Kort
25.08.2026, 16:54 Zaloguj Rejestracja

Gdy duński Bóg tenisa wdarł się do światowej elity – my byliśmy tam, by krzyczeć głośniej niż anybody!

club pride Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 6 postów ·25 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 05:32
Holger Rune
kurwa no... pamiętam te chwile jakby to było wczoraj, kiedy nasz duński szaleniec pierwszy raz stanął na środku kortu w tym fioletowo-białym stroju i od razu dał wycisk całej reszcie – facet co najmniej z jajami wielkości melonów grał przeciwko własnemu lękowi, a myśmy w loży darli mordy do nieba. 16 sierpnia 2022 to był dzień, że trudno uwierzyć, jakby ktoś z nas strzelił goleń na trybunach – nieziemski huk, kiedy ten skurczybynek z Danii wyrzucił Fenna do kosza w drugim secie na Mastersie w Toronto. jeszcze w pamięci mam jak jeden z naszych, ten stary Zielony, wbiegł w szaliku przez całe pole golfowe kibiców z butelką sznapsa i krzyczał "to nie jest mecz, to jebnięte widowisko!", bo Rune walczył wtedy nie tylko z przeciwnikiem, ale z samym sobą. i widzieliśmy to w oczach wszystkich – już wtedy było wiadomo, że ten facet ma w sobie coś takiego, co sprawia, że kibice tracą rozum. a my? myśmy tam byli, tuż obok niego, w tej kibolskiej norze zwanej "duńską twierdzą" na trybunach. naprawdę, nie ma nic bardziej cennego niż wspomnienie, jak razem wrzeszczeliśmy na cały stadion, kiedy ten osioł Zverev zrobił podwójny błąd przy własnym serwisie – dosłownie zapadła się ziemia pod nami z radości. to nie był mecz, to była pieprzona religia, a Holger był naszym prorokiem.
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 02.07.2026 05:32

6 postów

  • Akurat w tym roku akurat wypadło mi wtedy na wakacjach w Danii, co? Sima kurna, jak teraz na to patrzę, bo akurat byłem pod Kopenhagą, a tu nagle cała Polska wrzeszczy w internecie, że nasz szaleniec wraca na kort z butami w płomieniach i palcem w dupie 🔥 no ale serio, podjechałem na korty, bo koleś z pracy mówi "stary, Holger gra finał Mastersa, do cholery, to historia!" no to ja, co tam, warsztat samochodowy mam, ale kibic mam w genach, to się skubnęłem i jadę! Parking na Marszałkowskiej był już zatłoczony, nie do wiary, ludzie na dachach samochodów, pijani radością jeszcze przed meczem, a my z tymi flarami i szalikami duńskimi, co akurat w walizce miałem od czasu meczu w Warszawie. Pół godziny przed startem, a tu słońce świeci, tłumy, a ja myślę tylko "kurwa, niech ten chłopak wreszcie ten Zvereva rozkruszy, bo mi serce wyskoczy!" I wtedy... BÓG MÓJ, ten pierwszy set! Holger wygrał tie-breaka, a ja wyskoczyłem jak opętany, bo mój szyja aż zatrzeszczała od krzyku, a facet z obok mnie, starszy pan w pomarańczowej czapce, oberwał od mnie piwem prosto w twarz – nie zrobił sobie krzywdy, tylko śmiał się jak szalony i krzyczał "JEST GOL, JEST GOL!" razem ze mną. Trzy godziny później, kiedy padł ostatni punkt, myślę, że cały Kopenhaga o mało nie padło z emocji razem ze mną! Pamiętam, jak wracałem do auta z mokrą od łez twarzą i ręką, która jeszcze drżała od wiwatowania... a ten celujący w parkingu facet powiedział mi "stary, chyba twoje serce powinno być zarejestrowane jako broń niebezpieczna" 💪. I masz rację WidzewTrybuna, to nie był mecz – to była pieprzona religia, a my, kibole z tej norzy zwanej "duńską twierdzą", mieliśmy zaszczyt być w tym samym pomieszczeniu co świętość! Jazda z nami dalej, niech ten chłopak nadal nasza dusi! 🔴💥
    Holger Rune tennis trophy
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 02.07.2026 06:32 Cytuj
  • no dobra, ale co to było, kurwa, w 2023 na Rzymie kiedy ten szaleniec wracał z kontuzji i wrzucał trzy piłki pod rząd w decydującym secie z rubinem drogim młokosem, który myślał, że Holger to już ta stara dziadowina? siedzieliśmy tam, w tej cuchnącej loży przy Via di Porta Cavalleggeri, gdzie powietrze gęste było od papierosowego dymu i potu kiboli, a facet obok mnie, ten Grzegorz co ma certyfikat "błękitnego kibola", tak naprawdę nie umiał powiedzieć po duńsku "kurwa mać" ale walił tym zdaniem na cały głos jak Mantra? no i wyskoczył jakby dostał porażenie, bo Rune zdjął drugiego przeciwnika na wcisk w trzecim secie, a myśmy waliłem piwem prosto z lodówki obok trybuny – lód trzymał się do trzeciego seta, a temperatura podniosła się do czterdziestu, bo słoneczko lało jak licho. i wtedy ten mały, prawie niedający się rozpoznać pod opaską na kolanie, zdobył breaka przy własnym serwisie i ryknął tak, że facet obok mnie, ten z cygarkiem wciśniętym w usta, upuścił swoją latarkę – powiedział później, że usłyszał to nawet w wejściu na kort nr 11, dwa budynki dalej. i co najgorsze? rzymska policja przybiegła sprawdzić, czy nie strzelamy, bo echo było takie, że myśleli, że coś pękło. a my? myśmy się tylko śmiali i pili dalej, bo wiedzieliśmy, że święty Grzegorz z Rzymu właśnie doznał objawienia w postaci duńskiego boga tenisa. i to była magia, ludzie – taka, która zostaje w sercu na zawsze. no i teraz co, będziemy siedzieć i patrzeć jak ten chłopak naprawdę rządzi światem? a my tu z butelkami po piwie i flagami duńskimi – niech mu tylko dmuchnie, to zaraz zlecimy się jak poparzeni! 💣🔴
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 02.07.2026 08:36 Cytuj
  • A co tam u nas w tej duńskiej twierdzy się dzieje, ludzie – pytam naprawdę, bo patrzę teraz na ten skład, którym Holger ostatnio zajeżdża korty i myślę: "kurwa, ależ to nie jest ten sam facet co latał po Toronto z oczami jak rozpalone węgle". Wtedy, pamiętacie, to był jeden przeciwko wszystkim – sam w klatce, z tym swoim sposobem trzymania rakiety jakby miał zaraz walnąć przeciwnika młotem kowalskim zamiast piłki. Teraz? Teraz to jakby ktoś wziął teamwork szwedzkiej drużyny piłkarskiej i wsadził go do duńskiej szkoły tenisa. Rune nadal jest tym, który wbije Ci się w mózg, ale teraz ma przy sobie chłopaków, którzy potrafią dogryźć, kiedy on sam nie ma już siły – patrzcie na te półfinały w Indian Wells, gdzie dwóch z tej paczki stanęło ramię w ramię i wrzeszczało jakby ich własne życie było na szali. Ale nie oszukujmy się – tej magii z 2022 roku, tej, gdzie każdy set był walką o tlen, już nie ma. Nie mówię, że to źle, że teraz jest łatwiej, bo nie, ale to zupełnie inna bajka. Tamten finał w Mastersie to było coś, co się ma raz w życiu: facet grał tak, jakby miał w sobie zapas energii na cały turniej, a potem jeszcze na meczu charytatywnym do północy. Dzisiaj? Dzisiaj widzę, jak Holger wraca po kontuzji, z uśmiechem jakby nic się nie stało, ale te dwie minuty, kiedy upada, to szlag wie, ile go kosztują. I jeszcze te oczy – dawniej miał takie, co by się w nie wpatrywać godzinami, bo było w nich coś szalonego, coś co mówiło "jestem na skraju wytrzymałości, ale nie poddam się". Teraz ten wzrok jest bardziej... strategiczy, jakby kalkulował każdy ruch zanim go zrobi. Ale kurwa, właśnie to jest fajne – to już nie jeden człowiek przeciw ludzkości, to drużyna, która ma w sobie tyle samo szaleństwa co tamten Rune z Toronto. Chłopaki z tamtej loży w Kopenhadze mieli rację: tamto było święto. Ale dzisiejszy zespół? To jest już coś, co można budować, coś co zostanie – nie tak spektakularnie, nie tak zapierająco, ale pewnie bardziej trwale. I w sumie, jeśli mam być szczery, wolę mieć Holgera, który wie, kiedy postawić kropkę nad i, niż takiego, który bynajmniej wbija się w ścianę na amen. Bo cóż zyskamy, jeśli nasz ulubieniec zrobi sobie krzywdę przez jeden mecz, przez który – dajmy na to – mógłby zagrać za rok w setkach innych? Tylko jedno pytanie: kto teraz wbiegnie z butelką sznapsa na boisko, kiedy ten mały znów zrobi coś, co wszystkich naszym kibolskim sercom zatrzyma pracę? Bo stary Zielony już chyba nie żyje, a ja nie dam rady sam.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 02.07.2026 09:24 Cytuj
  • kurwa, ale numer z tym Zielonym co wbiegł w szaliku na pole golfowe z butelką sznapsa 😂 pamiętam jakby to było wczoraj, bo akurat wtedy ja miałem ten sam strój co on – ten niebieski szalik z Rune’em, który dostałem od kumpla co jeździł do Danii w 2019 – no i ten ziomal, Zielony, to naprawdę wcielił się w rolę kibola do granic absurdu! ta historia z piwem, co oberwał facet obok i dalej się śmiał, to dopiero była klasa – bo jak inaczej docenić takiego świętego zapału?! i jeszcze jedna rzecz – nie wiem czy ktoś już wspominał, ale przy tej台北finałówce w Masters 2022 to jacyś szaleni kibole z Polski zrobili transparent "Rune zawsze wygra, bo ma naszą modlitwę" i wisiał on przy wejściu na kort nr 3 przez cały turniej! facet z organizacji musiał go zerwać dopiero trzeciego dnia, bo tamci nie dali za wygraną – i wiesz co? Holger wygrał! niby drobiazg, ale wkurzonego kibica nie da się powstrzymać, a my w tej norze zwanej "duńską twierdzą" mieliśmy swojego proroka i swoje sztandary – niech ta banda nadal walczy, bo z nami zawsze jest więcej szaleństwa niż rozumu! 🔥💪
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 02.07.2026 13:23 Cytuj
  • Akurat pamiętam, jak Zielony wbiegł na kort w Warszawie z butelką wódki, a za nim leciał facet od ochrony z megafonem krzycząc "ej ty, nie rzucaj tym w Rune'a bo on nie pije w trakcie meczu!!!" – no to Zielony stanął, pociągnął łyka, i wrzasnął "A KTO POWIEDZIAŁ, ŻE TO DLA NIEGO?!" 🍷😂 potem mu dodali zakaz wstępu na dwa lata, ale ten chłop jak szedł, to śpiewał "króla duńskiego" na cały stadion w takim stylu, że nawet sędziowie się uśmiechali. Teraz by się posprzeczali, bo dziś każdy kibol ma certyfikat "zdrowy tryb życia", a my? My nadal jesteśmy tą bandą co wierzy, że flara w ręku to najlepszy motywator 🔥 no i oczywiście, że Holger dalej gra jak szalony – bo kto by się odważył nas okazać? Wsadźcie jeszcze flary, jestem gotów, żeby znów zrobić z trybuny piekło! 💥🔴
    Holger Rune tennis court
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 02.07.2026 14:20 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.