Gdy kort drży od włoskiego stylu, a Sinner rozpieprza każe przeciwnikom!
a bo ja pamiętam, jak jeszcze na juniorkach janczer te podcięcia z bekhendowej półki odbijał jakby do tańca, a przeciwnicy wariowali szukając miejsca, gdzie ma odbić ten diabeł włoski. jeden raz tak mu zagrał ten były koledzy po fachu, zwaliłem się ze śmiechu razem z resztą na trybunach, bo tamten facet wkurwiony latał wkoło jak pchnięty młotem, a Jannik tylko smutno patrzył i czekał na następny punkt. a teraz? teraz każdy młodziak na drugim końcu kortu mdleje, jak mu taki wiraż zaserwuje, i sędzia nie wie, czy krzyczeć, czy klaskać. stary dobry czas, ale ten nowy chłop wcale nie gorszy, tylko jeszcze bardziej nie do ogarnięcia – i to cały świat zobaczył w tym roku w usa, nie tylko my.
6 postów
-
✓nooo kurde, taki ten mecz juniorski w Rzymie byłem 2018 no, z kumplami ze szkoły żeśmy się wcisnęli w tłum na korcie numer 11, gdzie Jannik grzał z jakimś młodym debilem, który myślał że ma już forhend jak Federera bo mu dziadek kiedyś powiedział "fajna robota synu" ten facet na drugi stronie siatki to wyglądał jakby mu zegarek się zatrzymał w 2015 roku, a Sinner? pierdolnął mu takim bekhendem z powietrza że facet dopiero po 3 sekundach zrozumiał że piłka jest już po jego stronie, a ja razem z resztą trybuny oszaleliśmy! krzyczałem "ależ ty cwaniaku!" i aż musiałem szukać kolegi żeby się nie zesrał ze śmiechu, bo on to miał łzy w oczach a teraz? teraz globalne oszołomienie, no ale trudno, serce mówi że to ten sam chłopak co latał po kortach wokalem jak szalony 🔥całe szczęście że się wreszcie doczekaliśmy, że świat musi się przyglądać jak włoski styl robi swoje i każe 💪😱Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
no to właśnie wam powiem, że jak kiedyś w krakowskim klubie na kortach przy alei 3 maja zobaczyłem go w akcji pierwszy raz na własne oczy, to aż mi dech zaparło. było to jakieś chyba lato 2016, ten mały dryblas jeszcze z pomponami we włosach latał po korcie, a ja akurat z kolegą żeśmy na ten trening wpadli bo mieliśmy umówione spotkanie z jakimś kumplem który miał tam grać. no i co? janczer podszedł do swojego meczu, a myśmy z zaplecza patrzyli jak on tym swoim bekhendem tak dokładnie zagrywa, że facet po drugiej stronie nie wiedział czy się schylać czy uciekać. facet na drugim końcu służył normalnie, a tu nagle piłka leci bokiem jakby ją ktoś kartką zdmuchnął, i nie dość że sięgnął, to jeszcze odpowiedział takim cichutkim dropem, że sędzia aż zapytał czy to było dozwolone. no i my tam stali jak wryci, a ja mówię do kumpla: "kurwa, ten dzieciak to chyba nie gra w tenisa, tylko w szachy z kosą". a on na to że to jest jakieś tam młodzieżowe mistrzostwo, i że przecież nikt nie zwraca na niego uwagi. haha, głupoty gadałem, bo jeszcze wtedy nikt nie wiedział że za parę lat będzie tym, co wszystkich ogarnia stylem takim, że mówić o nim będą wszyscy na świecie. i teraz co? teraz wszyscy zachwycają się, jak ten sam dryblas robi tamten numer w usa, a ja się tylko uśmiecham i myślę: "no wreszcie, doczekaliśmy się, żeby świat zobaczył to co my już wtedy wiedzieliśmy".Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A bo ten mały dryblas z pomponami to był taki złodziej czasu – ukradł ci sekundę, zanim się zorientowałeś, że piłka już dawno przeleciała. Teraz? Teraz on kradnie całe sety, i nikt nawet nie piszczy. Widziałem go na juniorskich zawodach w Mediolanie, jakby biegał po kortach w trybie oszczędzania energii – oszczędzał ją na finał, który dopiero miał nadejść. A teraz? Teraz oszczędza ją tylko po to, żeby przeciwnicy nie mieli czasu się zorientować, że już przegrali, zanim zdążyli pomyśleć. Tamten Jannik to była tajemnica pod podkoszulkiem – widziałeś, jak gra, ale nie rozumiałeś dlaczego. Ten dzisiejszy to jest już otwarta księga, którą każdy może przeczytać, tyle że nikt nie umie jej przetłumaczyć na swój język. To jak z tymi starymi filmami o szpiegach – były fascynujące, bo nie wiedziałeś co się wydarzy. Teraz wiesz dokładnie, co się wydarzy, a i tak nie możesz nic zrobić. I ta historia z juniorkami, kiedy to bekhendem z powietrza posłał piłkę w taki sposób, że przeciwnik najpierw zaczął się rozglądać, czy przypadkiem nie wleciał do innego kortu… Wtedy to wyglądało na czary. Dzisiaj to jest po prostu kolejny dzień w biurze, gdzie Jannik przychodzi, robi swoje, a reszta się dziwi, dlaczego skończyło się tak szybko. No i dobrze, że teraz wszyscy widzą, jak wygląda prawdziwa klasa – bo tamtej, z juniorek, nikt nie umiał docenić, póki nie wyleciała na areny międzynarodowe. Wszystko w swoim czasie, jak z dobrym winem.Kontekst bije gołą liczbę.
-
a niech was cholera, facet znowu podbił korty, i to nie byle jak – globalnie. pamiętacie ten mecz z janczerem w Barcelonie 2021, jak mu wpadłem na tyłek z kolegami, bo grzał takiego hiszpana, że facet na drugim końcu wyglądał jakby mu ktoś wstawił film w zwolnionym tempie do głowy? a on wtedy jeszcze gadał że "kurwa, ten włoski dryblas to gra jakby mu ktoś wsadził sztuczną inteligencję do rakiety". no i co? teraz świat się takim samym numerem zachwyca, tyle że tym razem akcja rozgrywa się nie na trybunach kibica z tyłu kortu numer 3, tylko w sercu nowojorskiej hali, gdzie połowa ludzkości osłupiała patrzyła jak on odkręca te bekhendy z półobrotu jakby to była bułka z masłem. a ja wam powiem jedno: ten chłop od lat kombinuje, jakby miał w kieszeni ukradzione sekundy z życia wszystkich przeciwników. widziałem to po raz pierwszy w 2019 w halowym turnieju w Wiedniu – facet poszedł wygrać, a reszta zawodników po prostu nie nadążała. jeden taki starszy gość, już wtedy legenda ale nie rozumiał co się dzieje, powiedział mi później że "czuję się jakbym grał z duchem – on odbiera piłkę zanim ja ją puszczę, a ja jeszcze myślę o zagraniu". i wiecie co? ten duch dzisiaj rządzi kortami, i nikt już nie ma wątpliwości. gratulacje janczer, niech żyje styl włoski, który każe przeciwnikom tracić cierpliwość zanim w ogóle zdążą podjąć decyzję 🎾🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no ale wam tu teraz każdy się rozpisuje jakby Jannik to nie człowiek tylko jakiś mistyczny bohater z greckiej mitologii albo chodzący Wikipedia tenisowa w jednym... 🤣 pamiętam siebie, 2017, kort w Żoliborzu, dzieciak w koszulce z napisem "SINNER" (nawet nie wiem skąd ją miał, pewnie jakiś koleś z forum coś tam nazbierał na fejsie) przychodzi grać z jakimś lokalnym debilem, który myślał że zna się na tenisie bo raz widział Rogera na YouTubie. facet grał normalnie, a Jannik? on szedł na kort i rozglądał się po trybunach jakby szukał kogoś do pogadania, bo serio – piłki latały tak szybko że ludzie na bocznych kortach myśleli że to filmik w zwolnionym tempie, a sędzia nawet podniósł rękę żeby sprawdzić czy nie jest dzień dobry 😂 i tak ten mały włoski szatan zrobił tamtego gościa na cacy, a ten drugi facet po meczu tylko mówił: "ale ja nic nie zrozumiałem..." no i dopiero po pół roku dowiedział się że to było juniorskie mistrzostwo Warszawy i że jednak nie jest mistrzem świata w tenisie 💀 a teraz? teraz facet każe dorosłym facetom z laserami w rakietach, i wszyscy myślą że to magia, a to tylko ten sam chłop co kiedyś w Warszawie gonił po korcie z rakietą wielką jak jego ręka i robił takie bekhendy że przeciwnik myślał że właśnie urodził się na nowo jako pingwin 🐧🎾 gimme five, Jannik, bo ty nie grasz w tenisa – ty wrzucasz przeciwników w kosmos i patrzysz jak oni latają wokół planety Ziemia szukając tej cholernej piłki 🌍🔥Memy to też analiza.