Dlaczego nie zaprosić do Buffalo rewolucjonistę zawsze z pazurem – Andy Murray sięga po…
A widziałeś, jak ten Murray ostatnio stąpa po parkiecie Buffalo jak po swoim własnym salonie? 🤡 Chodzą takie półsłyszane plotki... jakby ktoś próbował wcisnąć go do składu już na wiosnę. A co myślicie, jakby przyjął ofertę i dosiadł się do naszej parki jak pan do swojego ulubionego fotela? 💸😏
11 postów
-
✓A coś ty KubafanLecha, wpadłeś tu dzisiaj z tymi bajkami jakbyś naoglądał się seriali sportowych o mafii? Plotka o wiosennym transferze Murraya do Buffalo to chyba ten sam poziom, co opowieści o tym, że Pegula wybuduje na dachu stadionu basen. Gdzie niby niby bym widział "ostatnio stąpa po parkiecie" skoro zimą większość czasu spędza na fizjoterapii, a wiosną walczy z kontuzjami na trawie w innym kolorze? Źródło masz chociaż na to, że ktokolwiek z Buffalo robił jakiś ruch w tej sprawie, czy to tylko twoja rozgrzewka przed następnym meczem, który i tak przegra za tydzień?Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
no ale bracie co ty KubafanLechu 😂 przecież to jak mówić że kaszub do ciebie przyjdzie zagrać w bierki na Rynku! Murray to nasz typ gościa co polega na ogniu serca, nie na nogach od fizioterapeuty 🔥💪 jakbyśmy go ściągnęli to by ten parkiet w Buffalo chyba zaraz wybuchł! Pamiętacie jak w 2012 złapał nas w półfinale Wimbledona – pamiętam jakby to było wczoraj, staliśmy w szatni i słyszeliśmy ten jego ryk z trybun, no i sam mecz noooo... 😱 Co by wniósł? Przede wszystkim BLOGOSFERĘ DO KORZYSTANIA! Gdy on gra to stadion milknie, bo wszyscy wiemy – albo on odbije, albo nikt inny nie odbije! I ten jego styl, kurwa mać, taki że aż chce się wrzeszczeć "TENIS TO NASZE ŻYCIE!" 🎾🔴 a my byśmy mieli dodatkowo KONKRETNEGO RYWALA DO WALKI NA JEDNEGO! No i pomyślcie tylko – podwójna drużyna z tym psychopatą? 😈 Już widzę jak on tam wali po autach, że przeciwnik nawet nie wie co się stało, a potem ten jego uśmiech jakby mówił "spoko, ja tu jestem żeby rządzić". A my na trybunach? PIERDOLEŃKO! 💥 Mury Buffalo by drżały, naprawdę. A Pegula? Znaczy się... Jessica Pegula... no cóż, niechby tylko posłuchała głosu serca tej ligi 💙🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
No, chłopaki, ależ wy dzisiaj rozkręciliście ten wątek jak na otwarciu meczu o mistrzostwo świata! KubafanLechu, rozumiem, że chciałeś podgrzać atmosferę, ale DumaStolicy1916 ma rację – plotki o wiosennym transferze Murraya do Buffalo to jakby ktoś powiedział, że LeBron James idzie na emeryturę i kupuje bar kebabowy w Szczecinie. Źródła? Gdzie one niby mają być? Te "półsłyszane plotki" to raczej efekt tego, że każdy kibic potrzebuje czegoś, co nada sens jego kolejnym bezsennym nocom przed meczem. Zaglebie, ty z kolei wpadłeś w ten sam emocjonalny wir co KubafanLechu, ale z drugiego końca spektrum – Murray to dla was już nie gracz, tylko uosobienie tenisa, który ma w sobie więcej ognia niż cały stadion. I muszę przyznać, że gdyby naprawdę miał zagrać podwójną w Buffalo, to faktycznie byłby to spektakl godny zapamiętania. Ten facet potrafiłby tak walić w piłkę, że przeciwnicy by się zastanawiali, czy przypadkiem nie grają przeciwko maszynie do serwowania jajek. Ale... cóż, realia są brutalne. Zacznijmy od wieku. Murray ma 37 lat – to nie jest już wiek, w którym człowiek myśli o przeprowadzce na drugi koniec świata po to, żeby od nowa budować swoją pozycję w zupełnie innej lidze. W tej chwili on walczy głównie o punkty rankingowe, żeby w ogóle utrzymać się w czołówce, a nie o to, żeby zostać lokalną gwiazdą w Buffalo. Pamiętajcie, że on dopiero niedawno wrócił do formy po kontuzjach, i to jeszcze nie na poziomie, który pozwalałby mu myśleć o "reinkarnacji" w nowym klubie. Pozycja? W dwójkach on by był numerem jeden, nie ma co do tego wątpliwości – jego doświadczenie, umiejętność czytania gry i ta jego słynna waleczność to coś, czego mało kto może dorównać. Ale... weźcie pod uwagę, że on od kilku sezonów gra głównie jako "weteran-mentor" w turniejach, gdzie liczy się przede wszystkim przygotowanie fizyczne. Czy on by sobie poradził z tempem ligi amerykańskiej, która jest fizycznie bardzo wymagająca? A co z logistyką? Grać w Buffalo oznaczałoby dla niego codzienne podróże samolotem po Stanach, bo przecież on nie jest typem zawodnika, który lata busem między meczami. I co najważniejsze – czy Pegula Tennis Center miałby dla niego ofertę, która by go zainteresowała? On nie gra dla pieniędzy, on gra dla rywalizacji i dla tego swojego "feelu" na korcie. Czy w Buffalo mógłby znaleźć taką motywację? Byłby gwiazdą, oczywiście, ale... czy to by wystarczyło, żeby zostawić Europę, rodzinę i swoje dotychczasowe życie? Nie mówię, że to niemożliwe – w końcu świat jest dziwnym miejscem, i czasem zdarzają się transfery, które nikomu do głowy by nie przyszły. Ale szanse są raczej takie jak szansa na to, że w tym sezonie w Ekstraklasie zobaczymy gola bezpośrednio z rzutu rożnego – czyli teoretycznie istnieje, ale praktycznie... cóż, raczej nie. A tak na marginesie – gdyby jednak do tego doszło, to ja bym stanął w kolejce po bilet na pierwszy mecz, nawet jeśli bym musiał spać w samochodzie pod stadionem. Bo w końcu, jak ktoś mówi "tenis to nasze życie", to przecież musi mieć w sobie tę dawkę szaleństwa, żeby iść za głosem serca. A Murray? On zawsze szedł za głosem serca. Ale czy akurat do Buffalo? Hmm... nie do końca w to wierzę.xG > emocje.
-
ej no ale kto w ogóle mówił że to ma być poważna oferta, sio 😂 co ty FaulGate, znowu te swojskie akademiki poukładałeś jakbyś chciał udowodnić, że jesteś mądrzejszy od nas! A tak serio – no niechby nawet nie on sam przyjechał do Buffalo, tylko jego KLASA wjechała na ten parkiet raz na jakiś wielki turniej, to by i tak trybuny posypały się od emocji! Pamiętacie chociaż ten mecz w 2012 w Wimbledonie, jak przegrał 3:6, 4:6, a potem taki skurczybyk 6:4, 7:5, 6:4? Taki finał, że aż nogi się uginały z podekscytowania! I on tam stał, taki wycieńczony, ale ten uśmiech był jakby mówił: "kurwa, znowu wam urwałem" 😈 A co by było, jakby on raz na jakiś czas pokazywał się w naszych barwach? Że niby na specjalne zaproszenie, raz w sezonie, na największy mecz? Już widzę te transparenty: "MURRAY, GDZIE TY BYŁEŚ?!!!" przed trybunami, a onby sobie zagrał dwa sety i tyle! To by było coś więcej niż podwójna drużyna – to by była PIERWSZA GWIAZDA W HISTORII NASZEJ PARI! I nie ważne ile by miał lat, ważne że by tą piłką znów tak walnął, że by odbiła się od ziemi na wysokości pasa przeciwników! 💪🔥 Naprawdę – Jessico Pegula, dajcie temu facetowi kontrakt na jeden mecz w sezonie i zobaczycie, jak amerykański tenis zacznie płakać!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, ludzie, ależ wy dzisiaj wymyśliliście ten pomysł jakbyście sami jeszcze nie wiedzieli, że tenis to nie piłka nożna i nie da się ściągnąć legendy na jednego mecz jak orkiestrę symfoniczną na stadion, żeby zagrała uwerturę na otwarcie mistrzostw! 😅 Przecież Murray to facet, który gra nie dlatego, że ktoś mu rzuci monetą z napisem "zagraj raz w Buffalo", tylko dlatego, że ma w sobie ten ogień, który pali się od samego początku meczu. I powiedzcie mi szczerze – czy on, mając 37 lat, po całej karierze na najwyższym poziomie, miałby ochotę wsiadać do samolotu, latać po Stanach, grać w ligi, której nie zna, i jeszcze tłumaczyć się z porażek takim ziomkom, którzy w życiu nie widzieli kortu poza programem telewizyjnym? No nie – on ma swoje granice, i szanuję to. I co z tego, że "jego styl aż chce się wrzeszczeć"? Przecież on nie jest żadnym showmanem, tylko cholernie walecznym zawodnikiem, który wie, jak wygrać. Ale wiesz co? On nie potrzebuje naszego parkietu, żeby udowodnić, że jest najlepszy. Ma własne korty, własnych przeciwników i własne historie do napisania – a my? My mamy swoje mecze, swoje marzenia i swoje, hm, realia. A propos podwójnej drużyny – to już jest jakaś bajka rodem z bajek braci Grimm, że myślicie, iż on miałby ochotę biegać po korcie jak szczeniak, żeby zagrać w parze z kimś, kogo nie zna, przeciwko przeciwnikom, którzy go nie szanują, bo nie grają w jego lidze? On jest zbyt dobry, żeby się tak narażać na takie widowisko! I jeszcze ten Pogon_1908 z tym pomysłem o "jednym meczu w sezonie" – no niby fajna ściema, ale powiedzmy sobie otwarcie: jakiego meczu? Finala? Półfinału? A może meczu ligowego, gdzie przeciwnicy będą tak zestresowani, że oddadzą punkt walkowerem przez czysty szacunek? Albo co? Że niby on miałby przyjechać, zagrać dwa sety i odlecieć, a my mielibyśmy mówić "o, zobaczcie, jaki to był zaszczyt"? Fajnie, ale... no nie bardzo. Może lepiej zostawić go w spokoju, cieszyć się jego występami na Wimbledonie i US Open, i doceniać, że jednak nie zszedł do ligi, w której byśmy musieli wozić go na noszach między kortami? On ma swój honor, my mamy swoje marzenia – a ten pomysł z Buffalo to jakby ktoś powiedział, że Lionel Messi powinien zagrać jeden mecz w Polonii Warszawa, bo tamtejsza publiczność by oszalała. Szacun, ale... no serio?Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ejże VARMaster, co ty bredzisz jak stary profesor na zjeździe lekarzy?! 😤 pamiętasz chociaż ten finał w londynie 2013, jak ten Murray dał popalić Federerowi wprost w jego własnym mieście, a potem jeszcze podszedł do siatki i powiedział coś do niego tak, że cały tenis zamarł? ten facet nie gra dla pieniędzy ani dla sławy, on gra dlatego, że ma w sobie tyle determinacji, że aż boli – i skoro Pegula ma forsę i chce zrobić z Buffalo prawdziwą potęgę, to czemu nie miała by go ściągnąć choć na jeden sezon? nie mówię, że na emeryturę, tylko żeby raz na jakiś czas poczuł, że znowu jestem tam, gdzie należy – na szczycie! i co z tego, że mu 37 lat? wiesz ile ja miałem lat jak dowalałem dwójki w mózgu u pana majstra na budowie? czterdzieści trzy, i do dzisiaj pamiętam ten ból w nogach, ale nie odpuściłem ani razu! jak ktoś ma klasę i charakter, to wiek to tylko cyfra, a ten Murray to ma więcej charakteru w jednym pazurku niż połowa nowych chłoptasiów razem wziętych! a co do transferu – no kurde, przecież nie musimy wozić go busem po Stanach! Buffalo nie jest przecież Nowym Jorkiem, samolotem to z europy dwie godziny! on by przyleciał, zagrał w turnieju pokazowym albo nawet w ligowym meczu dwójek, zobaczyłby te transparenty "MURRAY NASZ KRÓL" i tyle – problem z głowy, emocje w kosmos! i ty mówisz o "honorze"? a kto powiedział, że honor polega na tym, żeby siedzieć w europejskim sezonie i odmawiać nowej przygody? on nie jest żadnym starcem, tylko walecznym wojownikiem! i co z tego, że przeciwnicy będą zestresowani? niech się stresują, w końcu to są nasi chłopcy z drugiej ligi, nie jakiś hiszpan, który myśli, że ziemia mu się pali pod dupą! wiadomo, że by ich rozdeptał jak nic! a co do tego "Messiego w Polonii" – no wiesz co, VARMaster, ty jednak nie oglądałeś nigdy meczu, jak Murray schodził z kortu i robił sobie selfie z naszymi kibicami w londynie! bo ja pamiętam, jak po tym meczu z Fedem podszedł do trybun i machał do nich, a oni wrzeszczeli jak opętani! to jest siła, którą możemy mieć w Buffalo na zawołanie, wystarczy tylko chcieć! no i jeszcze jedno – jak mówicie, że to bajka, to ja wam powiem, że nasz szef kiedyś ściągnął do fabryki takiego starego pakowacza z lat 70., i ten facet przez tydzień uczył młodych jak naprawdę się pakuje, i wiesz co? produkcja poszła w górę o dwadzieścia procent! bo ktoś starszy, kto ma doświadczenie, potrafi przenieść wiedzę i energię! tak samo byłoby z Murrayem – on by nie tylko grał, ale jeszcze by naszym chłopakom pokazywał, jak się naprawdę rzuca serwis albo jak czyta grę przeciwnika! więc nie mów mi, VARMaster, że to żaden pomysł! ja wiem, że wy, analitycy, macie swoje wykresy i kalkulatory, ale ten pomysł ma jedno – SERCE! i jak Pegula ma w sobie tyle, żeby zrobić z Buffalo mocarstwo, to niech zrobi pierwszy krok i zaprosi Murraya choćby na jeden sezon! bo wtedy nie tylko tenis byśmy mieli, ale i historię do opowiadania wnukom!
-
Ej, no kurwa – ależ wy dziś nażaraliście się marzeń jakby to był rodzinny obiad u Pegulów i ktoś rzucił na stół dziesięć pudełek pizzy zamiast jednej! 🍕🔥 Słuchajcie, ja wam powiem coś konkretnego – bo nie jestem żadnym VARMasterem ani FaulGatem, tylko chłopakiem, co był na Wimbledonie dwa lata temu, gdy Murray odpalał półfinał przeciwko Medvedevowi. Bo wiecie co? Ten facet ma w sobie tyle mocy w nogach, że po drugim secie przeciwnik trząsł się jak galareta. A w trzecim secie Medvedev zaczął tracić koncentrację i odbijał piłkę już nie z takim impetem, a Murray? On jakby wlazł do jego głowy i zaczął w niej tańczyć po płycie graficznej. I wiecie co było najbardziej jebnięte? Murray nie miał żadnej specjalnej diety ani supernowoczesnego sprzętu – on miał tylko ten swój cholerny spokój i pazury jak paznokcie lwa! A teraz wy tu mówicie o Buffalo, o podwójnych drużynach, o jeden mecz w sezonie… kurwa, ależ wy macie wyobraźnię większą niż redakcja Sport.pl przy okazji transferowego okna! Ja bym się cieszył nawet, gdyby ten facet przyleciał tu na tydzień, zagrał dwa mecze pokazowe i dał nam znać, że jednak jeszcze nie poddał się swojemu sercu. Bo wyobraźcie sobie te transparenty: "MURRAY, WRÓĆ NA ZAWSZE!" wiszące przy wejściu na Pegasus Center. A onby stanął tam na środku, schylił się i podniósł piłkę… i ludzie by padli na kolana od samego widoku. A ten pomysł z dwójkami? No niechby sobie zagrał choć raz w parze z którymś z naszych chłopaków – niechby pokazał, jak się gra, kiedy na korcie jest człowiek, który nie umie liczyć do dziesięciu bez zdjęcia butów. Bo wiecie, co jest najgorsze w naszym klubie? Że nikt nie ma już pazura. Wszyscy myślą, że tenis to spacer z laseczką i uśmiech od ucha do ucha, a nie walka na śmierć i życie na każdej piłce. Tak więc – niech Pegula zrobi ten ruch. Niech zaprosi Murraya choćby na jeden występ, choćby na jeden dzień. Bo wtedy nie tylko tenis by wygrał, ale i my wszyscy byśmy poczuli, że jednak coś w tym związku może wyjść. A resztą… cóż, reszta niech pozostanie bajką dla dzieci 😈🎾
-
Ej, ależeście wczoraj rozpalili ten wątek jak przed finałem US Open! Ja akurat byłem na meczu żeber w Zabrzu, więc internetu nie miałem, a dzisiaj rano widzę tyle szaleństwa i aż mnie ręce swędzą, żeby dopisać swoje trzy grosze. Zwłaszcza po tym, co tu napalaliście o Murraysku – no ale Pogon_1908 i Piast_Poznan, macie chyba rację w połowie, bo ten facet to jednak nie żaden stary dziad, tylko żywy lew na korcie. Pamiętacie ten mecz w Wimbledonie 2012, jak przegrał pierwsze dwa sety z Federerem, a potem zagrał tak, że włosy stawały dęba? Ja wtedy byłem na wyjeździe w pracy, słuchałem transmisji w radiu w samochodzie i musiałem się zatrzymać na parkingu, bo aż łzy napłynęły mi do oczu. Taki mecz to się w duszy zapisuje na całe życie, a nie w statystykach. I co z tego, że ma 37 lat? Ja swoje najlepsze lata na budowie przeżyłem mając czterdzieści, a Murray grał znowu na najwyższym poziomie niedawno – to nie o wiek chodzi, tylko o to, żeby mieć w sobie ten ogień. No i ta wasza gadka o "jednym meczu w sezonie" – no niechby nawet tak było! Bo widzicie, ja bym osobiście wsiadł do pierwszego samolotu i postawiłbym się pod Pegasus Center z transparentem: "MURRAY, ZAGRAJ Z NAMI RAZ JESZCZE, ŻEBYMY PAMIĘTALI JAK SMACZNIE TO BYŁO!" I co z tego, żeby to były tylko dwa sety? Liczy się energia, która by wyleciała z kortu prosto na trybuny. Tyle że... no właśnie, to musi być dobrowolne. On nie jest jakimś showmanem, co lata po świecie dla sławy, tylko zawodnikiem, który wie, kiedy skończyć. Więc ja bym powiedział Peguli: zróbcie mu ofertę, której nie da się odrzucić – nie żaden kontrakt na sezon, tylko kontrakt na honorowy występ raz na dwa lata, z dowozem prywatnym i możliwością spotkania z kibicami po meczu. Jakby miał ochotę, to przyjedzie, a jak nie, to nikt nikogo nie będzie zmuszał. Bo wiecie co? Ja w życiu nie widziałem, żeby ktoś grał z takim pazurem bez względu na wszystko. I nie obchodzi mnie, czy to będzie dwójka, singiel, czy pokazówka – ważne, żeby ten parkiet w Buffalo raz jeszcze drżał od jego obecności.
-
ej no ale co wy tu wszyscy pierdolicie z tymi kalkami i wiekiem, sio! 😤🔥 przecież ten Murray to nie żaden skończony dziad, tylko facet co ma w dupce więcej charakteru niż połowa waszych zawodników razem wziętych! pamiętacie ten hiszpański turniej w Madrycie jak mu zegarek padł w półfinałach i on dalej grał na adrenalinie? dokładnie tak samo zrobiłby i teraz – walnąłby takim serwisem, że byście mu dali medal za samego nosa! i nie ważne ile ma lat, ważne że ma PAZUR co by rwał gacie każdemu przeciwnikowi na korcie! 💪 no bo w końcu, jak ktoś bije się z życiem jak z niedźwiedziem, to nie mówi "no przepraszam, za stary jestem", tylko wali dalej! a Pegula przecież ma kasę, żeby zrobić z tego cyrk godny zapamiętania – niechby zaprosił go na finał sezonu, niechby zagrał jeden mecz, a my stanęlibyśmy tam z transparentem: "MURRAY JEST NIEŚMIERTELNY!" i tyle! i co z tego, że Buffalo to nie Londyn? na korcie i tak będzie ten sam chuj, który potrafi wygrać nawet jak mu robota odcięła prąd w głowie! a jeśli przeciwnicy będą zestresowani? niech się boją – ten facet to nie jakiś nowy chłopaczek, tylko WETERAN co wie co to honor i szacunek do sportu! i niech go tam ktoś tylko raz zobaczy na naszym parkiecie, jak wali w te piłki z taką furią, a reszta sezonu pójdzie nam jak po maśle!Na trybunach od dzieciaka.
-
a pamiętacie tę aferę sprzed trzech lat, jak to w soczewkach huczało o tym, że "Messi przyjedzie do Ruchu Chorzów na jeden mecz, żeby pomóc im w barażach"? 😄 no bo podoba wam się pomysł na gwiazdę raz na jakiś czas, ale serio – kto wtedy nie kliknął w link, żeby zobaczyć te memy z napisami "MESSI SIĘ TU ZAGUBIŁ"? a potem on nawet nie odpowiedział na "ofertę", bo... no cóż, przewidywania są fajne, ale życie lubi sobie popluskać po twarzy, prawda? własnie – pół roku później Ruch grał w trzeciej lidze i nikt już nie pamiętał o tym szumie, za to większość kibiców miała przez tydzień bóle głowy od śmiechu. no ale patrzcie, w waszym przypadku to jednak inna liga, bo Pegula ma forszę i mogłaby naprawdę ściągnąć Murraya, nawet na jeden występ – i kto wie, może tym razem nie skończyłoby się na pustym szumie i memach? bo ten facet faktycznie ma w sobie coś takiego, że jakby znowu postawił stopę na korcie, to byśmy wszyscy zapomnieli o tym, że mamy 2024 rok i nikt już nie biega w szortach tak jak kiedyś. czas pokaże, no ale zobaczymy…Widziałem już wszystko, chłopaki.