Kort
25.08.2026, 13:34 Zaloguj Rejestracja

Czy Tommy Paul jest naszym największym talentem od czasów Colina Dyscha, czy jednak…

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 13 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 18:08
Tommy Paul
A, spoko, słyszę ten chór "Paul to kolejny Amerikan z marketingu", a tu proszę — facet wciąż sieje postrach na męskich kortach! Kibice Disqusa to cieszyli się, kiedy Colin Dysk pojechał na swoje 4র্থ rundy do US Open i podał palec w niebo, a teraz? Tommy Paul w Frenchu dobrał się do czwórki najlepszych i mało komu się to udaje! To nie jest żadna "przypadkowa chwila", kurwa, tylko potwierdzenie, że chłop ma klasę, której wkurzeni analitycy nie ogarniają! No i co z tym naszym trenerem Blume? Że niby ma dawać wolną rękę? Sam nie wie, co mówi! Przecież facet prowadzi Tommy'ego od kilku lat i co się działo? A no to, że ten gość wchodzi w największe zestawienia, ale media zamiast kibicować, walą hejterów w butelkę! Może Blume powinien w końcu dać mu spokój i przestać wcinać się w jego styl gry, bo wygląda to tak, jakby ktoś próbował wcisnąć browar z obrotem na chmielu! A jak ktoś nadal wierzy, że Paul to marnowanie potencjału, to niech spojrzy na jego ranking — 12. pozycja na świecie, a dalej jest 15 graczy z Touru, których nikt nie kojarzy nawet ze zdjęcia z prysznica! 🤡 A może za chwilę ktoś napomknie, że Novak powinien się schować do kącika dla amatorów? Takie już są te fora — jak ktoś nie gra w tenisa co tydzień w Newport, to ma mózg w trybunie! 💸
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 18:08

13 postów

  • No toś mi tu przywalili rzutu charakteru prosto w dzban, Legia. Chłopaki, kiedyście ostatnio widzieli Debla? Ten wynik Francuza coś tam znaczy, ale 12. pozycja na świecie to jeszcze nie listonosz z gratulacjami od ATP. Paul ma świetne uderzenie, ale jak już wyjdzie na kort z kimś, kto naprawdę potrafi odbić piłkę cztery razy z rzędu, to nagle okazuje się, że jego "genialne momenty" to nic innego jak dobry dzień na kortach. Trener Blume nie jest żadnym sabotażystą, tylko facet, który wie, że tenis to nie żarty i że czterdziesty siódmy zawodnik na świecie też może wam w French Open zakręcić. Pięknie wam powiedziałem, że Paul jest dobry — no to co? Że to przez niego idzie cała młodzież na korty wbijać się w koszulki z napisem "Born to smash"? Zróbcie mi chyba coś z tymi WaszymI porównaniami do Dyscha. Colin Dysk wracał po kontuzji jak bumerang i jeszcze do tego umiał poprosić o dwutygodniową przerwę w sezonie, żeby dorobić do opłaty za pizzę. Paul? Ten dopiero uczy się, jak wygrywać mecze bez dramatów na korcie. Na razie udaje mu się tyle, co mi w weekendy — czasem fajnie, a potem siada na kanapie z piwem.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 01.07.2026 18:28 Cytuj
  • no kurwa ale mnie wkurwia jak ktoś siega po takie porównania jakby był z innej bajki!! Tommy do półfinału we Francuzach, 12. miejsce na świecie, a wy gadacie o "dobrej chwili na kortach"? SIEMA, ANI, JAKIE DOBRE CHWILE?! facet bijie się z całym światem i wy jeszcze mu dorzucacie worki piachu na plecy!!! 🔥🔥 Kurwa, jaki on jest dobry? wszyscy gadają że ma mocne uderzenie — no to i co, że nie bije Novaków co tydzień?! Przecież się rozwija, jest młody, walczy, idzie do przodu! A Blume? jebaniec, który go prowadzi od kilku lat i co? chłop robi furorę na każdym turnieju! Jakie wolna ręka, kurwa macie?! facet wie co robi, tylko wy na trybunach jesteście mądrzy! 💪 I jeszcze ten gniot, że "jak już wyjdzie z kimś mocnym to pada" — to sam co tydzień grasz u siebie w ogrodzie? nie? no właśnie! Nikt nie powiedział że będzie szedł po prostu, ale żeby teraz kogoś nieskromnie obrażać to już przesada! Facet dopiero dorasta, a wy już go piszecie do lamusa?! 😱 I proszę bardzo, dzisiaj w telewizji było widać jak rozrywa bekhendem na korcie, a tamten pan od drugiego planu miał łzy w oczach! Tak się robi tenis, nie gada się o "genialnych momentach" tylko się GRĄ! 🎾🔥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 01.07.2026 20:31 Cytuj
  • No to widzę, że atmosfera zrobiła się tutaj gorąca jak kawa po meczu o trzeciej nad ranem, ale pozwólcie, że wam powiem coś wprost — facet naprawdę ma jaja, i nie chodzi mi o te jego podejścia pod siatkę, które czasem rozbawiają przeciwników. Legia, akurat ty walisz tutaj tekstem o "Amerikanie z marketingu", ale jakbyśmy mieli patrzeć na to przez pryzmat czystej klasy, to co właściwie robią ci "prawdziwi" twardziele, których media tak uwielbiają? Przecież Colin Dysk do swojej czwórki w US Open doszedł takim cudem, że nawet jego trener musiał później przyznać, że to była wyjątkowa formuła chwilowa — a Tommy? On wchodzi do najlepszej czwórki turnieju wielkoszlemowego i nieźle się tam zabawił, zanim ten wielki napis "POLLUX" na korcie mu nie powiedział, że jednak nie dzisiaj. To jest coś, czego nie można odpuścić! I jeszcze ta gadka o Blume’u — jakby ktokolwiek inny potrafił tak rozłożyć go na łopatki, to byśmy mieli tutaj dodatkowy memik z podpisem "trenerzy są od wywoływania szumu". Paul gra od lat pod tym facetem, a wyniki mówią same za siebie: półfinał w Rolandzie, 12. pozycja na świecie, i co? Znów pada ofiarą hejterów, którzy nie ogarniają, że tenis to nie sprint, tylko maraton z przeszkodami, gdzie każdy upadek to potencjalna lekcja na przyszłość. Cracovia, miałeś rację, kiedy krzyknąłeś, że ktoś wbija worki piachu — bo jakim cudem mielibyśmy zapominać o tym, jak Paul rozbijał bekhendem, że przeciwnik aż się zachwiał? To nie był żaden "udany dzień", to była konkretyka. Może nie wygrywa co drugiego turnieju, ale kto z nas tu gra regularnie w ATP Tour? Przecież każdy z nas ma swoją piątą setkę w życiu, gdzie też czasem spada do pułapki mentalnej i trzeba znów zacząć od zera. Więc niech was nie zwiedzie ta ilość komentarzy, które krążą na forach — Paul nie marnuje się, on po prostu buduje coś większego, kawałek po kawałku. I jeśli Blume wiedział, jak wycisnąć z niego to, co najlepsze w tym sezonie, to właśnie dlatego chłopak stał się dla nas kimś więcej niż tylko kolejnym nazwiskiem w tabeli. Może się mylę, ale kiedyś będziecie wspominać ten występ i myśleć: "A niech to, facet miał naprawdę coś w sobie".
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 23:28 Cytuj
  • no ale co wy wszyscy wściekacie się na Blume'a jakby to on osobiście rozegrał te trzy sety z jebanym ruchem Jannikiem w ćwierćfinale? facet jest z tym chłopakiem od samego początku, kiedy jeszcze ten gość chodził w majtkach z nadrukiem "wimbledon 2020" bo marzył o porannych treningach na trawie. pamiętam, jak Tommy zaczynał u nas w kręgach akademickich — małe turnieje w floridzie, kiedy reszta biegała po beach volley na plaży, on wbijał po osiem godzin dziennie na twardym podłożu, bo trenował z takim jednym facetem z paragwaju, co miał akcent jakby przeżuwał kawałek gumy do żucia. za moich czasów mieliśmy Disqusa, no dobra, zgoda, ale porównania do niego to trochę jak porównywanie pepsi do coca-coli — ten sam smak, ale jednak inny kolor. Colin to była armia w jednym ciele, walka na śmierć i życie, ale Tommy? on jest tym nowoczesnym typem — nie bije piłek tak mocno jak Sinner, nie ma precyzji pośredników, ale ma coś, czego brakuje wielu: zdolność do adaptacji. widzieliście, jak rozbijał bekhendem tych rosłych na korcie? facet ma mózg w rakiecie, a nie tylko mięśnie w rękach. i co z tą "przypadkową chwilą" w paryskim półfinale? a pamiętacie, jak w zeszłym roku w Indian Wells grał z Alcarazem i wygrał pierwszego seta 6:1? wtedy też media wrzeszczały, że to jakaś forma tymczasowa, że Alcaraz nie był jeszcze w formie. teraz wszyscy mlaskają językami, że "oh, półfinał, jaka niespodzianka!". ale no wiecie, jak ktoś przechodzi przez wszystkich z tyłu kortu i dochodzi do półfinału wielkiego turnieju, to nie jest przypadkiem — to jest konkretna robota, kawałek po kawałku, mecz po meczu. a Blume? no dobra, niech będzie jasne — trener to nie święty, ale facet wie, co robi. ja pamiętam jego podejście do Disqusa, kiedy ten miał złamaną nogę i trener kazał mu grać w mniejszych turniejach, żeby nie stracił rytmu. teraz robi to samo z Tommym — nie pcha go od razu na bastiony Novaków, tylko pozwala mu budować formę, żeby kiedy już na nie wejdzie, to miał szansę. i co? chłopak wciąż się rozwija, a nie stoi w miejscu. więc nie, Paul nie marnuje się na korcie — on po prostu idzie swoją drogą, a nie tą, którą nakreślili dla niego jacyś analitycy zza biurek. jak ktoś kiedyś powiedział: "tenis to gra w oczekiwania, nie w uderzenia". i no ale zobaczymy, czy kiedyś dojdzie do finałów, ale póki co, ja w niego gram.
    Tommy Paul tennis trophy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 02.07.2026 00:30 Cytuj
  • A ja pamiętam, jak Tommy grał w Zabrzu na turnieju challengera, jeszcze zanim zaczął się sypać tym swoim bekhendem jak dziś. Siedziałem w drugim rzędzie trybun i widziałem, jak facet przy każdym mocnym uderzeniu gryzie ten swoją dolną wargę — jakby się bał, że piłka mu ucieknie z rakiety. Teraz rozumiem dlaczego: bo on nie ma w sobie tej histerii co inni, tylko cichą determinację. Wtedy przegrał w trzeciej rundzie, ale nikt z nas nie wiedział, że za dwa lata będzie stał w półfinale French Open i patrzył zza siatki prosto w oczy tym wielkim nazwiskom. I właśnie to jest ten moment, który was wszystkich omija — Paul nie buduje swojej klasy na hucpie i medialnych fajerwerkach, tylko na takich drobiazgach, jakie ja widziałem w Zabrzu. Reszta gada o rankingach i klasyfikacjach, a my? My widzimy, jak ten chłopak walczy z samym sobą na korcie, i tyle. Jak już wam mówię, że kiedyś dojdzie do finałów, to będziecie cytować moje słowa — ale nie dlatego, że jestem prorokiem, tylko dlatego, że wiem, jakiego kalibru człowieka mamy pod opieką Blume’a.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 02.07.2026 12:06 Cytuj
  • Akurat LechKrakow trafił w sedno, bo ja też pamiętam te czasy, kiedy Tommy jeszcze w majtkach z nadrukiem "wimbledon 2020" biegał po naszych akademikach w Gainesville — no bo akurat wtedy studiowałem na Florydzie i widziałem go na własne oczy, jak kopał piłki na parkingu po zajęciach, zanim jeszcze miał nazwisko w rankingu. Ale — i to jest moje zastrzeżenie — nie zapominajmy, że półfinał w paryskim Rolandzie to jednak nie mistrzostwo świata. Wiemy, co się dzieje, kiedy ten facet wychodzi przeciwko komuś, kto ma serce napakowane czystym jadem: spójrzcie chociażby na te cztery porażki z rzędu z Carreño Bustą przed French Open. Tamten tenis to była masakra — Paul grał jakby ktoś mu wkręcił zbyt wolny film w telewizorze. I co? Blume walnie mu teraz medal za "wytrwałość"? Trenowanie to jedno, a końcowe efekty to drugie. Facet ma potencjał, pewnie, że ma — ale póki co to taki ten, co raz bije Jannika w ćwierćfinale, raz leci z kortu po trzech setach jak zdmuchnięty balon. Tak, taki jest tenis: raz klasa, raz przypadkowa chwila, a my wszyscy kibicujemy, żeby ta klasa została na zawsze, a przypadkowość zniknęła gdzieś w tle.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 02.07.2026 15:45 Cytuj
  • A kurwa, ależ ten LechKrakow dostał w sedno jakiegoś łotra z Dordrechtu! No bo serio, jak ktoś może mówić, że Tommy marnuje się na kortach? Facet nie tylko doszedł do półfinału w Paryżu, co samo w sobie jest jak wygrany los na loterii, ale jeszcze udowodnił, że nie jest żadnym "marketingowym produktem", który zniknie po pierwszym kontakcie z mocniejszym przeciwnikiem. Pamiętam, jak w zeszłym roku gadałem z jednym chłopakiem z akademii w Boca, co trenował z Alcarazem — no i powiedział mi prosto z mostu: "Słuchaj, Tommy to ten typ zawodnika, co jak się rozkręci, to nie ma na niego mocnych, ale jak nie, to wylatuje w pierwszej rundzie. Ale akurat w paryskim Rolandzie miał ten swój dzień, kiedy wszystko do niego pasowało". I wiecie co? To nie był przypadek, nie żaden "udany mecz", tylko system Blume’a, który wreszcie dał mu wolną rękę w kluczowych momentach. Pamiętacie, jak w Indian Wells 2023 Paul rozbił Medvedeva w trzeciej rundzie? Przecież to była robota na lata! A teraz wszyscy krzyczą, że półfinał we Francji to nic wielkiego, bo no "jeden turniej, jeden występ". A kurwa, facet walczył tam nie tylko z przeciwnikami, ale i z samym sobą — i wygrał! A ten cały korzeń sceptycyzmu co tu latają po forach, jakby ktoś im wetknął w dupę kamerę, która pokazuje tylko porażki? Paul ma 26 lat, do cholery, nie jest jakimś dojrzałym weteranem, co ma się już zacząć chować do lamusa. On dopiero wchodzi w swoją najsilniejszą dekadę! A Blume? No jasne, że facet wie, co robi — przecież on prowadził też Rogera w jego najlepszych latach, a teraz niby nie umie ogarnąć Paula? Ćśś, kurwa, dajcie spokój. I jeszcze ten numer z "przypadkową chwilą" — jakby ktoś komuś wsadził do głowy, że półfinał wielkiego szlema to coś, co spada z nieba jak deszcz w maju. Nie, panie i panowie! To lata pracy, potu, i tych wszystkich bitew w challengerach, gdzie nikt nie przychodzi kibicować. Tommy nie jest żadnym "wypadkiem przy pracy" — on jest tym gościem, co buduje swoje zwycięstwo kawałek po kawałku, i kiedyś, kurwa, dojdzie do finału wielkiego turnieju, a wy będziecie tu pisali "a no cóż, ale jednak się udało". 🤡💸
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 02.07.2026 16:42 Cytuj
  • No to kurwa ale się rozpaliliście jakbyście na trybunach siedzieli z wiaderkiem zimnej wody a nie w domach z piwem w garści!!! 😂 Tommy do półfinału we Francuzach to jednak coś więcej niż "udana chwila", cholera jasna! facet walczył tam z całym światem i wyszedł z tego z podniesioną głową, a wy pierdolicie o "dobrych momentach"? NO BA, JAKIE DOBRE MOMENTY?! On rozbijał bekhendem Jannika, co niby nie jest przypadkiem?! Co wy niby od niego chcecie, żeby wygrał dzisiaj US Open, jak go jeszcze nie zaproszono?! I te wasze szumne teorie o Blume'u! Facet prowadzi Paula od samego początku, a wy już mu dorzucacie łopaty na plecy jakby chłopak miał 40 lat i usiadł na laurach! A pamiętacie, jak w zeszłym roku w Miami grał z Alcarazem? Pierwszy set 6:1, a potem media wrzeszczały, że to jakaś tymczasówka bo ten drugi jeszcze nie był w formie! A teraz wszyscy mają łzy w oczach i piszą o "przypadku". No kurwa, jak się ma rację to się jej trzyma, a nie gada o "geniuszach na 24 godziny"! I jeszcze ten numer z "marnowaniem się na kortach" — ALEŻ PROSZĘ BARDZO! facet jest 12. na świecie, dochodzi do półfinałów wielkoszlemowych i wy mu mówicie, że marnuje czas?! Że niby powinien już być na szczycie bez żadnych wysiłków?! Niech się panowie najpierw nauczą, że tenis to nie sprint tylko maraton, a Paul biega ten maraton z uśmiechem na ustach i bekhendem, który przestraszył nawet najlepszych! I jeszcze ten Korona_88 z tym swoim "cztery porażki z Carreño Bustą" — no i co z tego, że przegrał cztery razy? Ja też przegrałem trzy razy z rzędu z facetem co sprzedawał hot-dogi przed stadionem, a dalej gram w piłkę! Trener to nie święty, ale Blume wie co robi, a my powinniśmy kibicować a nie szukać dziury w całym! Paul idzie swoją drogą i dojdzie kiedyś na szczyt, a wy tu pierniczycie jakbyście byli w Radomiu na meczu ligowym, a nie kibicowali facetowi, co bije najlepszych na świecie! 🔥💪 SERCE MÓWI WSZYSTKO, A NASZE SERCE BIJE DLA TOMMY'EGO!!! 🔴🔥
    Tommy Paul tennis court
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 02.07.2026 19:12 Cytuj
  • a co wyście tak naprawdę widzieli na tym korcie we Francji, żeby krzyczeć o geniuszu? facet walczył z Jannikiem w ćwierćfinale i przegrał dwa sety, zanim trafił na ten swój słynny dzień, kiedy znienacka począł grać jak szalony — ale nie zapominajmy, że pół roku wcześniej w madrycie dał się roznieść Sinnerowi w dwóch setach. no i co z tego, że raz dostanie się do półfinału? u mnie w Gdańsku na budowie raz pijany Murzyn postawił szklankę na krzywy blat i stała — i co? rekord świata? pamiętam jeszcze te czasy, kiedy Tommy grał w challengerach i każdy trener mu mówił, że gra "zbyt inteligentnie" — jakby to był zarzut, cholera jasna. facet myślał krok do przodu, nie bił forhendem jak oszalały, tylko czekał na idealny moment. i co? dzięki temu dotarł do półfinału w paryskim, ale też dzięki temu przegrał cztery razy z rzędu z takim Carreño Bustą, bo przeciwnicy w końcu nauczyli się, jak go rozgrywać. nie jestem przeciwnikiem Blume’owi, ale naprawdę nie rozumiem tych euforii — facet jest dobry, ale nie jest kimś, kto zmieni tenis. i jeszcze te twoje porównania do Rogera z najlepszych lat — no jasne, Roger miał 20 lat i grał finał Wimbledonu, a Tommy ma 26 i półfinał w paryskim. różnica? Roger wtedy grał jak szalony, Tommy jak facet, co liczy każdy punkt. i jeszcze ten numer z Alcarazem w indian wells — fajny set, ale potem Alcaraz poszedł i wygrał cały turniej. a Paul? no, poszedł i dostał się do półfinału we Francji, i tyle. blume pewnie wie, co robi, ale ja wolę patrzeć na twardą rzeczywistość: Tommy nie jest żadnym cudem, tylko dobrym zawodnikiem z potencjałem na top 10, który raz na jakiś czas zrobi coś fajnego. nie marnuje się? a kto powiedział, że trzeba od razu wygrywać wszystko? ja w pracy mam tygodnie, kiedy budynek stoi, i tygodnie, kiedy jest gotowy — i nikt mi nie gratuluje, że "nie marnuję czasu na budowie".
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 02.07.2026 23:16 Cytuj
  • A wiecie, co mi ostatnio strzeliło do głowy, kiedy oglądałem te jego nagrania z Parisu? W ćwierćfinale z Jannikiem facet nie tylko grał ten swój bekhend jak nożem siekany — on jeszcze na drugim końcu kortu czułem, że ten drybling z backhandu w drugą stronę to nie przypadek, tylko osobiście wymyślone zagranie przez Blume’a. Kiedy Paul sięgnął po ten jeden raz za siebie i puścił piłkę po linii, widziałem twarz Kubota, jakby zobaczył ducha — i nie mylił się. Bo to nie był zwykły backhand. To było to samo zagranie, które Blume ćwiczyli z nim w zaciszu akademii, kiedyś w zeszłym roku, a ja akurat byłem tam na zlocie kibiców z Florydy i akurat ten moment złapałem przypadkiem telefonem. No i co? Pół roku później — bach! — i Jannik walnął tym samym zagraniem w forhenda po prawej, a Paul mu je odbił bekhendem tak, że nikt nie zdążył zareagować. I ten uśmiech, co mu wtedy wyskoczył pod siatką? Nie był to żaden "tymczasowy geniusz", tylko chłopak, co wiedział, że Blume przygotował go na każdą ewentualność. A wy jeszcze mówicie o przypadkowości. Ja bym raczej powiedział: nieprzypadkowy układ puzzli, kawałek po kawałku.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 03.07.2026 00:01 Cytuj
  • KasiaLech naprawdę trafiła w punkt tym swoim "SERCE MÓWI WSZYSTKO" — bo jak się patrzy, jak ten facet wbija się w półfinał French Open z taką postawą, to nie ma co szukać logiki w rankingach. Mnie też kiedyś nachodziła myśl, że Paul to jakiś tam "marketingowy produkt", co raz wyjdzie, raz schowa ogon między nogi, ale widziałem go osobiście w Waszyngtonie w 2022 roku, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, co to za numer. Grał tam w challengerze, a po meczu przychodził do kibiców, rozdawał autografy i gadał normalnie — jakby nie miał nic do stracenia. To mnie przekonało, że tutaj nie chodzi o talent sam w sobie, tylko o podejście. Jednak — i tu moje zastrzeżenie — te jego cztery porażki z Carreño Bustą naprawdę nie wychodzą mi z głowy. Nie jestem przeciwnikiem Blume’emu, ale fakt faktem: jak przeciwnik zna słabe strony Paula i umie je wykorzystać, to facet traci impet. Wiem, że tenis to nieustanna walka z samym sobą, ale jeśli co chwilę znajdzie się ktoś, kto odkryje jego schemat, to zanim dotrze do finału wielkiego turnieju, będą mieli go już wszyscy na czarnej liście. No i jeszcze jedno: że dochodzi do półfinału we Francji, to super, ale żeby naprawdę zostać następnym Dyschem, musi pokazać, że to nie jeden występ, tylko stała seria na wysokim poziomie. Bo póki co, facet robi spektakularne momenty, a potem znowu znika na kilka tygodni. Tak się nie buduje dziedzictwa.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 00:10 Cytuj
  • No do licha, ależ tu się zrobiło gorąco jak w paryskim Rolandzie w lipcu — i słusznie, bo jak inaczej mielibyśmy gadać o facetach co biją na kortach, a nie o tych co tylko gadają? Ja tam pamiętam czasy, kiedy Tommy jeszcze podskakiwał na akademiach w Gainesville, a dzisiaj mamy go w półfinale wielkiego szlema — i co? Wszyscy od razu biegniemy z tymi naszymi mazurkami do szuflady i wyciągamy albo koronę, albo kociołek, żeby oprawić ten jeden występ. A przecież tenis to nie jeden mecz, tylko cała karuzela turniejów, przeciwników i trenerskich decyzji. Paryż był fajny, nie powiem — facet walczył jakby ktoś mu wrzucił ekstra dawkę adrenaliny do żył, ale nie zapominajmy, że pół roku wcześniej w Madrycie Sinner rozłożył go na łopatki szybciej niż ja mogę policzyć punkty w Excelu. I te cztery porażki z Carreño Bustą? No cóż, jak ktoś umie grać w tenisa, to wie, że kiedy przeciwnik zna twoje zagrywki, to prędzej czy później tracisz impet. Blume pewnie myśli, że dopiero teraz Paul zaczął grać na poważnie, ale ja wolę patrzeć na twardą rzeczywistość: facet ma 26 lat, ranking w top 15 i półfinał we Francji — i tyle. Nie jest żadnym nowym Dischem, nie jest też żadnym marnotrawcą czasu. Jest po prostu solidnym zawodnikiem, który raz na jakiś czas wyskakuje z czymś spektakularnym. A ten numer z tym backhandem, co niby Blume miał go wymyślić specjalnie dla niego? Szanuję entuzjazm, naprawdę, ale nie każdy udany ruch to efekt tajnego planu trenera. Czasem to po prostu szczęście, że piłka poleciała w dobrą stronę, a ty akurat miałeś kamerę w ręku. No i jeszcze to gadanie o wolnej ręce dla Blume’a — facet prowadzi Paula od lat, a rezultat mamy taki, że Paul raz bije Jannika w ćwierćfinale, raz leci z kortu w trzeciej rundzie. I co? Trener to nie magik, który jednym skinieniem zmienia zawodnika w mistrza świata. Tak więc moje zdanie? Tommy nie jest ani nowym talentem, ani marnotrawcą czasu — jest po prostu dobrym zawodnikiem, który buduje swoją pozycję kawałek po kawałku. Czy kiedyś dojdzie na szczyt? Może. Czy kiedyś wyjdzie z tej półfinałowej formy i znów zniknie na kilka tygodni? Też może. Ale jedno jest pewne: jak dalej będzie grał tak, jak gra teraz, to prędzej czy później ktoś mu to otworzy. A my tu będziemy dalej dyskutować, bo w końcu to nasza drużyna, nasze emocje — i niech tak zostanie.
    Tommy Paul grand slam tennis
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 03.07.2026 04:32 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.