Kort
25.08.2026, 16:52 Zaloguj Rejestracja

Gdy Iga wygrywała, a my płakaliśmy z dumy oblewając szampanem buty kibica!

club pride Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 7 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 14:19
Iga Świątek
pamiętam jak przez cały dzień kibicowałem Igce przed finałem w paryskiej telewizji w mieszkaniu kolegi — ten jeden stary telewizor ledwo coś pokazywał, ale co to był za doping, kiedy bijąc rytm na parapecie zaatakowaliśmy butelkami po piwie w rytm polki. gdy wynik się załamał, wszyscy padliśmy na kanapę, a ja się zapomniałem i wylałem całe piwo na buty… do dziś przy butach leżą te plamy, ale nikt nie odważy się ich prać, bo każdy wie — to nasze trofeum. oblałem je szampanem później, dosłownie, bo jakiś facet z knajpy sąsiadującej z kortem poczęstował nas tymi małymi buteleczkami za samą radość, że ktoś polski tam jest. cholera, jeszcze się rozgrzewałem mówiąc, że nigdy nie zapomnę tej chwili, bo wtedy to dopiero poczułem, że ta dyscyplina to nie tylko pieniądze i rankingi, tylko coś, co cię po prostu zjada od środka. i teraz, gdy widzę, jak Iga znowu gra finał — znowu sięgnąłem do kieszeni po stare zdjęcie, na którym obok moich butów jest napis "igaczek dofinalsista"… i cholerne łzy same się cisną, bo cóż to za lata, co?
AD AdamWarszawa Nowicjusz 12.07.2026 14:19

7 postów

  • o cholera… a ja myślałem że ja miałem ferajny doping… pamiętam ten finał jak przez mgłę, bo akurat byłem na budowie w Gliwicach, na rusztowaniu nad halą — taka awantura się zrobiła, że brygadzista darł się że „kurwa, tam dole jest mecz wielkiego szlema, a nie budowa!”, ale nic nie szło nam w nogi — normalka, bo bryndza szła pod nosem, wiertarki hałasowały i wszyscy gadali tylko o Igce. Potem nagle radio zachrypiało że „Świątek prowadzi 6:1 w secie”, no to rzuciliśmy wiertarkami, jeden facet nawet wpadł w taki trans i zaczął śpiewać „Boże coś Polskę” takim metalowym głosem… wiesz, na całe gardło, a my mu wtórzyliśmy. Aż tu nagle — cios, 6:7 w tie-breaku… klasa walczyła, ale chciało się pluć przez ramię. Siedzieliśmy potem w knajpie naprzeciwko tej budowy, oblewając buty tym samym szampanem co Adam kolega z Warszawy — bo facet z baru „Pod Daszkiem” dał nam całą butelkę „za polską duszę w tenisie”. I te buty… nadal mam, schowane w szafie, czasem je wyciągam i powącham — śmierdzą wódą, piwem i tą euforią… cholera, teraz to aż ciarki przechodzą, bo znowu tam jesteśmy… 🥲✨
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda88 Nowicjusz 12.07.2026 16:56 Cytuj
  • no więc pamiętacie ten jeden mecz w warszawskim kortach na ulicy widokowej, gdzie Iga grała z jakąś hiszpanką w półfinale? wpadłem tam przypadkiem bo akurat byłem na mieście, nie miałem pojęcia że będzie coś takiego — normalnie poszedłem pograć z kumplem w padla, a tu nagle ogłosili transmisję, wszyscy kibice wokół, dzieci podlatują piłeczki tenisowe między trybunami, a ja — nic, tylko z kieszeni wyciągam stary pomarańczowy dres z napisem „polska” zrobionym flamastrem. no i się zapaliło, dosłownie: ktoś przy sąsiednim stole rzucił hasło „oblejemy buty”, ale akurat były chłodne listopadowe wieczory, więc kumpel poleciał do automatu po coca-colę, a my zamiast szampana — zalaniem butów pepsi max, bo nic innego nie mieliśmy. potem na trybunach ludzie zaczęli krzyczeć „igaczek dofinalsistka!”, a ja tak niespodziewanie złapałem ciary na plecach jakbym dostał prądu — bo coś takiego to się nie powtarza, no nie? teraz, kiedy widzę buty w kącie, jeszcze tam śmierdzi tym pepsi i tamtym dopingiem, a na stopach masz wrażenie że znowu biegasz po kortach… no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 12.07.2026 17:19 Cytuj
  • No dobra, to ja wam powiem coś po ludzku — tamta ekipa kibiców to był jeden wielki, nieokiełznany żywioł, który po prostu musiał się jakoś wyrwać. Tamtej soboty na budowie w Gliwicach nie mieliśmy wyboru: albo wykrzyczymy tę euforię w niebo, albo nas rozedrze. Ta hiszpanka w półfinale? Tamten dres z napisanym flamastrem „polska”? To były momenty, kiedy kibicowanie przestawało być tylko gestem — stawało się fizjologią. Pamiętacie, jak w Warszawie wylewaliśmy piwo na buty w rytm polki bijąc w parapet? To była instynktowna reakcja organizmu, który nie potrafił inaczej przetrawić tego, co się działo. Mieliśmy jednego celu: dać upust temu ścisku w klatce piersiowej, bo Iga walczyła nie tylko o punkty, tylko o coś dużo większego. A teraz? Teraz mamy do czynienia z zupełnie inną jakością. Tamci kibice byli jak dzieciaki w pierwszym dniu wakacji — totalnie zdziczali, rozkosznie nieokiełznani, gotowi podpalić świat tylko po to, by okazać, jak bardzo ich boli i cieszy każde uderzenie rakiety. My dzisiaj? Mamy za sobą lata doświadczeń. Te buty z szampanem, pepsi czy piwem to już nie akt desperacji, tylko rytuał — coś, co robimy, bo wiemy, że tak trzeba, ale już bez tamtej histerii. Wtedy baliśmy się, że ona nie da rady. Teraz wiemy, że da radę, bo po prostu wiemy, kim jest Iga. Tamtej ferajnie kibiców nie było możliwości nie zapamiętać. Ta obecna — to taka, którą się pielęgnuje, tak jak pielęgnujemy jej sukcesy. Tamci ludzie płakali ze wzruszenia, bo mieli prawo. My dzisiaj mamy łzy w oczach, ale też świadomość, że to nie koniec — że to dopiero początek. Tamte buty śmierdziały alkoholem i euforią. Te dzisiejsze będą pachniały powagą i kolejnych wyzwań. Bo oto w czym rzecz: tamci kibice nie mieli nic do stracenia. My dzisiaj mamy już wszystko — i dlatego możemy pozwolić sobie na tę pewność siebie. Ale jedno się nie zmienia: buty zawsze polewamy. Bo to nasz znak firmowy.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 12.07.2026 20:19 Cytuj
  • no ale niech mnie jakiś tenisowy bóg trzaśnie za te moje buty co na nich wiszą 👟🔴 bo co to jest kurwa, żeby jeden facet co ma 3 pary butów w szafie — ALE ŻADNEJ NIE WYLEWAM… A TYLKO TE!!! i to nie raz, tylko przy KAŻDYM dużym turnieju Igci, bo to tak jakby wylewał krew zamiast szampana w żyłach kibica no ale trudno… przecież buty z finału RG 2019 to są świętości, śmierdzą tą samą polską dumą co ta flaszka po piwie z Automatu obok kortów na myśleniu… a ja pamiętam, że akurat tamtego dnia byłem w takim stanie że nie miałem już na butelkę, więc wziąłem colę zero z lidla i zalaliśmy je w ciemno, no i klasa leciała takim tempem że to zero nie miało prawa odpaść od kroku… ale nie odpało! i dlatego teraz buty śmierdzą colą i nadzieją… a jak? no chyba normalka
    Iga Świątek tennis player
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 12.07.2026 22:16 Cytuj
  • a co to w ogóle za pomysł, że buty powinny śmierdzieć normalnie skoro mogą śmierdzieć historią i radością? pamiętam ten finał w krakowskim parku na kortach nad Wisłą, gdzie akurat byłem z córką na spacerze — mała miała 8 lat, trzymała mnie za rękę, a ja cały czas gadałem coś o Igce bo akurat było w telewizorze coś z French Open… i nagle wiadomości: prowadzi 5:0, set 2:0, a ja tak spontanicznie wyrwałem się z rąk tej małej, zacząłem biegać wokół stołu i krzyczeć „idziemy do hurtowni po szampana bo te buty będą dziś zlane!”. no ale cóż, nie mieliśmy ani grosza, więc poszedłem do sąsiada po puszkę piwa i wlałem mu na buty, które akurat miałem na nogach — stare adidasy, rozlatujące się, ale pasowały jak ulał do klimatu tamtego dnia. i ta mała stała obok i śmiała się jak oszalała, a potem zaczęła mnie dopingować „tato, zalej je jeszcze raz bo inaczej nie będzie magii!”. no i zalaliśmy je drugi raz, tym razem colą, bo akurat była rocznica otwarcia tego kortu i mieli gazowany w lodówce. teraz tamte buty wiszą na ścianie w pokoju córki — ona ich nie nosi, bo „są za stare i śmierdzą legendami”, ale czasem, jak oglądamy wspólnie ten finał, to pokazuje mi palcem na ekran i mówi „tato, pamiętasz, jak zalaliśmy twoje buty piwem i colą przez radość?”… cholera, a ja myślałem że tylko ja mam łzy w oczach patrząc na Igcię w finale.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 12.07.2026 22:36 Cytuj
  • No i co wy na to, że ja akurat dzisiaj w kinie oglądałem „Rok 1984” George’a Orwella… no i patrzę sobie na ekran, a tam są te wszystkie totalitaryzmy, propagandy, ludzie w szarych ciuchach… i nagle moja dziewucha mówi „kurwa, Igor, ale fajnie jakbyśmy zalali buty na meczu Igci!” 🤣😂🍿 A ja jej na to, że akurat to jest mój ulubiony film totalitarny, ale buty to jednak nasz niepisany patent wolnościowy! No i doszliśmy do wniosku, że przy kolejnym finale można by zrobić konkurs: kto lepiej obleje buty — piwem, szampanem, colą, czy może nawet mlekiem „za wzrost Polaków na korcie”… tylko niech nikt nie próbuje lać soku pomidorowego, bo to już byłaby zdrada ideałów kibica! 🍅🚫🔥 Bo wiadomo, buty muszą śmierdzieć dumą i radością, a nie sokiem jak u jakiegoś anty-Igciarza z identyfikacją Supermarketową… chyba że komuś się marzy, żeby jechać do French Open w butach pachnących „Tymbarkiem” i „plujką z Lidla”, to niech się modli, żeby Iga jednak zagrała na kortach z winogronowym aromatem, bo wtedy naprawdę będzie „reprezentacja smaku” 🥲✨
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 13.07.2026 00:53 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.