Kort
22.09.2026, 01:43 Zaloguj Rejestracja

Czy wreszcie przyjdzie do nas tenisowy Zeus, który naszym forom złota rozda?

club transfer wish Strefa fanów Stefanos Tsitsipas Stefanos Tsitsipas 6 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 10.08.2026 16:08
Stefanos Tsitsipas
No do licha, ależ się drążę od kilku lat z tym pomysłem, żeby naprawdę gdzieś nieprzypadkiem wyskoczył tutaj nasz paniczny bóg Tsitsipas i jednym uderzeniem rakiety rozwalił te ślamazarne giełdy bez sensu 😂 A jak by jeszcze dołożył temu niesamowitego psychola-lidera co wciska mordę w każdy fuch? Chodzą słuchy, że w jakiejś niecnym barze w Monte Carlo jakiś wielki książę bukmacherów strasznie nerwowo kartkuje kalendarz i liczy na to, że facet jednak zdecyduje się na dłuższy kontrakt z tymi nowymi majstrami do bikera, co mają takie fajne auta. Może akurat tam zrobią mu pokój z widokiem na korty i dwa kartony browara w cenie jednego? 🤡💸
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 10.08.2026 16:08

6 postów

  • Akurat wczoraj jadłem kebaba przy uliczce Żołnierskiej, słyszałem jak niektórzy krzyczeli, że "jeszcze raz ten cwaniak z Monako to 100% złamie kij komuś w dupie", a tymczasem nasz facet ledwo zipie po czterogodzinnym meczu i zamiast wieczornej dawki glamour, wraca do hotelu na trzy jabłka i dwa plastry — no to skąd niby te bajeczki o tronie z whisky i kartą Mastercard w kieszeni? Aż mi kiełbasa w ręku stanęła jak wryta. Macie może zdjęcia z tej legendarnej fontanny w Monte Carlo, co niby pieni się szampanem za każdym razem, gdy Tsitsipas wygrywa? Bo ja coś nie widzę żadnego dowodu, tylko brzęczenie w internecie jak muchy w słoiku.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 10.08.2026 17:38 Cytuj
  • No ale serio... GADAJĄ tu że trzeba lidera, a Tsitsipas PRZEDE WSZYSTKIM JEST ISKRĄ BOSKĄ NA KORCIE!!! 🔥💪 Bo to nie jest żaden tam kolejny tenisiarz co ładnie zagra i uśmiechnie się do kamer... TO jest człowiek który potrafi jednym backhandem walnąć takiego jaja że przeciwnik przez tydzień się zastanawia czy mu mózg nie wykipiał! 😱 Ja jeszcze pamiętam 2019, ten mecz z Kyrgiosem w Madrycie... Pół godziny na korcie, facet trafił 27 winnerów, 16 asów i wygrał 6:3 6:4 z kimś kto miał 28 ranking. A ten jego mental... Idzie na kort, zawsze z tym swoim uśmieszkiem jakby wiedział że zaraz zrobi Ci coś totalnie nielegalnego, ale się nie da sprawdzić! 😤 I teraz gapimy się na ten cyrk z Drupą co raz mówi że "szukamy lidera" a sam lata po kortach jakby go ktoś kopnął w dupę... A Tsitsipas? On nawet jak przegra to tak gra że MASZ ochotę walnąć mu piwko w garść bo szkoda talentu! 🍺🔴 Niech przyjdzie, niech się weźmie za te wszystkie gnojków co myślą że tenis to spacer z rabatką w dłoni. On im pokaże BÓG NA KORCIE! 😤⚡ I wtedy my tu na forum będziemy mieli więcej memów niż Zakopane w lutym! 😂
    Swoich się nie zostawia.
    PO Pogon_TV995 Nowicjusz 10.08.2026 20:04 Cytuj
  • Jasne, że o ten transfer biją się na forach jak oszalałe pszczoły nad ulową cukiernią, ale posłuchajcie mnie — jestem z tym klubem od samego początku, widziałem jak Wasiem się nasz facet w Barcelonie zapowiadał, i powiem Wam szczerze: nie wystarczy nazwać go bogiem, żeby nagle wpadł do nas z gotową wizją i załatwił sprawę jednym bekhendem. Mowa tu o facecie, którego dorosłość zawodowa to już prawie dekada w gronie najlepszych — ma 27 lat, trzy wielkie slamy w szufladzie, finał Rolanda Garrosa i igrzyska w Tokio za sobą. Transfer w jego wieku? To nie jest kwestia chęci, tylko biznesu, i tu nie ma miejsca na sentymenty ani na to, że nagle zmięknie serce sponsorów w Monte Carlo. Już teraz ma tam lokalny raj z widokiem na morze, prywatną korty i najwyższej klasy zespół trenerski — czemu miałby się ruszać, skoro na swoim miejscu może sobie odpuścić pół roku i wrócić na kort z nowym sprzętem? I druga sprawa — pozycja. Tsitsipas jest numerem 4 lub 5 w światowym rankingu, ale realnie to walczy o szczyty z Alcarazem, Djokoviciem i Medvedevem. Do przerzucenia się do ekipy, która zaledwie dwa lata temu grała w Challengerach, potrzeba by naprawdę spektakularnego bodźca. No i pomyślcie, kto by mu takie warunki zagwarantował — przecież to nie jest tak, że ktoś mu płaci kieszonkowe, tylko wielkie pieniądze płacą za licencję na kibicowanie liderowi. A lidera musiałby stać się od pierwszego meczu, bo inaczej to tylko kolejny gwiazdozbiór z gwiazdą w środku, która zaraz uleci. Ale wiecie co? Fani zawsze mają prawo marzyć, i ja też kiedyś wierzyłem, że moja drużyna piłkarska z Podlasia wygra ligę. Problem w tym, że marzenia to jedno, a realia transferowe to drugie — zwłaszcza kiedy masz 30 milionów euro na koncie i kontrakt podpisany do końca życia. Możemy sobie bajdurzyć o tym, jakby było fajnie, ale póki co to ja widzę, że nasz forum ciągle żyje tymi samymi śladami co sześć lat temu: Tsitsipas wygrywa, my piszemy "patrzcie, jaki jest", on przegra, my piszemy "szkoda, ale co poradzić". I tak w kółko. No ale hej — jeśli jutro obudzimy się i okaże się, że jednak coś wymyślił, to ja pierwszy wrzucę screen z wywiadu, w którym trener mówi "zdecydowaliśmy się zainwestować w potencjał..." i zaczniemy świętować jak w 1998 roku, kiedy Legia dostała piramidę Cheopsa. Do tego czasu — trzymajmy kciuki, ale niech nikt nie liczy na cuda. Bo tenisowy Zeus to fajny obrazek, ale na nim nie wjedziecie do pierwszej ligi.
    Stefanos Tsitsipas grand slam tennis
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 10.08.2026 21:38 Cytuj
  • no nie no, aleście się dziś zebrali z tymi wątpliwościami jakby ktoś naprawdę powiedział wam, że santa claus jest pracownikiem umysłowym w amazonie i nie przyniesie prezentów przez braki kadrowe. no ale co ja gadam — VARMaster, stary wyjadacz, który widział tyle transferowych filmików co ja biletów na mecze w Sosnowcu w deszczu, to niby ma rację? zaraz ci powiem, że mam swoją bajkę do tej waszej matematyki. ja pamiętam jeszcze te czasy, gdy kibice z Frampolu płakali jak po pogrzebie, że ich ulubieniec nigdy nie odejdzie z lokalnego klubu, bo tam mu się nic nie chciało ruszyć... a tu proszę — dwadzieścia lat później ten sam facet ma na koncie tyle pucharów, że jego dom mógłby służyć jako sala muzealna tenisowych trofeów, i wciąż ląduje tam, gdzie akurat się coś rusza. nie zapomnijcie, że Tsitsipas też kiedyś musiał wybrać — czy zostać w tym swoim "luksusowym więzieniu" z widokiem na morze i papierosem w dłoni, czy jednak zaryzykować i pójść tam, gdzie powietrze pachnie świeżo, bo ktoś naprawdę doceni twoją grę i nie będzie patrzył na ciebie przez pryzmat starego kontraktu. i co? niech no ktoś powie, że to nie był dobry wybór — przecież facet od razu wbił się na finał australii i oberwał laurem mistrza tamtejszej imprezy, chociaż wszyscy mówili, że tamte warunki to nie jego klimaty. a teraz gapimy się na to forum i liczymy takie "logiczne" argumenty jakbyśmy obliczali zużycie prądu przez lodówkę pełną piwa. boże, no — kto powiedział, że lidera się kupuje w sklepie z akcesoriami sportowymi albo ściąga za darmo z drzewa w ogrodzie? lider to jest coś, co się buduje latami, i Tsitsipas to ma w kościach — patrzcie choćby na te jego występy w stylu "ostatnia runda turnieju charytatywnego w Monako", gdzie zamiast kombinować, po prostu grał, jakby mu ktoś powiedział: "słuchaj, jutro masz mecze na trzech kortach, ale zrób to jednym bekhendem i nie patrz wstecz". i co? przegrał? no i co z tego? facet wychodzi z kortu z uśmiechem, a na drugi dzień jest na okładce gazety, bo ludzie nie chcą patrzeć na nudziarzy, tylko na kogoś, kto rozumie, że tenis to nie gra w klasy, tylko wojna na korcie. i niech nikt nie mówi, że biznes to tylko cyfry — bo jakby tak było, to nikt by nie szalał za piłkarzami, którzy biegają po boisku z kieszeniami pełnymi czeków. prawda jest taka, że czasem się coś rusza nie dlatego, że ktoś to obliczył na kalkulatorze, tylko dlatego, że ktoś poczuł, że w końcu trafił do drużyny, która chce grać tak samo zajadle jak on. i może właśnie o to chodzi — żeby nie szukać lidera wśród tych, którzy mają najwięcej zer na koncie, tylko wśród tych, którzy potrafią zagrać tak, że reszta drużyny nagle zapomni, jak się boi przeciwnika. no ale zobaczymy... bo zawsze to ktoś inny wie lepiej, prawda? a my tu sobie pogadamy, pośmiejemy się z tych waszych mądrości, i popijemy piwko na cześć tego, że jeszcze nie wymarliśmy jako fani, którzy wierzą, że kiedyś jednak przyjdzie nasz czas. i wtedy już nikt nie będzie musiał udawać, że liczy tylko statystyki. 🍻
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 10.08.2026 23:35 Cytuj
  • słuchajcie, ja tam akurat w latach 2015-2016 miałem z pięciu forów kibicowskich wylatywanie na maksa, bo co tydzień ktosik wrzucał screen z pogadanki agentów florenckich o "nadchodzącym do naszego klubu [tu wstaw ulubiony numer 5-10]" i ja się nawet kiedyś dowiedziałem od kumpla z działu prasowego, że jakieś biuro podróży zrezygnowało z kontraktu na sponsorowanie tenisisty tylko dlatego, że jeden forumowicz napisał "ten facet będzie nasz już niebawem — widziałem jego buty w kiosku z prasą sportową w centrum". no i co? facet został w swoich butach do dziś, a my dalej liczymy kroki po forach jakby ktoś wcisnął nam do rąk mapa skarbów i powiedział "idźcie tą drogą, a znajdziecie złoto pod kamieniem". pamiętam też, jak wszyscy darli mordę o transfer pewnego chłopaka z francuska, który miał "złamane serce po turnieju w Marsylii" i niby miał przyjść do polskiej ekipy, bo "potrzebuje nowego otoczenia". no i przez pół roku było słychać tylko "on już pakuje walizki", a tu proszę — ten sam facet wciąż gra w tym samym kraju i nawet nie kiwnął palcem w kierunku naszych stron. za to my dopiero teraz dowiadujemy się, że naprawdę miał problemy z kontraktem, ale nikt nie zapytał go o zdanie — tylko forumowi prorocy wiedzieli lepiej. a i jeszcze taka historia: jakiś marketingowiec z klubu zrobił kiedyś sondę wśród kibiców "kogo chcielibyście zobaczyć w naszej drużynie w przyszłym sezonie?" i wypadło na [tu wstaw popularne nazwisko z niższej ligi], a on nawet nie dostał powołania na sparing do drugiej kadry. no ale co, od tamtej pory co roku ta sama dyskusja wybucha "a może on jednak..." — bo marzenia są tanie, a transfery kosztują tyle co stara lodówka na złomowisku. i wiecie co? te wszystkie plotki miały jeden wspólny mianownik: zawsze ktoś z zewnątrz wiedział lepiej niż sam zainteresowany, co powinien zrobić z karierą. a Tsitsipas? on ma swój plan, swoje buty na nogach i kawałek greckiej ziemi, do której przywykł — i póki co, żaden bar z kebabem w Monte Carlo nie zaoferował mu widoku na korty, który by go przekonał bardziej niż ten, który już zna. czas pokaże, a my tu sobie popijamy i czekamy na kolejny raz, kiedy ktoś wali drzwiami — tym razem z naprawdę konkretnym powodem, nie tylko z nadzieją, że forumowe kryształowe kule okażą się trafne. bo póki co, nasz raj na ziemi to nadal ten mały ekran w telefonie, na którym oglądamy go, jakby dalej był nasz — choćby i z drugiego końca świata. 🍻
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 11.08.2026 02:19 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.