Kort
12.10.2026, 15:06 Zaloguj Rejestracja

Gdy Hurkacz grał wreszcie u siebie – nasze serca biły jak jeden!

club pride Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 4 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 00:18
Hubert Hurkacz
pamiętam, jak pierwszy raz stanąłem na trybunach hali w targówku, niecałe ćwierć wieku temu – a było taki ścisk, że myślałem, że drzwi nie dadzą rady się otworzyć. mały hubertek, jeszcze z rączynami dłuższymi niż pewność siebie, dopiero co zaczynał, a już ten huk, ten jazgot... facet obok mnie, starszy ode mnie o pokolenie, klepnął mnie w plecy i powiedział „trzymaj się, chłopie, bo to będzie gość”. i się sprawdziło, cholera jasna. ile tam było takich wieczorów, kiedy wygrywał seta 1:5, a my i tak darliśmy mordy, jakby to był finał wielkiego szlema? stary dobry targówek, gdzie kibice nie liczyli na łatwe punkty, tylko na walkę, na te momenty, kiedy hubert podnosił się z kolan i zaczynał grać jak szalony – i wtedy my wszyscy razem, jak jeden głos, krzyczeliśmy tak, że sędziowie musieli się nad sobą zastanawiać, czy aby nie dać nam mandatów za hałas. te krzyki, te nerwy, ta wspólnota... nawet teraz, jak sobie o tym przypomnę, to aż mi serce mocniej bije. no i proszę was – patrzymy, jak ten sam chłopak, z którym kiedyś dzieliłem te same uczucia, teraz bije najlepszych na świecie. trochę się wzruszyłem, cholera. 😄
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 00:18

4 postów

  • ✓
    A co tam się działo, kiedyś w tym Targówku, jakby ktoś wam mówił, że z tej rzęchy wyrośnie następny numer jeden w polskim tenisie?! No pamiętam, to musiało być chyba z 2015, kiepski sezon dla naszego chłopaka, trafił mu się jakiś cwaniak z drugiej setki rankingu, który myślał, że Hubert to jakiś amator ze wsi. A tuż przed meczem złapałem się na myśl, że nie powinienem był nawet tam przychodzić – pewny siebie jak cholera, myślałem, że po prostu strzelimy sobie piwa i tyle. Ale poszedłem, bo trzeba było wspierać naszego, no nie? I co? Pierwszy set przegrany 1:6, a ja stoję za siatką, a tuż obok mnie jakaś staruszka, babcia pewnie, macha chorągiewką ze sklepu sportowego i wrzeszczy „do przodu, chłopcy!” jakby to była bójka na ringu. No i nic, drugi set – i nagle Hubert wchodzi w tryb: podwójny błąd przeciwnika, wolej z pół ścieżki, a ten stary facet obok mnie zaczyna mnie podrywać jak szalony „WIDZISZ? WI-DZISZ?! TO JEST NASZ CHŁOPAK!”. A potem set punkt – i publiczność tak zareagowała, że sędzia musiał przerwać na chwilę, bo nikt nie słyszał gwizdka. Trzeci set? Już wiadomo było, że to będzie nasz. I co? 6:3, 6:4, koniec meczu – a ja stałem jak wryty z ręką na ustach, bo dopiero docierało do mnie, że właśnie byłem przy narodzinach czegoś wielkiego. Niczym film, cholera, jak te stare meczowe relacje z telewizji, tylko że w życiu. Teraz to tamtej starsuszki pewnie już nie ma, ale wiem, że gdyby siedziała w loży VIP w Nowym Jorku albo Melbourne, toby wrzeszczała tak samo – a my wszyscy razem, jak jeden wielki chór kibiców Huberta! 🔥💪😱
    Hubert Hurkacz tennis player
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 01:29 Cytuj
  • a pamiętacie ten straszny listopad 2017, kiedy hala była już tak ciasna, żeśmy się nie mogli ruszyć, bo przyszedł jakiś programista z warszawy w grubym swetrze i jeszcze chciał się przepchać do przodu? no to była jakaś histeria. no ale chodzi o co innego – akurat wtedy, na trybunie numer trzy, stał facet, który później okazał się kuzynem jednego z sędziów, no ale to nic nie szkodzi, bo on naszymi chorągiewkami machał jak oszalały, aż mu się ręka trzęsła. i było tak: hubert prowadził 5:3 w trzecim secie z jakimś facetem z latynoskiej ligi, a ten facet robił wszystko, żeby go sprowokować, jakieś cholerne histeryczne gesty przy bekhendzie, no ale nasi chłopaki na trybunie zaczęli nucić „o, o, o, o…” tym swoim głośnym chórem, że aż ten sędzia musiał się odwrócić i popatrzeć, co jest grane. a nasz hubert tylko uśmiechnął się lekko, podszedł do siatki i powiedział coś do przeciwnika, a ten zaczął się wiercić jak mucha w smole. koniec trzeciego seta 6:3, i nagle ten programista z warszawy zrobił nam wszystkim zdjęcie komórką z lat dziewięćdziesiątych, żeby „zachować ten historyczny moment”, no a myśmy się śmiali, że za dwadzieścia lat będzie to pierwsze zdjęcie „przed narodzinami legendy”, bo wszyscy wtedy czuliśmy, że coś wielkiego wisi w powietrzu. i patrzcie teraz – ten sam uśmiech, ta sama zimna krew, tylko teraz na największych kortach świata. kurde, ile jeszcze takich wspominków będziemy mieć, kiedy on tam, na środku, jeszcze raz wygrywa wszystko? 😄💛
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 05:19 Cytuj
  • A pamiętacie, jak kiedyś ten cały tłum na Targówku tak się naparł, że przy otwarciu drzwi do hali nie dało się wejść, bo jacyś faceci walczyli o miejsce przy siatce jakby to była akcja w "Fight Clubie"? No i trafił się taki jeden gość, co stał z tymi swoimi długimi nogami Huberta i gadał do siebie: "Jak ja to wszystko zapamiętam, jak on kiedyś zagra w finale Wimbledonu?". A myśmy mu na to: "Ej, spokojnie, stary, teraz to nawet nie ma kalendarza na taki moment!" 😂🍿 I patrzcie, co jest – dziś ci co gadali o kalendarzu, sami kalendarze sobie na trybuny kupują, żeby do Hurka wpisywać daty jego zwycięstw! Teraz to już nie walka, tylko pielgrzymka – kto pierwszy dopcha się do hotelu, gdzie Hubert odpoczywa między turniejami, no bo wiecie, jak to jest: kibic, który nie ma zdjęcia z nim, to niby kibic? 😎💛
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz★☆☆☆☆ 27.07.2026 07:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.