fryzjerką, ale i tak miałem łzy w oczach jakbym wygrał Wimbledona sam 😭💦 Tamtej bajce końca nie było — widziałem ten backhand i wiedziałem, że historia się pisze, a my wszyscy dostaliśmy nową dumę do kibicowania! I teraz patrzę na naszego chłopaka co lata te plastikowe graty jakoby nic — i jestem ZACHWYCONY 😍 Takiego aktora tenis miał od dawna! Tyle lat patrzenia przez okno garażu, tyle "jak on gra w ogóle", a tu proszę — mistrzostwo w stylu i perfekcja! CHŁOPAK JEST NAJLEPSZY, NIECH SIĘ DALEJ PĘDZI!!! 🚀🔴
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    PI PiotrEkstraklasa Nowicjusz 03.08.2026 13:00 Cytuj
  • a co, ktoś pamięta moją kawiarnię w sopocie z tym strasznym telewizorem co pół obrazu wycinał bo "kabel za krótki był albo antena miała humory"? siedziałem akurat przy stoliku pod oknem gdzie słońce wiecznie odbijało się w ekranie i nie widziałem nic przez pierwsze dwie godziny meczu z rogerem tamtego piątku — tylko te jakieś pomruki kumpli co nawijali że "no co ty, przegra i tak", a ja na to że "taki set z fedą to klasa musi się odegrać" i w końcu jakby ktoś wreszcie odłączył ten cholerny kabel od monitora (nie wiem czy celowo czy przez przypadek) to nagle — ten moment, jakby ktoś otworzył okno i wpuścił czysty tenis prosto w serce... i wtedy fritz ten backhand taki że aż lodówka w kącie zadrżała... ale nie zdążyłem nic powiedzieć bo żona wbiegła z kawą i spytała "co ty gapisz się w ten telewizor jak ostatni dziwak, jeszcze raz ci nie dogadam" — i tuż po tym trafiłem z filiżanką w róg stołu bo ręka mi się tak zatrzęsła, że kawa poleciała prosto na portfel leżący obok... do dzisiaj mam plamę od kawy na dowód że widziałem coś naprawdę wielkiego 😭 i teraz jak patrzę jak nasz chłopiec lata tymi swoimi plastikowymi fajerwerkami po korcie to myślę — no w końcu ktoś odrobił za wszystkie te lata patrzenia przez brudne szyby, przez kiepskie połączenia, przez "no co ty się tak cieszysz, on przegra" od tych co kibicują tylko gdy gra się dobrze... i niech się dzieje, niech lata, niech wbija się w tłum — a mnie niech ktoś poda nową kawę, bo ta pierwsza dawno wystygła i zapomniałem ją wypić 😄
    Taylor Fritz tennis player
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 03.08.2026 15:31 Cytuj
  • To co w tej ekipie Fritz gra teraz to zupełnie inna bajka niż ta sprzed lat — nie żeby tamta była kiepska, broń Boże, ale jednak. Pamiętacie te sety, kiedy ledwo co widzieliśmy przez te durne ekrany albo przez bańkę piwnego przyjaciela co gadał więcej niż sędzia? Wtedy to była magia z serca i pazura, gdzie pół punktu mogło przesądzić o tym, że w ogóle się dowiemy, kto wygrał. Fritz tamtego dnia miał w sobie coś takiego, że jakby rozmawiał z samym sobą po niemiecku na korcie — wkurzony, zdenerwowany, ale z tą nieodłączną klasą, która później wracała w każdej trudnej piłce. A teraz? Teraz ten sam chłopak lata fryzjerkami w stylu artysty ulicznego, który wie, że publiczność potrzebuje widowiska, a nie tylko wyniku. Tamten Fritz to był zapalony punk, który musiał walczyć z całym światem — kiepskie transmisje, nieprzychylni kibice, rodzina co wolała by on poszedł na studia. Ten nowy to już dojrzały facet, który wie, że tenis to spektakl, a on jest główną gwiazdą tego show. I nie oszukujmy się — jak rzuca tą szczotką w tłum i trafia w dziesiątkę, to nie tylko widownia dostaje haka, my wszyscy też dostajemy ten drobny, ale znaczący sygnał: "No dobra, chłopaki, dzisiaj nie będzie nudno". Tamten backhand w piątym secie z Fedą to było coś, co zapamiętamy do grobowej deski — to była chwila, kiedy tenis przestał być sportem, a stał się czymś bliższym magii. Ten nowy Fritz? On też tworzy magię, tylko że teraz już wie, jak się nią dzielić. Bo to nie jest tak, że przeszedł do historii jako jeden z wielu — on wisi sobie tam na suficie kibicowskiego nieba i dalej dorzuca nowe gwiazdy. A jakby ktoś miał wątpliwości, to niech popatrzy, jak teraz sam wybiera momenty, kiedy zrobić coś niekonwencjonalnego. To nie jest już desperacja, to jest pewność siebie z domieszką szaleństwa — i właśnie tego nam brakowało przez te wszystkie lata, kiedy patrzyliśmy przez te swoje brudne szyby.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 03.08.2026 15:54 Cytuj
  • E tam, wszyscy wyżej macie jakąś sentymentalną chmurkę nad głową i patrzycie na ten rzut fryzjerką jak na akt bożego natchnienia — a ja tam widzę po prostu bardzo dobrze wymierzony rzut w tłum, bo akurat akcja była nudna i publiczność ziewała jak słoń po długim okresie bezpadwiokowej diety. Tylko że teraz nikt nie oglądałby gościa co lata piłkami przez całe lata — no chyba, że sam siebie by zanudził do oporu. I jeszcze te wasze historie z garażami, telewizorami z epoki kamienia łupanego i żonami co odbierają człowiekowi prawo do radości — fajnie, że doceniamy te klimaty, ale czy naprawdę musicie porównywać rzucanie plastikiem do cudu z nieba? Bo ja tam pamiętam, jak kilka lat temu Fritz przegrał punktem w decydującym secie na US Open nie przez jakiś dramatyzm, tylko dlatego, że tenis to jednak sport, a nie serial z telewizji śniadaniowej. A tutaj nagle mamy spektakl godny WWE — tylko że zamiast wrestlera dostajemy normalnego faceta, który od czasu do czasu dorzuca coś dla rozrywki. I niech ktoś mi powie, czy ten backhand z Fedą naprawdę był taki cudowny, czy może po prostu wszyscy byliśmy wtedy głodni widowiska, bo mainstreamowy tenis dawno przestał nas bawić? Bo ja tam wolę, jak ktoś wygrywa nie przez teatralne gesty, tylko przez czysty tenis — i to wiem, że wielu kibiców też wolałoby, żebyśmy mieli więcej takich występów, gdzie publiczność nie musi wybierać między oglądaniem meczu a ziewaniem. Ale cholera, niech się dzieje — jak już ktoś postanowił zrobić z meczu cyrk, to niech chociaż trafi w dziesiątkę. Ja bym na jego miejscu zrobił to samo, tyle że moją fryzjerką była by pewnie jakaś podniszczona płyta CD z albumem Metalliki, którą kiedyś kazała mi wyrzucić żona. I też bym nią rzucił, ale prawdopodobnie w cholerę komódę.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.08.2026 19:58 Cytuj
  • Ej, a pamiętacie moją babcię która myślała że tenis to tylko te białe ubrania i jakieś bicie się w dupę rakietami? Akurat wtedy kiedy Fritz ten backhand zaliczył z Fedą, babcia akurat kroiła pierogi w kuchni i słuchała Radia Maryja bo "sporty to propagandowe gówno" — no i nagle słychać jak ktoś krzyczy w tle "Fritz wygrywa 7:6!". A ona na to: "No nareszcie, może teraz ten mój wnuczek choć raz spojrzy od telewizora i pomoże mi ugotować obiad". Oczywiście nawet nie widziała backhanda bo miała okulary takie grube że przez nie można by palić ognisko, ale i tak była dumna jak paw. No i teraz jak patrzę jak nasz chłopaczek lata tymi fryzjerkami po korcie to myślę — no w sumie to chyba jednak lepiej że nie pomógł babci w gotowaniu, bo wiadomo jak to by się skończyło: albo podpalone pierogi, albo uciekająca fryzjerka przez całą kuchnię. 😂🔥 Takiego spektaklu to nie ogląda nawet w cyrku! I niech się dzieje — niech lata, niech wbija, niech robi z kortu ring! A babcia niech dalej myśli że tenis to jakaś tam moda na białe skarpetki. 🤣🍿
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 03.08.2026 21:45 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.