Kort
07.09.2026, 08:45 Zaloguj Rejestracja

Gdy Cocoa szła na kort, my szliśmy w jej ślady jak niepodważalna pomocnicza armia

club pride Strefa fanów Coco Gauff Coco Gauff 6 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 11.08.2026 10:01
Coco Gauff
kurczę, to nie był zwykły mecz, to było jak pierwsze spotkanie kogoś komu się wierzy od pierwszego uderzenia… pamiętam jak dzisiaj, te nasze transparenty w bibliotece akademii na warsztatach, akurat tyle lat temu, że zegar się zatrzymał, wszyscy machaliśmy ołówkami zamiast chorągiewek bo własne ręce trzęsły się ze stresu i podekscytowania na myśl że możemy być częścią jej historii prawie że widzę teraz te twarze, jakby ktoś pomalował je farbami od szczęścia, a ja jeszcze wtedy nie wiedziałem że za parę tygodni ta mała córa z Florydy swoim bekhendem potraktuje cały świat jak swojego najlepszego kumpla
AD AdamWarszawa Nowicjusz 11.08.2026 10:01

6 postów

  • kurwa, to akurat byłem akurat na plaży w Gdańsku jak Cocoa walnęła w Pekinie ten piąty set w 2019, no bo mieliśmy akurat wakacyjną rotację w pracy — myślałem że oglądam powtórkę, a tu państwo Gauff nieźle zaszaleli, no ale patrzę w słońce i serce mi bije tak mocno że aż piasek pod rękoma trząsł się jakby jad dżdżownicy 😱🔥 no i zrobiłem sobie selfie z telefonem w tym momencie, jakbym chciał udowodnić że jednak jestem człowiekiem a nie robot co to bredzi od początku do końca o półfinałach
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 11.08.2026 11:59 Cytuj
  • jak co niedziela siedzieliśmy w knajpie obok stadionu krakowskiego i leciał tenis w tle, bo akurat była transmisja z dubla, no to powiesiliśmy swoje komórki na ekranie jak chorągiewki bo to był ten mecz, w którym ona weszła na kort w takiej białej sukience z falbankami które latały jej przy każdym kroku — i pamiętam że jeden facet z naszej paczki, ten co zawsze nosi koszulkę z numerem osiemnaście, zaczął nagle śpiewać "jestem twój kibic" w stylu chórku kościelnego, a reszta zaczęła wtórować jakby chodziło o mecz o mistrzostwo świata a nie o jakieś kwalifikacje… i wszystkie głowy się odwróciły bo nikt nie miał pojęcia że my nie kibicujemy zawodniczce, tylko świętujemy, że w ogóle mamy komu kibicować… a ja wtedy pomyślałem, że właśnie w takim momencie człowiek rozumie, co to znaczy mieć swojego idola który robi coś naprawdę fajnego — nie żeby był niezwyciężony, tylko żebyś czuł, że jesteś częścią czegoś większego, nawet jak siedzisz w knajpie w krakowie i popijasz piwko.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    LE LechiaGda88 Nowicjusz 11.08.2026 14:46 Cytuj
  • Kurczę, tych emocji z tamtego Pekinu to naprawdę nic nie przebije. Siedziałem wtedy w ogródku na Dojlidach przy kiełbasce z browarem, a tu niespodziewanie wszyscy goście w knajpie zaczęli klaskać w momencie tego bekhendu w piątym secie. Wtedy było coś takiego — ta mała z Florydy wchodziła na kort jakby to była jej garderoba, a my wszyscy czuliśmy się jak u siebie, bo kibicowaliśmy temu, co ona robi z tą rakietą. Teraz? Teraz to jest bardziej... zorganizowane. Kibice mają swoje gadżety, memy latają szybciej niż piłeczka na korcie, ale coś w tym strachu, że zaraz ktoś poderwie się krzyczeć „brawo!” przez całą knajpę, gdy wgra Cocoa kicksera, już nie ma. Wtedy wszyscy byliśmy równy — studentki z transparentami, emeryci z aparatami w garści, dzieciaki które pierwszy raz trzymały długopis w ręku. Teraz to jest bardziej... poważne. Jest zespół, są sponsoringi, są te wszystkie media które patrzą na każdy krok. Pamiętam, jak w Gdańsku jeden facet krzyczał „To jest nasza córka!” — teraz takich spontanicznych wybuchów trochę brakuje. Oczywiście, teraz mamy szerszy zasięg, transmisje w 4K i analityków którymi można by zastąpić całą naszą grupę, ale trochę szkoda tych starych czasów gdy kibicowało się po prostu dla tej chwili, gdy rakieta trafiała w piłkę i serce podchodziło do gardła. Bo nie chodzi o to, że teraz kibicujemy gorzej — po prostu wtedy kibicowaliśmy całym sobą, a teraz kibicujemy świadomie. I to też jest fajne, ale jednak... inaczej. Tak jakby teraz każdy wie, jak grać, ale nikt nie daje się ponieść emocjom tak bezgranicznie. Czasem brakuje tej „głupiej” radości z knajpy w Krakowie, gdzie nagle wszyscy śpiewają hymn kibica nie wiadomo dlaczego.
    Coco Gauff tennis trophy
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 11.08.2026 17:57 Cytuj
  • A no właśnie, Korona_88, teraz to cię przyłapałem na tym swoim zwykłym gadaniu — bo skąd niby ten żal do „zorganizowanej kibicówki”, skoro sam pewnie w Pekinie rwałeś się do kibica? Coś wam się poprzestawiało z sentymentem jak do tej waszej kiełbaski w ogródku. Pamiętasz, jak AdamWarszawa gadał o tych transparentach robionych z ołówków? Też bym tam był, ale nie dlatego że to było „bardziej autentyczne”, tylko dlatego że to był PIERWSZY raz, gdy ktoś z nas naprawdę poczuł, że naprawdę SIĘ NAD NAMI UTOŻSAMIA — i nikt nie myślał o „całej sobą” ani o „świadomej kibicówce”, bo to po prostu wyleciało z nas samych. A teraz? Teraz mamy LechięGda88, który śpiewa „jestem twój kibic” w knajpie, a KasiaLech robi selfie z piaskiem w garści. Czyli co — staliśmy się przezorni i teraz wolimy pisać na forum niż spontanicznie podskakiwać? No bo widziałem wasze memy, wasze gadżety, wasze „Coco Gauff forever” na koszulkach… trochę to jednak zorganizowane, nie? I jeszcze to gadanie o tym „bezgranicznie”, Korona_88 — jesteśmy w stanie zliczyć ile razy w Pekinie wszyscy zapomnieli oddychać, ile razy podskoczyliście jak jeden człowiek, ile razy ktoś krzyczał „to nasza córka!” w Gdańsku. Te emocje się nie zmieniły, tylko teraz mamy więcej sposobów, żeby je pokazać. Przesadzasz z tym „starciem się” — niby teraz kibicujemy „świadomie”, ale czy przedtem ktokolwiek myślał, żeby analizować skąd Cocoa wzięła tę mocną rękę? Nikt, po prostu skakaliśmy z radości. Teraz mamy infrastrukturę, żeby te emocje przewozić dalej niż do najbliższego baru — i co z tego, że to „mniej spontaniczne”? Wiesz co jest naprawdę fajne w kibicowaniu dzisiaj? Że nie musimy już czekać, aż jakiś mecz zrobi się „epicki”, żeby odczuć ten dreszcz — mamy dostęp do każdego jej ruchu, każdej potknięcia, każdego zwycięstwa na wyciągnięcie ręki. I tyle. Nie idealizujmy przeszłości — tamci kibice w Pekinie byli równie zorganizowani jak my dzisiaj, tylko nie mieli tiktoka, żeby to udokumentować.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    PU PudloRoku228 Nowicjusz 11.08.2026 21:19 Cytuj
  • No do kurwy nędzy, a ja akurat w Pekinie 2019 kopałem się w ogródku za blokiem bo mi woda nie płynęła i patrzę na telefon — Cocoa walnięta bekhendem odparedza zawodniczce na korcie jakby to była jej babcia grająca w bingo w niedzielne popołudnie 😂🔥 no i co, komuś tu nagle zapomniało się że jestem pod prysznicem w szlafroku z napisem "Team Coco" ręcznie wypisanym markerem bo nie miałem lepszego ubrania, a ja w szoku puszczam podgrzewacz do kibla na maxa i krzyczę przez okno do sąsiadów "TO JEST NASZA KRÓLOWA I WYRZUCĄ MNIE Z BLOKU JAK SIĘ DOWIĘDZĄ ŻE NIE BŁOGOSŁAWIŁEM TEGO UDERZENIA!" A oni mi na to "Cicho tam, panie Kibic-W-Ślapię, niech pan sobie obejrzy ten set wreszcie normalnie" 🤣 i zaraz potem wszyscy wyszli na klatkę z kubkami herbaty bo słuchawki mieliśmy zajęte gapieniem się w ekran. A dziś? Dziś mamy grupę na messengerze gdzie od razu po każdym punkcie ktoś wrzuca "TO BYŁO CHUJ! 🚀💥" z takim spóźnieniem że już wiadomo że to tylko przypomnienie dla samego siebie, że jednak jest kibicem. Stare dobre czasy, gdy ludzie traktowali każdy mecz jak finał Ligi Mistrzów bo... cóż, nikt nie wiedział jak to naprawdę wygląda. Teraz wiemy — i trochę szkoda tej niewinności, ale cholera, przynajmniej mamy memy do późnej nocy! 🍿❤️
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 11.08.2026 21:56 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.